09.07.2014

Podroz i pierwszy poranek

Jol, teskniliscie? Z gory przepraszam za brak polskich znakow. Pisze z pozyczonego komputera i wole nic tu instalowac na wlasna reke. Mi samej to przeszkadza.
Podroz zaczyna sie od pierwszego kroku, u mnie zaczela sie od pierwszego bliskiego udaru z goraca. Dzien w Warszawie byl bardzo goracy, a zamkniecie w nagrzanej puszcze (aka samochod) wcale nie pomagalo. Na lotnisko przybylam totalnie wyczerapana, wkurzona, zmeczona i spocona. Na szczescie po kilku minutach w klimatyzazji poprawil mi sie humor na tyle, ze nie probowalam zabic ochrony lotniska wzrokiem. Po calej kontroli bezpieczenstwa moglam przejsc do strefy, gdzie sa sklepy bezclowe. Powiem wam tyle, slodycze byly ciekawe (ogromniaste Toblerone) ale cena niektorych rzeczy mnie przerazila. Zmuszona nieustannym pragnieniem musialam kupic wode i tego, 500ml wody zrodlanej za 6 zl uwazam za rozboj w bialy dzien.
Innych zdjec nie robilam, bo ogrom luksusowych marek wprawial mnie w pewne zaklopotanie i oniesmielenie. Lot sie nieco opoznil, wiadomo. Dobrze, ze tylko 30 minut. Od razu na poczatku zapodzialam gdzies sluchawki samolotowe, polozylam je z boku fotela, a potem patrze i nie ma ich. Do tej pory sie zastanawiam, co sie z nimi stalo. Zarcie podczas lotu bylo zjadliwe, plusem byly wafelki Prince Polo dodane do kazdego dania, oslodzilo mi to podroz. Bylam pelna podziwu wobec osob, ktore zdolaly zasnac, ja nie dalam. Kazdy ruch, kazdy dzwiek sprawial, ze smoj stan przeddrzemkowy byl przerywany. Po bezpiecznym ladowaniu moglam isc przed oblicze Boga... tfu znaczy sie immigration officer czy jak ich tam zwal. Dostalam standardowe pytania (na ile i po co) oraz niestandardowe (czy kochasz Jezusa i czy czytalas Biblie). Oraz dostalam pieczatke, ktora upowaznia mnie do pozostania w USA do stycznia.
W ameryce nawet koty sa wieksze. Oskar <3
Dojecham do miejsca docelowego, umylam sie, pospalam a rano ruszylam z ciotka na male zakupy spozywcze. na razie bez slodyczy. Owoce, platki kukurydziane, owianki, lody i jogurty, bez szalenstw. A moje pierwsze wrazenie jest takie, ze NY strasznie smierdzi. W nastepnej notce sprobuje wstawic wiecej zdjec.
Sniadanie na szybko, wiem ze malo.
Pa

27 komentarzy:

  1. Jeeej! Czekałam na ten wpis :D
    Droga nieciekawa, racja. Co do cen na lotniskach to nie pozostaje mi nic innego jak wyśmianie ich. 6 złoty za wodę? Serio? To jest chore. Ja jeszcze nigdy nie leciałam samolotem i te pytania, które opisałaś są zabójcze :D ''Czy kochasz Jezusa i czy czytałaś Biblię?'' Ja pitole...:D
    Udanego pobytu i czekam na więcej takich wpisów!

    OdpowiedzUsuń
  2. A musialam kupic ta wode, bo strasznie mnie suszylo a do lotu mialam z godzine, nie wytrzymalabym Odpowiedzielabym na takie pytanie twierdzaca, nawet jakbym byla zatwardziala ateista, byle by mnie nie odeslal z powrotem ;D
    Sam lot nie byl zbyt emocjujacy, tylko przy starcie i ladowaniu mnie mdlilo i zatykalo uszy. Iz apomnialam dodac, klaskali przy ladowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że teraz będzie dużo ciekawych notek na Twoim blogu:) Tak swoją drogą, to cieszę się, że ja nie musiałam przechodzić przez kontrolę bezpieczeństwa jak jechałam do Belgii;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprobuje, tylko ten brak polskich znakow mnie drazni.
      Nawet nie wiesz ile czasu spedzilam na studiowaniiu co moge, a czego nie moge miec w bagazu podrecznym.

      Usuń
    2. Wierzę - jak korzystałam w Belgii z kompa znajomych to też mnie to wkurzało.
      Poza tym jeżeli chodzi o to pytanie na kontroli o Biblię i Jezusa to by mnie zamurowało;p

      Usuń
  4. Ja za maleńką herbatę na koncercie Depeszy zapłaciłam 8 złotych. Całe 100 ml. Szał.
    Ja bym nie dała rady dolecieć, w ogóle nie weszłabym do samolotu, a już szczególnie na taki lot. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, oprocz wody to dostalas jeszcze malutka torebeczke herbaty, to tez super koszt ;D
      Mam klaustrofobie czy boisz sie samych lotow?

      Usuń
    2. Latania, klaustrofobii nie mam. Ale boję się,że wpadnie samolot w turbulencję a ja nic nie będę mogła zrobić.

      Usuń
    3. E tam, bylo pare turbulencji podczas lotu ale nawet bym nie zwrocila uwagi, gdyby kapitan nie kazal zapiac pasow. Troche trzaslo (polskie znaki.grrr) ale to nie bylo nic strasznego.

      Usuń
  5. 6 złoty za wodę....co co co
    Kot mnie rozwala haha taka kluska ;-D
    http://libellule21.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, mogą sobie pozwolić na takie ceny, bo spragnieni ludzie nie mając alternatywy i tak kupią wodę za 6 zł ;). Hmm... Pierwsze wrażenie związane ze smrodem, cóż, nie najprzyjemniejsze :D. Oby potem było tylko lepiej :). Nigdy nie leciałam samolotem, więc dla mnie póki co to abstrakcja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w automacie byla po 6zl Oo
      W tym tygodniu mam byc zabrana na Manhattan, nie moge sie doczekac :)

      Usuń
  7. biedny kot... toż to kalectwo...
    mmmm... ogromniaste Toblerone...
    Ciekawe pytania o Biblie i Jezusa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troche mi go szkoda ale w sumie jest dosc sprawny.
      Naprawde ogromniaste :D
      Chyba nie chca niewierzacych w ameryce ;D

      Usuń
  8. ja ostatnio na tzw 'wiejskim festynie' zapłaciłam 5zł za wodę i przeżywałam - przebiłaś mnie. ; D
    fajnie, że podróż, mimo, że nieprzyjemna, jakoś zleciała. :) czekam na raporty i życzę przyjemnego pobytu!
    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nie lubie jak zrzynaja kase z ludzi :I
      Raporty bede co jakis czas pisac, ze zdjeciami

      Usuń
  9. Wow, ale drogo! Śniadanie nie jest takie złe, ważne, że smaczne! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Male ale smaczne i o dziwio sie najadlam

      Usuń
  10. Zastanawiałam się dziś kiedy dopchasz się do komputera ;)
    Udanego pobytu. Czekam na wrażenia z konsumpcji słodyczy, ciekawa jestem czy faktycznie trafiają tam gorsze jakościowo. Porównasz Milkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprobuje porownac ale nie wiem czy nie bedzie mi szkoda wydawac kase na Milke, zobaczy sie jak wyjdzie ;D

      Usuń
  11. Wkurzają mnie ceny na lotniskach, człowiek musi kupić sobie wodę więc windują ceny jak mogą...

    Pytania o religię bardzo dziwne. Sądzisz że gdybym odpowiedziała, że nie kocham Jezusa, to by mnie cofnęli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, wolalam nie ryzykowac z tym pytaniem. ;D

      Usuń
  12. ja ostatnio wdizialam toblerone wazace 3 kg:) mamy takiego mutanta w szwajcarskim sklepiku z pamiatkami. kosztuje 150 zl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wlasnie, to co widzialam to chyba wlasnie tyle wazylo.

      Usuń
  13. Tam w Stanach ludzie są serio tacy grubi jak 'stereotypowy amerykanin' czy to tylko stereotypy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, trudno powiedzieć. To zależy też od stanu (więcej otyłych jest na południu chyba) i charakterystyki miasta i samych dzielnic. Ja się poruszałam głównie po Manhattanie, więc tam otyłych było naprawdę mało, nieco więcej grubszych osób widziałam w okolicy gdzie mieszkałam i w metrze. Ale z tego co widziałam to powiedziałabym, że ludzie są średni.
      Oczywiście jest jeszcze fakt, ze naprawdę otyłym trudno raczej wychodzić z domów.

      Usuń