27.10.2014

Muller Reis Kompott: Rabarbar



Muller, ogarnij się.

Niech ktoś mi łopatologicznie wytłumaczy jedną kwestie. Czemu pracodawcy zamieszczają ogłoszenie, że mają nabór na to pomoc biurową, zapraszają na dzień praktyk i dopiero wtedy okazuje się, że ta pomoc biurowa to pic na wodę? Na serio, czy osoba idąca w pełnym przekonaniu, że będzie siedzieć w biurze i stukać w klawiaturę/przeprowadzać rozmowy telefoniczne/kserować papiery itp.  tak chętnie przystanie na zmianę tego, co ma wykonywać? W tym wypadku namawiać ludzi na zmianę dostawcy energii elektrycznej. Już widzę siebie jak radośnie wciskam kit naiwnym ludziom, zręcznie omijam niewygodne pytania i omamiam ich szansą zaoszczędzenia paru złotych, bo jak to, nie chce pani mieć tych paru złotych na leki? Yhm, już pędzę lecę, ino wyśle tylko swoje sumienie na wakacje, gdzieś daleko. Czy jest ktoś, kto by chętnie przystał na taką zmianę tego co mieliśmy wykonywać? Osobiście czułam się zaskoczona, zniesmaczona i zażenowana, chociaż tylko stałam i patrzyłam się na to, jak ludzie chętnie pokazują swoje faktury i dowody osobiste obcemu kolesiowi. Serio ludzie, nie pokazujcie każdemu pukającemu do drzwi takich rzeczy, bo tak was zamota, że zanim się spostrzeżecie będziecie ogłupieni podpisywać jakieś dokumenty. A co to ma do dzisiejszego produktu? Absolutnie nic, ale chciałam się tym z wami podzielić.
Milch Reis Kompott: Rabarbar, deser mleczno-ryżowy z wsadem rabarbarowym. Tak zgadza się, znowu Muller. Proszę nie przewracać oczami, bo wam gałki wypadną z oczodołów. Dostępny na razie tylko w Biedronce, tak samo jak wersja agrestowa. Jak pamiętacie czarny bez i śliwki są jeszcze do zakupienia w Żabce, ale pewnie po wyższej cenie, więc możecie wybrać, czy wolicie owady czy płazy. A zresztą nie wiem nawet czy jeszcze w Biedronce są te deserki, mogą nie być. Po tym smaku spodziewałam się lekkiego kwasku, przecież rabarbar jest dość kwaśną rośliną. Więc jak usłyszała, że jest to trochę mdłe i takie nie za bardzo udane, to poczułam się jakby mi ktoś cegłówką przyłożył. Nie fajnie. Odkładałam spożycie jak to tylko możliwe, ale trzeba spojrzeć wrogowi prostu w twarz (czy też w ryż)i podjąć rękawice.

Smak:  wsad owocowy jest… wsad owocowy smakuje jak… rany boskie, nie ma co owijać w bawełnę, wsad owocowy sam w sobie jest obrzydliwy. Nie smakuje jak rabarbar, jest przesłodzony, ma dziwny sztuczny posmak, jest mdły i po prosty błeee. Nie mam pojęcia co poszło nie tak, samodzielnie nie dało się tego jeść. Na szczęście jest jeszcze ryż w mlecznej zalewie. I tu już sprawa ma się lepiej. Ta część nie jest przesłodzona i nie ma dziwnego posmaku. Całość jest intensywnie mleczna i trochę tłusta, a ryż jest nierozgotowany.  Myśląc, że robię wielki błąd wymieszałam odrobinę wsadu z mleczną częścią. I wiecie co? W połączeniu z ryżem wsad stracił swój obrzydliwy posmak , a ilość cukru przestała tak zawadzać. 
I chociaż nie powiem żeby całość stała się wspaniała i arcysmaczna, to przynajmniej stała się zjadliwa. Jednak nadal twierdzę, ze ten wsad nie smakuje jak rabarbar. Sama nie wiem jaką ocenę wstawić, stąd ten znak zapytania.
Ocena: 6(?)/10
Kaloryczność: nie podana
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: poniżej 2zł

Przez tę ofertę pracy tylko czas zmarnowałam. Czas, który miałam poświęcić na zrobienie chleba. Może dzisiaj mi się uda.
Pa

28 komentarzy:

  1. Jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało, to dobrze że są jeszcze ludzie, którzy maja opory przed podjęciem takiej pracy.
    A co do Mullera - faktycznie nie żałuję zakupu. Jak dla mnie mogliby nawet zrobić wersję bez wsadu. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że jest więcej osób, które miałyby opory przed taką pracą niż chętnych na zarobek za wszelką cenę :)

      Usuń
  2. A na wsad by się najbardziej liczyło... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, po śliwce spodziewałam się bóg wie czego

      Usuń
  3. Hah, widzę, że nie jesteś jedyną blogerką, które ma takie odczucia wobec tego deseru. Mnie on nie skusi, bo przestałam jadać takie produkty. A już w ogóle nie zachęcają mnie Wasze recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś nagle zadecydowała, ze jednak wrócisz do jedzenia takich rzeczy i na dzień dobry wzięła ten deser... już nigdy przenigdy byś nie tknęła reszty ;D

      Usuń
    2. Dobrze, że już nawet nie przeglądam półek w markecie z tymi wynalazkami :D

      Usuń
  4. Ja się skusiłam na śliwkę i czarny bez i stwierdzam, że Riso pistacjowe smakuje mi bardziej i przy nim zostanę, więc była to jednorazowa przygoda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dobry wybór, pistacjowy był bardzo smaczny :D

      Usuń
  5. Aaaaaa, i miałam parę razy podobne przejścia w trakcie szukania pracy, warto sprawdzać opinie o firmie przed pójściem na spotkanie, mniej zmarnowanego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem ww tym, ze miałam tylko maila i numer telefonu z których nic nie wynikało. Ze mną była jeszcze jedna dziewczyna i ona też nic nie znalazła na ich temat.

      Usuń
  6. A rabarbar powinien być rozkosznie kwaśny... Jakaś dziwna odmiana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, może to był chiński rabarbar ;D Tak jak chiński czosnek nie smakuje jak czosnek ;D

      Usuń
  7. A widzisz, czyli miałaś identyczne odczucia co ja. W tym rabarbarze jest coś nie do określenia, nie do opisania. Taki jakiś plastik czy cholera wie co... Może jakaś dziecięca wanienka im wpadła do kadzi z owocami? :P
    Co do pracy - BYŁAM NA TAKIM CZYMŚ!!! Pomyślałam: praca biurowa, ale zajebiście, i jeszcze na moim osiedlu (4 minuty drogi z zegarkiem w ręku!). Poszłam, a tak się okazało, że nie szukają wcale sekretarek, tylko ja (i jeszcze jakiś chłopak) musieliśmy ruszyć w osiedle z tym "panem przedstawicielem" i wciskać starym i niekumatym ludziom cyfrę plus. Żenada. Spieprzyłam z tego dnia próbnego przy pierwszej okazji, gdy spuścili mnie z oka (do mieszkania wchodził tylko "przedstawiciel" + jedno z nas, na zmianę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ze razem z dzieckiem w środku ;D
      Taak, najlepsze, że to tez na moim osiedlu ta niby praca biurowa miała być :D A z tego nawet nie musiałam sprzeprzać, przedstawiciel po pewnym czasie zauważył moją minę i sam stwierdził, ze "chyba mam wątpliwości" NO SHIT.

      Usuń
  8. Przeważnie jest tak, że przez ogłoszenie wyobrażamy sobie nie wiadomo jaką fajną pracę i chociaż gdzieś z tyłu głowy pojawi się alarm, że może nie być tak pięknie to i tak rozczarowanie jest ogromne, gdy pójdzie się na tą "rozmowę"....
    A co do rabarbaru to fakt, osobno jest nie do zjedzenia i tylko po wymieszaniu z ryżem da się to dokończyć... Rabarbar mamy swój własny zaprawiony w słoiczkach (cudownie kwaskowy idealnie nadający się do słodkich deserów) i ten ryż kupiłyśmy tak z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się już bardziej spodziewałam oszustwa w stylu call center czy coś ale nie łażenia po ludziach.
      O, to same możecie sobie robić taki deser, na pewno byłby smaczniejszy :)

      Usuń
  9. jakoś nie przepadam za rabarbarem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go lubię, jako dodatek do ciasta ;)

      Usuń
    2. W tym roku ze 4 takie ciasta zrobiłam :D

      Usuń
  10. Całe szczęście, że kupiłam tylko 2 sztuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz jak coś wywalić ten owocowy wsad ;)

      Usuń
  11. Rabar lubię tylko w cieście, ewentualnie posypany cukrem albo z miodem. Za to kompot z rabarbaru to dramat - opiłam się tego w dzieciństwie, bo u babci w ogrodzie było tego pełno. Kuzynom smakowało, ja cierpiałam za grzechy, które dopiero teraz popełniam.

    Na taką ofertę też się niestety nacięłam, a że nie umiałabym tak ludzi pakować w bagno, podziękowałam. Ten proceder z wkręcaniem, że to praca biurowa, jest tak wkurzający, że ma się ochotę kruszyć grube mury głową. I to niekoniecznie swoją głową...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takich traumatycznych wspomnień z rabarbarem nie mam, mogę go i pić i jeść ;)
      Tak, prca biurowa, haha, dzień praktyk haha, proszę przyjść do biura haha. A idźcie w cholerę z tym wciskaniem kitu

      Usuń
  12. Widzę, ze wszystkie chwyty niezbyt ludzkie- dozwolone...

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.