29.06.2014

Baton Raw Bite: Raw Cacao



I figa

Dzisiaj będzie troszkę zdrowiej niż zwykle. Troszkę, no bo w końcu ja tu piszę o słodyczach, co nie? Jednak to, że piszę o słodyczach i zjadam ich nieprzeciętną ilość nie oznacza, że żywię tylko nimi. Żeby zrównoważyć ilość śmieci, które wrzucam do żołądka próbuje jeść również tzw., zdrowe żarcie. Lubię owsianki, pieczywo z pełnego ziarna, większość warzyw, nie przesadzam z owocami czy tłustym nabiałem, kawę pijam głównie bez mleka i cukru, smakują mi zielone koktajle, za to od KFC odstrasza mnie nieziemski smród, kocham zieloną herbatę itp. itd. 
Przysięgam, smakuje lepiej niż wygląda.
Ogólnie rzecz biorąc najmniej zjadam czerwonego mięsa, a produktów smażonych na głębokim tłuszczu unikam jak mogę (oprócz faworków czy pączków, te są okay). Nie powiem, że jestem wegetarianką, bo jednak zjem ten plasterek szynki czy kawałek piersi z kurczaka, jednak potrafię wyobrazić sobie, że pewnego dnia odstawiam mięsa, pozostając jednak przy jajkach i produktach mlecznych.  Nie mówię, że to zrobię, bo jednak tatar to tatar ale wyobrazić sobie to mogę. Nie mogę sobie jednak wyobrazić przejście na weganizm. Brak jajek, brak nabiału = brak większej radości w moim życiu. No i jeszcze pozostaje kwestia wegańskich słodyczy. Eeueyk
Raw Bite, the organic fruit & nut bite, raw cacao. Ta, ta wiem. Nie ma tu nic o weganizmie, tylko o żywności raw (czyli takiej nie potraktowanej wysoką temperaturą). Ale patrząc na listę składników to stwierdziłam, że nie ma tu niczego, co by sprawiło, że weganin zacząłby ostentacyjnie prezentować swoje obrzydzenie. Więc zaliczyłam ten produkt do słodyczy wegańskich. Raw Bite wywodzi się z Danii i podobno jest tam bardzo popularne, nie powiem jaką mam teraz opinię o gustach Duńczyków jeżeli to prawda. W Polsce można te batony kupić w sklepach ekologicznych, są pieruńsko drogie ale ciekawość mnie zżerała.
 Wzięłam wersję kakaową, choć były jeszcze inne: kokos, jabłko i cynamon, żurawina i wanilia, limonka i chili, nerkowce i daktyle oraz proteinowy. Nie posiada glutenu, a  wszystkie składniki są tak bardzo bio, że bardziej bio już być nie mogą. Nic nie zostało napromieniowane, nie ma ulepszaczy smaku (oj nie ma),  nie ma laktozy, cukru, i nie ma … (dundunDUUUN) GMO. 

 Smak: wygląda jak blok czekoladowy, nie? Obiecujący wygląd. Niestety na tym kończą się pozytywy. Już sam zapach włączył u mnie dzwonki alarmowe. To nie pachniało jak kakao, czekolada, czy owoce. To pachniało jak  żytni chleb na zakwasie. Przyznam, że miałam chwilę jednego wielkiego WTF. Skąd chleb na zakwasie, czemu to tak pachnie? Na samym zapachu się nie skończyło. Ten baton nawet smakuje jak słodki chleb żytni na zakwasie.  Nie czuć figi, nie czuć kakao, kawałki orzechów jedynie lekko chrupią pod zębami ale smak dają słaby. No chleb, po prostu słodki chleb. Co jest? Nie rozumiem czemu to tak smakuje, nie wiem i raczej wnikać w to nie będę.
Jestem troszkę zła, w końcu ten baton nie kosztował 3 zł żebym po prostu wzruszyła ramionami w geście „zdarza się, trudno”. Owszem, da się zjeść. Owszem, nie jest taki zły, ja chleb żytni nawet lubię. Tylko nie za taką cenę! To nie jest to czego oczekiwałam po przeczytaniu listy składników. Zdecydowanie nie polecam.
Ocena: 4/10
Kaloryczność: 100g/396kcal
Gdzie kupiłam: sklep ekologiczny
Cena: powyżej 9zł (za 50g)

Mam nadzieje, że kolejny produkt będzie zdecydowanie lepszy od tego.
Pa

40 komentarzy:

  1. Nie mogłabym zrezygnować czy to z mięsa, czy to z nabiału, czy z normalnych produktów na rzecz takich cudeniek. Wczoraj kupiłam "żywe" kakao. Mam nadzieję,że nie wyjdzie z opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żywe kakao oO Mam nadzieje, że nie jest agresywne :D

      Usuń
    2. Ja kiedyś też myślałam, że nie będę umiała zrezygnować z mięsa (mama mi mówiła, że jak byłam pampersiakiem to nawet cyca nie chciałam ciągnąć, wszelaki nabiał był fuj) tylko mięcho jak dla mnie było cacy.
      W tym roku w maju minęło 11 lat jak nie jem mięsa. Samo jakoś tak to do mnie przyszło. Któregoś dnia po zjedzeniu knyszy (oczywiście ze zwłokami) powiedziałam, że od jutra nie jem mięsa (wzbudziło to nieziemski ubaw osób które to usłyszały). No i jak powiedziałam, tak zrobiłam. I co najlepsze w ogóle mnie nie ciągnie do jedzenia zwłok a i na zdrowie nie narzekam.

      Usuń
    3. Musze wygooglować co to knysza.

      Usuń
    4. Taka buła, wypchana warzywami, albo warzywami i mięsem, polana sosem i posypana prażoną cebulką.
      https://www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=knysza&gbv=2&oq=knysza&gs_l=heirloom-hp.3..0l10.1390.2469.0.3031.6.6.0.0.0.0.297.953.0j4j1.5.0....0...1ac.1.34.heirloom-hp..1.5.953.xB9ZeJmFbeg

      Usuń
  2. ja w ogóle nie przepadam za żywnością ekologiczną czy jak to tam... zawsze kojarzy mi się jako coś co ma być zdrowe ale kosztem smakowitości.Czasem coś skubnę jak widzę degustacje... często zastanawiam się czy to wypluć... a to tylko potwierdza moją niechęć do "zdrowej żywności".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami mam takie zrywy, na zdrową eko żywność i zazwyczaj kończy się to tak jak się kończy :P

      Usuń
  3. Z Danii - dwie literki "i" na końcu :)
    Uwielbiam Cię czytać! Jeśli chodzi o specyficzne, duńskie słodycze, to słyszałaś o lukrecjowych cukierkach? Bardzo kontrowersyjny smak, a Duńczycy wprost się nimi zajadają! Polecam obejrzeć odcinek Emmy,a szczególnie fragment od 8:25 https://www.youtube.com/watch?v=fWnxqiixTPE jej kwaśna mina "mówi" wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jezu, nienawidzę lukrecji. Nie-na-wi-dzę!

      Z tym batonem też bym się nie polubiła.

      Z mięsa nie mogłabym zrezygnować, uwielbiam klopsiki, kurczaka i krwiste steki, nie wyobrażam sobie ich nie jeść (i pomyśleć, że 10 lat temu byłam przez jakieś 3 lata wegetarianką :D). Z nabiału tym bardziej bym nie zrezygnowała, bo jogurty, maślanki, mleko, kefiry i przede wszystkim SERY to wielka część mojej diety. Kocham niemal każdy rodzaj sera, dnia bym bez nich nie przeżyła.

      Usuń
    2. Dzięki za zwrócenie uwagi, człowiek niby drugi raz sprawdza a i tak takie błędy przejdą. Lukrecji jeszcze nie jadłam i nawet nie wiem gdzie by ją kupić, z samej ciekawości chciałabym jej spróbować.
      Kurczak, karkówka, tatar- te rzeczy sprawiają, że nie przeszłam na wegetarianizm . U mnie sery raczej stanowią mniejszą część diety ale kiedyś jadłam ich dużo.

      Usuń
    3. Wydaje mi się,że chyba w ofercie żelków Haribo mogą być takie z lukrecją, oni mają różne miksy smakowe,kołacze mi po głowie wspomnienie,że oddzielałam czarne żelki (bleee) od reszty dobrych ...
      alaM

      Usuń
    4. Będę musiała sprawdzić :)

      Usuń
    5. Lukrecję widziałam kiedyś w Lidlu (ichniejszej firmy produkowanej dla Lidla). Jest też likrecja Haribo.

      Chociaż jak dla mnie lukrecja to paskudztwo nie do przełknięcia.

      Usuń
    6. Aż mnie ciary przeszły jak pomyślałam o tym smaku.

      Usuń
    7. Z Haribo to są te czarne wstrętne.... Są ślimaki i zwykłe chyba, ale jak ja uwielbiam WSZYSTKIE żelki od Haribo, to te czarne, lukrecjowe nie przejdą mi przez gardło..... Fuj...

      Usuń
    8. Ja już nie spożywam Haribo, bo zawierają żelatynę wieprzową.

      Usuń
    9. Ciężko jednak być wege, trzeba nawet na zwykłą żelatynę uważać.

      Usuń
  4. szkoda, że to taki niewypał. już się troszkę obśliniłam, ostatnio mam fazę na 'pseudowegan', wypróbowałam batoniki figowe z żabki - koszerne, bez gmo, na dalekie życiowe podróże haha - i były całkiem smaczne (tylko strasznie słodkie. ja rozumiem, daktyle i figi, ale można to było jakoś chyba zrównoważyć). więc widząc takie cudo polecane przez ciebie, nawet bym się skusiła, pomimo ceny. ale skoro odradzasz. :) zrobię sobie może coś własnego 'rawvegannogmo' w domu, kombinuję już dip o smaku solonego karmelu. <3
    sorry za uzewnętrznianie się. :)

    pozdrawiam CIEPŁO, bo na lato chyba nie ma co liczyć.
    ola

    do Anonimka z 10:16 - można to dostać gdzieś w pl? lubię bardzo smak czarnych żelków. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że te z żabki są dobre? Bo się zastanawiałam na nimi i pewnie się skuszę. Boże, dip o smaku solonego karmelu, omnomnom, jadłabym jak diabli :D
      U mnie jest ciepło, pochmurno ale dość ciepło, nawet się zgrzałam. :)

      Usuń
  5. Drogie i niedobre - po co to ludzie kupują? Jak już się nie może wytrzymać bez słodyczy to lepiej zjeść te zwykłe, bardziej niezdrowe i tańsze. To i tak nie zaspokoi ochoty na czekoladę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie zaspokoi ale jak człowiek ma eko zryw to nie myśli nad ceną i smakiem :D

      Usuń
    2. No ale ten eko zryw to iluzja totalna :D To też jest produkt przetworzony. 4 razy droższy tylko dlatego, że odrobinę mniej szkodliwy. Myślę, że ludzie za krótko żyją, żeby zdążyć odczuć korzystną różnicę w swoim ciele :D

      Usuń
  6. Moja współlokatorka się tym zajadała, przywoziła z Danii, bo jej mama mieszka tam z nowym mężem. Kiedyś podzieliła się wersją waniliowo-żurawinową. To nie było dobre, męczyłam się z tym batonem przez pół godziny, ale jej smakowało :D. No, ale mówimy o osobie, która lubiła jeść gotowaną kapustę ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że gusta są różne ale nie wiem jak to może komukolwiek smakować.Raz zjadłam i starczy.
      Gotowana kapusta, blergh.

      Usuń
    2. No, a bigos z czego jest robiony?? No chyba, że nie lubicie... bo ja tylko wersję wegetariańską :-)

      Usuń
    3. Bigosu nie znoszę, od zawsze

      Usuń
  7. Wygląd już nie powala:( ja właśnie zajadam lody o smaku masła orzechowego z Lidla specjalnie po nie szłam dziś :),ale są bez szału:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też poszłam dzisiaj i kupiłam. Na razie tylko skosztowałam odrobinkę i rzeczywiście nie powala :(

      Usuń
    2. No co wy? Ja dziś jadłam te o smaku masła orzechowego i ciasteczkowe, właśnie masło orzechowe było według mnie o wiele lepsze! Ale ja ogólnie uwielbiam masło orzechowe i orzechy, więc może to dlatego. :)
      Muszę przyznać, że jak stałam dziś nad zamrażarką w Lidlu to miałam ochotę wziąć 4 opakowania tych lodów (jeszcze bananowe i czekoladowe się do mnie uśmiechały), ale stwierdziłam, że to już chyba będzie przesada. Zwłaszcza, że jutro jadę z domu i biedactwa albo czekałyby na mój powrót, albo zostałyby pożarte przez rodziców. :P

      Usuń
    3. Nie wiem, to była mała łyżeczka na spróbowanie, więc może jutrzejsza porządna porcja mnie bardziej zachwyci. W końcu też wielbię orzechy i masło orzechowe.
      Ja na wszelki wypadek, jakby kusiło, wzięłam mało kasy, tylko na jedno opakowanie, więcej nie mogę. ;D

      Usuń
    4. Za to mama wcale mi nie pomogła - jak powiedziałam jej o moim problemem z decyzją nad zamrażarkami odpowiedziała: 'Trzeba było brać wszystkie, przecież byśmy zjedli'. ;_____;
      W sumie racja, dzisiaj w trójkę pożarliśmy właśnie dwa wymienione wyżej. Dobrze, że to tylko tydzień amerykański, bo jeszcze nasza masa stałaby się amerykańska. :D
      PS. Śledzę Twój blog już od jakiegoś czasu i dopiero dziś postanowiłam skomentować, też jestem z Białegostoku! :)

      Usuń
    5. Miło widzieć kogoś ze stolicy Podlasia :D
      Ja się zastanawiam czy ja czasem po wakacjach nie będę miała amerykańskiej masy ;D

      Usuń
  8. Ale przypał :P Można się wkurzyć, wydając niemałą kasę na coś, na czym się człowiek srogo zawodzi. Bardzo sceptycznie podchodzę do tego typu produktów. Pamiętam moje obawy przed pierwszym zakupem czekolad SuroVital. Teraz już wiem, że akurat tej marce zaufać warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to chciałam kupić SuroVital ale tej marki były tylko migdały w czekoladzie, więc wolałam wziąć baton. Jak widać przejechałam się :P

      Usuń
  9. A ja wszędzie szukałam tego batona! Teraz już wiem, że nie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, zdecydowanie.

      Usuń
    2. Natalie, lepiej sama sprawdź smak tych batonów. Ja osobiście jestem zachwycona. Moi znajomi również. Kokosowy jest super, ten w zielonym opakowaniu też jest fajny - coś tam z chilii. Co do kakaowych - moim zdaniem tak właśnie powinno smakować prawdziwe, surowe kakao...
      Spróbuj i daj znać.

      Usuń
  10. Dobrze, że nie ma skutków ubocznych w postaci zaburzeń żołądkowo - jelitowych.
    Nie jadam mięsa ssaków. Zdarza mi się spożywać drób i często ryby. Jednak czerwonego mięsa w życiu bym nie zjadła. Jak miałam 5 lat to pojechaliśmy na wieś i tam najpierw głaskanie cielaczka, potem spacer, a potem powrót i cielaczka już nie można było głaskać po wisiał pod sufitem stodoły... nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko boska oO. Rodzina miała małą hodowle zajęcy (chyba, mała byłam) i pozwalali mi opiekować się takim rudzielcem. Mówili, ze to mój zwierzaczek. Pewnego razu jak przyszłam nie było Rudego, bracia mi uświadomili co się z nim stało. Od tej pory nie tknę ani mięsa zajęczego lub króliczego.

      Usuń
  11. Jem sobie właśnie batonik Raw Bite, ale w wersji Coconut (akurat na ten smak jest promocja) - jest naprawdę smaczny, i to nie tylko jak na coś eko i wege, ale tak po prostu; jestem mile zaskoczona. :-)

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.