01.10.2014

Clif Bar, Banana Nut Bread



Energetyczny słodki chlebek

Przez 3 dni nie za bardzo mi się chciało jeść. Apetyt poszedł sobie w siną dal, głód się schował do szafy, a w moim żołądku panowanie chwilowo objęły Jej Wysokość Mdłości. Musze w końcu poszukać czegoś co by łagodziło skutki uboczne leków, bo nie fajnie jest mieć wyłączone parę dni z życiorysu. Nie fajnie jest również zwymiotować podczas oglądania MasterChefa. A szczególnie nie fajny jest brak energii spowodowany brakiem kalorii. Wobec tego, jak tylko w poniedziałek mdłości trochę poluźniły swój reżim, chwyciłam coś niewielkiego, co teoretycznie powinno dać mi energię
Clif Energy Bar, Banana Nut Bread czyli baton energetyczny o smaku bananowo-orzechowego chlebka (?). Kupiony pod wpływem impulsu w chyba przedostatnim dniu na Manhattanie. Ot idąc na stacje metra przeszłam obok średniej wielkości sklepu/deli i przy okazji zaszłam do środka na mały rekonesans. Wydawało mi się, że mam za mało słodyczy amerykańskich(hahaha) i postanowiłam trochę dokupić. To leżało niedaleko kasy i niewiele myśląc chwyciłam pierwszą wersję smakową, która wydawała mi się obiecująca.  Potem przyszła myśl i obawa, że ten baton będzie przypominał w smaku Raw Bite, które jak pamiętamy, nie za bardzo przypadł mi do gustu.  Informacja o ilości organicznych składników nie uspokoiło moich obaw, wręcz je zwiększyła. Czy miałam się czego obawiać? 
Zanim odpowiem na to pytanie,  trochę informacji.  Przeglądając na szybko skład doszłam do wniosku, że ulubionym słowem producenta jest „organic”, dalsze wnikliwe wpatrywanie się w małe literki pozwoliło mi dotrzeć do informacji, że ten baton jest dobrym źródłem protein, posiada 0g tłuszczów trans, a 70% składników jest organiczna (naprawdę??). Na stronie producenta jest historyjka dlaczego powstała ta firma, wraz z ofertą innych smaków batonów. Generalnie odnoszę wrażenie, że całość ma wyglądać jak coś skierowane dla osób aktywnych fizycznie. Osobiście po górach się nie wspinam, jako, że żyje na terenie raczej płaskim, ale moja aktywność fizyczna nie ogranicza się tylko do stukania na klawiaturze. Można więc powiedzieć, że zaliczałam się do grupy docelowej. A wtedy desperacko potrzebowałam odrobiny energii.


Smak: chociaż z wyglądu ten baton nieco przypomina Raw Bite to jednak zapach był o wiele bardziej obiecujący. Lekki niuch wystarczył, by poczuć zapach czystej słodyczy. Ale nie takiej pochodzącej z białego cukru czy miodu, to był zupełnie inny zapach. Przyjemny, nieco jakby przypalony, wymieszany z cynamonem, obiecujący. Baton jest dość zwarty ale daje się rozdzielić, nieco klejący i miękki. Pierwsze co czujemy podczas degustacji to smak bananów, nie ma żadnych wątpliwości co to jest. Dalej mamy słodycz, głównie pochodzącą z syropu. Białego cukru w tym się nie dopatrzyłam ale ja mam słaby wzrok, więc musicie mi wybaczyć ewentualny błąd. W całości dało się również wyczuć smak płatków owsianych, czekolady i coś orzechowego, jakby orzechy włoskie albo laskowe. I wiecie co, to naprawdę mi smakowało. 
Czy miałam jakiś zastrzyk energii po tym? Trudno powiedzieć, jak mdłości zakończyły rządy,  to rzuciłam się na jedzenie niczym napalony gimnazjalista na teledysk Donatana* i potem miałam energii, aż nadto.  Ale sam smak był dla mnie bez zarzutu. Słodkie, bananowe, wilgotne i owsiane ciastko, po którym nie miałam żadnych dolegliwości żołądkowych. Tylko uwaga, jeżeli nie możecie z jakiegokolwiek powodu spożywać soi, to nie jest to produkt dla was. Soi w tym aż nadto. Ale ogólnie to jakbym wiedziała, że jest to takie dobre to bym kupiła więcej smaków. Kij tam, że potem pewnie nie dałabym rady zapiąć torby. To jest naprawdę dobre.
*wypicie kieliszka wódki za każdym razem, jak w teledysku Donatana pojawiają się cycki, dupa czy sugestywne ubijanie masła/picie mleka, pewnie skończyło by się zatruciem alkoholowym . Mam wrażenie, że on już parodiuje sam siebie.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: baton (68g)/240kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: patrz wyżej

Opisane batoniki można kupić na stronie iherb (amerykańska, z  wysyłką do Polski) ale kurcze, tylko w opakowaniach po 12 sztuk, a ja bym wolała kupić 12 sztuk ale różnych smaków, a nie jedną wersję. Jeszcze sprawdzę Ebay.
Pa

37 komentarzy:

  1. Często robię bananowy chlebek z bakaliami, domowy jest pyszny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę razy się przymierzałam do niego ale u mnie w domu banany szybko wychodzą i musiałabym specjalnie kupić je tylko do tego chlebka :D

      Usuń
    2. Czasem przy promocjach kupujemy tyle bananów, że ciężko je zjeść, wtedy powstają bananowe chlebki i pankejki :D

      Usuń
    3. U mnie nie ma czegoś takiego jak "ciężko zjeść banany" :D No chyba, że by się kupiło 4kg ;D Moja rodzina po prostu kocha te owoce :)

      Usuń
    4. Inaczej - ciężko je zjeść zanim zrobią się zbyt dojrzałe, ja lubię tylko zielonkawe, potem to już tylko w ciastach/plackach.

      Usuń
  2. Mnie tak jakoś nie przekonał no chyba,że jest podobny do chlebka z bananem ,czekoladą i orzechami taki co się sam piecze:) . Ja wczoraj piekłam ciasteczka z masłem orzechowym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadłam domowego więc nie mam porównania ale moim zdaniem ten baton jest naprawdę dobry :)
      Ciastka z masłem orzechowym poszły u mnie w parę godzin :(

      Usuń
  3. Często właśnie na instagramie widziałam te batoniki/chlebki? I kusily mnie,ale co zrobić jak nie można ich dostać :P a tak trochę zbaczajac to jakie sporty uprawiasz i czy regularnie? Bo mi sie właśnie nie chce zacząć,a powinnam się ruszać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batoniki :) to jest jedynie o smaku chlebka bananowego. No i widziałam, ze pełno jest ich na instagramie, co rusz się natykam na zdjęcia. I też żałuje, ze ich nie kupię w Polsce :(
      Trudno to nazwać sportem, głównie szybki marsz, jazda na rowerku, kręcenie hula hop, steper i robienie przysiadów, codziennie. A zaczęłam parę lat temu od codziennych 40 minutowych spacerów, teraz potrafię dobić do 3 godzin dziennie. Na początku trudno się zmobilizować ale po jakimś czasie wchodzi to w krew i po prostu nie można usiedzieć w miejscu, tylko szuka się jeszcze nowego sposobu na wysiłek fizyczny. Znajdź to, co najbardziej będzie ci się podobało.

      Usuń
    2. Ale suuper,3 godziny spaceru zwłaszcza jesienią :3 kocham jesień.Bo jestes taka fajnie chuda ze to nie moze byc tylko kwestia genów.Dlatego sie spytalam o sport.A jak z dietą? Oprócz słodyczy oczywiście:] jakas kolacja białkowa albo nie jedzenie węglowodanów po którejś godzinie ? :D

      Usuń
    3. U mnie z jedzeniem jest różnie ale generalnie staram się nie jeść tzw. niezdrowego żarcia (tyle słodyczy jem, że wolę się bardziej nie truć ;D), ograniczam tłuste sosy, jem mało czerwonego mięsa (i tak wole drób) no i staram się jeść jak najwięcej warzyw. Poza tym większy apetyt mam rano, więc śniadania są bogatsze, na kolację to tylko kanapka z wędliną/serem/warzywami. Nie jest to najlepszy jadłospis ale mi ten sposób żywienia pasuje :)

      Usuń
    4. Dzięki za cierpliwość :) Ja właśnie musze przestac mieć napady obzarstwa tylko jesc wszystko ale mniej.Tylko nie wiem jak ja sie najem 1 kanapka? ;) ale musze znowu spróbować a ty jestes dla mnie od kilku miesięcy przykładem ze slodycze mozna jesc tylko ogolnie nie można dużo jesc i trzeba sie ruszać.To teraz codziennie chodzisz na 3h spacery? Jak znajdujesz czas? Ja ledwo godzinę moglabym poświęcić :P

      Usuń
    5. Nie koniecznie tylko 1 kanapka, na początku jedz tyle żeby nie do końca się najadać. Nie masz być głodna tylko nienażarta :D Najlepiej stopniowo wprowadzać zmiany (w mojej opinii) i delikatnie zmniejszać porcje, bo organizm nie lubi jak się go szokuje nagłymi głodówkami :)
      Co do czasu to bardzo wcześnie wstaje, moje przykładowe 3 godziny są dostosowane do mojego trybu życia, w twoim wypadku i godzina będzie dobra :D
      Zaraz zacznę brzmieć jak Chodakowska :P Pamiętajcie, że nie jestem specjalistą od diet i ćwiczeń, to co mi służy nie koniecznie może służyć innym ;)

      Usuń
  4. Fajnie batonik wygląda, ale jakoś nie szaleję za soją.
    Uff, niefajne masz te skutki uboczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niefajne, ale gorzej by było bez leków, więc jakoś to przetrzymuje :)

      Usuń
  5. Za czasów mojego pseudo-dietkowania, ten baton byłby pewnie dla mnie genialnym rozwiązaniem. Teraz pozostaje wzruszenie ramion :D. Pomysł spoko, na pewno lepszy od popularnych batonów musli. Ale rzeczywiście domowy chlebek bananowy to zupełnie inna rzecz (przypuszczam, bo nie robiłam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz to nieco ciekawe, bo z tego co zauważyłam na instagramie to zdjęcia tych batoników wrzucają głównie ludzie tacy bardziej sportowi-fitness-kaloryfer na brzuchu, lub dziewczyny próbujące wygrać z anoreksją. Na pewno nie jest to małokaloryczna przekąska, chyba, że niektórzy uważają to za cały posiłek ;D Co do tych batonów musli to prawda, nawet nie chcę mi się ich kupować, bo chociaż są (dla mnie)dobre to wkurzają mnie rozsypywaniem się i wciskaniem kitu dietetycznego.

      Usuń
    2. Haha,mi tez sie z pro recovery kojarzą

      Usuń
    3. Włąsnie lubię dużo zdjęć od tych dziewczyn, robią niezłe fotki żarciu :D

      Usuń
    4. Noo i to zawsze takiemu dobremu.Tylko ciężko mi zrozumiec ich "bad body image" bo dla mnie sa mega chuude :P ale to choroba...

      Usuń
    5. To już w ich psychice tak głęboko siedzi, że nawet jak już zdają sobie sprawę, ze są niebezpiecznie chude to ciągle głos w głowie podpowiada im, ze mogą być jeszcze chudsze. Z zaburzeniami odżywiania trudno walczyć. :(

      Usuń
  6. A mozna wiedziec, jakie leki przyjmujesz? Moze mialabym jakies pojecie, zeby Ci podpowiedziec z tymi mdlosciami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hormony, i to takie którzy niektórzy "mądrzy" ludzie nie uznają za leki tylko za babskie fanaberie. Próbowałam już różne rodzaje i zawsze większe lub mniejsze mdłości były. A brać niestety muszę, bo inaczej znowu mi się jakieś świństwo zrobi. Jedna laparoskopia mi starczy :(

      Usuń
    2. Pomarudzę trochę, ponarzekam ale ostatecznie muszę jakoś przetrwać trudne dni :)

      Usuń
  7. Zapytałabym, na co jesteś chora, ale chyba nie wypada, więc nie zapytam (chyba że sama chcesz powiedzieć). Hmm...
    Co do "chlebka" - ze zdjęć i Twojego opisu wynika, że jadłam coś bardzo podobnego i polskiego, nazywa się "For Life" i nazwa ziarna w zależności od wariantu np. "Orkisz For Life". To taka wielka, zbita, zwarta jakby krówka z masą płatków orkiszowych/owsianych/... Pycha! Kupiłam je w Carrefourze, ale za drugim razem już nie było więc nie mam pojęcia, czy są w stałej ofercie. Jak Ci się będzie chciało, to pogrzeb trochę między słodyczami (na dziale ze zwykłymi batonami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tylko, że istnieje duża możliwość, że nie będę mogła mieć dzieci (nawet jakbym chciała).
      Coraz bardziej przymierzam się do pojechania do Carrefoura :D

      Usuń
  8. Świński łeb Cię tak obrzydził czy te paskudztwa w zapowiedzi ;)? Bo jeśli to drugie, łączę się w bólu, jak to zobaczyłam, pomyślałam sobie coś niecenzuralnego, coś na temat robienia taniego widowiska i coś o tym, że komuś się chyba programy potentegowały, bo to nie Fear Factor przeca :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świński łeb mnie nawet rozśmieszył :D (mam chore poczucie humoru, wiem), właśnie to drugie. Szczególnie jak niektórzy to przegryzali. A FF w życiu nie oglądałam, za dużo było w nim robali i innych paskudztw :P

      Usuń
  9. Ja mam takie mdłości bardzo często bo cierpię na refluks żołądka:/
    Batoniki znam ale nigdy nie jadłam - strasznie chciałabym spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz jeszcze gorzej, bo ja przynajmniej wiem ile czasu i kiedy będę cierpieć :(
      Trzeba liczyć, że może w Coś słodkiego kiedyś się pojawią.

      Usuń
    2. Prędzej poproszę wujka z UK niż zamówię coś z tej strony bo oni ceny z kosmosu mają :P

      Usuń
    3. Czy ja wiem czy z kosmosu, w kocu muszą sprowadzić te słodycze z zagranicy i jeszcze mieć z tego zysk. Chociaż przyznam, ze ceny nie zawsze zachęcają do kupna

      Usuń
  10. Takie batoniki zazwyczaj mi nie odpowiadają, bo są określane jako zdrowe, bio czy fit, a zazwyczaj niewiele w tym prawdy. :\ Po Twoim opisie (w tym składu :D ) tego z chęcią bym spróbowała, szkoda że nie sprzedają takich w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, batony fit z porażającą ilości cukru i olei, samo zdrowie :D
      Szkoda, trzeba szukać zamiennika ale nie wiem nawet gdzie :(

      Usuń
  11. Smakowicie wygląda, chętnie bym zjadła, szkoda, że u nas nie można dostać. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba szukać chyba odpowiedników dostępnych w Polsce :)

      Usuń