25.09.2014

Muller Milch Reis a’la Kompott Pflaume, Ryż ze śliwkami



Mama, zrób powidła.

Ostatnio dowiedziałam się, że jestem wegetarianką. Jak dla mnie to nowość, bo o nie jedzenie mięsa to ja jeszcze siebie nie podejrzewałam. Gdybym żywiła się jedynie parówkami to owszem, to by miało sens ale ja parówek nie jem od dobrych paru lat, to nie to. W końcu dotarło do mnie, że owe bezpodstawne oskarżenie padło z powodu kupowania przeze mnie mleka roślinnego, zamiast krowiego. Hmmm, dla mnie logiki w tym za bardzo nie ma, bo nie trzeba być wegetarianinem żeby unikać normalnego mleka. Chociaż osobiście nie uważam, że mleko to biała śmierć i, że ludzie nie powinni pić tej krowiej cieczy, to jednak stwierdziłam, iż muszę poważnie ograniczyć jego spożycie. Oszczędzę wam opisu tego, co się działo jak w sierpniu nie hamowałam się z jedzeniem  nabiału w różnej postaci. Powiedzmy tylko, że moje wizyty w toalecie były częste, nawet bardzo częste, a mój brzuch przypominał ciążowy. Suma sumarum przerzuciłam się na mleko migdałowe, bo a)smakuje mi b)mój organizm nie zachowuje się po nim jak społeczeństwo francuskie przełomu XVIII –XIX wieku. Ale nie oznacza to, że całkowicie zrezygnowałam z produktów zawierających krowie mleko, po prostu zjadam ich o wiele mniej. Proszę, oto jedno z nich.  

Muller Milch Reis a’la Kompott Pflaume, czyli w nie demonicznym języku, Deser mleczno-ryżowy z wsadem śliwkowym. Właściwie zainteresował mnie jak tylko go zobaczyłam w gazetce promocyjnej Żabki (poprzedniej, nie tej obecnej). Nawet od razu w dniu rozpoczęcia promocji poszłam i pomacałam pojemniczek. Jednak jako, że wcześniej moje zakupy się nie udały i nie miałam wydanej reszty z banknotu 50złotowego, a drobniejszej gotówki nie miałam, to zrezygnowałam z zakupu. Nie wiem, wy też macie opory przed płaceniem większymi nominałami za bardzo drobne zakupy? Tak do 4zł? Bo ja tego nie znoszę. Jak mam większą forsę to zawsze planuje najpierw zrobić większe zakupy żeby nie narażać się na pełne pretensji „A drobniej nie można?*”.  Ale wracając na tor, wtedy zrezygnowałam, jednak po przeczytaniu pochwalnej recenzji na blogu livingonmyown (spoko, za reklamę nic nie biorę) polazłam do płaza, po ten oto ryż. Tak właśnie działa siła szeptanego marketingu :D
*i tak to usłyszałam jak dałam kasjerce 3zł, produkt kosztował 2,49zł

Smak: po pierwsze, zapach. Autorce powyższego bloga zapach części śliwkowej skojarzył się z zapachem grzanego wina. Ja takich skojarzeń nie miałam. Nie, dla mnie ten zapach skojarzył się z domowymi, śliwkowymi powidłami, które kiedyś robiła moja mama, zanim całkowicie straciła do tego cierpliwość (kiedyś wstawię wam zdjęcie specjalnej ogromnej patelni do dżemów i powideł, jest zajebista). Większej zachęty nie potrzebowałam, bo chociaż bułka z masłem i dżemem było dla mnie śniadaniowym koszmarkiem i traumą, to sam zapach lubię, przywraca wspomnienia (pisze to stara osoba w wieku dwudziestu kilku lat). Początkowo spróbowałam każdej części oddzielnie. W owocowej nie poskąpiono małych kawałków śliwek, nie widać tego bo światło miałam badziewne ale to nie była gładko zmielona masa. W smaku mocno śliwkowa ale tez mocno słodka. Tak szczerze to było to takie słodkie, że samodzielnie nie dałabym rady tego zjeść.  Nie czuć było kwasku, który by nieco złagodził ilość cukru.

 No ale jest jeszcze część ryżowa. Wiadomo jak to jest z takimi produktami. Bardzo mleczna, delikatnie, słabiutko słodka, nieco waniliowa. No i oczywiście ryżowa, w końcu to ryż na mleku, nie? I tak jak solo śliwki były za słodkie, tak wymieszane z ryżem dały się ze smakiem zjeść. Mała ilość cukru w ryżu była genialnym krokiem ze strony Mullera, dzięki temu całość nie była przesłodzona i mogłam zjeść ten śliwkowo-mleczny ryżowy deser z czystą przyjemnością.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/111kcal (produkt ma 160g,nie chce mi się liczyć ale na oko będzie 175-180kcal)
Gdzie kupiłam: Żabka
Cena: 2,49zł (promocyjna)

Dobra, kupiłam w Lidlu tę zachwalaną czekoladę białą z nadzieniem migdałowym z Tygodnia alpejskiego. Zobaczę o co ten cały szum.
Pa

28 komentarzy:

  1. Nigdy nie widziałam takiego deseru od tej firmy... Ale w sumie znów się wyleczyłam z takich tworów,więc nie żałuję,że nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba nowość od Mullera :)

      Usuń
  2. ciekawie wygląda, nigdy go nie jadłam ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam to ostatnio jako nowość w Żabce właśnie, ale mnie nie skusiło, może kiedyś kupię na spróbowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to, moim zdaniem produkt, który koniecznie trzeba spróbować ale właśnie kiedyś tak przy okazji, można :)

      Usuń
  4. No ja nie mam oporu płacenia za bułkę banknotem o nominale 50zł:) . Mi się przejadł ryż na mleku kiedyś jadłam go codziennie a co do czekolady z Lidla kiedyś ją miałam była mega słodka,ale jakoś jje dałam radę . Teraz ją nawet włozyłam do koszyka,ale odłożyłam ze względu na postanowienie . Z tym,że postanowienie dziś złamię( ciastka Galicyjski młyn Krakuski są na promocji) i w poniedziałek bo będzie tydzień francuski w Lidlu i moje ukochane ciasta Magdalenki juz się ślinię na myśl o nich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowienia są po to aby je łamać ;D Z tygodnia francuskiego to może się skuszę na makaroniki, już dawno chciałam je spróbować :D

      Usuń
  5. Ach, od czego by tu zacząć :D Po pierwsze - niezła godzina dodania wpisu, nudzi Ci się w życiu? :D Dalej - mleko. Ja też nie uważam, żeby mleko zabijało albo rosły od niego kopyta i też ze względu na smak przerzuciłam się na inne (biedronkowe bezlaktozowe), w związku z czym jestem podejrzewana o nietolerancję laktozy (całe szczęście, że jeszcze nie o wegetarianizm). Dalej - czy nie lubię rozdrabniać dużych banknotów? Ba! Między innymi z tego powodu zrezygnowałam z płacenia gotówką i wszędzie wożę się z kartą jak bizneswoman pierwszej klasy (przy okazji nie widzę, że wydaję = mniej boli...). Poza tym jak tylko Muller zacznie mi płacić za lizanie mu ty...produktów, to odpalę Ci procent. Dalej - och, dziękuję za hojność :* w nagrodę już w tej chwili nominuję Cię do zabawy, do której mnie z kolei nominowała inna blogerka w ostatnim wpisie, ha! :P Dalej - moja mama nie robiła nigdy powideł, jak widać czegoś w moim życiu zabrakło. I to już nigdy nie wróci. Już nigdy... I ostatnia kwestia... któregoś dnia moja siostra wróciła do domu i powiedziała mamie, że bardzo chciałaby chodzić do kościoła (miała wtedy z 7-8 lat). Mama mówi, że dobrze, ale dlaczego? Na co ona odpowiada, że koleżanki jej mówiły, że jak się chodzi (to były jakieś rekolekcje czy inne dodatkowe msze), to ksiądz ROZDAJE BUŁKI Z DŻEMEM i ona chce te bułki, hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoba, która pisze tak długi komentarz nie powinna wytykać innym nudy ;D
      Próbowałam tego bezlaktozowego ale mi nie podeszło. A z kartą boję się chodzić, jest zbliżeniowa i jak pomyślę, że mogłabym ją zgubić to mi ciśnienie skacze.
      Zabawa? kolejny łańcuszek? Kurcze, chyba kiedyś ktoś mnie nominował i zapomniałam zrobić, możliwe, ze i tak będzie w tym przypadku. ;)
      Jakby rozdawał cukierki albo czekoladę to jeszcze rozumiem ale bułki z dżemem, brrrr.

      Usuń
  6. oj tak, żal mi biednych kasjerek co wydać ni mają pozostawione same sobie w kontakcie z coraz to mam nadzieje bardziej wyrozumiałym klientem. Niestety czasem zmuszona jestem zapłacić, pieniądz to pieniądz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego naprawdę nie lubię płacić większymi nominałami, mam w rodzinie osobę, która wylewa swoja wściekłość jak osoba za zapalniczkę chcę zapłacić banknotem 100złotowym. Trudna sytuacja jak kasjerka nie ma jak wydać, a klient nie ma jak inaczej zapłacić.

      Usuń
  7. Wegetarianie mogą spożywać nabiał odzwierzęcy :) Wystarczy tylko, że nie jedzą mięsa i jego przetworów. Ja jestem wege i piję mleko jak cielak :P Uwielbiam nabiał i nie mogłabym bez niego żyć!

    Deserek jeszcze nie jadłam choć mam w lodówce...nie mogę się doczekać jak spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to wiem :) ale dla niektórych, nie pije mleka krowiego=wegetarianka, ostatnio tłumaczyłam rodzinie jaka jest różnica miedzy semiwegetarianami, wegetarianami a weganami, pewnie i tak szybko zapomną o tym.
      Zobaczysz czy będzie ci tak smakował jak mi :)

      Usuń
    2. U mnie z tym tłumaczeniem podobnie ale i tak do łba familii nie wchodzi :D

      Usuń
  8. Planowałam go kupić, ale w końcu w mojej lodówce wylądował Riso pistacjowy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a gdzie kupiłaś? Bo mnie te pistacje nieco ciekawią :)

      Usuń
    2. Znalazłam jeden, jedyny w Kauflandzie ;) ale bez problemy powinnaś trafić na ten smak też w Realu

      Usuń
    3. W Realu nie było, może jeszcze będzie chociaż po przeczytaniu ile w tym jest pistacji nieco się zniechęciłam :(

      Usuń
  9. Hah, ubawiłam się z lekka czytając ten wpis ;)
    Piszesz cudnie, w ogóle blog na fest stąd moja obserwacja.
    Przyda mi się zaznajomienie z recenzjami produktów no-life'iąc w domu ;)
    Pozdrawiam!
    Ps. też lubię pisać w 3 os.. o sb ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, tylko ostrzegam, ze czytanie o słodyczach może skończyć się wzmożonym spożyciem tychże ;D

      Usuń
  10. Kurde, przeczytałam kompost, zamiast Kompott i już chciałam krzyczeć 'łodafak' :D.

    Jestem pełna zrozumienia dla pań kasjerek, jak nie mają wydać, ale czasem mnie wkurzają, jak nie mam drobnych i wznoszą oczy do nieba, puffają i dyszą, jakby zaraz miały urodzić swoją frustrację :D.
    A najbardziej rozbroiła mnie pani w Biedzie, z przyzwyczajenia wyjęłam gotówki, ona na to, czy nie będzie nic drobniej. Odpowiadam, że nie, ale przecież, eureka, mogę zapłacić kartą i macham jej tym plastikiem. Zignorowała i zaczęła wybierać bilon z kasy. Skoro chce sobie utrudniać życie, to ja nie będę przeszkadzać :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompost... wiesz, ja aż tak odważna nie jestem ;)
      Pewnie jeszcze się nie przyzwyczaiła do kart, ja już parę razy widziałam jak kasjerki na widok banknotów szybko pytały się o kartę płatniczą.

      Usuń
  11. Ooo, czekam na recenzję białej z Lidla! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie wiem co mam teraz otworzyć, wszystko co mam mnie ciekawi ;)

      Usuń
  12. A te czekolady z Tygodnia Alpejskiego są dobre, mi smakuje ta biała z migdałowo-kremowym wypełnieniem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko od ciebie słyszałam wiele dobrego o tej czekoladzie :D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.