25.10.2014

Grześki: orzechowe i dziel na 6 kakaowe



Grześki to fajne chłopaki?

Jeżeli nie masz pomysłu jak nazwać produkt końcowy wyciągnij z zanadrza imiennik. Taką logiką kierują się nie tylko rodzice nowych ludzkich produktów(btw. wyobrażacie sobie mieć przyczepioną do ciała metkę z napisem Made in *tu wstaw imię matki*?) ale również producenci, w głównej mierze producenci słodyczy i napoi. Mamy batoniki Pawełki, Wojtki, Macieje oraz Danusie, cukierki Michałki z Wawelu. Z napoi jest Kubuś, Zbyszko oraz Helenka. Pewnie by się znalazły jeszcze jakieś produkty, ale obecnie tyle przychodzi mi do głowy. Dzisiaj skupię się nad jednym imieniem w podwójnej odsłonie. Według Leksykonu imion* osoby tak nazwanesą „nieco oschłe i nie zależy im, aby się umieć komuś przypodobać”. Despotyczni, niedyplomatyczni o silnej woli, lubią stawiać na swoim* Uch och, nie zapowiada się to dobrze
Fajny mam kalendarz?
Grześki Orzechowe, wafel przekładany kremem orzechowym w czekoladzie mlecznej. Lubiłam kiedyś Grześki, znaczy nie tak bardzo jak Princessę czy Prince Polo ale jak dostałam to nie wybrzydzałam. Próbowałam znaleźć informacje od kiedy Grześki są w sprzedaży ale z marnym skutkiem. Strona internetowa jest pod tym względem zupełnie bezużyteczna. Ale dorzeczy, od Grześków zrobiłam sobie paroletnią przerwę, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio je jadłam, może w podstawówce. Więc wszelkie zmiany dotyczące wyglądu czy też smaku, różne limitki (jeśli były) i nowości mnie omijały, bo mnie to nie interesowało. Dopiero ostatnio dojrzewała u mnie myśl by ponownie spróbować tych wafli, a wpis na fanpagu od Alicji S. (ochrona danych osobowych) dał mi zachęcającego kopa w tyłek. Z tego rozpędu to nawet 2 wzięłam, a co, jak szaleć to szaleć. Mamy tu wersje orzechową, czyli taką jaką najbardziej lubię, oprócz kokosowej, której Grześki nie mają. Może to i dobrze, ze nie mają, bo…

Smak: polewa czekoladowa jest po prostu słaba. Dawno nie jadłam tak słabej polewy. No serio, myślałam przez chwilę, że jem coś przeterminowanego. Jak słodki, miękki plastik, albo wyrób czekoladopodobny (na jedno wychodzi). Dobrze, że przynajmniej jest cienka, więc nie musiałam się „delektować” tą częścią. Wafel jest normalny, waflowaty. Suchy, kruchy i lekko obsypujący się. W końcu doszliśmy do nadzienia. Przez chwile się zastanawiałam, gdzie się podział ten orzechowy smak, uciekł ze strachy przed polewą czekoladową? Dopiero po chwili poczułam coś tak jakby orzechowego, ale to nie jest poziom jakiego bym oczekiwała. To jest orzechowe echo, a nie smak. Szczerze to bardziej czułam jakiś dziwny, obcy posmak, który sprawił, że po raz kolejny sprawdziłam datę ważności, bo to niemożliwe żeby produkt tak nieprawidłowo smakował. A jednak możliwe, chyba, że podczas przechowywania coś poszło nie tak.

 Nadzienie było słodkie, słabo orzechowe, trąciło margaryną i miało dziwny posmak. No nie wiem, produkt się sprzedaje, czyli ktoś to kupuje, czyli komuś to chyba smakuje. I mam zagwozdkę, czy po prostu produkt nie trafił w mój gust, czy po prostu miałam pecha i wzięłam wybrakowany wafelek. Zjeść zjadłam, ciągle mając nadzieje, że mi posmakuje. Wiecie chyba, co się mówi o nadziei, co? Ocena jest taka a nie inna, bo jednak dało radę się to zjeść, tyle mojego.
Ocena: 3/10
Kaloryczność 100g/545kcal, 36g(wafel)/196kcal
Gdzie kupiłam: Auchan
Cena: 0.96zł



Grześki Dziel na 6 kakaowe, wafel przekładany kremem kakaowym. Pierwsza kwestia, co ja mam tu do kurzej nędzy dzielić na 6? Toż to przeciętnej wielkości wafel, tu nie ma co dzielić. Druga kwestia to absolutny brak czekoladowej polewy. I chociaż przy Góralkach-Horalkach nadal protestuje przeciw skandalicznemu ograniczeniu tej warstwy, tak tu już nie mam nic przeciwko. Biorąc pod uwagę smak polewy w orzechowej wersji to nieobecność czekolady uważam za zaletę. 

Smak:  wafel jest suchy, chrupiący i lekko się osypuje. Smak lekko słodkawy, bardziej w stronę neutralnego. Łatwo odrywa się od nadzienia, które jest niezbyt grube. Krem jest dziwną słodką wariacją na temat smaku kakaowego. Tak właściwie to jest bardziej mleczny niż kakaowy. Znaczy, ten smak kojarzy mi się z tanimi małymi wafelkami na wagę, tylko, że tamte są smaczniejsze. Na plus idzie fakt, krem nie jest przesłodzony.  I naprawdę nie ma co pisać o tym produkcie. Zły nie jest ale dobrym też bym go nie nazwała. To jest taki średniak, którego się zje i szybko zapomni, że się zjadło. Strasznie suchy i nijaki. Pewnie znajda się fani, ale ja do nich się nie zaliczam.
Ocena: 6/10
Kaloryczność: 100g/527kcal, 26g(wafelek)137kcal
Gdzie kupiłam:Auchan
Cena: 0,78zł

Dzisiaj podejmę kolejną próbę upieczenia chleba. Ostatnia skończyła się mega zakalcem, więc jestem ciekawa jak pójdzie tym razem. Czas włączyć „Eye of a tiger”, nałożyć wojenny kamuflaż i zwyciężyć… z chlebem. Skopię mu tyłek, piętkę, whatever.
Pa

34 komentarze:

  1. Grzesiek to tylko wersja oryginalna :) Ta bez polewy też dużo lepsza niż w polewie. Cóż, nie każdy Grzesiek to fajny chłopak :)
    powodzenia w starciu z chlebem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie każdy ;0
      Wpisu zmieniać już nie będę ale okazało się, że nie będę miała czasu zrobić chleb. Chyba, że ci co dzwonili to jednak oszuści i szybko się zwinę stamtąd.

      Usuń
  2. Ciekawe kiedy będą "Aurorki" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprodukuj jakieś słodycze i tak je nazwij ;D

      Usuń
  3. Ja lubię tylko klasyczne Grześki, nie za słodkie, kakaowe, takie w sam raz do przegryzienia z kawą w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z kawą to prawie każdy wafelek lepiej smakuje ;)

      Usuń
  4. Orzechowy nie wiem jak smakuje, chyba nawet nie próbowałam. To mój ulubiony smak wafelka, aczkolwiek zawsze wybieram Princessę (mmm). Za to od "dziel na 6" proszę się odczepić, bo to z kolei mój nie ulubiony, a ukochany i najlepszy ze wszystkich wafel! Serio, 6/6 ch i unicorn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież go nie zjechałam totalnie, 6 jest, nie 2 ;)

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o Grześki to najlepsze są klasyczne i te bez polewy :D W dzieciństwie się nimi zajadałyśmy bo zawsze nasza kochana babcia co piątek nam je przynosiła, gdy nas odbierała z przedszkola :D Może teraz przez te wspomnienia nie traktujemy ich obiektywnie, ale nadal to są nasze ulubione wafelki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macie miłe wspomnienia z Grześkami, nic dziwnego, ze są to wasze ulubione wafelki :)

      Usuń
  6. Parę lat temu na praktyki zabrałam ze sobą paczkę z trzema rodzajami Grześków. To był mój ostatni raz z tymi panami. Tylko klasyczny jest ok, ale od orzechowego jeszcze gorszy jest toffi. Oblecha! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie skutecznie odstraszyłaś od spróbowania wersji Toffi.

      Usuń
  7. Matko, jak się cieszę że znalazłam Cię w internetach! Nareszcie ktoś kto rozumie moje zamiłowanie do nietypowych (ha, typowych tez) słodyczy, znajomi byli przerażeni wielkością mojego zamówienia z cosslodkiego.pl :'D Jednocześnie zazdro ze mimo slodyczowego szaleństwa jesteś taka chudziutka, ja niestety musze uważać na wagę, no ale mniejsza z tym :3 Enyłej rozpisalam się trochę ale ogólnie świetny blog! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, ciekawe jaka by była reakcja twoich znajomych na zawartość mojego bagażu po pobycie w NY ;D Ja nie tylko rozumiem obsesje na punkcie słodyczy, ja to pochwalam w zupełności :D

      Usuń
  8. Mnie czasem nachodzi ochota na Grześka ale jest to klasyczna wersja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś uwielbiałam się zajadać Grześkami o smaku toffi, niestety jakiś czas temu próbowałam i odkryłam, że to już nie to, za słodki i w ogóle.
    A Grześki dziel na sześć ostatni raz jadłam w wakacje i smakowały jakoś tak... dziwnie. Krem jak krem, ale wafel miał taki śmieszny, jakby chlebowy posmak. Możliwe, że po prostu trafiłam na jakiś zleżały egzemplarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba marka ma problem z przechowywaniem skoro te wafelki tak dziwnie smakują.

      Usuń
  10. Jak Grześki to tylko te dziel na 6 :X

    I faktycznie, trochę dziwnie jest wciągać rajstopy andrea na tyłek. Mając na imię andrea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwniej by było podcierać sobie tyłek papierem Regina mając na imię Regina ;D

      Usuń
  11. Grześki to smak dzieciństwa ale u mnie przechodzą tylko te z deserową czekoladą i toffi choć nie wiem jak teraz smakują bo jadłam je...chyba z 8 lat temu :P
    Powodzenia z chlebem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez te 8 lat mogło się coś zmienić :)

      Usuń
  12. Grześki nie są tak smaczne jak kiedyś :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli norma, wiele rzeczy psuje się z czasem :(

      Usuń
  13. Nieźle wypadły malinowe i kokosowe Grześki, choć ten tłuszcz roślinny...
    Z orzechowym "kremem" mam problem, niektórzy producenci ładują dziwną mieszankę, która kojarzy mi się z tak dziwnym posmakiem, że aż mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, czyli jednak były/są kokosowe, przegapiłam. O tak, właśnie, ten dziwny posmak, nie da się go opisać ale wiadomo, że jest niedobry :P

      Usuń
    2. Tak, kiedyś w Biedronce w wielopaku.
      Mogę go opisać, ale nie chcę być obrzydliwa :P

      Usuń
    3. Kojarze, ze w Biedronce były malinowe ale kokosowe przegapiłam

      Usuń
  14. ja b. lubię te bez polewy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producent powinien przemyśleć tę polewę, bo to raczej najsłabsza cześć z tego co widać ;D

      Usuń
  15. Haha, a akurat wczoraj wieczorem przejeżdżałam obok fabryki Grześków. Od razu pomyślałam o Tobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, mam nadzieje, że nie będę już kojarzona z tymi wafelkami ;)

      Usuń
    2. Haha, spokojna głowa :D. Po prostu to była najświeższa notka u Ciebie ;)

      Usuń