02.03.2014

Milka Kiss me, Orange Yoghurt



Kiss from a cow

Stwierdziłam, że przydałoby się, abym do recenzji dała coś powszechnie dostępnego. W końcu to nie jest blog pod tytułem „Ha, Ha, a teraz kolejny produkt z serii i tak tego nie kupicie”. Sama wiem, że fajnie jest czasami przeczytać o jakiś ciekawostkach spożywczych, których nie sposób znaleźć w osiedlowym sklepików prowadzonym przez panią Krysię, ale co za dużo to niezdrowo. Dlatego też wybrałam coś, co pewnie i tak dużo osób już próbowało. Na początku trudno było ten produkt zdobyć, bo był tylko w Żabce ale teraz już widziałam tę czekoladę w paru sklepach, w tym w Empiku.
Milka Kiss me, czekolada mleczna z nadzieniem o smaku pomarańczowo-jogurtowym. Zapewne wiecie, że jest to czekolada z walentynkowej oferty limitowanej. Oprócz niej jest jeszcze smak śliwkowy oraz  gruszkowy. Jak po raz pierwszy zobaczyłam tą ofertę, to poczułam się lekko rozczarowana, śliwkowa odpadała, bo posiada płynne nadzienie, gruszkowa również nie była brana pod uwagę, bo nie jest to mój ulubiony owoc. Och, to nie tak, że ja nie lubię gruszek, one są po prostu na samym końcu listy owoców, które mogę z chęcią zjeść. Jedyną czekoladę, która jako taka wzbudziła moją chęć posiadania, była ta z pomarańczą, co nie zmienia faktu, że ta edycja walentynkowa, moim zdaniem, jest lekko do bani. W tamtym roku na walentynki wyszły Milki z Daim i Oreo, obie w sumie udane, widać to po tym, jak weszły do stałej oferty (trzecią, z drażami, pominę milczeniem). A w tym dali same owocowe. A poza tym, śliwki? Sorry ale te owoce(chociaż smaczne) jednoznacznie kojarzą mi się raczej z układem trawiennym i końcowym efektem jego pracy, a nie z romantycznym nastrojem. Chyba wolę się nie zgłębiać w to, czym kierowali się ludzie, który wymyślili akurat tą wersję na święto zakochanych.

Smak: powiedziałabym, że czekolada to typowa mleczna Milka, gdyby nie to, że owa czekolada strasznie przesiąkła zapachem i smakiem nadzienia, a dokładniej jego pomarańczowej części.  Nawet zeskrobywanie z samego wierzchu nic nie dało, bo ciągle głównie czułam pomarańcze i słodycz. I to głównie poziom słodkości jest taki sam jak w pozostałych Milkach, no i fakt, że czekolada jest bardzo miękka i szybko się rozpuszcza. Nadzienie jest, ku mojej radości, w formie stałej, rzeczywiście w smaku nieco jogurtowe i  bardzo, może aż za bardzo, słodkie.  Aromat pomarańczowy ma tu moc wielką, acz musze z przykrością stwierdzić, że był to aromat nieco sztuczny w smaku. W nadzieniu znajdowały się małe farfocle, które miały za zadanie grać role skórki pomarańczowej, małe, gumowe, trochę gorzkawe i wkurwiające, nie przypadły mi za bardzo do gustu.   
Ten produkt nie jest moim szczytem marzeń ale nie jest też zły, to taki średni średniak. Chociaż lubię pomarańcze, to jej smak w tej czekoladzie był za nadto przytłaczający, fajnie by było poczuć coś jeszcze. Nie pokochałam ale również nie znienawidziłam.
Ocena:7/10
Kaloryczność: 100g/555kcal, 25g/139kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: promocyjna 2,49zł (może jeszcze jakieś resztki w Lidlach są)

A teraz skoro odwaliłam swój obywatelski obowiązek mogę wrócić do znęcania się nad wami  recenzowania trudno dostępnych słodyczy.
Pa

29 komentarzy:

  1. Romantyczna śliwka? Może coś w niej i jest? :)
    Siostra dała mi wczoraj kawałek tej Milki Bubble. Dziwaczny twór, w ogóle tych bąbelków się nie czuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czułam lekkie napowietrzenie ale tylko w lekkim stopniu.

      Usuń
  2. Ja jakoś tak nie mam ochoty na żadną z tych trzech czekolad:/...masz rację trochę słabo im to wyszło w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w następnym bardziej sie postarają.

      Usuń
  3. W ogóle nie moje smaki. Na pewno nie sięgnę po żadną, a szkoda....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogli trochę bardziej różnorodną tę ofertę zrobić.

      Usuń
  4. Wg mnie wypadła najlepiej z całej trójki, choć nie tak aby się nią zachwycać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tylko dobra, bardzo się cieszę, że nie wydałam kasy na dwie pozostałe.

      Usuń
  5. Gruszkowa była parę lat temu zimową limitką i nie powiem, dała radę jak na Milkę. Śliwkową jadłam 2 lata temu latem i to było okropieństwo... Uwielbiam śliwki (kurczę, ja nie wiem co Wy macie z tymi skojarzeniami ze sraczką, mój Facet ma to samo :P), ale płynne nadzienie plus do zrzygania przesłodzona czekolada i ta margarynowa mleczna warstewka były nie do przejścia. Co do wersji pomarańczowej - samo nadzienie wydaje się być ciekawe. Pomimo słodyczy mogłoby być zjadliwe, gdyby tylko otoczone było mniej słodką czekoladą (najlepiej gorzką ;)). Ale to już nie w gestii Milki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzka czekolada i Milka, ha ha ha :D A skojarzenie bo w końcu świetną metodą na zatwardzenie jest zjedzenie paru suszonych śliwek ;)

      Usuń
  6. Śliwkowa jest bardzo zła.
    Gruszkowa nawet nawet, gdyby nie ten sztuczny gruszkowy aromat.. o jej to by wtedy była jak ta z musem czekoladowym ;)
    Pomarańczowej nie jadłam. Jakoś nie wiem czy chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie to pomarańczowa nie smakuje tak dobrze żeby koniecznie trzeba było ją zjeść.

      Usuń
  7. Z tych czekolad smakowała mi tylko gruszkowa.
    Śliwkowa to wielka nuda ,a ta jest dla mnie niejadalna bo skórki pomarańczowej nie trawię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mnie dawno nie było tutaj, podoba mi się nowy wygląd Twojego bloga :)
    A ta Milka mnie jakoś nie kusi. Raz się w Lidlu nad nią zastanawiałam i doszłam do wniosku, że jednak jej nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się ostatnio zastanawiałam gdzie cię wywiało, na blogu cisza, na wizażu też słabo, witaj z powrotem ;)
      Nie masz nad czym płakać.

      Usuń
    2. Strasznie dużo na głowie mam ostatnio. Może nie dużo roboty, ale dużo kwestii do przemyślenia i jakoś tak brak nastroju na wizażowanie.

      Cieszę się teraz, że ostatecznie się nie zdecydowałam na kupno.
      W Kaufie się obkupiłam w Milki z Oreo jak były po 2,30 i teraz wcinam :D

      Usuń
    3. Ostatnio często są dni kiedy na wizażu są nudy i człowiek piszę trochę na siłę, więc rozumiem ten brak nastroju.

      Usuń
  9. Ta pomarańczowa to wg mnie najgorsza z całej oferty - ale ja mam takie słodyczowe zboczenie, że niczego, co jest przetworem truskawek czy pomarańczy nie tknę. Mi najbardziej smakuje ta gruszkowa, ale rzeczywiście, tegoroczna oferta dupy nie urywa :D
    A dręcz nas, odpłacimy Ci się kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milka się nie postarała i tyle.
      Powinnam się bać? ;D

      Usuń
    2. Drżyj ze strachu! (Jeszcze nie wiem co to będzie, ale postaram się zachować pozory ;))

      Usuń
  10. Wydaje się najfajniejszą z ostatnich Milkowych limitek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych walentynkowych na pewno. :)

      Usuń
  11. A ja ich nie bardzo widzę w okolicy, do Empiku po czekoladę nie pojadę, bo wrócę z wieloma rzeczami i bez czekolady :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś jeszcze je widziałam ale nie pamiętam gdzie, może jeszcze w Lidlu są jakieś resztki.

      Usuń
  12. Ta mi smakowała jak nasze polskie draże pomarańczowe ze Skawy a gruszkowa obłędna jak dla mnie:) . Wczoraj byłam w Almie w Częstochowie i kupiłam kilka Ritter sport bo u mnie w Lidlu jest ubogi asortyment tych pysznych czekolady. Chciałam jeszcze inne czekolady przygarnąć no,ale synek uciekał i trzeba było się kierować szybko ku kasie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się, ze wszędzie jest Alma oprócz u mnie :P. Synek uciekał od półek z czekoladą, dziwne, za dzieciaka to mnie trudno było oderwać od półek ze słodyczami, tak właściwie to zbyt wiele się nie zmieniło.

      Usuń
    2. U mnie też nie ma Almy my wracaliśmy od rodziców przez Częstochowę to przejazdem byliśmy:)

      Usuń
    3. Tylko, ze ja mieszkam w mieście wojewódzkim. Musze to jakoś przetrawić.

      Usuń