03.04.2014

Primart, Marchewkowe ciasteczka, Biedronka



Tfu, tfu, tfu

Jeżeli miałabym wskazać jedno warzywo, do którego pałam szczególną niechęcią z pewnością wymieniłabym marchewkę.  I tak jak jeszcze gotowana w rosole, drobno pokrojona do sałatki jarzynowej czy jako składnik ciasta marchewkowego ujdzie, tak w każdej innej postaci wywołuje u mnie mdłości. Nie wypije żadnego soku w którym znajduje się marchewka, jej paskudny smak przytłoczy każdy owoc. Próby chrupania surowej skończyły się pluciem na odległość, a zupa marchwiowa… no cóż im mniej się powie o tej wielkiej pomyłce kulinarnej tym lepiej. Jednak ciastko marchewkowe lubię, głównie dlatego, że nie czuć w tym cieście ani krztyny tego warzywa. Dlatego też jak zobaczyłam te ciastka, po chwili wahania, pomyślałam, że pewnie z nimi będzie tak samo. Jak bardzo się myliłam.
Primart, Kruche ciastka z dodatkiem marchwi. Te ciastka zostały kupione  w Biedronce podczas  promocji ciasteczkowej. No cóż, już nieco wcześniej je widziałam ale miałam pewne obawy i się wahałam, bo jednak marchewka… no marchewka, no weźcie. Jednak jak zaszłam obczaić jakie ciastka można by tu wziąć, to opakowanie rzuciło mi się w oczy, co biorąc pod uwagę oczojebny  kolor powinno dziwić absolutnie nikogo. A mogłam pamiętać, ze w świecie zwierząt intensywne kolory mogą oznaczać, że spożycie może zakończyć się zatruciem, trzeba było bardziej uważać na biologii. Ale wracając jeszcze do zakupów, pomyślałam, ze całkiem możliwe jest, że te ciastka będą kruchą formą ciasta marchewkowego, że marchwi nie będzie się czuło, że może być całkiem dobre. O ja naiwna i głupia, a mogłam wziąć wersję jabłkową.

Smak: może zacznę od zalet. Mają ładny, zachęcający kolor, zapach również nie odpycha. No i nie są za mocno słodkie, akurat do tego nie mogę się przyczepić. Chyba do zalet mogę jeszcze dopisać, że nie były na tyle obrzydliwe żebym się ze wstrętu zaczęła dławić, zawsze to coś. I chyba na tym kończą się dobre strony tego produktu. Niestety mój wyczulony na marchewkę zmysł smaku wyczuł obecność tego znienawidzonego warzywa. Nie dało się tego ukryć. Nie był na tyle intensywny żebym po pierwszym gryzie zaczęła pluć do najbliższego naczynia ale dało się go wyczuć na tyle, że po połowie ciastka po prostu je odłożyłam. Nie dałam rady je zjeść. Wiecie jakie to jest rzadkie abym nie dała rady dokończyć ciastko?! W dodatku nie podobała mi się sama struktura tego produktu, ciastka jak na mój gust były za twarde, za suche.Na wątku biedronkowym ktoś stwierdził, że były miękkie w środku, moje absolutnie nie były miękkie. Żadnej miękkości nie było, w żadnym wypadku.  
Nie dało się wyczuć maślanego posmaku, nie licząc marchewki nie miało to właściwie żadnego charakterystycznego smaku. Osobiście czuję się lekko zawiedziona, spodziewałam się ciastek może nie wybitnych ale przynajmniej dobrych, a dostałam mdły, marchewkowy, twardy szit. Nie polecam, chyba, że lubicie te warzywo, wtedy może wam posmakuje. Ja odpadam i próbuje odepchnąć od siebie przerażającą wizję czekolady marchewkowej.
Ocena: 4/10
Kaloryczność:100g/479kcal, 1ciastko(19g)/95kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: promocyjna 2,79zł

Doszły do Piotra i Pawła wiosenne limitki Ritter Sport, jest tylko jeden, malutki szczególik, nie ma wersji z bezą i z orzechami, tylko te dwie co były w tamtym roku. Nie powiem, wkurzyłam się, bo chociaż tamte dwie też sa dobre, ja chciałam spróbować nowego smaku. Czemu nie ma tej wersji to nie wiem, w sobotę przejdę się do większego PiP, może tam będzie. A z fajnych promocji to wypatrzyłam Haagen Dazs za 17,99zł. I tak patrzę w portfel, żałuje, ze skorzystałam z biedronkowej promocji na ciastka i zaczynam kombinować. Chyba będę musiała sięgnąć do moich zasobów na bal magisterski, innego wyjścia nie mam.
Pa

39 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię marchewkę i kupiłam te ciastka w smaku paskudne więc je wypchnęłam mężowi do pracy a ten wraca i pyta" a za co ja dostałem coś tak wstrętnego" . Jesteś bardzo hojna ,że dałaś 4punkty ja bym dała im -4 dla mnie najgorsze ciastka w życiu . RS kupiłam kiedyś w Almie dla mnie za słodka. Jak to się dzieje,że tak wcześnie rano dodajesz post? Wstajesz tak raniutko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, znęcasz się nad mężem dając mu takie "przysmaki" ;D. Nawet nie wiem czemu dałam 4, chyba dlatego, że dałam rade trochę zjeść.
      Owszem wstaje tak raniutko ale wpis przygotowuje dzień wcześniej i tylko ustalam porę o której ma być on na blogu.

      Usuń
  2. Haha ja uwielbiam marchewkę, wiec te ciastka zostaly chyba stworzone z myślą o mnie ::D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam marchewkę, chyba pod każdą postacią. Ciasto domowe-mięciutkie to mój hit. Ale tych ciastek przyznaję się w ogóle nie widziałam. Nie wiem czy mnie zachęcają? Chyba nie. Najbardziej żałuję,że już nie robią jogurtu marchewka-pomarańcza, jejku to było cudo mojego dzieciństwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jezu weź, na samą myśl o jogurcie marchewkowym mnie skręca :P

      Usuń
    2. To było coś pysznego- smakował jak kubuś :) Albo wersja seler-ananas.Mogliby wrócić te smaki :) Tam marchewki czy selera zbytnio się nie czuło, taki fajny, niecodzienny akcent :)

      Usuń
    3. Na miłość boską, co to za jogurty? Pewnie słabo się sprzedawały skoro wycofali.

      Usuń
    4. One były z lokalnej-pomorskiej mleczarni. Teraz mleczarnię wykupiła światowa firma i robi niedobre rzeczy pod swoim znanym logo.

      Usuń
  4. Marchewka jest pyyyyyyycha :D Zresztą nie wiedziałaś, że to owoc :D
    Ciastek nie jadłam, nawet nie zajrzałam na promocję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dyrektywami UE nie przejmuje, marchewka to warzywo i koniec ;)

      Usuń
  5. hmhmhm... wyborne: "w świecie zwierząt intensywne kolory mogą oznaczać, że spożycie może zakończyć się zatruciem" do prawdy wyborne!
    Twardość suchość może świadczyć że to herbatnik do moczenia w kawie czy herbacie. Ale nie wyobrażam sobie choć krzty posmaku marchewki z herbatką... ble! TEż lubię ciasto marchewkowe - ale dobrze że ich nie kupiłam. Jakoś ostatnio miałam je w ręku podczas zakupów, i dobrze, że je odłożyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata o posmaku marchewki, aż mnie zemdliło.
      Wczoraj widziałam jak jakaś babka wzięła do ręki paczkę i się jej uważnie przyglądała, miałam ochotę krzyknąć do niej żeby odłożyła to świństwo bo nie warto ;D

      Usuń
    2. pst! Właśnie do nagród w moim rozdaniu enigmatycznym dokupiłam limitkę z bezą. ZApraszam

      http://czerwonafilizanka.blogspot.com/2014/03/candy-enigmatyczne.html#comment-form

      Usuń
    3. Akurat udało mi się ją dzisiaj kupić. :)

      Usuń
    4. jeszcze nie wiem, schowałam na pudełka na później ;)

      Usuń
  6. Och, sama nazwa "ciastka marchewkowe" nie brzmi dobrze... Nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiego połączenia :O To tak, jakby jeść czekoladę ze śledziem... Fuj, fuj. :D Warzywa w słodyczach? NOPE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS - Doczytałam, że marchewka to OWO. Yyy, really... NO CHYBA KURDE NIE! :D Ale skoro według mądrych ślimak jest rybą...

      Usuń
    2. Takie ciasto marchewkowe jest dobre ale to głównie ze względu na to, że nie czuć smaku marchewki ale te ciastka już takie nie są. A w pierwszym momencie też się zdziwiłam, że jak to owoc a potem pomyślałam UE i wszystko stało się jasne. :D

      Usuń
  7. To Primart podobija Biedronki teraz? Firma lokalna i się rozrasta. To na plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech podbija byle nie marchewkami.

      Usuń
  8. A ja uwielbiam marchewki! Nie wyobrażam sobie dnia choć bez jednej sztuki ;) Pycha są maczane w maśle orzechowym <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zbezczeszczenie masła orzechowego.... ;)

      Usuń
    2. Omatkoboskozcórką, jak uwielbiam i marchewki i masło orzechowe, tak to połączenie wywołuje u mnie ciarki obrzydzenia.

      Usuń
  9. Ja także nienawidzę marchewki w czystej postaci podobnie jak ty.
    Jakieś tam przetworzone kubusie czy inne pysie dam radę wypić, ale czysta marchew - obrzydlistwo.
    Nie jeden raz próbowałam ją zjeść, ale kończyło się wypluciem, myciem zębów i płukaniem ust dużą ilością wody. Podobnie do marchewki nie cierpię selera i pora.
    A ciastek z marchewką bym nie tknęła, fujka. Podziw, że zakupiłaś i spróbowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, tak. Kompletnie nie rozumiem jak ktoś może przegryzać sobie marchewkę na przekąskę, fuj.
      Ciekawość to pierwszy stopień do piekła ;D

      Usuń
  10. Otworzyli w Bydzi jakiś czas temu mały punkt z ciastem marchewkowym i jak przechodziłam i dopadł mnie ten obrzydliwy kurwa zapach takiej przerośniętej, zzieleniełej marchewy to żem się zakrztusił aż :x

    Lubię marchewkę ale bez jaj, no ciasto? Ciastka??? czekam na pietruszkowe i selerowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale akurat ciasto jest dobre, tylko, ze ja ufam tylko swoim własnym wypiekom, korzystam z tego przepisu, naprawdę nie czuć marchewki- http://kotlet.tv/ciasto-marchewkowe/
      Jest ciasto z cukinii i z buraków, nie odważyłam się je zrobić. ;D

      Usuń
    2. Z burakami to jak z marchewką. Zjadliwe. :D Ale nie w czołówce.

      Usuń
    3. Buraczki lubię ale raczej nie w postaci słodyczy ;D

      Usuń
  11. Mam na odwrót - surową marchew uwielbiam sobie chrupać, ewentualnie startą z jabłkiem zjeść. Ale ugotowaną, w rosole albo w cieście? Fuj, fuj, fuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie niewątpliwą zaletą marchewki z rosołu lub z ciasta jest to, ze nie smakuje marchewką ;D

      Usuń
  12. Zjem marchewkę w większości postaci, w rosole, ugotowana (w rosole :P), starta to cudo. Natomiast w cieście nigdy, chociaż nie jadłam i nie mogę się przemóc, nawet, jeśli nie byłaby wyczuwalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio jest niewyczuwalna, jak kolegów raz poczęstowałam takim ciastem to nie chcieli mi wierzyć, ze są tam marchewki. :D

      Usuń
  13. Ja uwielbiam marchewkę. Inne warzywa zresztą też. Ale z 10 lat temu ojojoj... Było ciężko ;) Hmm.. ciekawa jestem tych ciastek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja niechęć do marchewki raczej nie przejdzie :)

      Usuń
  14. Nawet zastanawiałem się nad zakupem tych ciasteczek. Szybko znalazły się pod szyldem "ostatnie sztuki". Zrezygnowałem, bo słodyczy mam jeszcze pełno w zapasie. Teraz zastanawiam się czy to był dobry czy zły wybór ;)

    Marchewka w sokach/napojach typu Kubuś mi nie pasuje. Tzn. ok, mogę wypić jednak bez większego entuzjazmu. Gotowaną/ ugotowaną unikam jak ognia. Raz, że pozbawiona jest zupełnie smaku, a dwa gdy jest smażona (warzywa na patelnię itp.) zdecydowanie wariuje jej IG.

    Ale surową? Mój rekord w jedzeniu to coś ok. 1,5kg w przeciągu całego dnia ;) Mimo wszystko, jeśli już jeść ciasto marchewkowe to tylko własnej roboty. Tu bałbym się o dodatki imitujące pomarańczowe hmmm laski. No i zapach pieczonego placka, unoszący się w powietrzu, ma swój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany boskie, koloru nie zmieniałeś na pomarańczowy po takiej ilości? ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.