02.08.2014

Metro, cannoli. rzeki i muffiny.

Jedna z wiekszych obaw jakie mialam przed przyjazdem  bylo "Jak taka sierota jak ja poradzi sobie w metrze?!" Pierwsza podroz tylko poglebila moje obawy. Nowojorski subway widzial mi sie jako labirynt bez sensu i logiki. Latalam, za osoba, ktora mnie oprowadzala, po schodach, w gore w dol, tu wysiadamy, tu sie przesiadamy. Dostalam metliku. Jednak dosc szybko przyswoilam zasade podrozowania subwayem po Manhattanie. Najwazniejsze to wiedziec czy jedziemy w dol (downtown) czy w gore(uptown), oraz gdzie jest koncowy przystanek jadacego wagonu. No i oczywiscie trzeba patrzec na tabliczki. Mozna tez sluchac ogloszen ale to bardziej przypomina proby rozszyfrowania co mowi pijany chinczyk z goracym kartoflem w gebie. I naprawde, jezeli ja dalam rade tym podrozowac to kazdy da rade.
Specjalnie zeby sprobowac cannoli pojechalam do wloskiej dzielnicy. I tak szczerze, to co dostalam nie urwalo mi tylka. Dostalam slodkie ciastko pokryte slodka czekolada, ze slodkim budyniowatym kremem i kawalkiem slodkiej pomaranczy. Chyba nie musze pisac jaki smak dominowal w tym wypieku. Wydaje mi sie, ze krem powinien byc z ricotty albo z mascarpone, a dostalam stezaly, przeslodzony budyn z proszku.
Polazilam troche przy East River. To byl bardzo dobry pomysl.. Fale obijaly sie o wybrzeze, obok biegli przystojni faceci, slonce delikatnie prazylo, obok biegli przystojni, umiesnieni faceci, widoki  byly przepiekne, obok biegli przystojni, umiesnieni faceci bez koszulek, a wietrzyk delikatnie rozwiewal moje wlosy. Wspomnialam o biegnacych obok przystojnych, umiesnionych facetach bez koszulek i lekko spoconych? Bo jakby co to byla glowna atrakcja.
A w domu czekaly na mnie lody czekoladowe Ben&Jerry's z piankami, karmelem i krowka. Nieco przeslodzone ale mimo wszystko doskonale. Tylko, ze glownie bylo czuc smak czekolady, reszta byla prawie niewyczuwalna.
Znalazlam miejsce na Manhattanie, gdzie jeszcze nie bylam. Na zachod od Central Parku, przy rzece Hudson. Po drodze jeszcze udalo mi sie kupic najsmaczniejsza muffinke na swiecie. Jest pistacjowa, nie za slodla, z kawalkami deserowej czekolady i z orzeszkami. I jestem swiadoma, ze intensywny kolor pochodzi od sztucznych barwnikow, a smak pistacji pewnie w duzej mierze pochodzi od aromatu, jednak nie zmienia to faktu, ze byla przepyszna. I to jeszcze kupiona w zwyklym sklepiku spozywczym.
Manhattan, wbrew pozorom, nie jest jedynie metalowo-betonowa pustynia. Oprocz Central Parku istnieja rowniez inne miejsca zieleni. Tak jak Riverside Park, ktory ma ta przewage, ze nie ma tam tylu ludzi i roztacza sie piekny widok na rzeke Hudson.
Chcialam kupic portfel Harry Potter ale po dokladnym przyjrzeniu sie stwierdzilam, ze upa. Portfel nie mial zapinanej kieszonki na monety, wszystko by  sie wysypywalo. Na co mi takie cos?
Musze kupic jeszcze pare czekolad, jak na zlosc nie moge w poblizu mego miejsca zamieszkania znalezc Godivy. Wszedzie jest tylko nie tu. Wrrr.
Nastepny wpis bedzie pewnie podsumowaniem mego pobytu w NY. W poniedzialek, w koncu, postawie swoja stope na polskiej ziemi. Tak wiec wpis bedzie ustawiony odpowiednio wczesnie, a ja nie bede mogla odpisywac przez pewien czas na komentarze. Tak tylko ostrzegam
Pa

23 komentarze:

  1. Muffinka zielona niczym jabłuszko. Trzeba jeść jabłka wszyscy o tym mówią, ale co poradzić jak muffinki lepsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad ja tu wytrzasne polskie jabkla :( amerykanskie raczej nie przejda. Moze wystarczy napic sie polskiego Tymbarku jablkowego, widzialam w sklepie :D

      Usuń
  2. Zielone babeczki mogą być barwione pastą pandanową, niekoniecznie więc sama chemia (chociaż typowa chemia na pewno byłaby dużo tańsza).

    Biegający umięśnieni faceci bez koszulek zawsze są mile widziani :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorac pod uwage cene podejrzewam jednak chemie ;)

      Usuń
  3. to cannoli przypomina mi trochę mackę ośmiornicy ;) a co do obietnic niezwykłego smaku, to mam tak cały czas, ma być jogurt o aksamitnym smaku figi i winogron, a smakuje jagodami i jabłkiem, życie. I wiele innnych "niezwykłych" rzeczy, które smakowały jak coś, co już jadłam nie raz, ale akurat teraz nie mam więcej przykładów. A ja jem mrożone ptasie mleczko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slodkie macki osmiornicy ;).
      I te mrozone ptasie mleczko smakuje jak ptasie mleczko? ;D

      Usuń
  4. szkoda, że nie smakowało ci właśnie cannoli. ja jadłam na malcie iks lat temu canollo ricotta, nie znając wcześniej smaku ricotty. było to przepyszne, właśnie nie za słodkie, aż fotkę zrobiłam z wrażenia. ^_^
    co to jest na przedostatnim zdjęciu, bo nie za bardzo mogę się dopatrzeć?
    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, ze trafilo mi sie zle cannolli. Mozliwe, ze jakby bylo "prawdziwe" to by mi smakowalo.
      Duza, pluszowa pizza :D

      Usuń
  5. Cannoli nie smakowało bo nie było kupowane we Włoszech! Co z tego, że Włoska dzielnica, to nie to samo :P Wygląda trochę tak jak to moje z cukierni, które swoją drogą jest paskudne, sztuczne i słodkie heh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze twoja cukiernia sprowadza je z tej w ktorej ja kupilam. Opis by sie zgadzal ;D

      Usuń
  6. Nawet widok pluszowej pizzy wywołuje u mnie ochotę na pizzę - nie ma nadziei, już zawsze będę żarłokiem :D.

    Ale najważniejszej fotografii, tj. zdjęcia przystojnych, biegnących facetów zabrakło :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, nie mam w zwyczaju chodzic z ciagle wlaczonym aparatem a oni biegli, wiec nie moglam zdazyc z wlaczeniem. Przykro mi :(

      Usuń
  7. No właśnie gdzie Ci przystojni faceci,jakoś tak bez zdjęcia nie uwierzę :)
    Dostałam Włocha do rodziny to ten deser będę znała aż za dobrze, ponoć to jego sztandarowy wypiek.
    Lody jak zwykle kuszą, muffinka trochę mniej-ten kolor zbyt sztuczny :)
    Spokojnego lotu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dobrze miec Wlocha w rodzinie :D Pizza, spaghetti, tiramisu itp/ ;)
      Moze i sztuczny ale smak nieziemski :)

      Usuń
    2. Ha, ten Włoch za 3 tygodnie otwiera włoską restaurację z moją kuzynką :)

      Usuń
  8. O tych umięśnionych przystojniakach mogła byś wspomnieć raz jeszcze:) muffinka pewnie by podbiła moje serce bo pistacjowa a te orzechy uwielbiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz pistacje to z pewnoscia :)

      Usuń
  9. Z ciekawością czytam Twoją relację z Nowego Jorku, bo ostatnio sama zaczęłam marzyć o wycieczce do Stanów ku przerażeniu mojego portfela :) Myślałaś może o opisaniu swoich doświadczeń z organizacją wyjazdu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze w nastepnym wpisie sprobuje strescic wszystko, od starania sie o wize do lotu :) Tylko musze to pamietac.

      Usuń
  10. Rany, jak to szybko zleciało! Ale wiesz, mogłabyś napisać coś o przystojnych, umięśnionych, lekko spoconych facetach bez koszulek, którzy biegają przy East River. Najlepiej jakaś fotorelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak moglam ominac ta czesc o facetach. Niedopatrzenie z mojej strony ;D

      Usuń
  11. Mmmmm mufinka pistacjowa - już samo brzmienie jest obiecujące:))

    OdpowiedzUsuń