07.02.2014

Lindt, Lindor praliny z czekolady mlecznej



Czekoladowe bomby

Dzisiaj wyjeżdżam na parę godzin do Wielkiego Świata (Gdybyś ujrzeć chciaaaaał nadwiślański świiiiit), więc przez jakiś czas nie będę miała możliwości odpowiedzieć na wasze komentarze. Wiecie, tak to jest jak się nie ma smartfona z wolnym dostępem do netu. Ale może dostępu do netu mieć nie będę miała  ale za to będę miała dostęp do Almy, co mnie niesamowicie cieszy. Skąpą część mojej osobowości trochę mniej to cieszy ale nią się nie przejmuje. Próbowałam zrobić jakiś plan zakupów jednak stwierdziłam, że lepiej będzie zobaczyć co będzie w sklepie i wybrać to, czego nie uświadczę w mojej wojewódzkiej pipidówie. A na dzisiaj mam produkt, który może zainspirować osobników szukających odpowiedniego prezentu na Walentynki, mój był wprawdzie prezentem pod choinkę ale patrząc na obecne gazetki,  ludzie chyba wychodzą z założenie, że Lindt jest prezentem dobrym na każdą okazję. Zgadzam się z nimi w całej rozciągłości.
Lindor, praliny z czekolady mlecznej, no weeeeźcie, to jest wręcz klasyk. Nie mam zamiaru kryć się z moim uwielbieniem do Lindta,  a szczególnie do pralin Lindor. Jest wersja z czekolady mlecznej, z białej, z czekolady gorzkiej, jest też wersja z nadzieniem karmelowym… czy coś przegapiłam? Te małe kulki zawinięte w folijkę są dla mnie spełnieniem marzeń, mijając je w sklepie odwracam głowę, bo kuszą mnie niesamowicie. A wiecie, nie mogę tylko stać w miejscu i jeść ciągle te same słodycze, lubię się rozwijać i takie tam brednie. Co nie oznacza, że nie przyjmę każdej ilości podarowanych pralin Lindt.
Smak: pralina składa się głównie z czekolady mlecznej. Jak to bywa z Lindtem jest ona dość tłustawa ale dobrej jakości. Słodka na poziomie niższym od Milki, powiedziałabym, że takim średnim. Delikatnie trąciło smakiem kakao, co zawsze jest mile widziane w czekoladach mlecznych. Ogólnie jest bardzo dobra, rozpływała się w ustach. W środki czekoladowej kulki znajduje się nadzienie, chyba także z czekolady mlecznej ale pewne różnice są. Przede wszystkim nadzienie te jest bardziej tłustawo-maślane od czekolady i zdecydowanie bardziej od niej słodkie ale wciąż nie przesłodzone. 
Lekko kakaowe i mocno mleczne, miało konsystencję miękkiego masła i z łatwością topiło się na podniebieniu. No serio, uwielbiam praliny Lindor, chociaż tak po prawdzie to mogłyby być nieco mniej tłuste ale chyba zdołam to wybaczyć tym kuleczkom szczęścia.
Ocena:9/10
Kaloryczność: 1pralina(11g)/79kcal (różne są dane, na opakowaniu nie ma info)
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Nie mam pomysłu na zakończenie więc wstawię wam jakie zwroty odsyłają do mojego bloga*, nie jest to najdziwniejsze co było tam wpisane ale poprzednie zapomniałam zapisać. Pisownia oryginalna.
*według Wyszukiwania słów kluczowych w bloggerze
obsesja czerniaka- okaaay, nie wiem jakim cudem ktoś tu trafił wpisując to ale w porządku, niech będzie
benedict cumberbatch z czekolady- dobra, przyznać się, która to wpisała
pasozyt w czekoladzie alpen gold- w Alpen gold się spotkałam ale radzę uważać na firmę Wawel
mam sklep spozywczy i czy powinnam normalnie placic za zakupy- nie mam pojęcia ale moją pierwsza myślą było TAK

Pa

38 komentarzy:

  1. Dostałam je na święta, wciąż czekają w kolejce, ale siostrze podebrałam-dobre są, a przecież to mleczna czekolada. Wielki komplement z mojej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komplement chyba największy ;D

      Usuń
  2. Lindt jest dobry na każdą okazję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ślub, na walentynki, na urodziny, imieniny i tak dalej i tak podobnie.

      Usuń
    2. ... a brak okazji też jest okazją :D

      Usuń
  3. Ano, i udanego buszowania po Almie życzę! ;) Co do smartfonów, to ja też to mam głęboko w DUPIU! ;) Mam tak stary telefon, że demotywuję tym wszystkich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo buszować z pewnych względów nie mogłam ale co kupiłam to kupiłam.
      Mój telefon jest z klawiaturka i niedużym ekranem czyli taki jaki lubię.

      Usuń
  4. Kupiłam te pralinki kiedyś mężowi jemu bardzo smakowały a ja byłam zawiedziona no nie wszystkim muszą smakować oczekiwałam czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trudno spełnić oczekiwania ale trudno się mówi, też się parę razy przejechałam na czymś co innym smakowało a mi nie.

      Usuń
  5. Też bardzo lubię, ale nie szaleję na ich punkcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleć nie trzeba, wystarczy, ze smakują :)

      Usuń
  6. Borze, te praliny są arcypyszne, wersja w białą czekoladą również mnie zadowala :D

    Cumberchocolate lol :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, biała to również mistrzostwa.
      Nie powiem, Benek w czekoladzie to dość pociągające wyobrażenie ;D

      Usuń
  7. Uwielbiam Lindory i to każdy rodzaj. Są często w promocji, szczególnie z okazji świąt wszelakich.
    Lubię buszować po Almie i oglądać cuda :)
    Po wpisaniu "obsesja czerniaka" blog jest na drugiej stronie i z tym postem. Pasożyty to nie, prędzej larwy moli spożywczych, niestety, zdarzało mi się trafić w płatkach. Lekko zwiększamy szansę posiadania niechcianych gości w jedzeniu z orzechami i tam, gdzie są ziarna, zboża, płatki itp. Mimo tego, w paranoję nie wpadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko po co ktoś wpisywał obsesja czerniaka, no po co? A robactwo zdarzyło mi się znaleźć w czekoladzie, od tej pory oglądam dokładnie kawałki przed zjedzeniem, drugi raz wolę nie ryzykować.

      Usuń
    2. teraz już na pierwszej stronie...
      a po co wpisywał? Wiesz ile czasy trzeba czekać na wyniki histopatologii pieprzyka...
      obsesji można dostać

      Usuń
  8. Albo mrówki w chupachupsach...
    Lindory! Kocham !

    OdpowiedzUsuń
  9. Lindt kocham ,a te pralinki to tak jak by się jadło skrawek nieba ;) Ale i tak z tych kuleczek najlepsza jest wersja z gorzką czekoladą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś z pewnością wypróbuje, na razie jadłam tylko mleczne i białe.:)

      Usuń
    2. Szkoda że u nas są tylko te 3 smaki bo jak się patrzy za granicą to szczena opada ... bo jak Ci się nawinie taka o smaku masła orzechowego to po nocach spać nie można :D

      Usuń
    3. Musiałaś wspomnieć o tych z masłem orzechowym? Jadłabym

      Usuń
    4. W Almie są z karmelem. Było też więcej na wagę, co wspominałam, ale ta cena... Chciałabym, żeby wprowadzili więcej rodzajów, ale w takim tempie to tego nie dożyję :)

      Usuń
    5. Z karmelem to już widziałam i w innych sklepach, czekam na przeceną (albo jak ktoś mi je kupi w prezencie ;D)

      Usuń
  10. A ja nie rozumiem idei robienia czekoladek z czekoladą w środku.
    Za to mlecznym nadzieniem bym nie pogardziła
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak konsystencja nadzienia się różni to zawsze jakaś atrakcja ;D

      Usuń
  11. Trafiłam w Almie na sprzedawane luzem,po 99zł za kg,wolę nie pamiętać ,że zapłaciłam za 3 szt 4,36 zł(za jakość trzeba płacić,za jakość.... ;-) )Chciałam spróbować orzechowego,pomarańczowego i irish creme(!) tak przynajmniej były opisane na tabliczkach i tu niespodzianka,bo w domu okazało się,że mam orzech,karmel i kokos...Teraz muszę iść jeszcze raz i na spokojnie popatrzeć,jakie są tam smaki (może jednak znajdę tę irish creme) ,bo widziałam też deserową no i te podstawowe.Oraz popatrzeć na cenówkach jak wychodzą za kilogram te paczkowane.
    Lindt ma nową tabliczkę Excellence karmel z solą .
    am

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle mnie poraża ta cena za kg ale przynajmniej ma się wybór smaków, tyle, ze mało.
      Widziałam w internecie zdjęcie tej nowej czekolady, szkoda, ze nie widziałam w sklepie :(

      Usuń
    2. Niestety "paczkowane" wychodzą jeszcze drożej.Irish creme jednak nie było,te które kupiłam zjadłam [choć pewnie powinnam urządzić jakąś specjalną ceremonie kosztowania lindorów ;-))) ],były dobre,ale tęsknić nie będę.
      Nową czekoladę Lindt widziałam w Almie w Gdyni,gdzie kupiłam na wagę praliny,pewnie z czasem pojawi się i w innych sklepach.
      alaM
      P.S W Warszawie są sklepy firmowe, na stronie Lindt są adresy.

      Usuń
    3. Paczkowane 100g z promocji w superpharm dostałam wczoraj... (od mamy ;) )
      Cena 9,90 w promocji...

      Usuń
    4. Paczkowane wprawdzie wychodzą drożej ale jednak kupując takie opakowanie za bardzo tego sie nie odczuwa, szczególnie jak się trafi nap promocje.
      Mam nadzieje, ze wkrótce ten nowy Lindt wejdzie do wszystkich sklepów, mam ochotę go spróbować.

      Usuń
  12. kurcze 99 zł za kilogram :O przesada :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? te praliny są dobre ale nie aż na tyle.

      Usuń