04.05.2014

Studentska czekolada mleczna, Cadbury Curlywurly



Paczka od Scrummy część II

No i niestety, moja misja zakupu nowych tabliczek marki Wawel skończyła się niepowodzeniem.  W tych Delikatesach Centrum była bieda z nędzą, tak ubogiego wybory czekolad nie widziałam już dawno.  Na szczęście, na osłodę udało mi się w tym sklepie kupić limitkę karmelową Prince Polo, więc jak coś to tam szukajcie. Takim samym niepowodzeniem skończyły się moje łowy na sukienkę na bal magisterski. Jeszcze dzisiaj poszukam i pogrzebię, a jak nic nie znajdę to założę sukienkę z obrony lic. Będę stawiać na dodatki…. nie mam zielonego pojęcia co robię. Kupię pewnie jakiś naszyjnik w stylu ruskiej mafii, koszmarnie krzykliwe buty, w których nie dam rady chodzić i będę mieć nadzieje, ze nie wyglądam jak pani spod latarni. W końcu jest powód dla którego nie założyłam bloga modowego, wolę się skupić na czymś co lubię i na czym prawie każdy się zna. Dzisiaj, jak widać po podtytule, kolejna odsłona serii Paczka od Scrummy, tym razem zawitamy do Czech i do Wielkiej Brytanii.
Studenstska Mlecna cokolada s arasidmi, zele a hrozienkami (z góry przepraszam za brak czeskich liter). Jest to po prostu mleczna czekolada z orzechami arachidowymi, żelkami (o smaku pomarańczowymi) i rodzynkami. Pisałam już o wersji białej, która mi bardzo smakowała, więc jak zobaczyłam jej mleczną siostrę (brata?), to nie miałam żadnych wątpliwości co wezmę. A skład? No cóż, może lepiej o nim nie mówić. Z powodu dziwnego odblasku i tak nie dał się zrobić widocznego zdjęcia, no i był tylko w wersji językowej czeskiej i słowackiej. Chociaż skoro mi się udało to przeczytać i zrozumieć, to pewnie i średnio inteligentny szympans by sobie z tym poradził.

Smak: czekolada jest mleczna, jak sama nazwa wskazuje, o masie kakaowej śmiesznie niskiej, nawet niższej niż Milka. To już wiadomo jakiego smaku można się NIE spodziewać. Słodycz na poziomie umiarkowanym z lekką możliwością deszcz… tfuu  żadna ze mnie pogodynka. A więc słodycz jest odpowiednia, trochę mogłoby bardziej czuć mleczny posmak, tak jak Cadbury, ale smak był ogólnie w porządku. Z pewnością nie było czuć posmaku starej margaryny czy plastiku. Jednak o urodzie Studentskiej stanowi masa dodatków, bez nich pewnie by tak nie zachwycała. Tak jak w białej, mamy tu do czynienia z orzeszkami, które mogłyby być nieco większe. Trafiałam na same maleństwa. Mimo to dało się wyczuć ich smak i przyjemnie chrupały pod zębami. Są tu również rodzynki, tutaj mamy do czynienia z porządnymi kawałkami całych, słodkich, pysznych rodzynek. 
A na koniec zostawiłam element, który wpłynął na smak całej tabliczki, żelki pomarańczowe. Ich aromat był tak intensywny, że cała czekolada została nim przesiąknięta. Żelki same w sobie były miękkie, lekko ciągnące się, bardzo słodkie i mocno walące pomarańczą. Ogólnie nie da się za bardzo przyczepić. Muszę jednak szczerze przyznać, ze bardziej smakowała mi wersja biała, tutaj czegoś mi brakowało. Może mlecznego posmaku, może większej ilości kakao, a może obu tych elementów. Jednak nie zmienia to tego, ze ta czekolada spełniła moje oczekiwania. Była smaczna, szybko poszła (tak sobie tłumacze  to, że już jej nie ma) a bogactwo dodatków jest czymś godnym pochwały i aprobaty. Może nasi południowi sąsiedzi bardziej słyną z piw niż z czekolady ale Studentskie im wychodzą całkiem niezłe.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/508kcal, porcja(25g)/ 127kcal


Cadbury, Batonik Curlywurly. Dokładniej jest to batonik czekoladowy z nadzieniem karmelowym. Choć może bardziej prawidłowo byłoby napisać batonik karmelowy z cienką polewą z mlecznej czekolady. Ale tak właściwie to na jedno wychodzi, więc nie będę wchodzić w szczegóły. Pierwsze co się rzuca w oczy to niespotykany kształt, wygląda trochę jak moje bazgroły robione podczas „fascynującego” wykładu. Jednak jak zauważyłam Cadbury chyba lubi takie nietypowe kształty. Znowu, nie będę marudzić, przynajmniej łatwo się ułamuje. A mając na względzie moją słabość do tej marki to wiedziałam, że przynajmniej nie będę rozczarowana.

Smak: polewa jest z czekolady mlecznej, jest to czekolada Cadbury, więc wiedziałam czego się mogę spodziewać. I się nie pomyliłam. Była bardzo mleczna, słodka, tłusta i ani trochę kakaowa ale jednocześnie bardzo smaczna. Tylko była również bardzo cienka, nie dało się jej również oddzielić od karmelu, tylko to mi trochę przeszkadzało.  Co do karmelu to był on w formie stałej, trochę jak miękka krówka. Taki gumowaty i nieco rozciągliwy, mordoklejkowy, serio można było skleić sobie nim szczeki. Taki karmel właśnie lubię.
 W smaku również w porządku, bardzo słodki jak to karmel. Trochę śmietankowy i mega dobry. Wprawdzie słodycz karmelu wraz ze słodyczą czekolady była nieco przesadna ale nie była to zamuła w stylu „wyżarłam całą cukierniczkę”, dało się przeżyć. Cóż mogę więcej napisać, oprócz tego, ze i tym razem Cadbury mnie nie zawiodło. Mi osobiście to bardziej smakowało niż batonik Mars.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/ 450kca, batonik/115kcal

A tak właściwie z tym Prince Polo to zabawne. Jak szukałam to nie mogłam znaleźć, a jak przestałam szukać co szybko na niego trafiłam. Ot złośliwość losu.
Pa

38 komentarzy:

  1. Najbardziej mnie informacja o Prince Polo zaciekawiła :) Jak na razie tylko wersję mocno czekoladową widziałam, ale skoro nie wiedziałam o karmelowej to nie wiedziałam,że muszę wytężać wzrok :)
    Czekolada mleczna i żelki? Obydwu nie lubię, a połączenia tym bardziej nie czuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o karmelowej to się z wizażu dowiedziałam, gdyby nie to tez bym nie wiedziała o nowym Prince Polo.

      Usuń
  2. Carlu wurly to największa mordoklejka jaką jadła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jak już po opisaniu smaku wsadziłam sobie resztę batonika do ust to myślałam, że się udławię ;D

      Usuń
  3. Ja już sobie wybrałam kilka słodkości z tego sklepu co dostałaś paczkę czekam teraz tylko na przelew męża:) . Studencką chcę też kupić bo wstyd,ale nie jadłam nigdy:( .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd, nie wszędzie jest dostępna i nie każdy ma dostęp do czeskich sklepów. Ja sama dopiero niedawno spróbowałam swą pierwszą Studentską :)

      Usuń
  4. Studentska deserową bym chciała. Marzy mi się od recenzji białej na blogu twym. Na razie nic nie będę zamawiała, bo jeszcze dwie paczki nie dotarły do mnie i się obawiam, że pocztę to może przerosnąć taka trzecia dodatkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się teraz obawiam kupować większe ilości słodyczy, chcę zdążyć wszystko wykończyć przed wylotem w lipcu.

      Usuń
  5. Karmelowe Prince Polo ? Marzenia się spelniają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu piszę, że są to bardzo, bardzo słodkie marzenia ;D

      Usuń
  6. Batonik od Cadbury jest taki ładny. No, jadłabym :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. A tak to jest zawsze, że jak coś bardzo chcemy to nie ma, a jak już poddaliśmy się i zrezygnowaliśmy to tak jakoś magicznie się pojawia! Ja ostatnio straciłam nadzieję, że znajdę limitkę z Rittera (ta orzechowa z bezami). Będąc wczoraj w PiP coś mnie tknęło aby iść na czekolady i co? Mam! :D Jeszcze nie otwierana bo muszę trylion innych pokończyć ;)

    Co do Studenckiej to chcę spróbować tej z żurawinowymi bodajże żelkami bo pomarańczowych rzeczy to ja nie jestem w stanie przełknąć, heh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi się parę razy to przytrafiło, nie tylko z żarciem ale z butami czy ciuchami też. :)
      Jakby te żurawinowe żelki byłyby kwaskowate to by pewnie byłoby smaczniejsze.

      Usuń
  8. Przyznam się i ja, że jeszcze Studentskiej nie jadłam, z naciskiem na jeszcze. Może gdzieś przypadkiem na nią wpadnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie najlepiej mają osoby mieszkające w pobliżu Czech i Słowacji, reszta ma z dostępem pewne problemy.

      Usuń
  9. Ahhh Studentska :). Przedwczoraj jadłam limitkę kokosową i była boska!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś przepadałam za Studentską czekoladą, ale ostatnio mi nie smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy to czekolada się pogorszyła czy tobie się smak zmienił.

      Usuń
  11. Omg musze zjeść coś co nazywa się curly wurly. Co to znaczy Anyway ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowała znaleźć znaczenie tego ale jedna definicja mnie zabiła, Urban Dictionary to zło. Wole myśleć, że to nie ma żadnego znaczenia, tak jak polskie tere fere

      Usuń
  12. Oj smaku mi narobiłaś - a ja od wczoraj na diecie jestem;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta bez choćby małej ilości czegoś słodkiego to mordęga.;)

      Usuń
    2. Wierzę, ale póki co na jakiś czas odstawiam, po czym będę się ograniczać ze słodyczami. A co mi z tego wyjdzie to się okaże;]

      Usuń
    3. No to trzymam kciuki za pomyślny rezultat :)

      Usuń
  13. Ten Cadbury to mordoklejka (przeczytałam komentarze)? No to mówię mu 'pa' :)
    Do białej Studenckiej mam sentyment, spróbowałam ją jako pierwszą. Nie przepadam za rodzynkami w czekoladach, dla tych robię wyjątek. Mogliby zrobić wersję tylko z żelkami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to świadczy o czekoladzie jak smakuje nawet osobom nielubiących rodzynek.

      Usuń
  14. Akurat z Czech wróciłam. Obkupiłam się raczej kosmetykowo w DM. Co do słodyczy - przytaszczyłam z 15 Fidorek - niby zwykły okrągły baton czekoladowy, a go uwielbiam. Do tego obowiązkowo 4 opakowania opłatków (właściwie nie wiem jak to się nazywa po polsku, ale chodzi o to - http://static.akcniceny.cz/foto/vyrobky/941250/941179.jpg) - mogłabym je jeść codziennie i mój ulubiony rodzaj studenckiej - gorzką wiśniową. W sierpniu znowu jadę do Czech, więc jak jesteś zainteresowana to mogę ci coś przywieźć?


    I jeszcze co do studenckiej mlecznej - kiedyś naprawdę była lepsza, a teraz jest dla mnie za słodka i jakaś taka mdła i plastelinowata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że te opłatki mają swoją nazwę ale wypadło mi z głowy, pewnie dopiero za jakiś czas sobie przypomnę. A gorzka wiśniowa pewnie jest mega dobra, akurat mnie wzięła chcica na gorzką czekoladę, czekam aż mi minie ;D
      Dzięki za ofertę ale pewnie w sierpniu będę zajadać się przywiezionymi ze Stanów słodyczami, więc pewnie nie będę miała miejsca na inne produkty :D

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. jak wygląda naszyjnik ruskiej mafii? zaciekawilo mnie to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, mi się takie grube i na bogato naszyjniki z ruskiego(czyli pomarańczowego) złota się tak kojarzą :D

      Usuń
  18. Zapraszamy na czekoladki studentskie na naszą strone czecholand.pl

    OdpowiedzUsuń