15.09.2014

Lindt Excellence Roasted Sesame



Sezamie otwórz się

Już dawno pogodziłam się, że w Polsce nie będę miała takiego dostępu do różnorakich czekolad, jak w takich na przykład Niemczech. Chociaż może „pogodziła się” nie jest odpowiednim słowem, bardziej by tu pasowało „zrezygnowana przyjęłam do wiadomości”. Patrząc na niemieckie strony znanych marek czekoladowych głównie uskuteczniam swoje masochistyczne zapędy, bez większych nadziei, że będę mogła zakupić prezentowane nowości. Tak więc gdy jakiś czas zobaczyłam na stronie Lindt pewną czekoladę nawet nie oczekiwałam, że będzie dostępna w sprzedaży w Polsce, siła wypędziłam ją z głowy. Dopiero jedna osoba w komentarzu (Dziękuje :D) poinformowała mnie, że ten produkt jest w sprzedaży w naszym pięknym kraju. Nadal jednak miałam wątpliwości czy uda mi się to zakupić. Mój wewnętrzny kwik radości na widok poniższego cudeńka w Piotrze i Pawle był niewątpliwie podszyty pewnym  zdumieniem i zadziwieniem.
Lindt Excellence Dark, Roasted Sesame. Wyśmienita czekolada ciemna z prażonymi nasionami sezamu. Lubię sezam, nawet bardzo lubię. Może nie tak bardzo jak masło orzechowe, słony karmel czy precle ale takie sezamki to mogę wrąbać w zawstydzającą krótkim czasie. Niestety oprócz rzeczonych sezamków to chyba nie ma zbyt wielu słodyczy z tym składnikiem. Chałwa się nie liczy, chałwa jest paskudna (dla mnie*), zbyt tłusta (dla mnie*), za słodka (dla mnie*) i nie za bardzo smakuje jak sezam (według mnie*). Więc połączenie wspaniałej deserowej czekolady Lindt (którą wielbię) i sezamu brzmiało dla mnie obiecująco. I wiecie co? Nie zawiodłam się.
*powtarzam, to jest moje zdanie na temat chałwy, rozumiem, że są ludzie, którzy chałwę lubią i nie zgodzą się z tym co napisałam i w porządku, ja wam tego nie bronię ;D

Smak: po raz kolejny musze stwierdzić, że ciemne czekolady Lindt są idealne dla osób, które nie lubią/boją się gorzkich czekolad, a chciałyby zjeść coś bardziej kakaowego i subtelnego niż przeciętna mleczna czekolada. Zarówno zapach jak i smak jest idealny. Równowaga między słodyczą, a delikatną acz wyczuwalną cierpkością kakao, została zachowana. Dzięki czemu mogłam się delektować wyrobem, który absolutnie nie był gorzki, za to był perfekcyjnie słodki i kakaowy. Ta czekolada sama w sobie jest świetna, a dzięki dodatkowi w postaci sezamu zyskała większego charakteru. Jak widać na zdjęciu nie pożałowano ziarenek. Dodatkowo jest napisane na opakowaniu , iż sezam został uprażony, a ten zabieg tylko uwydatnił, pogłębił smak tych małych nasionek. Taki lekko orzechowy, specyficzny, z nutą słodyczy. 
No proszę państwa, tu można tylko oklaskiwać Lindta, bo ta czekolada im się wyjątkowo udała. Całość była spójna, wszystkie smaki współgrały ze sobą i nie czuć było żadnej złej nuty. Kurcze, do niczego nie mogę się przyczepić! To spełniło moje oczekiwania, a wręcz je przebiło. Polecam każdemu.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/534kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 7,69zł (to chyba była promocja)

Jakby jeszcze Piotr i Paweł rzucił trochę limitek i nowości z serii Nice to sweet you (Hello my name is..) to bym umarła szczęśliwa (po spróbowaniu oczywiście… i nie dosłownie).
Pa

36 komentarzy:

  1. Widziałam w Kauflandzie! Też uwielbiam sezam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać z dostępnością nie będzie problemu :)

      Usuń
    2. charlottemadness15.09.2014, 09:09

      Oj będę musiała się wybrać do kaufa ;)choć ostatnio nie widziałam . Może oferta nie jest dostępna we wszystkich :S

      Usuń
    3. Może dopiero wprowadzają i niedługo będzie jak jeszcze nie ma :)

      Usuń
  2. Prędzej czy później - na pewno kupię :). Jestem jeszcze ciekawa tej limonkowej wersji... Ale sezam kusi bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Limonkową też kupiłam :D ale bardziej mnie sezam ciekawił, tamta jeszcze poczeka ;0

      Usuń
  3. Eeee, jakoś mi się to nie widzi. Za deserową czekoladą nie przepadam, a sezam pasuje mi tylko w panierkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sezam jako panierka brzmi bosko, będę musiała to wypróbować jak się dorwę do kuchni :)

      Usuń
    2. Kurczak w sezamie jest pyszny.

      A chałwę bardzo lubię, ale nie jest to mój "codzienny" smakołyk, raczej jem ją raz na jakiś czas, jak mam taką zachciankę.

      Usuń
    3. To tak jak moja mama, ona chałwę lubi ale je ją tylko od czasu do czasu.

      Usuń
  4. Sezam lubię to i czekolady bym skosztowała:) a chałwę bronić będę jest pyszna i zdrowa ( pani doktor kazała mi ją w ciąży jeść zamiast innych słodyczy no i gorzką czekoladę) . Jadłam chałwę przywiezioną z Turcji ta mi nie smakowała:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że chałwa jest zdrowa to wiem tylko, ze mi na poważnie nie smakuje. Odpycha mnie sam zapach.

      Usuń
  5. Czekolada i sezam? Wow. Chyba sobie sama zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko fajnie, tylko czemu taka droga ? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki urok Lindta, bez promocji jeszcze drożej :P

      Usuń
  7. Też lubię sezam:) miałam kiedyś przyprawę chyba do kurczaka Robercik używał jej do karpia (nie wiem czy kiedyś ogarnę tę jego mieszankę przypraw) ale karp palce lizać...
    czekolady z sezamem nie jadłam ale może wszystko przede mną:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karp z sezamem jest dość ciekawym połączeniem :)
      No pewnie, w końcu to nie czekolada z suszoną wołowiną ;)

      Usuń
    2. czy ja gdzieś tu (w pl) tej wołowiny nie widziałam hmmm...

      Usuń
    3. Ja z pewnością w moim mieście jej nie widziałam i wcale tego nie żałuje ;)

      Usuń
  8. Może i nie sikam po nogach widząc paletę czekolad z całego świata, których nigdy nie uświadczymy w PL, za to łza mi się kołysze na rzęsie, gdy wchodzę chociażby na stronę Mullera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wchodzę na stronę Mullera głównie z ciekawości co tam Niemcy nowego wymyślili ale jakoś nie żałuje strasznie, że nie mam do tych produktów dostępu :)

      Usuń
  9. Muszę w końcu zakupić jakąś gorzką czekoladę z tej firmy...może się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzką to może lepiej nie. Deserowe są cacy, tak do 60% kakao, chbya większość Excellence ma około 50%

      Usuń
  10. Teraz to ja zazdroszczę....U nas jeszcze nie widziałam...alaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą, fanpage Lindta pokazał tę tabliczkę jako nowość, więc wszędzie się pojawią :)

      Usuń
  11. Specjalnie polazłam dziś do mojego P&P, a tam lipa...nie było :c I jak żyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak życ panie premier... pani premier? ;)
      To dość zaskakujące, mój najbliższy PiP jest słabo zaopatrzony, rzadko się zdarza żeby było w nim coś czego nie mam w innych sklepach. A może jest u ciebie takie małe oddzielne stoisko z czekoladami Lindt, u mnie takie jest i tam znalazłam tę czekoladę.

      Usuń
    2. No jest takie stoisko, były różne gorzkie (solona, solony karmel, wasabi) ale tej nie :( Mój P&P chyba pada bo ostatnio coś kiepsko z asortymentem.

      Usuń
    3. To rzeczywiście słabo, może jeszcze dojdzie

      Usuń
  12. Też nie lubię chałwy, z wyżej wymienionych powodów. Gorzkich czeko nie lubię, ale jeszcze nie zdarzyło mi się zjeść niedobra czekoladę z lindta ;) tej tez poszukam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzkich przecież tez nie lubię ale ta wcale a wcale gorzka nie jest :D

      Usuń
  13. Już na nalepce napisali "wyśmienita", ładnie się cenią ;) a ja z kolei długo sezamu nie lubiłam, a do chałwy przekonałam się dopiero po zjedzeniu takiej waty chałwowej, była pyszna :D z lindtowych wypróbowałam niedawno caramel croquant (obłędnie słodka), a Wedel też wypuścił podobne czekolady, ta z orzechami laskowymi i włoskimi jest dobra :)
    ---
    http://takeittasty.blogspot.com
    http://facebook.com/takeittasty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nigdy nie przekonam się do chałwy ;) A z Wedla ostatnio kupiłam dwie nowe białe czekolady, co i tak jest dużą liczbą kupionych na raz wedlowskich produktów ;)

      Usuń
  14. Zaglądam do Ciebie często i chyba musisz nieźle nabiegać się po sklepach, żeby zebrać te wszystkie pyszności? ;)
    Ja, całkiem przypadkiem, trafiłam na limitowaną Jogobellę o smaku sernika mandarynkowego. Zott twierdzi, że jest to edycja amerykańska, więc od razu skojarzyłam z Tobą. :p Zapraszam i liczę na odwiedziny http://nasniadanie.blog.pl/ . Jest oczywiście recenzja tej Jogobelli. ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, czasami w jednym sklepie dużo znajduje a czasami to i pięciu nic nie kupie, wszystko zależy od asortymentu i mojego humoru :)
      Jadłam tę Jogobellę tylko wersję Apple Pie i nieco się zawiodłam, to nie było ciasto jabłkowe, ani trochę :(

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.