05.06.2014

Skittles Crazy Sours



Kwaśna tęcza dla humorzastej czoko

Czasami mam żywieniowe zachcianki. I nie mówię o „mam ochotę na tę czekoladę” tylko o „jeżeli zaraz nie dostanę tej czekolady to  ktoś zginie w męczarniach”. Wiecie to są zachcianki silne jak u  kobiet w ciąży. Człowiek robi się wtedy potencjalnie niebezpieczny. U mnie się to zdarza podczas hormonalnych huśtawek, czyli podczas PMS.  Jestem wtedy jako chodząca bomba zegarowa, byle co może mnie wytrącić z równowago . Mogę się rozpłakać, bo musztarda nie była dość ostra, mogę się wściec bo chciałam lody waniliowe, a dostałam śmietankowe.  Takie tam bzdury. Potem jest mi głupio, obiecuję sobie, że następnym razem będę się lepiej kontrolować . I chała. Przy kolejnym PMS jest to samo. Dobrym sposobem na zachowanie równowagi jest spełnianie swoich zachcianek. A teraz miałam ochotę na coś kwaśnego.
Skittles  Crazy Sours. Jest to podobno wersja bardzo kwaśna. Chciałam coś bardziej kwaśnego niż te draże ale do wyboru miałam to albo kwasek cytrynowy. Wybór był więc dość oczywisty. Skittlesów przedstawiać nie muszę. Kolorowe nieco gumowate drażetki o owocowym smaku. Spróbuj tęczy, skubnij tęczy ale broń boże nie podpalaj tej tęczy. Takie atrakcje to zastawiamy tylko na dzień niepodległości. Nic tak bardzo nie ukazuje prawdziwego ducha patriotyzmu jak robienie burdy w stolicy, pamiętajcie o tym. A zanim przejdę do właściwego opisu to podzielę się z wami pewną małą zagwozdką. Chodzi o tę reklamę, w której występuje żyrafa i ten czarnoskóry pan, który doi ową żyrafę. Czy on ją rzeczywiście doi? W pierwszej chwili takie było moje wrażenie, że jest to Pani żyrafa, która jest dojona. Tylko zamiast mleka wylatują skittlesy. A potem się zaczęłam zastanawiać, czy to czasem nie jest Pan żyrafa, a to nie jest dojenie tylko… Dobra, cytując Pratchetta „(…)umysły cofnęły się ze zgrozą”* I na tej kwestii lepiej zakończmy, zanim mój chory tok myślenia  przyprawi was o traumę.
*„Na glinianych nogach”, kwestia dotyczyła wyobrażenia krasnoludziej striptizerki

Smak: draże są w pięciu kolorach, Każdy kolor ma inny owocowy smak. Tak więc po kolei: żółty-ananas, pomarańczowy-pomarańcza, zielony-zielone jabłuszko, różowy-malinowy, fioletowy-?. No właśnie, fioletowy. Nie potrafię zidentyfikować tego smaku. Kojarzy mi się tylko z kisielem, z niczym innym. Jeżeli wy wiecie, jaki to smak  to piszcie w komentarzach, bo mnie to męczy. Ze wszystkich kolorów to jedynie ananasowy nie za bardzo mi przypadł do gustu. Nie przepadam za tym smakiem w słodyczach. Najlepszy jest malinowy ale ja wielbię maliny, więc obiektywna nie jestem. 
Co do kwasku, to w mojej opinii nie jest on bardzo, bardzo mocny. Słodycz z cukru łagodziła go. Nie wykrzywiło mnie na drugą stronę, aczkolwiek ja mam w sumie dość dużą tolerancję na kwaśny smak. Jednak były te draże wystarczająco kwaśne żeby na chwilę uspokoić moją dziką ochotę na kwaśny smak. Tylko ten fiolet mnie męczy.
Ocena: 9/10
Kaloryczność:100g/398, opakowanie(38g)/151kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 1,99zł

A tak przy Piotrze i Pawle zostając to widzieliście nowa gazetkę promocyjną? Jeżeli nie, a ten sklep macie w pobliżu, to obczajcie ją. Ja mam ochotę na parę produktów.
Pa.

22 komentarze:

  1. Fioletowy to chyba winogron jak dobrze pamiętam . Ja lubię takie zielono-białe żelki otoczone chyba w kwasku cytrynowym smaczne są w Lidlu je kupuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie winogronowy, rzeczywiście. W następnym tygodniu idę do Lidla, zobaczę przy okazji te żelki.

      Usuń
    2. Ja czuje tutifruti bo tak samo pachnie piling kturego używam a jest to zapach tutifruti

      Usuń
  2. Mam to samo, jeżeli chodzi o pms. Nie tylko w trakcie pms :/ Niech ktoś w końcu wymyśli jakieś lekarstwo na zachcianki, bo mój chłop się wykończy ze mną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, zachcianki również mam w innym czasie. Tylko, że podczas PMS nabierają na sile i nie da się ich zignorować na poczet czegoś innego :D

      Usuń
  3. W czerwonych fioletowy jest winogronowy.
    Zielony pachnie trochę jak pasta do podłóg z początku lat 90', kojarzy mi się z dzieciństwem i porządkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym zapachem zielone mi się nie skojarzyły XD

      Usuń
  4. Jakoś nie ciągnie mnie nigdy do takich cukierków. Ale znam zachcianki, wczoraj musiałam natychmiast zjeść czekoladę. Inaczej groziłaby nam wojna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie albo wojna ale powódź spowodowana moimi łzami frustracji. ;D

      Usuń
  5. Fioletowy w tych kwaśnych to chyba wiśniowy miał być czy coś. Ale ręki sobie nie dam uciąć, bo mi nie podeszły te. Wolę czerwone. Ale jak zaczynam jeść, to przypominam sobie reklamę. I no cóż. Apetyt mi odbiera :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winogronowy czy wiśniowy, już sama nie wiem.
      Niech zgadnę, masz te same skojarzenie co ja ;D

      Usuń
  6. Matko, dla mnie wszystkie Skittles smakują tak samo. Dla mnie są po prostu kwaśne. Nie czuję różnicy pomiędzy nimi. Przy okazji - jadłaś może błękitną wersję tych cukierków?
    Myślę że ludzi o takim skojarzeniu dotyczącym tej reklamy jest więcej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błękitna to pewnie Tropical. Nie jadłam bo smaki tropikalne zawierają ananasa a tego próbuję unikać. Nie spodziewałam się ananasa w tej wersji.
      Dużo zboczeńców chodzi po świecie ;D

      Usuń
  7. Każdy ma te jedzeniowe zachcianki więc wiem o czym mówisz ;) Te fioletowe to winogronowe jak się nie mylę i moje ulubione jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że przeważa opinia, że to smak winogronowy, więc tego się będę trzymać :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ładnie wygląda ale przypuszczam, że bym padła po jednym kieliszku :D Mam naprawdę słabą głowę.

      Usuń
  9. Jak zwykle, zrobiłaś mi na nie apetyt, chociaż wcale nie jestem amatorką takich cukierków :-) A się zapytam- widziałaś lody Coconut Ice Cream z Lidla? Wypełniające łupinę orzecha kokosowego.. Uświadomiłam sobie, wrzucając je wczoraj natychmiast do koszyka, że nawet jeśli byłoby to moje ostatnie 9zł jakie mi zostało na ten miesiąc, to i tak nie byłabym w stanie zrezygnować z tego zakupu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ale ostatnio nie miałam apetytu na kokos. A gorzej by było jakby mi posmakowały, toż to tylko oferta gazetkowa :(

      Usuń
  10. Kwaśne rzeczy nie dla mnie, także skittlesy czy żelki.
    Zachcianki najlepiej spełniać dla dobra spokoju reszty domowników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet potrafię cytrynę ssać jak mnie najdzie ochota :D

      Usuń
  11. Moim zdaniem po wnikliwej analizie reklamy pan doi Panią żyrafę. Świadczą o tym dwa strumienie skittlesów wpadające do wiaderka pod różnymi kątami z dwóch różnych strzyków żyrafy. Gdyby doił pana żyrafę strumień byłby tylko jeden :-)

    OdpowiedzUsuń