09.02.2014

Hershey’s Creamy Milk Chocolate with Hazelnuts



Prosto, przyjemnie i amerykańsko

Teraz mogę napisać po co pojechałam do Warszawy, miałam umówione spotkanie w sprawie wizy amerykańskiej. Nie chciałam o tym wcześniej wspominać, bo bałam się zapeszyć ale teraz już mogę. Z radością muszę wam powiedzieć, że udało się, dostałam wizę na 10 lat. Poszło zaskakująco szybko i sprawnie*, a ja już mogę się nastawiać na spożywcze szaleństwo w Wielkim Jabłku. Oczywiście moja wyprawa nie mogła się obyć bez jakiegoś wypadku, bo jakżeby inaczej.  Kto by pomyślał, że w stolicy chodniki są takie śliskie. Nie powiem, zabolało i nadal jestem lekko obolała, tak to jest jak się upada z impetem na tyłek. Z tego to też powodu nie mogłam za bardzo buszować po Almie( do której też zaszłam, a jakże), bo bolące części sprawiały, że poruszanie się sprawiało lekki dyskomfort ale parę rzeczy wygrzebałam, na końcu wpisu będzie zdjęcie. Ale wracając do amerykańskiego tematu to dzisiejszy wpis nie mógłby się obyć bez amerykańskiej czekolady.
*moja szczera polska gęba musiała wzbudzić zaufanie
Hershey’s Creamy Milk Chocolate with Hazelnuts, tak na moje oko jest to kremowa mleczna czekolada z orzechami laskowymi. Niby żaden tam szał ale czasami trzeba odłożyć na bok szałowe słodkości z pierdyliardem udziwnień i wziąć się za klasykę jaką dla mnie jest czekolada z orzechami. Poza tym czekolady Hersheya są dość proste, najdziwniejsza opcja to biała z kawałkami ciastek, a reszta to mleczna, mleczna z orzechami, z migdałami, napowietrzona mleczna i jedna ciemna. Można powiedzieć, że nuda ale skoro się sprzedają to znaczy, że jest zapotrzebowanie na taką nudę, szczególnie jak smak nie jest już nudny.

Smak: czekolada jest bez wątpienia mleczna, wprawdzie nie ma tak mocnego mlecznego posmaku jak Cadbury ale wyczuć się da. Nie jest przesłodzona tylko mile słodka dla podniebienia. O dziwo, dało się wyczuć delikatne echo kakao, jest to szczególnie dziwne, bo zawartość masy kakaowej to zaledwie 27%, hmmm czyżbym miała zwidy? Podczas smakowania poczułam leciutki aromat wanilii, nie nachalny ale obecny. W tabliczce zatopione były malutkie kawałki orzeszków, tak szczerze to nie za bardzo przepadam za tak małymi fragmentami, zbyt łatwo mogą pokaleczyć wrażliwe podniebienia. Osobiście wolę jak orzechy są albo w formie zmielonej masy albo w całości lecz czasami próbuje przymknąć na to oko. 
Choć były małe to jednak dało się wyczuć pełnie ich orzechowego smaku, jak na nieprażone orzechy były więc niezłe. Tak ogólnie to całość była smaczna i fajna. Czekolada nie była przesłodzona, cudownie się roztapiała w ustach, orzechy dawały całości dodatkowego smakowego kopa i cała tabliczka zniknęła w mgnieniu oka. Nie jest to wprawdzie szczyt marzeń ale jest w porządku
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/ 564kcal, tabliczka(40g)/226 kcal
Gdzie kupiłam: Coś słodkiego
Cena: 6,99zł

A na koniec zdjęcie moich nowych łupów, nawet nie wiecie jak bardzo się powstrzymywałam aby nie wydać całej kasy tylko pozostać w limicie 50zł. Oczywiście łowy byłyby bardziej przyjemne, gdyby nie bolące strategiczne miejsca, które uniemożliwiały mi schylanie się i dokładne obejrzenie wszystkich półek, trochę szkoda.
Pa

36 komentarzy:

  1. Myślałam,że troszkę więcej będzie tych orzeszków, a tu biednie :)
    Planujesz zrobić słodyczowy najazd na USA? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakżeby inaczej :D Lodowy też :)

      Usuń
  2. Na czekoladę bym się nie skusiła ale zakupy możesz oddać :D
    Do Almy zawitam jak zrobi się cieplej, nie lubię wycieczek w taką pogodę jak dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, ty pewnie masz almę bliżej niż te 3 godziny jazdy samochodem, więc nie oddam ;)

      Usuń
  3. Jakie słodkości przywiozłaś mniam:) ja dostałam cukierki wreszcie:) i już troszkę zjadłam te co lubie ja a które mi nie smakują mąż:) . Oj to życzę by marzenie o Ameryce się szybko spełniło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś strasznie długo szły do ciebie te cukierki ale przynajmniej już są.
      Wyjazd planuje gdzieś na lipiec-sierpień, już się nie mogę doczekać :D

      Usuń
  4. Gratuluję wizy:). Ze zdziwieniem czytam o śliskiej stolicy, bo w moim mieście można hasać po chodnikach.
    O, miło zobaczyć Dolfina, a Ritter z musem jest przepyszny z lodówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, u mnie w mieście też chodniki nie są śliskie, dlatego też w stolicy tak nie uważałam, bo w końcu pomyślałam, że w stolicy bardziej się starają niż na chłodnej północy ;)
      Z lodówki mówisz, hmmm...

      Usuń
  5. Gratulacje!
    Zdrowiej jak najszybciej, wciągaj czekolady i recenzuj je nam tutaj koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :D
      Już mi ból powoli przechodzi, pewnie za parę dni będę poruszać się już normalnie.

      Usuń
  6. Wow, to teraz musisz tylko założyć jeszcze konto na instagramie, żeby potem tam umieszczać fotki dolarów wysypujących się z portfela, zupełnie jak niektóre znane feszyn blogerki :D

    Nie lubię takich małych orzechów w czekoladzie, wyznaję zasadę, że we wszystkich czekoladach orzechy powinny mieć taką wielkość jak te w Nussbeisserze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a nie wystarczy umieszczać fotek żarcia z wpisami po angielsku z błędami? Jestem do tyłu.
      O tak, takiej wielkości orzechy są idealne.

      Usuń
    2. Nope, teraz trzeba pokazywać biedocie w Polszy, że hajs się zgadza :D.
      https://www.facebook.com/photo.php?fbid=510422735737192&set=a.432160513563415.1073741825.237258046386997&type=1&theater

      Usuń
    3. Kurcze, nie mam tak ładnej torebki ale zajrzę do Chinatown, może tam znajdę jakąś "chanelkę" za 5 $ ;D

      Usuń
  7. Gratuluję i po części zazdroszczę ;)
    A ową czekoladę miałam okazje jeść ale szczerze ? Dupy to ona nie urywa wolę orzechową Ritter Sport .
    A upadki to u mnie codzienność,wczoraj zaliczyłam glebę na balkonie ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi ci o tą z całymi orzechami to zgadzam się, jest jednak lepsza.
      Lepiej na balkonie niż "z balkonu" ;)

      Usuń
    2. Tak mam na myśli tę z całymi orzechami w do datku gorzką ;) Moja faworytka wśród czekolad.
      I całe szczęście że nie z balkonu ,chciałabym jeszcze trochę pożyć hehe :D

      Usuń
    3. O tak, jadłam tą gorzką i nawet mi smakowała, te orzechy były cudne.
      Zależy też z którego piętra ;D

      Usuń
  8. Zazdroszczę wizy, najchętniej wyjechałabym z Polski na stałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wolała zastać a jak już wyjechać do pracy to raczej bym chciała zostać w europie, zawsze to bliżej rodziny w razie czego.

      Usuń
  9. Hm, ja bym nazwała tę czekoladę - czekolada z cząstkami orzechów laskowych :)

    Zazdroszczę i gratuluję zdobycia papierka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i taka nazwa by się zgadzała :)
      Dzięki ;D

      Usuń
  10. Jedziesz do Stanów, by nakupować słodyczy? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że między odwiedzinami w sklepach znajdę trochę czasu na zwiedzenie Nowego Jorku i Salem, koniecznie chcę do Salem. ;D

      Usuń
  11. 27% kakao + tłuszcze roślinne, kiepsko... Z drugiej strony, Studenstka też tak ma, a ją uwielbiam :D Zazdroszczę USA! Tych czekolad a Almy już mniej, za 50 zł wybrałabym coś zupełnie innego ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie mam takiego luksusu, że mogę eksperymentować z zakupami bo i tak niedługo znowu tam zajdę, musiałam wybrać coś co nie jest dostępne w moim mieście, nie jest zbyt drogie i powinno mi smakować ;)

      Usuń
  12. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę Stanów;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się w końcu doczekałam, zobaczenie NJ od dawna było moim marzeniem :)

      Usuń
  13. Kurde widzialam ostatnio taka hersheys z migdalami, ale odstraszyla mnie cena. Ale jak piszesz ze ta ci smakowala to moze sie skusze... Najwyzej zbankrutuje, dobre czekolady są tego warte!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem za ile ty widziałaś ale na stronie Cos słodkiego kosztuje ta czekolada 7zł.

      Usuń
    2. U nie przy domu kosztowąła 15 zł taka mała tabliczka. Chyba złożę hurtowe zamóienie słodyczy z Coś słodkiego, dobrze że mi przpomniałaś że ta strona istnieje :)

      Usuń
    3. Kurcze, 15zł za tabliczkę to zdzierstwo, ta czekolada nie jest tyle warta.

      Usuń
  14. Od jakiegoś czasu obserwuję Twojego bloga i stwierdzam, że masz ciekawy gust. Moim zdaniem Hershey's to jedna z najgorszych czekolad jakie istnieją. To jest król amerykańskich czekolad, ohyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z najgorszych? Kiedy ostatnio jadłeś Wedla? ;)

      Usuń
    2. Haha, no fakt, z Wedel stanowi jego silną konkurencję :D W Stanach jest ciężko dostać dobrą czekoladę, wszędzie tylko Hershey's o Hershey's. Smakuje tanio, jak jakiś twór technologii spożywczej.

      Usuń
    3. Jak pojadę to sama sie przekonam ;)

      Usuń