07.10.2014

Muller, Mix World Edition Sri Lanka i Milch Wildee Beere



Perły przed świnie…. znaczy jeżyny

Dzisiaj daruje sobie długi wstęp. Będą opisy dwóch produktów, więc  ten wpis i tak będzie pokaźny, nie musi być jeszcze dłuższy. Pragnę jednak podzielić się z wami jedną zagwozdką, która mnie trapi: czemu, mimo mojego totalnego braku szału do produktów mlecznych, ciągle tracę rozum na widok nowości jogurtowych i kupuje bez zastanowienia? Szczególnie jeśli tą nowością jest produkt Mullera?
MullerMix World Edition Sri Lanka Tea Jogurt + choco orange pearl, czyli jogurt o smaku czarnej herbaty I czekoladowe kulki o smaku pomarańczowym. Wypatrzony w Realu podczas poszukiwań czegoś innego, pistacjowego (nie było BTW). Nie kojarzyłam tego opakowania, z pewnością tego wcześniej nie było, więc zachciało mi się być pionierem i wyprawić się na niemiecką Sri Lankę. Szczególnie, że zaintrygował mnie jogurt o smaku czarnej herbaty. Całkiem poważnie myślałam, że nic z tej herbaty nie poczuje, bo będzie jej za mało by dawała jakiś smak. Wiecie, taki chwyt marketingowy, by zainteresować konsumentów. Ale ciekawość zrobiła swoje i kupiłam. I bardzo dobrze.

Smak: zwyczajowo zacznę od smaku oddzielnych elementów. Zaczęłam od samego jogurtu i tu nieco zaskoczyła mnie konsystencja. Nie wiem czy to nie wina lodówki, partii czy Tuska ale jogurt był wyjątkowo niejogurtowy. Niewiele mu brakowało do mleka, zdecydowanie był zbyt rzadki. A z innej recenzji wyczytałam, że jest gęsty. Naprawdę nie wiem czemu ja miałam taki. Jedynie na brzegach miał porządną  gęstość. Co do smaku to nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest słodki ale jest to słodycz nie nachalna, cukru było mniej niż w takiej Activii, ale jednocześnie jogurt był słodszy od naturalnego. Lekko kwaskowaty i mleczny.
 No i kolejna niespodzianka, tym razem miła. Czuć w nim taki specyficzny, przyjemny herbaciany posmak. Skojarzenie przyszło od razu, ten jogurt smakował nieco jak herbatka z cytryną. Nie był to mocny smak ale wystarczający. Kolejno mamy kulki, znaczy perełki. Widać było gołym okiem, że są dwa rodzaje kulek. Są ciemniejsze i są też jaśniejsze. Nie miałam na tyle cierpliwości aby sprawdzić, czy jest różnica  w smaku. Podobno jest (kulki deserowe i kulki mleczne), więc wierzę na słowo. Czekoladowe kulki są akurat tak popularnym dodatkiem do jogurtów, że mi się wręcz nieco znudziły. Te mają dodatkowy atut w postaci smaku pomarańczy. Rzeczywiście, czuć był cytrusowy posmak tego luksusu PRLu, ale tylko na początku. Po chwili memłania w ustach pomarańcza zanikła na rzecz czekolady. Nie da się do tego przyczepić, czekolada jak się patrzy. Całkiem dobra i kakaowa.

Ale naprawdę, czekoladowe kulki mnie nudzą, wsypałam je do jogurtu żeby recenzja była rzetelna ale miałam przemożną ochotę by zjeść część główną bez tego dodatku. Możliwe, że ta pomarańcza podbiła nieco posmak herbaty cytrynowej, ale sam jogurt już by mi wystarczał do szczęścia. Czy to znaczy ocena 10/10? Ano nie, nie było efektu WOW, więc  nie będzie też wygranej. Mogę polecić, bo smak był inny niż większość jogurtów ale nie jest to jakiś szał i żywieniowy must have. Ciekawy, smaczny jogurt z mało ciekawym dodatkiem. Kropka.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: nie podana
Gdzie kupiłam: Real
Cena: nie pamiętam


 
Mullermilch Limitiert: Wilde Beere, napój mleczny o smaku jeżynowym.  Kolejna nowość tylko, że nowość limitowana. Biorąc pod uwagę zaskoczenie kasjerek („ty patrz, jakiś nowy smak”) musiałam kupić to tego samego dnia  w którym je wystawili w sklepie po raz pierwszy.  I naprawdę, sama nie wiem czemu to kupiłam. Nie jestem wielką entuzjastką owocowych jogurtów. Jest parę wyjątków (banany, wiśnie, maliny, śliwki, cytrusy) ale generalnie jestem na „w ostateczności zjem ale proszę, nie kupuj tego więcej”. Więc czemu to wzięłam? Pozostanie to zagadką. Chyba po prostu jestem frajerką jeżeli chodzi o opakowania. Bo opakowanie jest świetne.



Smak: nieco się zdziwiłam jak odkręciłam zakrętkę. Podejrzliwie zerknęłam na opakowanie, informacje o smaku i na skład, powtórnie powąchałam.  No nie, ja czułam jagody! Proszę państwa, ja się nie pisałam na jagody. Jagody są jednym z tych owoców, których obecność w jogurtach mi wybitnie przeszkadza*. Nie chcę, veto! Co najlepsze nie ma ich w składzie, chyba, że kryją się pod postacią aromatu, licho ich wie. Pomyślałam, rozważyłam na szybko wszystkie argumenty przemawiające za tym żeby wylać wszystko bez próbowania, a wam skłamać, że brat mi wypił czy coś. Ostatecznie moja niechęć do niepotrzebnego marnowania jedzenia i lekka ciekawość wygrały. I tak, czułam smak jagód i nie, nie udławiłam się z obrzydzenia (jakby to były truskawki to byście nie czytali recenzji tylko mój testament). Na szczęście po chwili poczułam delikatny smak jeżyn. Nadal silniejsze były jagody ale przynajmniej nie były jedynym elementem smakowym. A jeszcze lepsze było to, że główną parą panującą były JKM Cukier i JKM Mleko.  I mimo, że nie przepadam za przesłodzonymi napojami tak z radością i czułością przywitałam słodycz, która skopała jagody z centralnego miejsca. 
Tak czytając ten opis można by wysnuć wniosek, że mi to nie smakowało. Tego nie powiem, bo nawet smakowało. Tak średnio,  ale nie powiem, że nie. Nie kupię tego więcej, nie zachwyciło mnie to, nie będę płakać, że to tylko edycja limitowana, jednakże koszmarnie złe to nie było. Po prostu nie w moim guście. Jeżeli lubicie jagodowe i ogólnie owocowe jogurty to może wam to się spodobać. Ja się wypisuje.
*ja naprawdę lubię jagody, pierogi, ciasta, jagodzianki, cukierki, czekoladki, dżemy, no lubię. Ale na myśl o jogurtach mam drgawki. Kolejna śniadaniowa trauma z dzieciństwa
Ocena: 6/10
Kaloryczność:100ml/75kcal
Gdzie kupiłam: osiedlowy Chorten
Cena: 2,49zł

I uprzedzając komentarze: tak, mam w lodówce pistacjowego Mullermilcha. Na razie mam przerwę od napoi mlecznych ale wkrótce otworzę i spróbuje.
Pa

49 komentarzy:

  1. Co do Mullermilcha to nie wiem, bo nie próbowałam (nigdy, żadnego). A z recenzją jogurtu się zgadzam, tyle że herbata była dla mnie jednak niewystarczająco wyczuwalna. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt silna nie była ale jak na jogurt to taka delikatność była odpowiednia :)

      Usuń
  2. Najbardziej mi smakuje Mullermilch ten orzechowy, limitowany. Inne też są ok, w sumie to takie uniwersalne produkty, które dla każdego będą co najmniej na 6/10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno właśnie pistacja z kokosem jest bardzo dobra, liczę, że to będzie z 8/10

      Usuń
    2. Pistacja dobra, ale słodka strasznie. Orzech najlepszy.

      Usuń
    3. Będę musiała się przekonać :D

      Usuń
    4. Pistacjowy Mullermilch to jedyny jaki piłam, rzeczywiście strasznie słodki.

      Usuń
    5. Przed chwilą spróbowałam i macie racje, czysta słodycz.

      Usuń
    6. Slodycz, ale mnie uzaleznia :D

      Usuń
    7. Za to czekoladowy mnie rozczarowal, zupelnie przecietny.

      Usuń
    8. Mnie raczej nie uzależni ale smak pistacji jest super :D

      Usuń
  3. U mnie jakoś limitek tych brak są inne a tych smaków nie ma:(. Kiedyś często piłam Mullermilch pistacjowy,ale mi sie już znudził i nie kupuję żadnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś się często je to z łatwością można to sobie obrzydzić. Ja do tej pory nie mogę patrzeć na salami ;D

      Usuń
    2. Jak byłam w niemczech 3m-ce to jadłam salami namiętnie codziennie robiłam sobie z nimi kanapki aż kiedyś w pracy rano pomyślałam o rany ja mam dziś znowu salami i zwymiotowałam na samą myśl co mam jeść . Do teraz salami mnie nie interesuję robiłam podejście po 3latach i mi nie smakowało.

      Usuń
    3. U mnie to była kolacja, miałam chyba z 6 lat i dzień w dzień salami na bułce z masłem, polane ketchupem. Chyba z rok tak jadłam i nic innego na kolacje nie chciałam.A jak przestałam tak od tej pory nie jem salami.

      Usuń
  4. Mleka smakowe niezbyt mnie kuszą. Ale herbaciany jogurt to gratka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że zostanie na dłużej, bo jednak jeszcze bym go kiedyś kupiła :)

      Usuń
  5. Drugą część przeczytałam i gdyby rzeczywiście smakował jagodami (co podniebienie, to opinia - i tak być może), to dałabym radę go wypić, bo ja z kolei nie lubię owoców leśnych ;) W każdym razie do Mullermilchów w ogóle mnie nie ciągnie, bo nie da się tym najeść, a dostarcza sporo kalorii. Wolę schrupać jakieś ciacha.
    Pierwszej części na razie nie czytam, bo jestem blisko zjedzenia mojej Sri Lanki, a nie chcę się zasugerować. Jak wyląduje w żołądku, pewnie tu wrócę i zostawię jeszcze jeden komentarz.
    P.S. Opowiedz coś o jagodowej traumie ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mullermilchy to ja piję partiami. I tak bym nie zdołała wypić całej butli od razu to sobie dawkuje ;D
      Czekam na opinie :)
      Kiedyś naprawdę nie lubiłam jeść śniadań, dławiłam się wszelkimi kanapeczkami i bułeczkami. Normą była bułka z jogurtem, zazwyczaj były to jogurty truskawkowe lub jagodowe. Matka stała i namawiała mnie abym chociaż połowę zjadła, więc próbowałam. I raz przy jagodowym moje wpychanie skończyło się eee, no powiedzmy, ze trzeba było przeprać dywan, a ja tego dnia zostałam w domu. Obrzydzenie zostało.

      Usuń
    2. Moja mama z kolei nie jada jagodowych jogurtów, bo twierdzi, że mają zapach kupy niemowlaka :D

      Usuń
    3. O Jezu XD teraz tym bardziej nie wezmę jagodowego do ust ;D

      Usuń
  6. Nie jadłam żadnego napoju mullermilch, dla mnie w kwestii jogurtów wystarczy fantazja Danone i jogurt pitny o smaku czerwonej pomarańczy z milko. A Anie pomyslałaś, żeby nagrywać testy na żywo na yt? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym (hajs z YT :3) ale stwierdziłam, ze a)nie mam kamerki b)nie mam prezencji c)nie lubię swego głosu d)moja odwaga kończy się gdy muszę publicznie coś wygłosić. Generalnie stwierdziłam, ze byłby to zły pomysł ;)

      Usuń
  7. Pierwszy raz widzę taki produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce może będzie możliwość, ze zobaczysz na własne oczy :)

      Usuń
  8. Pistacjowy, achhhh ideał! Szukam od kilku dni tej karmelowej czekolady z Wedla i nigdzie nie ma:( Ktoś z Wrocławia widział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w Rossmannach nie ma? Powinny być w Carrefour, Stokrotce i chyba w Tesco ale może szybko wykupili

      Usuń
    2. W Tesco niet, Rossach niet, w Społem tylko wersja podstawowa, Stokrotki u nas nawet nie widziałam:( Ale dzieki za rade, sprawdze Carrefoura

      Usuń
  9. Wow these Müller World Editions look so interesting! I wish they were available in the UK too.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bet you have more interesting products in the UK ;)

      Usuń
  10. Ja dziś kupiłam obie te rzeczy i już nie mogę się doczekać smakowania! :D
    Jogurty kooocham i deserki mleczne i napoje...ja jem tego tyle, że mój lekarz powiedział, że mam przystopować bo mi nerki wysiądą ale co zrobić jak ktoś to tak uwielbia? Muller zaraz po Piątnicy to mój faworyt wśród mleczarskich firm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, jeśli rzeczywiście lekarz powiedziała żebyś nieco przystopowała, to ja bym się posłuchała. Mój ojciec, jak go lekarz postraszył, to rzucił palenie, więc lekkie ograniczenie jogurtów chyba nie byłoby takie trudne ;)

      Usuń
    2. W sumie racja dla tego od roku ograniczyłam ;)
      A co do mullerów to koniecznie musisz się zabrać za testowanie tych mleczek! Ja osobiście nie polecam tylko czekoladowego (takie tam bardziej czekoladowe kakao) i bananowego (chemiaaaa) ale ten bananowo-wiśniowy już dobry (żebyś się nie pomyliła :P).

      Usuń
    3. Zapamiętam, bo sam bananowy kusił :D

      Usuń
  11. Trochę mnie kusi ten jeżynowy Mullermilch, ale skoro piszesz, że nie czuć tam jeżyn... A jogurt o smaku herbaty, hmm.. Też ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżyny czuć ale tak słabo, że mogłoby ich nie być. Zdecydowanie bardziej polecam herbaciany jogurt :)

      Usuń
  12. Muller to dla mnie żadna rewelka. Za to słabość mam do Presidenta:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie przepadam za serkami i twarogami ;)

      Usuń
  13. Uwielbiam twoje recenzje:) ja również jadłam ten jogurt, bardzo mi smakował:) tyle że nie kojarzy mi się ze Sri Lanka:p ja bym go nazwała np. Jesienna Fantazja bo jedząc go widzę kubek herbaty z aromatem pomarańczy, które pije się w jesienne długie wieczory;) A co do pitnych mullerów to według mnie pistacjowy i kokosowy jest najlepszy.Pozdrawiam i czekam na kolejne recenzje
    Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, nawet nie zastanawiałam się nad nazwą, chociaż Sri lanka trochę z herbatą mi się kojarzy :)
      Po spróbowaniu na szybko pistacjowego stwierdziłam, ze jest lepszy od tego jeżynowego :)

      Usuń
  14. Wszędzie szukałam tego jogurtu i niestety nie znalazłam, ale za to wróciłam z wersją mullera de luxe :) Co do pitnych wersji to próbowałam pistacjowy i nie przypadł mi do gustu... zdecydowanie za słodki i za drogi moim zdaniem :/ Dlatego nie wiem czy jeszcze kiedyś skuszę się na jakiś inny smak...

    P.S. Świetny blog i na pewno będę tutaj często zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to ja Mullermilchy kupuje głównie z ciekawości, bo już żadnego super smaku się nie spodziewam :)
      Dziękuje :D

      Usuń
  15. Można wiedzieć skąd baklava z instagrama? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz w miesiącu w jednej z białostockich galerii handlowych (Atrium Biała) odbywa się mały jarmark regionalny. Ostatnio właśnie przyuważyłam stoisko z baklavami, ani ja, ani moje mama nie mogłyśmy przejść obojętnie obok tego ;D

      Usuń
    2. A wiesz kiedy jest następny? Na pewno się wybiorę :)

      Usuń
    3. Wiem :) jak się zapytałam czy będą jeszcze kiedyś, to dali ulotkę z datami jarmarku: 7-9listopada i 4-7grudnia. Tylko ostrzegam, te baklavy są strasznie słodkie i tłuste

      Usuń
  16. Choco Glan... jak masz drgawki to polecam betulinę :-P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadam drzew ;) oprócz syropu klonowego ale to się nie liczy.

      Usuń
  17. Koszenila <--- i dlatego nie wypiłam.

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.