09.09.2014

Chocolave Peach &Pecan in Milk chocolate



From czoko with love

Dobra, koniec tego dobrego. Mieliście ponową przerwę w „słodyczach które i tak nie dostaniecie w Polsce (albo dostaniecie z wielkim trudem) więc zazdrośćcie hahaha”, ale pora wrócić do Nowego Jorku (chciałabym, chciałaaa). Wprawdzie amerykańskie zapasy powoli się kurczą ale kilka produktów zostało i pora na jeden z nich. I to jeszcze taki z poematem miłosnym gratis.
Chocolove Pech&Pecan in Milk Chocolate, czyli czekolada mleczna z brzoskwinią i orzechami pekan. Zawartość kakao wynosi 33%, nawet nieźle biorąc pod uwagę specyfikę amerykańskich czekolad. Zakupiona przypadkiem jak zaszłam do sklepu Wholefoods w poszukiwaniu nasion Chia. Głównie zaintrygowało mnie opakowanie wyglądające jak list, jest nawet znaczek przedstawiający brzoskwinie, urocze. Dodatkowym atutem była mnogość smaków, miałam problem z wyborem jednego konkretnego. Wszystkie smaki możecie obejrzeć tu ja wam podam tylko te, które mnie najbardziej fascynowały: Almond&Sea Salt (wiadomo),Coffee Crunch i Pretzel in Milk Chocolate.
Stałam przed tymi czekoladami jak ostatnia sierota, brałam-odkładałam, brałam-odkładałam. Aż dziw, że się mną ochrona nie zainteresowała. Ostatecznie mój wybór padł na brzoskwinkę, bo stwierdziłam, że żadnej owocowej czekolady nie mam, a jedną by się przydało wziąć. Co do samej marki to mają oni swoje czekolady robić z najlepszych, naturalnych składników używając europejskich technik najlepszych mistrzów czekolady. Tak więc jakieś oczekiwania miałam wobec tego produktu. Do wiersza miłosnego żadnych oczekiwań nie miałam, nie lubię wierszy. On będzie na koniec.

Smak: czekolada jest nieco rozczarowująca. Nie jest zła, tylko jest taka… przeciętna do bólu. Znacznie mniej słodka niż Milka ale tu również jest brak wyraźnego kakaowego kopa. No po prostu przeciętna mleczna czekolada. Dobra, lekko tłusta ale nie miała efektu WOW. Dodatkiem który najbardziej się wybijał były orzechy, ładnie się wyróżniały na spodzie czekolady. Miękkie ale nie rozmiękczone. Miały charakterystyczny orzechowy posmak ale nie dałoby się ich pomylić z orzechami włoskimi czy laskowymi, to jest kompletnie inny smak. Całkiem porządne, acz czegoś w tym brakowało. Co do brzoskwini to było jej naprawdę, naprawdę mało. Momentami w ogóle nie można było jej wyczuć. Pisząc „momentami” mam na myśli „bardziej jej nie czułam niż czułam”. Kawałki owszem, były obecne, takie małe gumowe coś pod zębami co jakiś czas się napatoczyło. Jednak tu nie było brzoskwiniowego HELLO. 
Jakby nie nazwa to bym w ogóle nie powiedziała, że jakakolwiek brzoskwinia się w tym znalazła. Strasznie ubogo. Ten produkt można podsumować jednym słowem: rozczarowanie. Nic mnie  w niej nie zachwyciło (oprócz opakowania), czekolada była przeciętna, orzechy dobre, a brzoskwinia zagubiła się w akcji. Nie była zła ale to nie to, nie tego się spodziewałam.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 1/3 tabliczki(29g)/160kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: patrz wyżej

A tu macie ten miłosny wiersz. No nie wiem, jak dla mnie to jest monolog obrzydliwego podglądacza. Czego on tam stał i się gapił w okno tej dziewczyny, hę?
Pa

28 komentarzy:

  1. Dobrze w sumie, że brzoskwini nie czuć, nie przepadam za owocowymi czekoladami. Pekany lubię, ale skoro czekolada nie jest rewelacyjna, to nie będę się ślinić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby yo było płynne nadzienie to bym się zgodziła z tobą, takich nie lubię ale z kawałkami to już tak. Więc szkoda, ze nie było tego co powinno być :(

      Usuń
    2. Płynne owocowe nadzienia, o fuj. Chłop mój ostatnio sobie jakieś owocowe Milki kupił. Chciałam spróbować chyba malinowej, wzięłam kostkę i to było tak obrzydliwe, że wyplułam :<

      Usuń
    3. Wyobrażam sobie ten przesłodzony smak :P

      Usuń
  2. Opakowanie jest maksymalnie urocze, nie przeszłabym obojętnie. Albo i przeszłabym. Jakoś nie szaleję za czekoladami z owocami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może za innymi wersjami smakowymi byś się obejrzała ;D

      Usuń
  3. To opakowanie jest wspaniale, włożyłabym je do koszyka niezależnie od tego, co znajdowałoby się w środku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko szkoda, ze zawartość już tak nie zachwyca ;)

      Usuń
  4. 7/10 to wysoka ocena jak na rozczarowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo spodziewałam się, ze smak to będzie 10/10, a tu przeciętniak. Rozczarowanie jest ale nie na tyle wielkie żeby sztucznie ocenę zaniżać.

      Usuń
  5. Co jak co ale ta czekolada za ciekawie z tyłu nie wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten widok się spodobał, bo wskazywał, że orzechów nie poskąpiono :)

      Usuń
  6. opakowanie cudne! Niczym najpiękniejszy list jaki można dostać....

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście urocze opakowanie... Przejrzałam stronę internetową, wszystkie tabliczki są opakowane prześlicznie... A jak dobrze znam to uczucie rozczarowania... Tak świeże u mnie w przypadku Lauenstein Confisiere. Dziwię się, że nie wzięłaś tej wersji z preclami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stwierdziłam, ze nie ma co przesadzać z preclami ;D

      Usuń
    2. Ale przecież kochasz precle! :D No i mogłabyś zrobić porównanie z Milką :)

      Usuń
    3. Kocham, oj kocham ale pomyślałam, że czasami trzeba założyć kaganiec na moją obsesje ;)

      Usuń
    4. W tamtym momencie wydawało mi się to dobrym pomysłem (jakbyś widziała ile ja precli potrafię zeżreć w ciągu dnia...) ;)

      Usuń
  8. http://www.delecta.pl/Produkty/Przekaski/Latwe-ciacho/Latwe-ciacho-z-platkami-czekolady może recenzja tego;D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała ale jedno stoi na przeszkodzie. Nie mam mikrofalówki a nie wiem czy by wyszło w piekarniku :(

      Usuń
    2. U....:( Ja robiłam jeden z nich, ochydny...wzięłam kęsa i oddałam babci :P Czuć samą chemię...;< To nie ma nic wspólego z pysznym,domowym wypiekem :/ Nawet zapach sztuczny wg mnie :/

      Usuń
    3. Dlatego zbyt wielkich oczekiwań co do tego produktu nie mam ale ciekawość jest silniejsza ;)

      Usuń
  9. Aż mi ślinka pociekła - na szczęście mam się czym pocieszyć;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz rozbudziłaś moją ciekawość ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.