23.07.2014

Szwendam sie, lamie polsie przepisy i jem czekolade z wolowina

Najwieksza trudnoscia jaka bede miala po powrocie do Polski to przyzwyczajenie sie od nowa, ze na czerwonym swietle pieszy stoi. Niezaleznie czy cos jedzie czy nie. Tutaj w pelni zrozumialam slowa "wolna amerykanka". Jak pieszy ma na przejsciu biale(no, biale) to idzie, jak ma czerwone to patrzy czy cos jedzie i ...idzie. Nawet nie trzeba sie rozgladac czy w poblizu nie stoi policjant, nawet jak stoi to nie zwroci uwagi, mandatu nie wlepi. Przyjecie tych zasad przeszlo mi zawstydzajaco szybko, teraz sama tak chodze. Chociaz przyznam, ze czasami w mojej glowie odzywa sie maly glosik "Gdzie leziesz krowo, czerwone masz, stoj, wracaj, gdzie debilko!?" A o jezdzie amerykanow lepiej nie mowic, jest to zatrwazajace. Potrafia oni zatrzymac sie na pasie jazdy aby wyskoczyc do pobliskiego deli by kupic kawe, a reszta musi wymijac przy akompaniamencie klaksonow. A jak juz podzielilam sie z wami tymi wrazeniami to czas na mala, inna niz wszystkie recenzje.
Wild Ophelia All Natural Beef Jerky milk chocolate bar, 41% cacao. Wild Ophelia to dosc niestandardowa marka, szczegolnie jezeli chodzi o smaki. Jest takze organiczna, naturalna, bez glutenu i bez konserwantow.Po raz pierwszy i jedyny ujrzalam ja na blogu theobrominium-overdose i nie powiem, zaintrygowala mnie. Oczywiscie takze przerazila, bo smaki maja oryginalne. Jednak  jako, ze wspomniana wyzej blogerka zachwalala te czekolade i nalegala abym ja poszukala, to uleglam. Szkoda tylko, ze w aptece/drogeii/sklepie spozywczym Walgreens znalazlam tylko ten smak. Beef Jerky, suszona wolowina. Wolalabym wersje nieco normalniejsza, jak z maslem orzechowym i bananami ale do odwaznych swiat nalezy.
Slowem ktory nasuwa sie po skosztowaniu tej czekolady to "specyficzna".W pierwszym momencie czuc glownie smak normalnej mlecznej, nieprzeslodzonej czekolady, a potem wkrada sie obcy, dziwny element. Czuc sol, to na pewno. Mozna tez poczuc cos na wzor dymnego smaku po wedzeniu oraz cos jeszcze, cos czego nie potrafie okreslic, cos miesnego. I przyznam szczerze, sama nie wiem co sadzic o tym produkcie. Nie powiem, ze jest obrzydliwy i nie do zjedzenia ale rowniez nie powiem zeby mi szalenie smakowala. Z pewnoscia nie jest dla kazdego. Niby wszystko gra ale jak dla mnie czuc tu troche falszowania. Nie pasuje mi to polaczenie. Daje 6.
A tak z innej beczki, to znowu poczulam wolnosc i sama szwendalam sie po srodkowym Manhattanie. Zaszlam do Katedry sw. Patryka, szkoda tylko, ze obecnie jest remontowany. Przez rusztowania niewiele widac. Ale byl piekny i zaskakujaco wielki, tego sie nie spodziewalam widzac fasade.
Rockefeller
Zaszlam do Macy's kupic szminke MACa i chuj. Tak olana przez pracownikow dawmo nie bylam. A chcialam tylko zeby mi wyjeli szminke z szuflady, kolor juz mialam wybrany. Kazda proba zaczepienia kogokolwiek konczyla sie totalnym olewactwem i pedzeniem do lepiej ubranych klientek. Tym swoloczom zarobic nie dam, poszlam do innego MACa. I tam zostalam obsluzona idealnie. Od razu przy wejsciu przywital sie ze mna mily koles (gej na mur beton) i bardzo mi pomogl. Sympatyczny, wesoly i odpowiednio sie pozachwycal odcieniem na moich ustach. Zadam aby w polskich drogeriach rowniez pozatrudniali przynajmniej jednego takiego geja do obslugi. Chcialam go przytulic, byl uroczy.
Tak wlascowie to lazlam nieco bez skladu i ladu, trafilam dzieki temu na ksiegarnie Barnes i Nobles. Kalendarze i teminiarze mieli swietne, szkoda tylko ze drogie.Trafilam na sklep Lindt ale kupilam tylko jednego batonika, ktory i tak sie stopil zanim wrocilam do domu, jest za garaco na zakupy slodyczowe. Dokupilam tylko troche kosmetykow i woskow YC. Zaszlam  rowniez na Penn Station, bo tam sprzedawali Haagen Dazs na galki, maly wybor mieli, wzielam tylko kawowe.
Przeszlam obok najbardziej znanej nowojorskiej bilioteki i obok konsulatu Polski, calkiem ladny budenek.
 A tak na koniec, wydaje mi sie, ze idealnie wtopilam sie w tlum nowojorczykow. Ci naganiacze od autobusow zwiedzajacych nawet nie zwracali na mnie uwagi i nie zaczepiali mnie :D
Pa

20 komentarzy:

  1. Jeju, jak cudownie! :) Zaczytałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie spróbowałabym czekolady z wołowiną... dymny aromat w czekoladzie - jakoś cieżko mi sobie go wyobrazić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to juz bede unikac czekolad z miesem ;)

      Usuń
    2. chętnie bym się przekonała jak też to może smakować... napewno dziwnie

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No niestety jak wypakowalam to okazalo sie, ze szminka jest polamana u podstawy. Trafilam na zly egzemplarz, bo wszystkie szminki byy pochowane w zamykanych szufladach i po pudelku bylo widac, ze nikt przy tym nie majstrowal. W czwartek ide wymienic na nowa, dobrze, ze wzielam paragon.
      MAC Mineralize, odcien So good :D

      Usuń
    2. Na swatchach wygląda nieźle, chociaż jak dla mnie chyba za ostry kolor, ale ja w ogóle szminek nie używam, tylko balsamy ochronne.

      Usuń
    3. Generalnie tez wole bardziej lagodne odcienie ale stwierdzilam ze musze miec jedna szminke od MACa w ostrym kolorze :D

      Usuń
  4. Marzę o tym, żeby u nas tak się dało - przejść na czerwonym świetle i nie martwić, że wlepią mandat. Wszędzie na świecie ludzie po prostu przechodzą, jak nic nie jedzie, tylko w PL musisz stać jak ostatni kretyn (tak, zdarzyło mi się płacić mandat ;)).

    Nie miałabym odwagi spróbować tej czekolady, abstrahując od tego, że nie jem wołowiny, to jednak jest to dla mnie zbyt abstrakcyjne połączenie ;). Ale kurczaka w sosie czekoladowym kiedyś jadłam i był pycha :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, pusta ulica a ty stoj jak ten ciolek, bo niedaleko stoi straznik miejski.
      Ale pewnie ten sos byl z czekolady gorzkiej? Bo z mleczna to bym sie chyba nie odwazyla.

      Usuń
    2. Z gorzkiej, z dodatkiem ostrych papryczek. Mlecznej bym w życiu nie połączyła z mięchem - to nie na moje prowincjonalne podniebienie :D.

      Usuń
  5. Serio kierowcy sobie wychodzą kupić kawę i tak zostawiają samochód? :D Inny świat, inny! U nas to za wszystko mandaty wlepiają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No serio, sama widzialam jak facet tak zrobil a ciotka stwierdzila ze to norma.

      Usuń
  6. Co rozumiesz przez to, że czuć w niej fałszowanie? To prawda, nie każdemu zasmakuje ta czekolada. Abstrahując od dodatków, czekolada sama w sobie była moim zdaniem genialna.

    O, a teraz masz Dark Chocolate Cookie :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jakby na koncercie w filharmonni jedna osoba zle uderzyla w nute. Takie male "cos mi tu nie pasuje". Nie wiem czy da sie to zrozumiec.
      Ta, tylko teraz boje sie otworzyc, bo wczesniej mialo postac plynna, musialam do lodowki wsadzic.

      Usuń
  7. Czekolada o smaku wołowiny? Taki obiad i deser w jednym.
    Mam kolegę geja, zakupy z nim to sama radość, idealnie pasuje do sklepu z ciuchami bądź kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz podziekuje za taki obiad ;)
      Chcialabym miec znajomego na wzor tego faceta z MACa, naprawde rozmowa z nim to byla czysta przyjemnosc a nie meka, A go nawet nie znalam.

      Usuń
  8. Ja z chęcią bym spróbowała tej specyficznej czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawosc rozumiem, sama czasami kupuje prodykty z czystej ciekawosci jak smakuja.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.