05.04.2014

Fin Carre Crusti Choc, Lidl



Czy jest się czym zachwycać?

Zaczynam poważnie rozważać pójście na ten po trzykroć przeklęty bal magisterski w rozciągniętych dresach i koszulce z kotkami. Moja frustracja jest spowodowana  brakiem jakiejkolwiek sensownej sukienki w równie sensownej cenie. Może mam zbyt duże wymagania ale czy poważnie tak trudno jest dostać kreację, która: jest nieco dłuższa niż przeciętna miniówka, nie jest zrobiona z paskudnego materiału, nie ma ogromnego dekoltu, który to by odsłonił moje poważne braki w tym zakresie, jest jednolita, prosta ale nie za prosta, bo to w końcu bal i nie świeci się jak psu jajca*? I przede wszystkim ma mieć ramiączka albo rękawki, wszystko tylko nie gorset, ponieważ heloł, brak biustu się kłania. Powoli dostaje szmergla, bo do każdej z oglądanych sukienek miałam jakieś ale, żadna mnie nie zachwyciła. Ciężkie jest życie kobiety, faceci to sobie założą wyciągnięty z szafy garnitur i mają spokój, a ja jeszcze muszę buty kupić AAAAAGGHGHSDHH.  Na szczęście na uspokojenie mam zawsze czekoladę
*czy psom się święcą jajca? Nigdy nie sprawdzałam.
Crusti Choc, czekolada mleczna z chrupkami zbożowymi. Tyle się naczytałam pochwalnych wpisów na temat tej czekolady, ze głowa mała. Trudno więc może zrozumieć czemu tyle czasu zwlekałam żeby ja kupić, a potem żeby ją zjeść. Nie ciągnęła mnie, nie czułam tego czegoś co kazałoby mi wziąć ten produkt z półki sklepowej, nie miałam ochoty.  Znaczy uważam, że pod marką Fin Carre są świetne czekolady w swoim przedziale cenowym i zawsze będę je polecać jeżeli ktoś pyta co warto kupić w Lidlu, tyle, że mnie do nich nie ciągnie tak bardzo. Skoro jednak Lidl się postarał jakiś czas temu o promocję czekolad Fin Carre, to postanowiłam w końcu skorzystać, ponieważ why not.

Smak: znacie tą śpiewkę, czekolada jest mleczna bum deyada bum deyada. Skala słodyczy została niezachwiana przez nadmierny cukier, słodycz akurat na poziomie  większości mlecznych czekolad, z wyłączeniem Milki. Bardziej niż kakao dało się wyczuć mleczny posmak, nie za bardzo mnie to zdziwiło, bo niczego więcej nie oczekiwałam. Na plus jest to, że tak jak w innych czekoladach Fin Carre tu również nie dało się wyczuć tłuszczu złej jakości, czyli kciuk w górę. A chrupki? No cóż, były chrupkami i chrupały. Podniebienia mi nie pokaleczyły ale tyłka z zachwytu nie urwały, ale tu również tego  nie oczekiwałam. 
No i cóż jako, że nie podchodziłam do tej czekolady z żadnymi nadziejami, to nie poczułam się w żaden sposób rozczarowana. Jest smaczna, dość dobra jakościowo, ładnie wygląda, jest tania, całkiem fajnie się ją jadło ale wielkich zachwytów nad nią nie rozumiem. Dobry produkt i tyle, bez fajerwerków ale to mi wystarczy.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/516kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: promocyjna 1,83zł (normalna to chyba 2,29zł)

Czemu nie mogę być typową kobietą, której kupowanie ciuchów sprawia taka przyjemność jak kupowanie słodyczy? Na myśl o zakupach spożywczych czuje radość, na myśl o zakupach odzieżowych czuje się jak skazaniec czekający na ścięcie. Może w ramach dzisiejszego pocieszenia pójdę na lody?
Pa

22 komentarze:

  1. Ciekawie wygląda ta czekolada, oryginalnie :)
    Ja też wolę kupować "spożywkę". Chodzenie po sklepach z ciuchami jest męką, dlatego 99 % moich ciuchów kupuję w internecie, te nie męczą mnie w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej ale było to wygodniejsze do odłamania niż Milka Bubble :)
      Miałam zamiar zamówić przez internet ale zanim się zorientowałam co i jak zrobiło się zbyt późno a z Ebayu mogłoby za późno dojść :( polskie strony nie mają niczego co by mnie zainteresowało.

      Usuń
    2. Ja kupuję na Asosie 98 % z tych 99 % :)
      A i wracając do tematu jogurtowego- w końcu zjadłam Mullera wyroby. To znaczy wersja z wafelkami w czekoladzie okropna-czekolada smakowała jak farbowana margaryna. Ale Caribic...... Cudo, jak skończyłam jeść chciałam dokładkę. Myślałam,że chrupię Raffaello:) Musiałam dziś kupić ser pleśniowy, szukałam, szukałam i weszłam do Żabki, ku mojemu zaskoczeniu promocja na Muller Mix trwa, wzięłam raz jeszcze Caribic i Maroco-sprawdziłam już Twoją recenzję, w zasadzie ze składu wygląda,że chrupki są takie same tylko w Maroco dali napowietrzany jogurt grecki. O dziwo mimo miłości do czekolady na wersje czekoladowe nawet nie spojrzałam :)

      Usuń
    3. Ufff, czyli nie podpadłam zachwalaniem Carabic ;D Mam nadzieje, ze Maroco będzie również smakować :)

      Usuń
    4. Musi :) Jogurt grecki uwielbiam, a te chrupki skradły moje serce, a że są takie same to na pewno będzie pysznie :)

      Usuń
  2. Też uważam, że dobra, ale bez tego szału, który się wokół niej zrobił. :P
    Spokojnie, coś na pewno znajdziesz. Ja jak muszę kupić coś konkretnego z ciuchów, to dostaję nerwicy i w rezultacie kończę z niczym. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dobra ale bez przesady.
      A wiedziałam, że tak się skończy, że w kwietniu będę latać z panika w oczach szukając odpowiedniej sukienki.

      Usuń
  3. Podoba mi się ta czekolada i może wreszcie ją kupię . Ja uwielbiam kupować jedzenie i ubrania ,kosmetyki,książki tylko butów nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kupić, nie jest droga i smakuje okay.
      A butów to jeszcze bardziej nienawidzę kupować, dlatego mam tylko trzy pary butów, glany, balerinki i czarne pantofle.

      Usuń
    2. Ostatnio na Demotywatorach widziałam glanokalosze:P myślałam,że z krzesła spadnę są w Auchan:)

      Usuń
    3. http://c3201142.cdn03.imgwykop.pl/comment_QYmYx0HMLCnJE72xexHlp5fk49sBgx3x,w400.jpg
      Te :D?

      Usuń
    4. Wiecie co, ja na żywo widziałam tą reklamę, myślałam, ze się udławię własna śliną.

      Usuń
  4. A weź... Szukam sukienki na podobną okazję i zwyczajnie trafia mnie szlag. Moje wrażenia z poszukiwań da się opisach mniej więcej tak: bazar... tandeta... za krótkie... za drogie... wygląda jak piżama... bazar.... I tak w koło Macieju. Jak już coś ma sensowny krój i kolor, to okazuje się, że jakiś debil uznał, że fajnie byłoby doszyć koraliki albo cekiny.

    Dostałam tę czekoladę za użyczenie notatek. Całkiem dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, właśnie. Jeszcze jest "za prosta, za codzienna, zrobiona z kołdry" już się zastanawiam czy rzeczywiście nie kupić czegoś prostego i poprawić tylko dodatkami.
      Taki gest jest fajny, sama dałam koleżance czekoladę za notatki, człowiek nie czuje się wtedy jak ostatni sęp :D

      Usuń
  5. Ja tam lubię zakupy i spożywcze i odzieżowe :) Ale też nie mogę znaleźć nigdy czegoś co w 100% mnie zadowoli. Co do mężczyzn to oni mają zawsze lepiej...nie rodzą dzieci, brak ''cioci'', nie muszą się wysilać co do wyglądu, mogą więcej żreć... gdzie tu sprawiedliwość? A czekoladę jadłam i podzielam Twoje zdanie - dobre ale tyłka nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jak już się ma wyobrażenie jak sukienka powinna wyglądać i żadna nawet nie jest zbliżona do tego ideału.
      No i faceci nie muszą się depilować, chociaż chyba powoli się to zmienia.

      Usuń
  6. Kupiłaś jeszcze podczas promocji? Ja też :), z tym, że moja nadal czeka. Boję się Biedronki od czwartku, że znów nakupię czekolad.
    (Też się zastanawiam, czy psu się świecą jajca :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już ze 2-3 czekolady upatrzone, więcej nie kupię :)

      Usuń
  7. Też ją bardzo lubię. Akurat mam jeszcze jedną zachomikowaną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak kojarzyłam, ze chyba tobie bardzo smakowała :)

      Usuń
    2. Bardzo to mi smakuje Milka z Oreo :D A ta podobnie jak Tobie - b. dobra, ale bez fakerwerków.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.