26.05.2014

Wawel Peanut Butter



Reese’s to, to nie jest ale…

Jest tak gorąco, że normalnie to bym się zaczęła martwić o stan moich słodyczy. Wiecie, płynna czekolada jest fajna i dobra ale wtedy kiedy tą płynna czekoladę się chciało mieć. Jednak tym razem się nie martwię. Czemu?  Bo udało mi się pohamować swój szalejący zakupoholizm słodyczowy i obecnie mam jedynie 2 czekolady i jeden batonik. Szokująca liczba, wiem.  Będę stopniowo dokupywać po jednej sztuce żeby nie  robić zbyt wielkich zapasów przed lipcem. Ale kurcze, już dawno nie miałam takich pustek w szufladzie. To się nawet nie zdąży rozpuścić. Mając tak okrojony wybór nie wahałam się, aby tym razem napocząć tą oto czekoladę.
Wawel Peanut Butter. Czekolada nadziewana z masłem orzechowym. Biorąc pod uwagę masę kakaową i brak mleka jest to czekolada deserowa. I radzę wam jedno, nie wczytujcie się za bardzo w skład, bo ten może lekko porazić. Ilość zastosowanych tłuszczów jest, moim zdaniem , przesadzona. Ale w końcu to Wawel, ogólnie rzecz biorąc lepiej nie wnikać w to co dodają do czekolad. Normalnie bym tego nie brała ale kurcze, masło orzechowe? Kupiliście mnie, znowu. Sprawa ma się podobnie jak w przypadku batonika Mocno orzechowego tej samej marki. Na samo hasło „masło orzechowe” dostaje ślinotoku, taki ze mnie pies Pawłowa. Inne smaki tej serii, czyli mus kakaowy oraz karmel i pomarańcza takiej reakcji nie wywołały i nie wywołują, tych nie chcę.  Znacie moją opinię o czekoladach z Wawelu, jednak tym razem nie chodziło mi o samą czekoladę ale o nadzienie, którego smak…

Smak:  tu muszę przyznać, ze sama czekolada była znaczenie lepsza niż w Wawelu szarlotkowym, nie była tak plastikowa w smaku. Acz, nie znaczy to, że była świetna, była dobra i tylko tyle. Chociaż może powinnam napisać, aż tyle. Jak na czekoladę deserową była bardzo słodka, lecz nie przesłodzona.  Delikatna obecność kakaowej cierpkości została przyjęta z aprobatą. Gładka i nieco za tłusta, przy obecnych temperaturach rozlatywała się w palcach, co zbyt fajne nie było. Była zdecydowanie bardziej cienka niż poprzednio opisywany Wawel. Więcej miejsca zajmowało nadzienie. Od razu może napiszę co była nie tak z tym nadzieniem. Było ono za mało orzechowe. Dało się wyczuć orzechy, tego się ukryć nie da, ale nie był to tak intensywny smak jak Reese’s. Troszkę zabrakło orzeszków, myślę jednak, że da się to wybaczyć, w końcu są to pierwsze kroki z takim nadzieniem. Mogą się jeszcze poprawić. 

Co jest fajne to, to, że nadzienie te nie było słodkie. Słodycz była bardzo umiarkowana i delikatna. Owe masło było bardziej słone niż słodkie, czyli takie jakie powinno być. Malutkie kawałeczki orzeszków sprawiały, że masa nie była gładka, smak jednak  dawały słaby. I jeszcze jedno, nadzienie było bardzo tłuste, naprawdę tłuste. A więc tak szczerze. Nie był to tak dobry produkt jak miałam nadzieje, ale także nie był to też tak zły produkt jak się obawiałam.  Czekolada była przyzwoita, nadzienie było nieco za mało orzechowe ale słony smak zdobył moją przychylność. Ogólnie myślę, że warto spróbować bez większych obaw. Niebiańskich przeżyć to nie zapewni ale jak na Wawel to jest to produkt bardzo dobry.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/551kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 2,89zł

Jestem tylko ciekawa jak to jest, że większość czekolad  firmy Wawel nie jest najwyższych lotów, a tutaj się nieco bardziej postarali. Zawsze tak nie można? A tak na marginesie to w tym  tygodniu oddaje całą pracę magisterską do ostatecznej poprawki. Musze do piątku napisać wstęp, uzupełnić przypisy, dodać parę rzeczy z paru innych książek i całość jeszcze raz sprawdzić pod kątem gramatyki, powtórzeń, literówek  itp. I będę mogła skupić się na powtórkach z epoki i zagadnienia. Oh, joy.
Pa

27 komentarzy:

  1. Ja jadłam batonik i bardzo mi smakował. Muszę spróbować tej czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie batonik smaczniejszy ale czekolada może być.

      Usuń
  2. Dostałam od synka Lindt Creation Citron Frappe i dupy nie urywa ja inaczej sobie wyobrażałam nadzienie cytrynowe jak dla mnie 15zł to za dużo za tą czekoladę no,ale nie wszyscy muszą mieć taki sam smak:) . Ja jeszcze tej czekolady z wawela z masłem orzechowym nie dostałam:( .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze nie muszą ;) A 15zł to rzeczywiście dużo, lepiej polować na promocje.

      Usuń
  3. Batonik pyszny, ale tej czekolady jakoś nigdzie nie widziałam jeszcze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w paru sklepach ją widziałam, niedługo powinna być w większej ilości sklepów.

      Usuń
    2. Ja z kolei nigdzie nie widziałam batonika, a mam olbrzymią chęć spróbować.
      Też planuję w najbliższych dniach napisać o tej czekoladzie i jeszcze o wersji pomarańczowo-karmelowej.

      Usuń
  4. jakoś nie przepadam za Wawelem...

    OdpowiedzUsuń
  5. "Nadzienie to", a nie "nadzienie te". Nie wiem skąd się wzięła ta moda na używanie słowa "te" zamiast "to". Strasznie to wygląda i jeszcze gorzej brzmi. A co do czekolady, dla mnie na maks. 6/10 jest, a i to naciągane. Jak to Wawel - niezbyt smaczna czekolada i nadzienie z innej bajki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu bije się w pierś i przyznaje do błędu. Zawsze mam problem czy pisać "to" "te" "tą" "tę". Spróbuje zapamiętać, że nadzienie "to" :)
      Jakbym oceniała tylko czekoladę to bym dała 5/10 ale już kiedyś pisałam, ze jestem frajerką jeżeli chodzi o masło orzechowe i słony smak. Te tutaj jest nieco słabe ale mi smakuje.

      Usuń
    2. Krytyka byłaby konstruktywna przy wyjaśnieniu zasady skąd bierze się "to" i "te".
      A potem jeszcze w ramach kary Czoko powinna napisać trzy linijki w zeszycie A5: "to nadzienie" i "ta czekolada" i "ten smak".
      ;)

      Usuń
    3. "Te tutaj"? :D Ja też bardzo lubię TO połączenie, ale trudno o dobre. Z produktów dostępnych u nas już chyba najlepiej wypada KitKat z masłem orzechowym. Kocia matko, wystarczy poszukać. Nie wiem co tu tłumaczyć, ono to po prostu TO. TE mogą być tylko w liczbie mnogiej. Dla mnie z używaniem TE zamiast TO jest jak z nieumiejętnym użyciem słowa bynajmniej - ktoś chce błysnąć, ale mu nie wychodzi.

      Usuń
    4. Błagam, nie kłóćcie się o gramatykę. Po prostu na co dzień posługuję się stwierdzeniami typu "te jabłko tutaj", moi znajomi i rodzina też, więc weszło mi to do głowy i trudno to wyplenić. Bynajmniej nie próbuje błysnąć, przynajmniej tego jestem pewna ;)
      Kit Kat ma tylko jedną wadę, nadzienia jest nieco za mało.

      Usuń
  6. Nie ma batonika i nie ma czekolady w asortymencie sklepów wschodniego Mazowsza. ;( ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. I czekolada i batonik nie dają mi spokoju, a ja taka sierota ciągle nie mogę ich znaleźć
    ! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wkurzające jak sklepy nie mają odpowiedniego asortymentu :( Znam ten ból.

      Usuń
  8. To trochę nie mój smak, ale zastanowię się nad nią, bo może akurat...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poluj na promocję i spróbuj. :)

      Usuń
  9. Strasznie jestem ciekawa tej czekolady - po Twojej recenzji tym bardziej! Na szczęście mam ją w Magicznej Szufladzie i może wypróbuję ją w ten weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zbyt wiele bym się nastawiała ale jak na Wawel jest całkiem niezła.

      Usuń
    2. A ja nigdy nie mogę zrozumieć tego psioczenia na Wawel. Fakt, czekolada idealna to to nie jest, ale... Jest bardzo dobra, cenię ją sobie. :) Tym bardziej mają u mnie plusa właśnie za smaki. Ta krówkowa i poziomkowa są przegenialne <3

      Usuń
    3. Dla mnie smakuje plastikowo, a jako patriotka chciałabym aby polskie marki były najlepsze , świetne, cud, miód malina. Wawel mnie rozczarowuje i tyle. Oczywiście mają też lepsze produkty, jak ta czekolada.

      Usuń
  10. Niebo w gębie, ale to jest niestety edycja limitowana i z linii produkcyjnej zjechała już ostatnia partia. Nie mogę się z tym pogodzić!!! Komu temat jest bliski, niechaj pisze do producenta, żeby przywrócił ten wspaniały produkt: opinie@wawel.com.pl

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.