07.07.2014

Czekolada Heidi SummerVenture, India



Heidi w Bollywood

Zanim zacznę recenzję to mam parę słów organizacyjnych. Jutro wyjeżdżam do stolicy naszego pięknego kraju, aby z tego kraju wylecieć za wielką wodę. Za ową wielką wodą spędzę, pi razy oko, miesiąc, taki jest plan akcji. Jakby ktoś wcześniej nie widział moich ciągłych wspominek na ten temat to informuję, że miejscem mojego pobytu będzie Wielkie Jabłko. Tak więc czeka mnie parogodzinny lot i potem parogodzinny jet leg, zgłupienie, zmęczenie oraz stres w postaci odprawy lotniskowej i strażników celnych czy jak im tam w Stanach. No i jest jeszcze możliwość, że skrzydła samolotu odpadną, silnik wybuchnie a ruscy rozpyla ruską mgłę, co skończy się moją śmiercią w męczarniach*  O tym ostatnim wolę nie myśleć. Wobec tego wszystkiego nie wiem kiedy będzie następna notka. Będę z pewnością pisać przez ten miesiąc ale będzie to bardziej taki miszmasz niż zwyczajowe pojedyncze recenzję. Zresztą, zobaczy się. A teraz przechodzę do czekolady, której w ogóle się nie spodziewałam w sklepie ale jak ją tylko zobaczyłam to bez wahania ją wzięłam, bo taka okazja rzadko się zdarza.
*tfu tfu na psa urok, odpukać i skleić to nieszczęsne strzaskane lusterko
Heidi SummerVenture, India, mleczna czekolada z mango, nerkowca i kardamonem. Po raz pierwszy spotkałam się w Piotrze i Pawle z czekoladami Heidi i ten pierwszy raz to od razu  letnia limitka, jestem pełna zachwytu. Szczególnie, że ostatnio ubolewałam nad tym, iż Real chyba zaprzestał sprzedaży nawet typowych Heidi i, że nie mam dostępu do czekolad tej marki. Kiedyś pisałam o  białej czekoladzie Heidi, która była przyzwoita, acz chyba na kolana mnie nie powaliła. Jednakże takie połączenie smakowe jak w tej limitce jest tak niespotykane, że nie mogłam jej nie wziąć. Były jeszcze dwie letnie wersje, Casablanca (biała czekolada z mandarynką, figą i migdałami) oraz Thailand(ciemna czekolada z liczi, grejpfrutem i sezamem). Przyznam, że wszystkie smaki kusiły i najchętniej wzięłabym wszystkie ale niestety nie mogłam. Ostatecznie stanęło na mlecznej i ani trochę nie żałuję.

Smak: po rozpakowaniu sreberka poczułam intensywny zapach mango z przebijającym delikatnie aromatem kardamonu, zapowiadało się świetnie. Czekolada jest dość słodka, wprawdzie nie jest to poziom Milki ale jest blisko. Delikatnie mlecza z mocnym akcentem w postaci aromatu mango. Dawało to całości owocową nutkę i wspaniale się komponowało z delikatną pikantnością i korzennością kardamonu. Czekolada była nieco ziarnista i sama nie wiem czy to zmielone na pyłek mango czy kardamon. Najsłabszym elementem tej czekolady są kawałki nerkowca. Zbyt małe żeby dawać jakiś porządny smak, przynajmniej były wystarczająco miękkie aby nie kaleczyć mi podniebienia. 
Jedyne co bym w tym produkcie zmieniła to ilość słodyczy (nieco mniej) i nerkowca(więcej). Ale i tak poczułam się, może nie wniebowzięta, ale zachwycona tym połączeniem. Wprawdzie jest nieco droga ale nie żałuję zakupu.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/560kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena:6-7zł (za 80g)

A teraz chyba muszę zacząć sprawdzać listę pakowania i czynności przedwyjazdowych.
Pa

22 komentarze:

  1. Mango, nerkowiec i kardamon? Brzmi przepysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pakowanie - ja nawet do pracy nie umiem się porządnie spakować, bo w połowie drogi zawsze jest "fuck, zapomniałam tego/tamtego/czegoś innego"...
    Dzisiaj było to samo oczywiście :/
    A co do czekolady, to chętnie spróbowałabym tej i tej białej, uwielbiam figi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zrobiłam listę, pewnie i tak będę się przez cały czas zastanawiać czy czegoś nie zapomniałam ;)
      No niestety, ja musiałam wybierać

      Usuń
  3. Mango, nerkowiec i kardamon - nie wpadłabym na takie połączenie.
    Ale opakowanie ładne ,niestety nigdy nie spotkałam takiej czekolady :-(

    http://libellule21.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie, dlatego tak mnie zainteresowało jak je zobaczyłam :)

      Usuń
  4. Nie znam tych czekolad, chociaż widziałam je w sklepach, a letnia limitka kusi wszystkimi smakami. Wybiorę się po nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na recenzję dwóch pozostałych ;)

      Usuń
  5. W sobotę kupiłam w Carrefourze 2 batony Heidi: w białej czekoladzie z rodzynkami i orzechami i to samo w ciemnej czekoladzie. No i ja proszę, takiego paskudztwa to ja dawno nie jadłam. Zero smaku, sorry było czuć trochę smaku rodzynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może batony są gorsze? Biała czekolada mnie nie zachwyciła ale całkiem zła też nie była.

      Usuń
  6. Muszę dopaść tą czekoladę :) Genialna recenzja <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia w łowach :D

      Usuń
  7. Miłej podróży! Kurczę zazdroszczę po stokroć! Lekka jestem, może zabierzesz mnie w bagaż podręczny? :D
    Ja bardzo bym chciała abyś wstawiała zdjęcia na bloga, facebook'a nie mam więc na bieżąco nie będę mogła być :(

    A jeżeli w tej czekoladzie jest moje ukochane mango to muszę ją zdobyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, bagaż podręczny ma limit do (chyba) 8 kg ;) muszę jeszcze sprawdzić.
      Nie musisz mieć fejsa, fanpage jest widoczny dla wszystkich, nawet tych niezalogowanych :)

      Usuń
  8. Ten egzemplarz czeka na swoją kolej :). Jak widzę, będzie przepysznie! :D Heidi z roku na rok coraz bardziej daje czadu letnimi limitkami.

    Bezpiecznej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze nie mam porównania z zeszłorocznymi limitkami ;)

      Usuń
  9. Połączenie tych smaków brzmi wprost idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest idealne, to trzeba przyznac.

      Usuń
  10. Mnie ta czekolada zachęca kolorem, ma taką piękną czekoladową barwę. Czekolada ma czekoladowy kolor, nie może być co :D?

    Daj znać czy bili brawo po lądowaniu :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest jeszcze czekolada biala ;)
      Bili, na milosc boska, bili brawo.

      Usuń