27.07.2014

Zgub sie naa Manhattanie i Big Gay Ice Cream Shop

Idac przez Manhattan, obok najbardziej znanych punktow latwo mozna zobaczyc turystow z przewodnikami. Zazwyczaj przewodnik trzyma ponad glowo jakas parasolke czy kijek z przedmiotem na koncu (nie, nie glowe Starka), a za nim podaza stadko ludzi z zawieszonymi aparatami na szyi. Jak dla mnie przewodnik ma sens jedynie w okreslonych miejscach, na przyklad na zamku aby dokladnie wytlumaczyc ludziom, co jak i prosze nie dotykac tego krzesla, to eksponat i moze sie rozwalic pod ciezarem panskiego grubego dupska. Ale przewodnik po miescie? Nie, dziekuje. Co oni zobacza? Co oni zapamietaja z tego potoku slow, ktory zalewa ich przewodnik?
Naprawde lepiej zwiedzac samemu lub z osoba o takich samych zainteresowaniach. Zoorganizowane grupy maja dokladnie wyznaczona trase i nie maja czasu na spontaniczne skrecenie w inna ulice, bo akurat eden budynek na koncu sie spodobal. I naprawde, nawet najgorszy osiol nie zgubi sie na Manhattanie, wystarczy miec mapke i dzialajace szare komorki.  Ulice ida dosc prosto, jest duzo punktow orientacyjnych, na kazdym skrzyzowaniu sa tabliczki z nazwa ulicy, i zawsze gdzies sie zajdzie. W Bialymstoku latwiej sie zgubic niz tu.  Wiec przyznam, ze patrze nieco z gory na tych wolnych, tarasujacych droge turystow. I nie zwracajcie uwagi na zmiejszenie sie miejsca, to tylko moje ego tak sie rozroslo, ze zaczyna zajmowac coraz wiecej przestrzeni.
Bedac w NY nie mozna nie odwiedzic miejsca katastrofy 9/11. Stoi tam teraz pomnik upamietniajacy ofiary. A wlasciwie dwa takie same, na miejscu gdzie staly wieze. Wypisane tam sa rozwniz nazwiska i to one najbardziej mnie przytloczyly. Tyle ludzi, tyle zyc, tyle rodzinnych tragedii. Dziwnie jest pomysle, ze minelo juz prawie 13 lat.
Przeszlam obok Wall Street, bo to tez taki punkt-mus na trasie wycieczek i poszlam na Soho. I wszedzie krecilo sie duzo osob, juz nabralam wprawy w omijaniu ich.
Myslalam , ze kupie spodnie ale uj. Na tylku dobre, w lydkach dobre, na biodrach dobre, na udach zbyt luzne. Biore mniejszy rozmiar i przez lydki nie chca przejsc, az tak obcislych spodni nie chce. Jeszcze mi krazenie sie zatrzyma i w ogole.

Idac przez Ny nie sposob nie zauwazyc pewnej sieciowej hmmm... chyba kawiarni. I nie mowie tu o Starbucksie ale o Dunkin' Donuts. Jako, ze jest ich duzo doszlam  do wniosku, ze dobrze sie im powodzi ergo dobra kawe maja. Wzielam zwykla mrozona i takiego paskudztwa dawno nie pilam. Kwasne to i takie paskudne i malo kawowe. To ja juz wole Starbunia.
Pyszne byly za to lody od Big gay ice cream shop. Trafilam tam dzieki pewnemu blogowi kosmetycznemu, moze skojarzycie. Nazwa jest swietna,wystroj byl cudny (jednorozec i kotki) a smak tego co zamowilam byl fenomenalny. A zamowilam Salty pimp, delikatnie slone lody smietankowe w grubej polewie z mlecznej czekoladzie. Matko boska jakie to bylo smaczne. Dobrze wydane 6$
Lodziarnia znajduje sie na East Village. Nie mialam jednak ochoty tam spacerowac. Wszystkie moje zmysly wrzeszczaly mi, ze mam sie wynosic z tego miejsca. Nie to zeby tam bylo strasznie czy pustawo ale czulam sie tam nieswojo. Znacie te uczucie? Mi jeszcze w NY sie to uczucie nie przydarzylo, dopiero w tamtej dzielnicy.
Zrobilam rundke Przy Chinatown i Little Italy, Ludzi multum. I po raz kolejny trafilam na Union Sq ale przynajmniej moglam zajsc do Sephory po primer Urban decay. A jako, ze ludzi robilo sie coraz wiecej postanowilam wracac. Zaszlam jeszcze tylko do 4 pietrowego Barnes & Nobles (tyle ksiazek, cudo, moglabym tam zamieszkac) i znalazlam stacje z moim metrem.
Pa

20 komentarzy:

  1. ciekawa jestem cóż to miejsce ma w sobie że wywołało takie uczucia .... ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem czemu to miejsce mnie tak wystraszylo i wolalam w to wtedy nie wnikac tylko isc gdzies indziej.

      Usuń
  2. Odwiedziłaś już Battery Park? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Przelazlam przez nie jak szlam na prom :)

      Usuń
    2. I jak Ci się podobał?

      Usuń
    3. Trudno powiedziec, bo szczerze tylko przez niego szybko przelecialam ale teraz zdecydowalam, ze jutro pojade tam na dluzszy spacer :)

      Usuń
  3. Lodyyy *_*
    Co do kawy, to mnie żadna kawiarniana nie smakuje, słodkie toto jak cholera, kompletnie niepijalne. Ale ja kawy ani herbaty nie słodzę, więc w sumie nie dziwne, że mi nie smakuje.
    Co do gubienia się, to potwierdzam, w dużych miastach wszystko jest pięknie oznaczone, nie sposób się zgubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prosze bez cukru, zwykle mi smakuje.
      Szczegolnie w NY, idac prosto predzej czy pozniej trafi sie na obiekt turystyczny :)

      Usuń
  4. Haaaa!!! To ten Barnes&Noble gdziesmy sie z panem domu po raz pierwszy spotkali :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, ja tak sie na ksiazki gapilam, ze nawet jakby obok przeszedl ksiaze na bialym koniu to bym go olala ;D

      Usuń
  5. Ja bym się chyba tam nie odnalazła :D Kurczę aspołeczna jestem, a ciągle piszesz ile tam ludzi! Źle się czuję w ich towarzystwie hehe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez myslalam ze bede miala problem z tlumem ale oprocz Times Sq nie odczuwam dyskomfortu.

      Usuń
  6. Zdecydowanie za dużo ludzi. Brrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnas zobaczyc tlum na Times Sq. ;D

      Usuń
  7. Cóż ludzie czasem dziwni są. Ja nawet jak mieszkałam w Brukseli, co nie bardzo znałam język, to żaden przewodnik za bardzo nie był mi potrzebny. Wystarczy, że zabierałam przewodnik i mapę, albo wypuszczałam się w miasto z koleżanką...czasem nawet mapa i koleżanka nie były mi potrzebne, bo po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, nie dosc ze wiecej sie zobaczy to i jakos fajniej jest byc samotnym zwiedzajacym :)

      Usuń
  8. Jakoś nie potrafię chodzić z przewodnikiem w ręku. Z resztą ja zawsze omijam te miejsca gdzie zalęgają masy i zwiedzam po swojemu :)
    Myślałam,że to herbata mrożona, że to kawa to bym nie wpadła :)
    Lody brzmią pysznie. I fajne to coś dzięki czemu ręce zostają czyste. Świetny patent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, byc w NY i nie zobaczyc przynajmniej Empire State Builindg to grzech, pewnie nawet ciezki ;D
      Na poczatku sie zdziwilam, co to takiego, a potem jak lod zaczal splywac to podziekawalm bogom za ten wynalazek :D

      Usuń
  9. Tłumnie tam:( kocham ludzi,ale może nie w takim nadmiarze:) lody lekko słone brzmi pysznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, na zdjeciu to jest nic. Miejscami byly gorsze tlumy.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.