29.07.2014

Slowianska krew, ONZ i Ben&Jerry's

Spedzilam ostatnio pare chwil nad gapieniem sie w lustro. Nie dlatego zeby podziwac swoja urode (khem), ani zeby wypatrywac nowych stanow zapalnych. Nie, stalam i wnikliwie badalam swoje rysy twarzy. Dokladniej to badalam czy naprawde mam slowianska morde. A wszystko to przez lekko podpitego faceta, ktory z silnym ruskim akcentem wrzasnal  do mnie "Ty ukraina?". Z trudnoscia powstrzymalam sie by nie odwrzasnac, ze ja polsza, lechlandia, mazurki, pierozki i sandaly ze skarpetami. I wprawdzie z narodowoscia nie trafil, to cos jest w tym, ze wzglednie latwo mozna wyczaic slowian w tlumie nowojorczykow. Pare razy zdarzylo sie ze na widok jakiejs babki stwierdzilam, ze to polka, a ona za chwile wyciagala komorke i i nawijala po polsku. Tak wiec przy dzwiekach My slowianie (ale bez cyckow, tych nie posiadam) przejde do krotkiej recenzji batonika Lindt Hello my name is Dark Chocolate Cookie
Zapewne wiecie jak dlugo i uparcie polowalam na nowa serie Hello. Dlatego jak wlazlam do sklepu Lindt i zobaczylam  te produkty nie myslalam dlugo. Jedyne co mnie powstrzymywalo przed zakupieniem wszystkich czekolad to upal na zewnatrz i obawa o stan tychze czekolad po powrocie.  Nie mylilam sie,  batonik byl w wersji plynnej jak wrocilam, dlatego nie wyglada na zdjeciu zbyt ladnie. Ale przeciez tu nie o wyglad chodzi. Chociaz mozliwie, ze smaki nadzienia i czekolady sie wymieszaly.
Warstwa czekolady i musu nie rozni sie zbytnio smakiem. Obie smakuja swietnie. Nie jest to gorzka czekolada ale nie jest tez to klasyczna mleczna czekolada. Tak jakby deserowa z odrobina mlecznosci. Bez zbytniej cierpkosci kakao ale rowniez bez przesadnej slodyczy. Mus byl nieco bardziej maslany i miekkki niz czekolada, a w srodku bylo czuc male kawalki ciasteczek. Batonik byl swietny, szkoda, ze nie moglam sie nim nacieszyc w niezniszczonej formie.
Jak jest sie zagranica to wiadomo, ze trzeba kupic prezenty rodzinie. Dlatego w niedziele pojechalam do "malla" kupic brakujace elementy. Akurat z tym, o dziwo, uporalam sie dosc szybko i zostalo mi troche pieniedzy, a ze w poblizu byl kolejny wielki sklep polazlam jeszcze tam.
I tam trafilam na zyle zlota, sklep Yankee Candle. Wczesniej ponakupowalam troche woskow wiec tu nie szalalam, wzielam tylko jeden, na ktory polowalam (Chocolate layer cake) i taki, ktory wydawal mi sie interesujacy (Hazelnut coffe). Ojciec mnie zabije za te woski
Przypadkowo trafilam tam jeszcze na sklep Hot Topic. Musialam sobie wmawiac, ze jestem za stara na gadzety z Harrego Pottera, nie musze miec koszuli z logo Avengers, i odloz ten brelok Doctor Who, przeciez i tak nie ogladasz tego serialu. Tak to jest jak kasy coraz mniej a lista potrzebnych rzeczy nadal jest dluga.
Postanowilam przejechac sie pod siedzibe ONZ i szczerze mowiac nic ciekawego. Wchodzic tam nie zamierzalam, wiec znowu zaczelam sie krecic po Manhattanie. Jakims sposobem trafilam pod  budynek Rockeffelera i zdecydowalam, ze wejde do srodka. Wlazlam, schodkami zeszlam na dol i tam byly punkty jadlowe. I w koncu trafilam do lodziarni Ben&Jerry's.
Ani sekundy sie nie wahalam,. Mialam ochote na smak Crunky Monkey ale niestety nie bylo. W zamian wybralam Chocolate Fudge Brownie. To co widzicie to wersja small, az strach pomyslec jak wielka bylaby porcja medium czy large. Na moje oko small to dwie spore polskie galki. America,this is why you're fat.
Ale smak tego byl przeswietny. Slodkie, mocno czekoladowe, nieco takie krowkowe i z kawalkami miekkiego ciasta. Zjadlam wszystko z czysta przejemnoscia, chce wiecej. Po uporaniu sie z ta porcja dla odmiany powloklam sie na 8 aleje, tam jeszcze nie bylam. Nic wartego odnotowania tam nie bylo, oprocz tego, ze im blizej Times Sq tym tlum jest wiekszy. A wlasnie, przy okazji skoczylam szybko na wyzej wymieniony plac do Toys R us. Moje wewnetrzne dziecko chcialo dokladnie je sobie obaczyc. A  tam bylo te oto miejsce.
Nic nie kupilam, bo ceny byly zabojcze. Jednak przyznam, ze jakbym trafila na pojedynczy podajnik na cukierki jak na ponizszym zdjeciu to bym bez zadnego ale wziela.
Moje wewnetrzne dziecko wylo z rozpaczy, ze wyszlam z niczym ale musze sie hamowac rowniez ze wzledu na to, ze jakos to wszystko bede musiala przewiezc z powrotem do Polski. Za nadbagaz placic nie chce.
A teraz sie zastanawiam jak przewiezc lodowke pelna Ben&Jerry's do domu ;D

20 komentarzy:

  1. Ledwo zmieściłam wczoraj kupione Manhattany do zamrażarki, a Ty tu o lodach :<
    Też chcę :<
    Co do gadżecików, to ja na szczęście za takimi rzeczami nie przepadam (poza tym Tolkien i Potter to kompletnie nie moja bajka, Doktora Who obejrzałam tylko z 2 czy 3 sezony, a Avengers to rozczarowanie życia :[ ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co, ty masz lody, ja mam lody, wszyscy maja lody :D
      U mnie moj wewnetrzny geek szalal z radosci ;)

      Usuń
  2. Jezu, czuję się jak rasowy no-life dodając pierwsze komentarze :<

    OdpowiedzUsuń
  3. brelok Doctor Who (<3), te cudowne lody i już mam serce w strzępach.

    Ale z tym rozpoznawaniem innych Słowian coś jest na rzeczy. Jak jestem zagramanico, to zwykle udaje mi się wytypować Polaków i Rosjan z tłumu innych nacji. Zresztą, kiedyś oglądałam Come dine with me i zobaczywszy na ekranie jakąś babkę, stwierdziłam, że wygląda jak Polka. I parę sekund później narrator potwierdził moje przypuszczenia :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos mamy w rysach twarzy, ze mozemy sie rozpoznac na ulicach.

      Usuń
  4. O tak, Dark Chocolatye Cookie było pyyyyyyyyyyyyyyszne!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dziś widziałam ten smak Lindt'a w manufakturze Łódzkiej bo i tam mają (mini) stoisko :D Jakoś do mnie ta seria nie przemawia i zrezygnowałam.
    B&J - zazdraszczam *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zryzygnowalas? Jakbym mogla to bym wszystkie smaki kupila a ta zrezygnowala.*mdleje*
      ;D

      Usuń
    2. Ta zrezygnowałam bo zawiodłam się po smaku sernika :c No i portfel był trochę pusty po zakupach w ''Kuchnie Świta'' bo wpadło parę batonów z Reese's, które kosztowały 6.50 za 1 sztukę (zdzierstwo!)

      Usuń
    3. Fakt, wersja sernikowa tyłka nie urywa.

      Usuń
    4. Jak tak to rozumiem ale musisz sie przemoc, sprobuj wersje z ciasteczkami, jest o wiele lepsza.

      Usuń
  6. W Londynie jest cały sklep Doctora Who, moja siostra nieźle się tam obkupiła. No, ale my wszyscy uwielbiamy Doktorka, więc jakby wróciła z niczym byłaby złość :)
    Lody musiały być pyszne, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby byl caly sklep poswiecony Sherlockowi to pewnie bym z niego nie wyszla. ;D
      Bardzo pyszne :)

      Usuń
  7. Kiedy wracasz do Polski? Bo te newsy z USA są już nudne, tęsknię za recenzjami naszych słodyczy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poniedzialek bede juz w Polsce ale z recenzjami polskich slodyczy troche poczekas, nie po to kupuje amerykanskie aby w domu rzucic je w kat ;D

      Usuń
  8. a co ojciec wosków nie lubi?
    Moja mama nienawidzi... uważa, że śmierdzą i że dom spale... hehhh... problem w tym że ja uwielbiam palić...w kominku....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubi, tak samo jak twoja matka, uwaza , ze zasmradzam caly dom. Nie zna sie i tyle.

      Usuń
  9. Wspaniała wycieczka ehh i te lody a woski to bym wąchała i wąchała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bym dluzej posiedzala w sklepie YC ale sprzedawca byl nachalny :(

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.