12.08.2014

Belvita Soft Baked Oats & Chocolate



Żal, żal za kotełkiem

Chyba powinnam odszczekać to co powiedziałam o mojej niechęci do zamieszkania na stałe w Stanach. Kurcze, im więcej dni upływa tym bardziej dotyka mnie tęsknota. Rano się budzę zdezorientowana, bo nie poznaję własnego pokoju i czuję się w nim obco. Spacery po mięście mnie przygnębiają, bo czegoś mi w nich brakuję i nie czuję się komfortowo.  Rozryczałam się gdy przeszłam się, za pomocą Google Mapy, po znajomych ulicach NY.  I kot Oskar, chciałabym znowu pomiziać Oskarka. Jeszcze nigdy się tak źle nie czułam po powrocie z wakacji, liczę, że po jakimś czasie mi to przejdzie. A jak nie, to pozostaje mi ciułać pieniądze, by w następnym roku na jesień znowu odwiedzić Nowy Jork. Jedno się jednak nie zmieniło, nie mam zamiaru być nielegalnym imigrantem. Zawsze mogę opłacić jakiegoś  faceta z amerykańskim obywatelstwem by mnie poślubił. Chociaż nie wiem czy istnieje aż tak zdesperowana jednostka*. Jestem w tej chwili rozdarta i sama mnie wiem co robić, na razie czekam na dyplom. A czekając podjadam pamiątki, oto jedna z nich.
*żart, ja sama aż tak zdesperowana nie jestem
BelVita Soft Baked, Oats&Chocolate. O ciastkach z Belvity już kiedyś pisałam i to chyba jakoś na początku mojej przygody z blogiem.  Patrząc na to co nabazgrałam to stwierdziłam, że a)smakowały dość dobrze, bo dałam 7, b)musiałam wtedy bardzo nienawidzić akapitów, tekst okropnie się zlewa. No ale ostatecznie stwierdziłam, że ciastka Belvita to przekąska ale zdecydowanie nie śniadanie jak sugeruje reklama. A ta dzisiejsza Belvita rzuciła mi się w oczy przy kasie. Takiej u nas nie widziałam i w ofercie na polskiej stronie również nie ma śladu. Oczywiście ta również ma na opakowaniu napis „1 breakfast biscuit”. W odróżnieniu od naszych ciastek to jest pulchniejsze, grubsze i większe, na oko bardziej zachęca do jedzenia. Znaczy bardziej by zachęcało jakby totalnie się nie rozwaliło w podróży. Słowo masakra przychodzi na myśl jak patrzę na to. 

Smak: wydaje mi się, że najbliżej w strukturze to temu ciastku jest do biszkopta. Miękki i dość wilgotny,  to udało mi się wywnioskować z tych okruchów.  Jeżeli chodzi o sam smak to jest bez zarzutu, słodki ale nie ulepkowo, nie zasłodziło mnie. Wyczułam mocną obecność orzechów włoskich co może dziwić jako, że w tym produkcie nie ma orzechów włoskich, tylko zboża. Może to one dają taki charakterystyczny orzechowy posmak. Nie czuć było smaku sody ani zjełczałych tłuszczy. Kawałków czekolady nie było zbyt wiele ale z tego co udało mi się wyłowić doszłam do wniosku, że są one z lekko słodkiej czekolady deserowej.
 I naprawdę nie obraziłabym się jakby ten produkt wszedł na rynek polski, proszę bardzo uprzejmie. Najeść się tym nie najadłam ale ten produkt doskonale spisał się jako ciastko zbożowe.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 1ciastko(50g)/200kcal
Gdzie kupiłam: USA
Cena: patrz wyżej

No i brakuję mi jogurtów, jogurty były dobre. Nawet te owocowe.  Gdzie dostanę taki, który smakowałby jak  Yoplait Greek 100 Apple Pie? Chyba się zainteresuję produktami Piątnicy, oni mieli jakieś jogurty greckie z owocami.
Pa

19 komentarzy:

  1. Chcęęę. Niesamowitą mam ostatnio ochotę na ciastka :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio mam wielka ochotę na wszystko, ciągle jestem głodna :(

      Usuń
    2. Ja też :< I nie mogę się wyspać, wiecznie mi mało, dzisiaj zaspałam do pracy bo mój chłop inteligentnie wyłączył mi budzik zamiast włączyć drzemkę :<

      Usuń
    3. Współczuję, nienawidzę się spóźniać.

      Usuń
  2. Ta wersja belVity by mnie skusiła ;)
    Te jogurty z Piątnicy są fajne, nieprzesłodzone, prosty skład, niekwaśne -ja jem niemal codziennie od miesiąca;) Najlepsza jest wiśnia i jagoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzięłam dzisiaj wersję wiśniową, smaczne ale to nie to czego szukam. Pewnie nie znajdę podobnego jogurtu do tych amerykańskich.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jakby się pojawiły w Polsce to zachęcam :D

      Usuń
  4. Mi też jest ciężko wrócić do rzeczywistości po wakacjach. Ale nie wiem, czy dobrze bym się czuła w Nowym Jorku. Chyba tylko cieszyłabym się możliwością zakupu tamtejszych czekolad ;). W USA bardziej interesują mnie inne rejony. Dziksze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właściwie w Stanach tylko NY i ewentualnie Waszyngton i Salem interesują, reszta kraju mogłaby dla mnie nie istnieć ;D

      Usuń
    2. Ja bym chciała zwiedzić Parki Narodowe :)

      Usuń
    3. Przypisuję się! Chciałabym strasznie zwiedzić te Parki Narodowe, a najbardziej Yellowstone :D

      Usuń
    4. Dostałam wizji jak zwiewam przed niedźwiedziem grizli lub gejzer wybucha mi pod stopami ;D

      Usuń
  5. Depresja...ech znam to. Ja mam to zawsze gdy wracam z gór Polskich do mojej zapeziałej Łodzi :/
    A ta reklama, mówiąca, że te ciastka są stworzone na śniadanie mnie rozwala za każdym razem gdy leci w telewizji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ja mam powiedzieć, z wielkiej metropolii do małego Białego, gdzie nawet Almy nie ma :(
      Taa, już widzę jak ktoś się najada ciastkami :D

      Usuń
    2. A tak odbiegając od tematu widziałam na instagramie, że jadłaś McFlurry z Lionem, koniecznie spróbuj tych limitowanych ze Snickersem! Magia tylko, że strasznie słodka (polecam bez polewy bo ja miałam chwile, że chciałam krzyczeć ''cuuukier'') :P Te orzeszki prażone co do niego dodają są boooskie *.* Leć puki są!

      Usuń
    3. Kusisz, oj kusisz ;D

      Usuń
  6. Dostępne u nas ciastka Belvity szału nie robią, ale tych bym z chęcią spróbowała.
    Ech Stany, więcej ludzi, więcej kilogramów, więcej jogurtów i nawet ciastek więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I większe paki tych ciastek. Chciałam kupić Oreo z masłem orzechowym ale tylko duże opakowania były, a ja chciałam tylko kilka ciasteczek na spróbowanie. Jak żyć :(

      Usuń