04.08.2014

Lots of tourist and crazy people

Te przypadkowo uslyszane zdanie idealnie przedstawia Nowy Jork. Przyznam, ze jest mi troche zal opuszczac to miasto. Polubilam szwendanie sie po Manhattanie, sluchanie rozmow prowadzonych w roznych jezykach, podroze subwayem  oraz zapuszczanie sie w malo turystyczne zakatki.
Sklep z zabawkami Schwartz
Z drugiej strony ciesze sie, ze wracam do domu. Bo mimo mojej sympatii do NY nie czuje zebym mogla tu zamieszkac na stale. W porzadku, kilka miesiecy, rok, gora dwa lata ale nie cale zycie. Mam wrazenie, ze zawsze czulabym sie jak w goscinie, jak obca. Nie jest to moje miejsce na ziemi. Co nie znaczy, ze nie chcialabym kiedys jeszcze tu przyleciec np. w okolicach Halloween,. Zobaczyc wiecej, pojechac do Salem i Waszyngtonu,  ale to wszystko. Wole mieszkac w Europie. Moze to wynika z innej mentalnosci?
Z pewnoscia NY daje duze mozliwosci jedzeniowe. Chinszczyzna, meksykanskie, czy tureckie? Prosze bardzo. Jestescie wege lub macie ochote na organiczna salatke? Bez problemu kupicie cos do zjedzenia. A moze wolicie cos slodkiego, muffinke, ciastko, torcika, czy rogalika? Dobrze sie rozejrzyjcie a znajdziecie. Mozna zarcie kupic w knajpie ale rownie dobrze mozecie je nieco taniej kupic w Deli. Tylko mnie te polmiski, gdzie kazdy sobie sam nakladal, nieco brzydzily.
Roznych kawiarn jest od lichu. Zarowno sieciowek jak i pojedynczych hipsterskich organicznych punktow. Tylko trzeba sie przygotowac, ze rano i w porze lunchu moze byc tloczno. Jezeli chodzi o Starbucka to lepiej szukac knajpek na uliczkach polozonych z dala od turystycznych celow.W takich wypadkach zamiast stac w kilkoosobowej kolejce staniecie tylko za jedna osoba.
W sobote jakis bieg byl
Wlasciwie mozna poruszac sie po miescie tylko z minimalna znajomoscia angielskiego. Najdluzsza rozmowe jaka przeprowadzilam w tym jezyku to ta z doradca MACa. Tak wiec sami widzicie. Do szczescia potrzebne mi bylo jedynie mapka, pieniadze na przysmaki i naladowana karta Metro. Nakupowalam slodyczy, troche kosmetykow i prezenty. Zabaczylam kawalek innego swiata, zobaczylam ciotke po 15 latach. Widzialam pare ciekawych rzeczy i te wspomnienia zostana ze mna na zawsze. Mam nadzieje jeszcze tu wrocic.
Tak jak sie obawialam nie wszystko sie zmiescilo, waga wyszla dobra ale torba byla za mala. Duzo miejsca zajely slodycze. Ups.
Nastepnym razem pokaze dokladniej co kupilam. Dzisiejszy wpis ustawilam tak zeby pojawil sie o godzinie, o ktorej powinnam teoretycznie ladowac na lotnisku Chhopina w Warszawie.
Pa

12 komentarzy:

  1. Ja byłam w NY właśnie w okolicach Halloween, to był dla mnie (wówczas dzieciaka na początku podstawówki) szok kulturowy :D
    Współczuję Ci podróży z lotniska do domu, ja właśnie kończę pracę i podobno na zewnątrz jest taki żar, że podróż bez klimatyzacji byłaby nie do wytrzymania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje niespelnione marzenie :D
      Wez, wlazlam do samochodu a tam piekarnik, cale spodnie i bluzke mialam mokra

      Usuń
  2. Ciekawa jestem jakie łupy przywiozłaś ze sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sie okaze w nastepnym wpisie ;D

      Usuń
  3. Ciężko opuszczać by mi pewnie było USA...kurde ale za Polską też niby tęskno, a właściwie nie za Polską tylko za rodzicami! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wlasnie, rodzina.W UE latwiej i szybciej byloby odwiedzac rodzine, z USA gorzej.

      Usuń
  4. Czekam na te łupy ;)
    Mam sporo bardzo bliskiej rodziny w tamtych okolicach, ale zupełnie mnie nie ciągnie w odwiedziny. To nie mój świat. Ok, długi lot mnie przeraża najbardziej. Nie czuję by był tego wart :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długi lot da sie przeżyć, o ile nie siedzi obok buca, który wyciąga twoje słuchawki do filmu, bo mu przeszkadzają w rozpieraniu się na twoje siedzenie.

      Usuń
  5. Czyli w sumie powinnaś być już w Polsce...zatem czekam na notkę o łupach;]

    Mnie też było żal opuszczać Brukselę, ale mam nadzieję, że kiedyś jeszcze odwiedzę to miasto, a Nowy Jork też mi się marzy,chociaż to mało realne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, chociaż mam wrażenie, że wylądowałam w tropikach ;)
      Też 2 lata temu myślałam, że NY to mało realny cel podróży, a patrz jak wyszło :)

      Usuń
  6. Wnętrze sklepu z zabawkami schwartz... - wow.... też chciałabym poznać zakątki USA...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy poziomy z zabawkami, grami itp. Dorosła baba ze mnie a latałam po sklepie z roziskrzonym wzrokiem. ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.