27.09.2014

Jif Creamy Peanut Butter i Cadbury Roasted Almonds



Wielka oleistość

O ile dobrze pamiętam  (nie chce mi się sprawdzać) to jest to chyba ostatni produkt ze Stanów, w którym istotnym składnikiem są fistaszki. Wprawdzie zostało mi jeszcze kilka produktów do opisu ale jest ich naprawdę mało i o żadnym nie mogę napisać, że zawiera masło orzechowe, czy, że jest masłem orzechowym.  Pewnie jeżeli kojarzycie co wcześniej napisałam na temat nagłego zrozumienia osób, które nie lubią tego typu produktów, to wiecie czego się spodziewać.
Simply Jif Creamy Peanut Butter, totalnie gładkie masło orzechowe. Żeby nie było, ja tego nie kupiłam. Jak raz wróciłam ze szwendania się po Manhattanie to już ten słoiczek na  mnie czekał. No i co mogę powiedzieć. Na pewno ma gorszy skład niż te z Trader Joes . Niby nie ma tych dodatkowych składników dużo  ale rozbestwiłam się poprzednim produktem i wielkiego entuzjazmu ta lista u mnie nie wywołała. Jest cukier, jest melasa, są tłuszcze roślinne i są kwasy tłuszczowe. Wiecie, że zazwyczaj nie przejmuje się tym co znajduje na etykiecie ale tym razem sprawdziłam, bo jak Trader Joes udowodnił, można sprzedawać doskonały produkt składający się jedynie z orzechów i soli. Jeszcze parę słów o marce Jif, zanim przejdę do smaku. 
Jest to firma produkująca głównie masło orzechowe, powstała w 1958 roku i według słów na oficjalnej stronie, szybko stała maślanym ulubieńcem. Mamusie szybko się poznały na eeee „superior” smaku powstałego z prażonych fistaszków. W ciągu lat oferta poszerzyła się o masło ze zmniejszoną ilością tłuszczu  („fajny” to ma skład, super po prostu), z kwasami Omega 3 (masło orzechowe z olejem z anchois i sardynek i żelatyną z tilapii, smacznego) z naturalnym składnikami (zawiera 90% orzechów, pozostałe 10% to niepotrzebne dodatki)masło z orzechów laskowych, masło orzechowe ekstra puszyste (?), wersje z migdałami oraz z nerkowcem. No i jeszcze  smakowe masło orzechowe do maczania rożnych produktów. Ogólnie im dłużej patrzyłam to tym bardziej czułam nasilające się obrzydzenie. Jeszcze tylko wersja z orzechami laskowymi, migdałami i nerkowcami jakoś apetycznie brzmiały. Reszta, już mniej.


Smak: może przesadziłam z paskudnym smakiem, taki paskudny to on niej jest, właściwie jak przeskoczy się ten etap, który mnie bardzo obrzydza, to całość jest całkiem niezła. Smak  fistaszków jest wyraźny, czuć delikatną obecność soli, a nie czuć za bardzo słodyczy, niby wszystko w porządku. A skoro niby wszystko w porządku ze smakiem to czemu tak mi to masło nie pasuje? Ponieważ powyżej opisane smaki nie są pierwszą rzeczą jaką można wyczuć po skosztowaniu tego masła. W pierwszym momencie człowiek ma wrażenie, że wsadził sobie łyżkę margaryny do ust, aż chce się to wypluć. Po chwili robi się jeszcze gorzej bo margaryna zamienia się w olej. Przypominało mi to, aż za bardzo, momenty w którym musiałam wypić olejek rycynowy . Po prostu na samo wspomnienie mnie bierze na mdłości. Dopiero po tym etapie poczułam smak orzeszków, jednak samo czekanie na ten moment było pewną udręką. I kurcze, nie dam rady tego jeść w tej postaci, za bardzo mnie to obrzydza. U mnie to ma związek właśnie z nieprzyjemnymi skojarzeniami, nie mogę stwierdzić, czy u innych reakcja byłaby ta sama. Z tego co czytam ta marka naprawdę jest lubiana, więc widocznie innym to nie przeszkadza. Mi to przeszkadza, jeść tego nie będę, zużyje do ciastek czy innych wypieków. Ocena jest trochę obiektywna (smak okay) ale też nieco subiektywna (ten olej, fuuuj), spróbowałam ją wypośrodkować, bo sama nie wiem jak to ocenić.
Ocena: 5/10
Kaloryczność: porcja (31g)/180kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: patrz wyżej



Cadbury Dairy Milk Roast Almond, kolejny produkt pod szyldem Cadbury, tym razem jest to mleczna czekolada z prażonymi migdałami.  O Cadbury nie ma co się rozpisywać, bo już parę ich produktów recenzowałam i prawie za każdym razem mi smakowały (prawie, Cadbury Creme Egg czyli czekolada z lukrem). Z dostępem do tej brytyjskiej marki nie miałam żadnego problemu, była w każdym sklepie, drogerii i warzywniaku. Z ciekawostek dodam, że dystrybucją Cadbury na terenie USA zajmuje się Hershey.

Smak: mleczna czekolada Cadbury jest ciągle taka sama. Posiada bardzo głęboki mleczny posmak, słodka na poziomie Milki i tak samo jak Milka nie ma w niej śladu kakao. Tłustawa, bez zjełczałych niespodzianek. Dobra stara Cadbury, nie dla osób szukających w czekoladzie niezwykłych doznań smakowych i wykwintności ale smaczna dla lubiących zwykłe mleczne słodziaki. W tej wersji mamy dodatek prażonych migdałów. Trochę szkoda, że te migdały nie były w większych kawałkach, wtedy ten produkt znacząco by zyskał na wartości.  Jednakże i tak dało się wyczuć te mini kawałki orzechów. Delikatnie chrupały nie kalecząc przy tym podniebienia. Wprawdzie ich smak był nieco za słaby jak na mój gust ale dał się wyczuć.
 Wolałabym bardziej solidne migdałowe uderzenie z lewego sierpowego, niż ten lekki plaskacz anemicznej nastolatki. Więc  chociaż cały produkt mnie za bardzo nie zachwycił to nie mogę powiedzieć żeby mi nie smakował. Był całkiem w porządku, tylko wolałabym coś bardziej charakternego.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: porcja (7kostek)/210kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: jak wyżej (ale metka z ceną się zachowała czyli mogę podać, 2,37$)

Boże, jest tak zimno a ogrzewanie włączą dopiero w środę. Jak żyć :(
Pa

27 komentarzy:

  1. Z tego duetu wybieram czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana u nas też zimno ja już od m-ca śpię w puchatych skarpetkach a dopiero wczoraj nam uzupełnili wodę w grzejnikach to nie wiemy kiedy będą grzać:( . To masło myślałam,że będzie wielkie WOW nawet ostatnio miałam zamawiać w jakimś sklepie internetowym no,ale skład nie powala to z Lidla ma o niebo lepsze i jeszcze słoiczek się ostał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wywiesili ogłoszenie, ze 1 października czyli czekam trzęsąc się pod kocem.
      Ja to raz widziałam w Piotrze i Pawle i się nawet ucieszyłam, ze jak będzie dobre to z łatwością dokupię, i chała. Lidl ma smaczniejsze i tego się trzymam.

      Usuń
  3. Ja tam uwielbiam i stawiam na masło orzechowe z Piotra i Pawła, nie wyczuwam tam żadnych nieprawilnych smaków ;p sztos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te uwielbiasz czy Primavikę/Feliksa? Bo wszystkie trzy można kupić w PiP ;)

      Usuń
  4. U mnie w mieszkaniu nigdy nie jest zimniej, niż 23 stopnie, za to w pracy już jest za zimno, czasem mam zmarznięte dłonie, jak siedzę przy biurku. Nie ma to, jak stare mury i nieszczelne okna :/
    Z produktów dzisiaj przez Ciebie opisanych jakoś żaden nie woła do mnie "mamo!", mam spory zapas masła orzechowego z Lidla, a co do czekolad, obecnie zachwycam się alpejskimi, też z Lidla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim pokoju o 10 było 18 stopni, także tego, koc to mus w moim przypadku :(
      A teraz ja żadnego masła nie mam, cały słoik tego powyżej poszedł na ciastka a ja zostałam z niczym. przynajmniej mam tę czekoladę z Lidla ;)

      Usuń
    2. W zeszłym roku, zanim się przeprowadziliśmy do tego mieszkania, w którym teraz mieszkamy, mieszkaliśmy w domu wielorodzinnym, tam to dopiero było zimno. Nieszczelne okna, nieszczelny balkon, nieocieplony budynek i niedziałające (tzn, działające na minimum bez możliwości "podkręcenia") ogrzewanie. W listopadzie rano najczęściej było 14-15 stopni, dosłownie nie dało się funkcjonować (jeszcze ja jestem bardzo ciepłolubna), więc rozumiem Twój ból.
      Próbowałaś już tej czekolady?

      Usuń
    3. U sąsiadki z góry jest podobno jeszcze zimniej niż u nas, chyba właśnie z 15 stopni. Niby nasz budynek jest ocieplany ale fachowcy odwalili fuszerkę i jest tak samo jak przed.
      Jeszcze nie, od wczoraj mam nową dawkę leków, a zmiana dawki oznacza ostre mdłości i zmuszanie się do jedzenia. Dopiero w poniedziałek lub wtorek będę mogła coś zacząć.

      Usuń
    4. Współczuję. ostatnio też miałam kilka dni mdłości jako efekt uboczny trzech zastrzyków ze znieczuleniem u dentysty (żeby to znieczulenie jeszcze działało...).
      Powinno być jakieś prawo konstytucyjne gwarantujące co najmniej 20 stopni w każdym pomieszczeniu, w którym przebywają ludzie :D Poważnie, w 15 stopniach się nie da funkcjonować, skoro przy 18 mam skostniałe dłonie już, a do pracy sobie niestety kocyka nie przyniosę.

      Usuń
  5. Co do masła - fuuj, jak napisałaś o tych margarynach i olejach w ramach porównania, to nawet zdołałam sobie wyobrazić, cóż to za paskudztwo. I tak dałaś wysoką ocenę. Moją przygodę z masłem orzechowym rozpoczęłam od firmy Felix w wersji light, której skład też nie powala (mało orzechów, z 70%?), ale wtedy miałam taką fazę, że brałam wszystko, co light, bo wydawało mi się lepsze. Dziś mam zupełnie odwrotnie, bo lighty odpychają mnie dziwnym posmakiem, ale to już inna historia, a i tak zapowiada się na kolejny długi komentarz, więc oszczędzę Ci mojego masłoorzechowania. Później masło uwiodłam i przyprowadziłam do domu jeszcze dwa razy - za każdym razem był to słoiczek z Lidla, z tyg. amerykańskiego, ale nie smoothy tylko koniecznie crunchy. O mamo, to jest moje ulubione masło (chociaż zbyt wielkiego porównania, jak widzisz, nie mam).
    Sprawa druga - czekolada. Jak mój znajomy wrócił z Anglii, przywiódł mi dość dużo tamtejszych batoników, czekoladek i czekolad, między innymi kilka firmy Cadbury (ostatnio chyba nawet zjadłam ostatnią rzecz z tej paczki - Cadbury Chocos, takie pastylki czekoladowe. Zwykła, mleczna, słodka i poprawna - ja lubię taką - czekolada, ale beż żadnych "wow", więc gdybym to ja wybierała produkty, na pewno coś innego wylądowałoby w koszyku). Mam taki wniosek, że chyba C. zawsze daje taką biedę do swoich produktów. W tej Twojej czekoladzie to już nawet gołym okiem widać, że w środku sypnięto migdałów ręką anemicznej nastolatki, nie trzeba wcale jeść, a już na pewno nie z nadzieją na cały migdał (nadzieją matką... no). I tyle. Ja nie żałuję, że u nas tej firmy nie ma, bo ani trochę nie nazwałabym jej bezkonkurencyjną.
    P.S. Powiedz mi jeszcze, o co chodzi z tą godziną 5:00?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocenę dałam jaką dałam żeby nie było, że kieruje się tylko skojarzeniami zamiast smakiem ;D
      No ja nie powiem żebym była wielką znawczynią masła, jedno z Sante, z Lidla, Trader Joes i to tutaj, chciałabym mieć więcej możliwości porównawczych. Light to zło, im bardziej light tym więcej dziwnych substancji w składzie, rzadko kupuje.
      Oj nie zawsze Cadbury daje biedę, czekolada z Oreo bardziej mi smakowała niż wersja milkowa (ta mała), no i mam ochotę na banana caramel crisp, wersję z Daim i Turkish delight. Dlatego ta wersja pozostawiła niedosyt, wiem, ze stać ich na więcej.
      Wiesz, że już nawet nie pamiętam dokładnie czym się kierowałam jak zaczęłam ustawiać notki na tę godzinę? Jakieś powody miałam to i tego się trzymam ;D

      Usuń
    2. Nie wiedziałam nawet, że można "ustawiać notki". Tzn. żebym była uczciwa... przez chwilę pomyślałam, że coś jest nie tak, że to akurat punkt 5, więc pewnie masz program, ale później przyszła myśl, że chyba jednak się tak nie da, a więc musisz siedzieć w środku nocy, czekać, aż zegar pokaże 4:59, wtedy robisz głęboki wdech i klikasz "publikuj" :P

      Usuń
    3. Wyobraziłam sobie jak w pełnym napięciu patrze na zegar czy na pewno uda mi się wstawić wpis równo o 5 :D Da się ustawić, robię to wieczór przed :)

      Usuń
  6. Serio to masło jest takie paskudne :O A moja przyjaciółka się tak nad nim rozpływała...dobrze, że nie jestem taka ''szyba'' jeśli chodzi o zakupy i wstrzymałam się przed zamawianiem tego masła przez internety :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej by było jakbyś spróbowała u kogoś jak te masło smakuje, bo dla mnie, na niekorzyść tego produktu, działało skojarzenie z margaryną i olejkiem rycynowym. Innym może smakować.

      Usuń
  7. Nie ma nic gorszego (no dobra, jest wiele takich rzeczy :> ) niż słoiczek masła orzechowego, który podejrzanie długo nie chce się skończyć i zalega w szafce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już nie zalega :D Przynajmniej ciastka z nim wyszły smaczne ;)

      Usuń
  8. To masło już na pierwszy rzut oka wygląda podejrzanie. Jak dla mnie - mega nieapetyczne. No i Twoja recenzja to potwierdza... Posmak margaryny to paskudztwo, a ostatnio przekonałam się o tym w jednej z czekolad :(.

    Cadbury moim zdaniem też nie przedstawia się kusząco - jasnobrązowy Milkowy odcień, fuj ;). Gdyby chociaż nie poskąpiono migdałów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy czekoladzie posmak margaryny to jeszcze większa tragedia niż przy maśle orzechowym, szczególnie jak miało się oczekiwania do tejże czekolady.
      No nie ;D tobie z pewnoscią by Cadbury nie posmakowała, za bardzo jest podoba do milki ;D.

      Usuń
  9. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna ocena, każda będzie subiektywna, ZAWSZE.
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  10. Należę do osób ktore nie lubią masla orzechowego ale wciąż mam nadzieje ze po prostu nie trafiłam na dobre xD i teraz mam pytanie do ciebie-ekspertki czy maslo orzechowe z rossmana enerbio nalezy do smacznych??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do smaku to jeszcze nie wiem ale po tym komentzrzu postanowiłam je kupić i sprawdzić :D ale patrząc na skład to mam tylko wątpliwości co do tłuszczu palmowego. Orzechów nie jest zbyt dużo (91%) ale jest ich więcej niż w Feliksie (poniżej 80%) którego nie polecam. Dobre rzeczy słyszałam o Primavice (mam chcicę na ich masło migdałowe), a i marka Black Rose ma niezły skład, tylko jest trudno dostępna. Ale do Rossmana i tak zajdę i kupię to masło :)

      Usuń
    2. To jak kupisz to czekam na recenzję albo komentarz albo zdjecie z krotkim komentarzem na insta :3

      Usuń
    3. Przeczytaj końcówkę jutrzejszego wpisu ;)

      Usuń
  11. Muszę w końcu kupić to masło orzechowe :)

    OdpowiedzUsuń