26.02.2014

Ciastka Coutry Ma’am White, Pocky Chocolate Almond Crush, Meltykiss Whips Creamy Raisin



Japońskie słodycze część  VII

Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje, ogarnęło mnie dziwne zniechęcenie. Nic mi się nie chcę robić, ani czytać, ani pisać, ani oglądać telewizje, surfować po necie czy podnieść tyłek z łóżka. Musze mobilizować się do działania, bo w końcu COŚ musze robić. Przypuszczam, że wzięło mnie wiosenne przesilenie. Taaa, wiosenne przesilenie w lutych ale co zrobić, taka pogoda nam się zrobiła (nie, nie marudzę, z tego akurat się cieszę). Sądzę, że za parę dni znowu wrócę do formy i przestanę czuć się jak zombie na nudnych obradach sejmu. A w między czasie czas na kolejną odsłonęJapońskich słodyczy.

Ciastka Coutry Ma’am White. O  ciastkach marki Coutry Ma’am już pisałam o tu, więc drugi raz się nie będę powtarzać. Jednak muszę stwierdzić, że te ciastka różnią się od porzednich. Po pierwsze są zdecydowanie mniejsze, po drugie posiadały polewę, a po trzecie polewa ta składał się z białej czekolady, na co wskazuje nazwa White. Oczywista oczywistość, że różnic jest więcej ale o tym będzie później. Niby tamte były mini ale te to już chyba mikro albo nano, nawet na jeden kęs są za małe.  Ale znowu sprawdza się reguła, że ciastko nie musi być wielkie aby było pyszne.

Smak: Polewa jest z bardzo, mega dobrej czekolady białej. Nie była bardzo przesłodzona, poziom słodkości był w normie jeżeli chodzi o białe. Dało się wyczuć zarówno delikatny maślany smak, jak i pewną śmietankowość oraz wanilię, czyli wszystko to, co sprawia, że biała czekolada jest tak dobra. No jest tłusta, w porządku ale nie ma jej aż tak dużo żeby miało to w jakikolwiek sposób przeszkadzać. Rozpływała się w ustach. Środek był ni to twardy, ni to miękki hmmm konsystencją była trochę podobny do środka Michałków, tylko może nieco bardziej zwarty. Pełno w nim było kawałków czekolady mlecznej, całkiem niezłej czekolady mlecznej tak dodam.
 No cudów nie było ale smakowały czekoladą,  a nie plastikiem i to mi w tej chwili starczy. Samo ciastko było słodkie i chyba delikatnie waniliowe, trochę trudno jest mi to ocenić, bo kawałki czekolady przeszkadzały w odbiorze. Ale jedno wiem na pewno, te ciastka były wręcz przepyszne. Słodkie ale nie przesłodzone, o ciekawej konsystencji i niezamulających, mdłym smaku. Taaa, taka mała paczuszka poszła zaskakująco szybko.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 4,8g/27kcal
Pocky Chocolate Almond Crush, jest to już mój ostatni paluszkowaty stwór. Jest to wersja na bogato, czyli taka z kawałkami prażonych migdałów. Te są marki Glico, również już kiedyś wspomnianej. Zainteresowało mnie to, że po wpisaniu Almond Crush w Google grafice wyskoczyło mi parę produktów w różnych opakowaniach. Próbowałam się wywiedzieć, czy jest jakaś różnica między poszczególnymi wersjami pudełek ale jedynie co znalazłam innego to, to, ze w jednych zamiast polewy czekoladowe była polewa z mlecznej herbaty(mleczna o smaku herbaty?). No nic, nie starczyło mi ochoty ani sił do dalszego wnikania, więc pozostałam przy tym co mam. A mam zwykłą polewę czekoladową z kawałkami prażonych migdałów.

Smak: polewa składa się z czekolady mlecznej. Z tego co udało mi się wyczuć jest w porządku, żadnych ustępstw od normy nie ma. Nie za słodka, mleczna, delikatnie kakaowa i ciutkę tłustawa, w porządku. Głównie dominuje smak prażonych migdałów. Cała polewa jest pełna tych malutkich kawałków. I mimo, że są malutkie, to w całym produkcie głównie  je właśnie najbardziej czuć.  Nie są twarde, dzięki czemu obyło się bez podrażnienia jamy ustnej, jednak nie były całkowicie miękkie, lekko chrupały pod zębami. Niewątpliwą zaletą jest to, że są podprażone, dzięki czemu smak migdałów jest uwydatniony. 
A sam paluszek jest całkiem zwyczajny. Nieco herbatnikowy w smaku jednak nie tak słodki. Nie za suchy i nie za wilgotny, lekko chrupał ale się nie sypał, większych wad się nie dopatrzyłam. Ogólnie to mi smakowało, szczególnie te migdały dawały smakowego kopa ale nie smakowało mi na tyle, żebym dostała z tego powodu kociokwiku. Znacznie lepsze było Fran, wobec czego tak wysokiej oceny ten produkt nie dostanie.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 15g/83kcal
Meltykiss Whips Creamy Raisin, czyli eeee kremowe trufle z rodzynkami? Tak, tak to chyba będzie najlepsze wytłumaczenie. Ta wersja różni się od pozostałych tym, że zamiast czekolady mlecznej/deserowej jest z czekolady białej. No i biorąc nazwę pod uwagę (whips) oczekiwałabym czegoś puszyste, na kształt ubitej śmietanki. Z tej ubitej linii wypatrzyłam jeszcze wersję truskawkową, karmelową i z zieloną herbatą, możliwe, że są jeszcze jakieś inne smaki ale mnie taki leń trafił, że myśl o większym wysiłku napawa mnie wstrętem. Tylko tak teraz sobie coś przypominam, że chyba niektórzy z czytających nie przepadają za rodzynkami… oh well, jedziemy z tym koksem

Smak: niby jest jakaś polewa ale tak serio to różnicy w smaku to ja nie zauważyłam.  Zorientowałam się, że jest jakaś polewa, dopiero jak dokładnie się przyjrzałam trufli po rozkrojeniu. Całość jest mocno tłustawa ale rozpuszcza się w ustach. Szkoda, że nie było tu takiej lekkości jakiej się spodziewałam, konsystencja była podobna do innych Meltykiss jakie próbowałam. W smaku bardzo słodkie ale nie przesłodzone, nieco mleczne, nieco waniliowe i chyba troszkę śmietankowe. Wydawało mi się, że czułam delikatny aromat alkoholowy ale tego nie jestem pewna. 
Pośrodku trufelki jest ledwo widoczny ciemniejszy pasek, który nie tylko smakuje rodzynkowo ale również posiada tyci, tyci kawałeczki rodzynek, co sprawiało, że również cała trufla trochę przesiąkła smakiem tych winogronowych trupków. Tak właściwie to nie było to coś, co mnie zachwyciło, może miałam zbyt wysokie wymagania. Było dobre, smaczne, słodkie i rozpływało się w ustach i fajnie się je przekaszało, lecz nie na tyle żebym padała na kolana. Fajne i już.
Ocena: 8/10
Kaloryczność. 45g/283kcal

Tak patrząc na zawartość pudła to jeszcze ze dwie części Japońskich słodyczy się szykuje. Muszę przyznać, ze dość sprawnie mi idzie wcinanie tych smakołyków ;D
Pa

34 komentarze:

  1. To przesilenie wiosenne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, to by znaczyło, że szybko mi to minie :)

      Usuń
  2. Tego pewnie nigdzie nie można dostać nie?
    Te pierwsze ciasteczka bardzo smakowicie wyglądaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, tylko przez internet, na ebayu pewnie można coś znaleźć.

      Usuń
  3. O kurde, z chęcią bym spróbowała całej trójki! Haha, ciągle mnie zaskakują te japońskie słodycze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zaskakują, na szczęście głównie pozytywnie :)

      Usuń
  4. I znów paluszki :)
    Ale tych ciasteczek w białej czekoladzie chętnie bym spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po raz ostatni, więcej paluszków już nie mam.
      Te ciastka z tej części są najlepsze. :D
      (zmieniłaś avater czy mam zwidy ;D)

      Usuń
    2. Nie, nie masz :) Wiosna idzie, czas na zmiany :)
      Możesz się paluszkami podzielić :)

      Usuń
    3. Ta, chyba własnymi z ręki ;D

      Usuń
  5. Ja mam tak samo...nawet książek nie czytam z taką częstotliwością, co na początku roku:(.
    A co do tych słodyczy to nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale jesteś okrutna, że nam takiego smaka robisz;p...a tak swoją drogą ciekawa jestem czy w Polsce można jakoś dostać japońskie słodycze;p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomyśl co będzie jak będę w Ameryce, o wtedy będę się nad wami znęcać :D
      Chyba głównie przez internet ale w polskich sklepach online to ceny są zawyżone.

      Usuń
    2. Oj coś czuję, że dopiero wtedy zafundujesz nam niewyobrażalne katusze;]. I tak myślałam, że ceny mogą być wygórowane:/

      Usuń
    3. Reese's, Hersheys, Ben&Jerry's, hmm, wydaje mi się, że będę to tonami jeść ;D

      Usuń
  6. Ja bym najchetniej sprobowala tych paluszkow. Uwielbiam migdaly <3 Za biala czekolada nie przepadam, ale znajac mnie i tak bym wszystko zjadla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najlepsze są takie uprażone, niebo w gębie.

      Usuń
  7. To przykre, że mają takie zachęcająco wyglądające ciastka... na innym kontynencie :D.

    To na bank przesilenie wiosenne. Ja na przykład od trzech dni zbieram się do tego, żeby wymienić żarówkę w lampce, bo po szkole nie chce mi się wyjść z domu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ze na innych kontynentach widząc to co jest dostępne w Polsce też zazdroszczą ;D
      Ja bym najchętniej po prostu się położyła i cały dzień gapiła się w ścianę, na resztę nie mam ochoty.

      Usuń
    2. Zazdroszczą nam wedlowskiej czekolady? Nope, definitywne nope :D.

      Usuń
  8. Szkoda,że tak trudno jest je kupić:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Pocky mnie kuszą. Trzeba upolować jakieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocky to chyba najłatwiej jeszcze dostać.

      Usuń
  10. Te paluszki! Aż mam ochotę się w nie wgryźć.
    A co do przesilenia - i mnie dopadło. Na nic kompletnie nie mam siły :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli witaj w gronie zdechlaków ;)

      Usuń
  11. Słońce przygrzało i główka głupieje, za dużo słońca, ale też się cieszę. Przygarnęłabym pierwsze ciastka, żadne tam paluszki, czy trufle (ble, z rodzynkami :P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, wiedziałam, że są osoby, które nie lubią rodzynek

      Usuń
  12. Tak się zastanawiam jaka powinna być kara za sadyzm. Dwa na trzy wpisy dotyczą białej czekolady. Dodatkowo jeden z nich to trufle (całe szczęście rodzynki trooochę to wyhamowują).

    Wpis uznaję za oficjalną prowokację, pokaz siły i smutny obraz tego, jak mało u nas fajowskich słodyczy. Nie zgadzam się na taki obrót sprawy... ale z nutką masochizmu czekam na więcej takich ciekawostek :)

    *oczywiście słowa mogące sugerować złość (tę szkodliwą, zajadła) to ironia. Żeby nie było. Pozdrawiam i oczekuję więcej białej czekolady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o białą czekoladę to następny wpis też o niej będzie, bardzo mi nie przykro ;D
      No u nas też są fajne słodycze, tylko, że jesteśmy do nich przyzwyczajeni, więc dla nas to nie szał. :)

      Usuń
  13. Kochana, a tę już jadłaś? :) https://lh5.googleusercontent.com/-FkwzOn85hNE/Uv4yT2CjeBI/AAAAAAAAM8g/HuTq6dcrfR8/s869/czeksupermlecznaporzeczka100.png

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, i biorąc pod uwagę, że widziałam skład jagodowej (cząstki jagód zawierały 3% jagód, reszta to były dodatki) raczej mnie nie kusi. ;)

      Usuń
  14. Jezu, tym razem chcę wszystko! *slina*

    OdpowiedzUsuń