22.08.2014

Mini Chips Ahoy



Ahoy, ciastka na horyzoncie.

Już parę osób stwierdziło, że chociaż nie szaleją za Oreo, to słodycze zawierające owe ciastka są niewiarygodnie dobre. Z tym zgodzę się w zupełności, wystarczy wspomnieć Cadbury Oreo, Milkę Oreo (chociaż ta ostatnia tyłka mi nie urwała, była dobra) oraz kanapkowe lody Oreo. Jednak post ten nie jest o Oreo, o nie. Jest o innych ciastkach, które również zaczynają się pojawiać w czekoladach. Sama nie wiem która marka jako pierwsza wykorzystała ten produkt w swojej czekoladzie, Milka (niemiecka na razie) czy Cadbury. Ważne, że ja się już napaliłam na obie te czekolady i co jakiś czas sprawdzam sklepy online, czy czasem nie mają chociażby Cadbury. A te tajemnicze (khem, jeżeli nie przeczytaliście tytułu to tajemnicze khem) ciastka to Chips Ahoy.
Chips Ahoy Original, produkowane przez Nabisco, którzy słyną również z Oreo.  Przez cały pobyt w NY dumałam nad kupnem tych ciastek. Brać czy nie brać, oto jest pytanie (nie miałam dodatkowej czaszki, więc przemawiałam do kota). Z jednej strony ciekawił mnie ich smak, a z drugiej to rany boskie, po co mam zapychać potrzebne miejsce w bagażu na zwykłe ciastka pieguski! Ostatecznie trafiłam w 7eleven na małą paczuszkę mini ciasteczek, poczułam więc, że moim obowiązkiem jest spróbowanie prawdziwych amerykańskich ciasteczek. Nie będę wymieniać wszystkich wersji smakowych, podam tylko, że ciastka dzielą się na original, chewy, chunky, gooey (czemu na nie, nie trafiłam!?). A jako, że mój wewnętrzny sadysta ostatnio się uaktywnił podsyłam wam link gdzie będziecie mogli popatrzeć na inne wariacje Chips Ahoy, CIERPCIE RAZEM ZE MNĄ! MUAHAHAHAHA ekhem. Czas na smak

Smak: są twarde. No może nie na poziomie ciastek Hagrida ale twardsze niż pieguski. Po rozgryzieniu z łatwością się kruszą, zębów się na nich nie połamie. O dziwo, mało słodkie. Naprawdę, moje dotychczasowe doświadczenie z amerykańskimi ciastkami (gigantami) było takie, że potem z nadmiaru cukru, niemal skakałam ludziom po głowach niczym Tygrysek*. A tu miła niespodzianka, bo ilość słodyczy jest na naprawdę niskim poziomie. Wydawało mi się, że czułam odrobinę wanilii, jak już to pewnie z aromatu. Dało się wyczuć pewien sodowy posmak ale minimalny, jak w domowych ciasteczkach. Nie oszczędzano na kawałkach czekolady, było ich całkiem dużo jak na takie małe ciasteczka. I co najważniejsze, były całkiem dobre. Wyraźnie kakaowe, słodkawe i trochę mleczne. Bez zarzutu. 
Nie żałuję, ze kupiłam te ciastka, choć wolałabym nieco bardziej miękkie. Jakbym wiedziała o wspomnianym podziale to bym szukała wersji chewy albo gooey. Ale i tak moja wersja również mi smakowały. Jestem ciekawa czy byłabym równie zachwycona większą wersją.
*artystyczne wyolbrzymienie i przesada
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 5ciastek (31g)/160kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: jak wyżej

Program The Great British Bake Off to samo zło. Oglądam i mam tysiąc pomysłów co upiec. I nie mogę się zdecydować. Makaroniki, słodkie bułeczki, muffinki, bezy, rolady biszkoptowe nawet pudding! Wszystko chcę zrobić! A tak na marginesie polecam ten program osobom, które mają kompleksy z powodu swego zgryzu. Uzębienie Brytyjczyków woła o pomstę do nieba.
Pa
.

29 komentarzy:

  1. Mi też kojarzą się z pieguskami i chyba bym po nie nie sięgnęła jakbym mogła je kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym nie trafiła na tą mała paczuszkę to bym z pewnością ich nie wzieła

      Usuń
  2. Tym razem mnie nie skusiłaś, mimo, że ostatnio mam nieprzeciętną ochotę na ciastka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerzę to ci się niedziwię ;) Z wyglądu nie wzbudzają jakichś wielkich emocji a jeszcze są twardawe a ty chyba nie za bardzo możesz takie ciastka jeść

      Usuń
    2. No właśnie jak twarde, to odpadają. Obkupiłam się wczoraj w Biedronce w białe Twixy i Orito i jestem zadowolona :D

      Usuń
    3. E, dzisiaj byłam w Biedrze i jakoś na nic nie miałam ochoty. Na pocieszenie wzięłam Mokate ze szklanką ;D

      Usuń
    4. Nad tą "kawą" się nawet nie zastanawiałam, nie kusi wcale, obkupiłam się za to w Kaufie w Tchibo Family, 200g za 9,99, dobra opcja jak się nie ma ekspresu ani w domu ani w pracy.

      Usuń
    5. Pewnie tę "kawę" będę pić z kilka miesięcy ale poleciałam na szklankę i na wersję karmelową ;D
      A tak na marginesie to mam wrażenie, ze ostatnio kawa podrożała.

      Usuń
  3. Dla mnie te ciasteczka to takie zwyklaki:) . Wczoraj w chemii Niemieckiej spotkałam batoniki Milki z dużą ilością nadzienia Oreo,ale jeszcze ich nie kupiłam cena 9zł to troszkę sporo bo ja za oreo tak średni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batonik milki za 9zł? (O_o) Nawet sprowadzany z Niemiec nie powinien tyle kosztować, toż to Milka

      Usuń
    2. tam są 3małe batoniki waży troszkę więcej niż czekolada,ale i tak za drogo

      Usuń
    3. Zdecydowanie za drogo.

      Usuń
  4. Takie amerykańskie ciasteczka-klasyka. Ale wolałabym od razu większą wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ale byłby problem z wepchnięciem paczki do torby. Tam serio już nic by się nie zmieściło.

      Usuń
  5. Byłam na długi weekend w Niemczech i zakupiłam tamtejszą nowość: Milkę właśnie z tymi ciasteczkami. Milka Oreo ma kawałki ciastek, które troszkę chrupią. Ta natomiast miała je jakby zmielone. Niemniej jednak smakowała mi i to bardzo. Ale mnie łatwo zadowolić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę szansy posmakowania tego :D Przypuszczam, ze mi też by smakowała, mniej lub więcej ale by smakowała.

      Usuń
    2. też ją ostatnio upolowałam u mnie w delikatesach <3

      Usuń
    3. Może przy odrobinie szczęścia i ja znajdę :)

      Usuń
  6. trzeba będzie pooglądać, ja ostatnio mam ogromną fazę na pieczenie, praktycznie codziennie coś ląduje w piekarniku, nie tylko słodkie, ale też chleby. =) właśnie wczoraj wykombinowałam pyszne ciasto czekoladowe na wytrawnie, chwalę się wszędzie bo tak mi smakuje. ^_^

    a ciasteczka... ja bym na nie nie zwróciła uwagi w sklepie pewnie. co innego wersje smakowe. notabene dowiedziałam się, że studentskie mają całą gamę wersji smakowych, szkoda, że większość istnieje tylko jako fotka w internecie.

    w sieci lewiatan wyczaiłam milki z krakersami i ciasteczkami lu. preclowej brak, ale tak piszę bo może ktoś jeszcze ma ochotę. ;)

    ola

    ps ja bym piekła bułeczki ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milkę z Lu i Tuc również zakupiłam w Niemczech, zatem trzeba będzie wybrać się do Lewiatana :D

      Usuń
    2. Ja głównie piekę na niedzielę, bo wtedy mam wolną kuchnię i więcej czasu :D Z chęcią bym spróbowała twoje ciasto czekoladowe :D
      U mnie w Społemie też są te Milki, ledwo sie powstrzymałam przed zakupieniem ich ;D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. No to taka zapchajdziura, dobra i smaczna ale mało interesująca :)

      Usuń
  8. Słyszałam o tych ciastkach wiele dobrego od koleżanki! Chętnie bym ich spróbowała ale jednak polecałabym na te ''wypasione'' wersje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze te wypasione wersję byłyby o wiele lepsze i ciekawsze :)

      Usuń
  9. Niby takie zwykłe te ciastka, ale pewnie bym na nie poleciała (choć może niekoniecznie na wersję dla stalowozębnych) :D.

    Nie pamiętam już gdzie, ale kiedyś słyszałam, że Brytyjczycy słyną z fatalnego uzębienia i oglądając programy na bbc często dochodzę do wniosku, że coś w tym jest ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W serialach tego tak nie widać ale jak ogląda się programy, gdzie występują zwykli Brytyjczycy to, to tak widać, że mi się samoocena zwiększa ;D

      Usuń
  10. Nie miałam okazji spróbować samych ciastek, ale jadłam niemiecką Milkę z ich dodatkiem. Jest przepyszna, więc same ciasteczka też są na pewno boskie :) Jak będziesz miała okazję to koniecznie ją kup - to najlepsza milka ever, ta z dodatkiem oreo może się przy niej schować ( już dwa razy ją kupowałam i dwa razy wrąbałam za jednym posiedzeniem - dobrze że to tylko 100 g :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, ze dojdzie do Polski, tak jak Oreo, Lu i Tuc :)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.