28.02.2014

Studenstka czekolada biała



Studenckie życie w Pradze

Ile ja się naszukałam, nalatałam za tą czekoladą tego  słowami nie da się wypowiedzieć. No cóż, taki jest już urok mieszkania w znacznym oddalenie od naszych południowych sąsiadów. Bardzo łatwo i szybko można znaleźć produkty litewskie* czy białoruskie, nawet niemieckie jak ktoś wie gdzie szukać. Ale czeskie, ooo z tym jest pewien  problem. A tyle dobrego o tej marce słyszałam, tyle opowieści i legend o jej boskim wręcz smaku, że stwierdziłam, że nie odpuszczę, kupię ją choćbym miała paść. I teraz najzabawniejsza część, szukając w Internecie skąd by ja najlepiej zamówić, trafiłam na informację, gdzie można ją kupić w moim mieście. Możecie sobie wyobrazić  moją minę, jak zobaczyłam adres tego sklepu i zorientowałam się, że przecież to jest rzut beretem od mojego miejsca zamieszkania. Skąd miałam wiedzieć, że w miejscu gdzie sprzedają litewskie cydry i tak dalej, będą czeskie czekolady? Mogliby się lepiej reklamować ze swoim towarem. Koniec końców, byłam, zobaczyłam, nabyłam.
*tak na marginesie, z doświadczenia wiem, że w Białymstoku szybciej się kupi chleb litewski niż w Wilnie (tej starej części), ile się wtedy nalatało żeby znaleźć jakikolwiek sklep spożywczy…
Studentska Bila cokolada s arasidy, zele a rozinkami, wszystko rozumiecie prawda? Nic nie muszę tłumaczyć, co nie? Ech, no dobra „biała czekolada z orzeszkami ziemnymi, galaretką i rodzynkami”, zadowoleni? Mówi się, że czekolada Studenstka jest produktem czeskim ale z tego co wyczytałam jest również lubiana w Słowacji. Biorąc pod uwagę, jest produkowana od 1975 roku, czyli jeszcze wtedy kiedy moi rodzice byli młodzi (!!!) i istniał taki twór jak Czechosłowacja, jest to w pełni zrozumiałe. Ja nadal będę mówić, że jest to czeski produkt, bo w małej polskiej informacji o składzie, jest zawarta wzmianka, że producentem jest Nestle Praga, więc  tego się będę trzymać. Co do asortymentu tej marki, no jest tych czekolad od liku i ciut, ciut, wliczając oferty limitowane. Jednak wszystkie wersje łączy jedno, posiadają tyle dodatków, że chyba w żadnej innej czekoladzie nie spotkałam się  z takim naładowaniem. Można w nich spotkać zarówno orzeszki, rodzynki, galaretki oraz suszone owoce i to naprawdę w wielkim zagęszczeniu. Mnie zachęciła wersja biała ale z pewnością nie odpuszczę jeszcze mlecznej czy tym  limitowanym.

Smak: czekolada jest biała i jest jedną z tych białych czekolad do którym nie mogę się przyczepić, że jadą starym mlekiem w proszku. Nie jest może na poziomie Lindt ale smakowo jest przyzwoita i zacna. Bardzo słodka, mleczna i tłusta. Trochę trąciła śmietankową wanilią, nie był to mocny smak dlatego nie powiem, że jest idealna, bo bardziej czułam słodycz ale braki w tym zakresie nadrabiały dodatki. Powtórzę raz jeszcze, tych dodatków było od groma, Czesi popisali się hojnością. Orzeszki ziemne były w całości, ucieszyłam się gdy zamiast pokruszonych, smętnych kruszynek ujrzałam dorodne „fasolki”. Jeszcze bardziej ucieszyłam się jak poczułam jak intensywnie one smakują, czasami zdarzają się takie słabe, mdłe orzeszki, w tym wypadku nie było tego. 
Rodzynki również były w całości, jak na rodzynki były w porządku, od normy nie odchodziły. Ostatnim elementem były kawałeczki galaretki, wydaje mi się, że był to smak cytrusowy, pewnie pomarańczowy. Nie były kwaskowate tylko słodkie i trochę gumowate, przez nie miałam momentami problemy z równym podzieleniem kostek ale mimo tych trudności spodobały mi się. Cóż by tu można napisać, ta czekolada sprawia, ze człowiekowi tak ciepłej się robi na duszy jak pomyśli o południowych braciach Słowianach. Całość jest godna uwagi, słodka i dobra biała czekolada napakowana dużą ilości dobroci. I jak tu nie kochać Czechów i Słowaków?
Ocena:9/10
Kaloryczność: 100g/510kcal, 24g/127kcal
Gdzie kupiłam: Regionalne Specjały
Cena: 8,90zł

A jeżeli nie macie innej możliwości zakupienia czekolad tej marki to zawsze pozostaje zamówienie ilości hurtowej przez internet ;D
Pa

44 komentarze:

  1. Biała studentska to chyba mój ulubiony wariant, chociaż bardzo smakowała mi też jabłkowo-cynamonowa i gruszkowa ;).

    Gdybyś chciała, to kiedyś mogę zostać Twoim dilerem czeskich słodyczy, bo z rodzinnego miasta mam do Czech bliziutko i jak widzę, że gdzieś w Polsce ktoś sprzedaje studenstką za 9 zeta to myślę sobie, że ten ktoś Boga ani czekolady w sercu nie ma :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za propozycję ale sądzę, że przez same koszty przesyłki nie opłacałoby się takie coś ;D A tak z ciekawości, w przeliczeniu na złotówki to ile mnij więcej ta czekolada tam kosztuje?

      Usuń
    2. W zeszłym roku w sierpniu w Cieszynie,w sklepach tuż za mostem (dawniej ) granicznym w sklepikach u Wietnamczyków płaciłam 5 zł za sztukę, w orginalnym czeskim sklepie nie wypatrzyłam,ale weszliśmy tylko do trzech ,więc nie wiem ile kosztuje w koronach.
      alaM

      Usuń
    3. Tu 5 zł a ja zapłaciłam prawie 9, no cóż innego wyboru nie mam.Ale za taką czekoladę mogę i 10zł dać ;)

      Usuń
    4. Jaka jest cena w przeliczeniu na złotówki nie wiem (podejrzewam, że faktycznie coś koło 5 zł) bo moim rodzicom hajs zgadza się w koronach ;), nie wiem też konkretnie jaka jest czeska cena, bo zwykle dostaję studentską od czeskich znajomych, pamiętam tylko, że droga nie jest ;)

      Usuń
    5. Poszukałam i w jakim czeskim sklepie znalazłam cenę 29,90 (w czeskiej koronie) po przeliczeniu wyszło, że to około 4,50zł, dość tania jak na taką wagę

      Usuń
    6. Ja miałam truskawkową ;-),jagodową,gorzką porzeczkową-limitowane edycje oraz wiśniową i gruszkową.Trzeba było korzystać z okazji,skoro całą Polskę się przejechało :-))))
      W Cieszynie jest tak, że po przejściu mostu wchodzi się w uliczkę,gdzie jest z 20-30 sklepików prowadzonych przez Wietnamczyków, głownie z alkoholem(główny cel wypraw Polaków) ale też trochę spożywki i słodyczy mają-można płacić w koronach albo złotówkach.Może naliczają niższą marże i dlatego wychodzi 5 zł.
      Dzisiaj w internetowym czeskim Tesco znalazłam tę białą w cenie 49.90(ok.7,50 zł).
      Z ciekawości sprawdziłam Lindt Excellent mleczna 64,90(ok.9,75 zł) a Ritter 31,90(ok.4,80zł),więc ceny są właściwie podobne.Tyle,że może być tak,że są tam dostępne smaki,których u nas nie ma .W czeskim sklepie do którego trafiliśmy kupiłam np.Mentosy o smaku pina colady, czy Skittlesy Wild Berry i owocowe Lentilky.
      alaM
      ps.Może jednak jakiś litewski czy białoruski teścik?To właściwie mało znany temat i może trafisz na coś czego my będziemy Ci zazdrościć...
      A jak międzynarodowo się zrobi...

      Usuń
    7. Rany, właściwie nie znam żadnej litewskiej czy białoruskiej czekolady. Z tego co zaobserwowałam to Białorusini raczej wykupują całe tony najtańszej czekolady z Reala. Może jak znowu zajdę do tego sklepiku to coś wynajdę ciekawego.
      Najlepsze w podróżach jest kupowanie trudno dostępnych smakołyków ;D

      Usuń
    8. Białoruska jest Komunarka chyba ;) i cukierków sporo na wagę mają swoich, takie z matrioszkami na papierkach kiedyś widziałam.

      Usuń
    9. Tylko ciekawe czy da się to kupić, teraz to ludzie z Białorusi przyjeżdżają głównie kupować a nie sprzedawać.

      Usuń
  2. Jeden z tzw smaków dzieciństwa, nie jadłam chyba z 10 lat ;(
    Mleczna mi najbardziej smakowała i te żelusie *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczna z pewnością jest na mojej liście do spróbowania ;)

      Usuń
  3. Jejku zjadłabym...ja na szczęście może nie będę miała problemu ze znalezieniem tej czekolady...mieszkam na południu Polski i może na któryś weekend wybiorę się gdzieś pod granicę i skorzystam z okazji, by ją kupić;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę takiej możliwości :)

      Usuń
    2. Za to pewnie Ty masz inne, których ja mogłabym Ci pozazdrościć;]

      Usuń
    3. Niestety raczej Białorusini nie są znani ze swoich czekoladowych wyrobów ;D

      Usuń
    4. Ale papieroski zeberki mają ;)

      Usuń
    5. Nic ciekawe dla osoby która nie pali ;)

      Usuń
    6. To jeszcze benzyna promocyjna ;) i po okulary znajoma jeździła, bo tam za 200 zł można mieć progresywne z antyrefleksem

      Usuń
  4. Mnie niestety czeka zamawianie przez neta :/ Nie dopuszczę tej czekoladzie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam opłaca się kupić ilości hurtowe ;)

      Usuń
  5. Gorzka tak naprawdę jest deserowa, więc też możesz spróbować ;). Ah, aż zatęskniłam za smakiem Studentskiej... Wiedziałam, że Ci przypasuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie myślę, że kupię każdą na jaką się natknę ;D

      Usuń
  6. A moim skromnym zdaniem tego, kto wymyślić by dodawać rodzynki do czekolady, należałoby powiesić za rodzy... jaja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość ekstremalne ;D Ja się cieszę, że nie dodają do tych czekolad truskawek ;)

      Usuń
    2. Ja za to nie cierpię w czekoladach wszelkiego płynnego nadzienia. Chyba zraziłam się do niego dzięki czekoladom Wedla. Chociaż w milce z orzechami nadzienie toffee jest pyszne :)

      Usuń
    3. Jeżeli chodzi o Milkę Toffee Wholenut to z pewnością się zgadzam

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. cześć czoko :)
    ja jadłam gorzką studenstką i była przepyszna! patrząc po twojej recenzji to na białej też się pewnie nie zawiodę - zresztą, jak tylko będę miała okazję to kupię sobie cały komplet. a tak ogólnie to wpadłam na bloga bo dzisiaj napaliłam się na gorzką wedlowską maestro, otworzyłam, odłamuję kawalek a tu.. margaryna. i nie wpadlabym na to porównanie gdyby nie twój blog i hejtowanie wedla. :) :) w sumie pierwszy raz się zawiodłam na tej firmie, wcześniej jak gorzka to tylko wedlowska, ale może byłam wtedy młoda i głupia. :P
    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała taką możliwość to śmiało kupuj białą a najlepiej cały komplet ;D Dla mnie prawie wszystkie czekolady Wedla smakują jak tania margaryna, a hejtuje bo nie lubię jak dobra marka się psuje, kiedyś ich wyroby były dobre :(

      Usuń
  9. Uwielbiam twój nagłówek, na niczym innym nie mogłam się skupić pomimo tego, że białą czekoladę kocham miłością prawdziwą :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ja się naszukałam żeby zdjęcie było i ładne i legalne, znaczy żebym mogła je legalnie wykorzystać.

      Usuń
  10. Czekolada i żelki? Pierwsze widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połączenie rzadkie acz dobre.

      Usuń
  11. Kolejna dobra recenzja tej czekolady. Musi mieć coś w sobie. Zapewne ilość dodatków robi swoje. Ostatnio widuje je coraz częściej na sklepowych półkach, nawet tych ogólnopolskich sklepów. "Szczęśliwie" są wszystkie poza białą, bo byłoby ciężko odmówić sobie zakupu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, a u mnie z pewnością nie bezie tej czekolady w ogólnodostępnych sklepach. Może to i dobrze, przynajmniej tak nie kusi. ;)

      Usuń
  12. Mnie kuszą te limitowane wersje o których jakiś czas temu była mowa na Wizażu.
    Jak tylko gdzieś je zobaczę to od razu kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę tą jabłkową z cynamonem, może być boska.

      Usuń
    2. Pamiętam, że chyba były 3 wersje, jedna ciemna i dwie mleczne. I te mleczne bym przygarnęła, niezależnie od dodatków.

      Usuń
    3. No właśnie też na wizażu było napisane 2 mleczne i jedna ciemna ale na czeskiej stronie wszystkie mają napis mlecna
      http://www.studentska-pecet.com/

      Usuń
  13. Smak młodości :), wycieczki na Słowację i kupowanie w ilościach hurtowych. Muszę sobie limitowane edycje sprawić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, ze większość osób mieszka na południu Polski, kolejna dla której to smak dzieciństwa ;)

      Usuń