03.07.2014

Góralki cytrynowe



Edycja całkiem udana

Dzień sądu ostatecznego. Dzień w którym ziemia się zatrzęsie, wieczny ogień zacznie spalać grzeszników, budynki zaczną się walić, martwi wstaną z grobów, a politycy zaczną publicznie mówić prawdę. Będzie to koniec świata, koniec życia, koniec internetu i blogów szafiarskich, koniec Mody na sukces i Klanu! Nie będzie niczego, oprócz karaluchów i Kononowicza!  Skąd mój apokaliptyczny nastrój? Ano, mam dzisiaj o 15 obronę i robię pod siebie ze strachu i stresu. Musicie mi więc wybaczyć, ze przez parę godzin mogę nie odpowiadać na komentarze. Jak zacznę odpowiadać to będzie znaczyło, że mam już wszystko za sobą i że obroniłam.  Brak odpowiedzi do jutra będzie oznaczał, że się rzuciłam z rozpaczy do Białki i musiałam zostać przewieziona do szpitala z powodu zatrucia się wodą z „rzeki”. A w ramach odstresowania się zdołałam upolować tę edycje limitowaną.
Góralki Cytrynowe, Edycja limitowana: kruchy wafelek przekładany kremem cytrynowym w obwodowej polewie kakaowej. Tym razem nie będę marudzić na temat skąpienia polewy przez producentów. Do kremu cytrynowego nawet bardziej mi pasuję mniejsza ilość kakao. Skład jest rozległy, więc wiadomo, zdjęcia nie udało się zrobić, a przepisywać wszystko nie mam czasu. Dla ciekawych są tu tłuszcze roślinne, alkohol (?!?!?), żółtka jajek w proszku (??), składniki których nazw nawet na trzeźwo nie odważę się wypowiedzieć i cytryna w proszku, całe 0,5% szał. Nie ma za to syropu g-f, jest glukozowy ale nie ma g-f. No i co, lubię wafelki cytrynowe dopóki nie smakują jak wafelki o smaku płynu do naczyń. Miałam nadzieje, ze Góralki takiej niespodzianki mi nie zrobił.

Smak: o polewie nie ma co mówić, równie dobrze mogłoby jej nie być, jest bardzo cienka. Wafelek jest cienki i bardzo delikatny. Nieco przesiąkł zapachem kremu ale pomijając to smakuje jak normalny wafelek. Nieco kruchy i lekko osypujący się. Łatwo odrywał się od nadzienia. Najciekawszym elementem w tym wszystkim jest właśnie krem cytrynowy.  Smak cytryny jest wyraźny acz nie przesadny. Nie jest sztuczny w smaku i nie pozostawia paskudnego posmaku. Delikatnie kwaskowaty lecz gęby nie wykrzywia, dzięki pewnej śmietankowości, która wszystko łagodzi. Smakuje nieco jak lody śmietankowo-cytrynowe. Nieco tłusty i gładki, bardzo dobre. 
Tak więc jeżeli jakoś na niego natraficie to moim zdaniem możecie spróbować. Jest to całkiem dobry wafelek. Wiadomo, że nie ma co spodziewać się fajerwerków ale spełnia się w roli przyjemnej przegryzki.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/556kcal
Gdzie kupiłam: Chorten
Cena: 1,19zł

Myślę, że może po wszystkim edytuję posta i wstawię tu, na zakończenie, czy mi się udało. Jezu, zaczyna mnie mdlić.
Edycja: Udało się :D Jestem magistrem.
Pa

26 komentarzy:

  1. JA osobiście nie przepadam za góralkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to też nie są to moje ulubione wafelki ale to im się udało :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam nigdy o takim sklepie, jak Chorten, więc pewnie go u mnie nie ma, a nigdzie cytrynowych Góralków nie widziałam, a chętnie bym zjadła. Tak, kocham zdania wielokrotnie złożone :D
    Powodzenia dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba tylko na podlasiu jest ta sieć.ale od lipca już te wafelki powinny być też w innych sklepach. Też kocham zdania wielokrotnie złożone, moja promotorka może potwierdzić ;D

      Usuń
  3. Powodzenia na obronie dziś mój szwagier też ma obronę na politechnice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na polibudzie to pewnie ciężej :)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki, obrona to formalność-mówię to z perspektywy czasu :)
    Dorwałam Lidlowe lody po amerykańsku. Masło orzechowe pyszne, tak jak i ciasteczkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mózg mówi formalność ale stres podgryzał złośliwie.
      Jednak dla mnie ciasteczkowe lepsze ;D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ogólnie to mnie większość nowości kusi ;)

      Usuń
  6. Nic nie pobije mlecznej wersji, omnonmononmnm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi mleczna tyłka nie urwała ale co gust to gust :)

      Usuń
  7. Z Horalków lubię tylko te mleczne, ale ja ogólnie mało wafelkowa jestem i jak mi w pracy wypadały z automatu orzechowe albo nugatowe zamiast tego, na co akurat miałam ochotę, to trochę się pieniłam ze złości. Ale cytrynowych bym spróbowała - kiedyś były limitowane Grześki cytrynowe i były pycha, do dziś nie mogę ich odżałować :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście powodzenia ;), jak nie zemdlejesz, to jeszcze dziś będziesz miała skrót przed nazwiskiem :D.

      Usuń
    2. Grześków cytrynowych nie jadłam ale zachęcam do spróbowania tych, są bardzo dobre.
      No i mam skrót przez nazwiskiem :D

      Usuń
  8. GRATULACJE! :D Wiedziałam, że Ci się uda! ;)
    A ja Góralków bardzo nie lubię, dziwny ten wafelek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Góralki mi podpadają ze względu na małą ilość polewy, to mnie irytuje.

      Usuń
    2. Polewa też mnie irytuje ale dla mnie te wafelki są za słodkie, za grube i za kruche...zanim zjem jestem cała w okruszkach.

      Usuń
  9. Gratuluję, ja dopiero wybieram promotora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Życzę dobrego promotora ;)

      Usuń
  10. gratulacje! :)
    cytrynowe rzeczy jakoś totalnie mnie nie kuszą... ale dobrze wiedzieć, że firma trzyma poziom.
    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Cytrynowe wafelki łatwo skopać ale Góralkom się udało zrobić coś dobrego :)

      Usuń
  11. Zazdroszczę i gratuluję!!! :) Ja już wkrótce... Ale i tak mam już skrót przed nazwiskiem (inż. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Inż. to odpowiednik licencjata, nie? Będziesz miała fajniejszy skrót po obronie mgr. :D

      Usuń
  12. Oj tam, oj tam - obrona nie jest taka straszna jak ją malują;] - ja to przechodziłam 3 razy i zawsze wychodziłam obronną ręką;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby człowiek wie, że to głównie formalność ale stres jednak jest :D

      Usuń