15.01.2014

Toffifee i zapowiedź



Zabawa tkwi w usługiwaniu rodzinie… taaa

Jest sobie szczęśliwa rodzinka. Przystojny mąż, śliczne dzieci i zadbana, uśmiechnięta mama. Wszyscy mają jakieś hobby, czymś się interesują i pasjonują. Syn wykazuje fascynację płazami, córka przejawia oznaki ducha sportowego i chęć bicia rekordów, facet też pewnie jakoś ciekawie spędza swój czas i ma swoje życie, wybaczcie ale już nie pamiętam jakie dokładnie. Tylko jedna osoba się z tego wybija. Nagrody za odgadnięcie nie będzie, od razu piszę. Mamuśka, oczywiście to mamunia kochana, która nie ma żadnej pasji, żadnego celu oprócz czekania na odpowiednią chwilę , na otwarcie pudełka aby cała rodzina zebrała się w kuchni, wtedy jest naprawdę szczęśliwa.  Brzmi znajomo? Możliwe, że kojarzycie tą reklamę, mi zapadła ona w pamięć głównie z powodu wielkiego wkurwienia, które wywołała. Nie zrozumcie mnie źle, jeżeli kobieta spełnia się w roli gospodyni domowej, opiekunki domowego ogniska, to proszę bardzo, why not. Ale irytacje wzbudza u mnie pokazanie kobiety, której jedynym wartym wspomnienia zainteresowaniem, jest uszczęśliwianie rodziny, poprzez karmienie ich kupnymi czekoladkami. Głośno przeciw czemuś takiemu protestuje i nie zgadzam się, mogli coś dodać w stylu „Ja oprócz malowania uwielbiam te chwilę kiedy cała moja rodzina…” plus wizerunek kobiety lekko umorusanej farbą, o wiele lepiej by to wyglądało. Jednakże, na szczęście, badziewna reklama nie wpływa na jakoś dzisiejszego produktu.
Toffifee, z pewnością każdy ma pojecie co to za słodycz. Orzechowe nadzienie włożone w karmelowy koszyczek plus kawałek orzecha i plamka z czekolady na wierzchu.  No jak tu nie kochać tego produktu, toż to brzmi jak ideał. Produkowane przez firmę Storck, czyli tą samą, która ma w swoim asortymencie również Merci, Knoppers, Mambę (nie, nie czarną mambę tylko gumę rozpuszczalną)Werther’s Original czy Nimm2. A są produkty raczej lubiane, może nie są masowo wykupowane ale leżą w kategorii „bezpieczne słodycze”. Według mnie takie Merci jest na przykład dobrym pomysłem na prezentową bombonierkę, na pewno jest bezpieczniejsze niż czekoladki z alkoholem. Ale przecież nie o Merci ma być dzisiejszy wpis. Dzisiaj, jak widać, będzie o Toffifee, czyli o jednym ze świątecznych prezentów. Z tej kategorii to zostały mi tylko praliny Lindt, te na razie trzymam w zamknięciu, jeszcze nadejdzie ich czas.

Smak: zacznę od góry, czyli od tej czekoladowej kropki. Jest ona z czekolady mlecznej ale nie w stylu Milki, ta jest zdecydowanie mniej słodka, a bardziej kakaowa. Niestety nie wiem ile procent masy kakaowej jest zawarty w tej kropce, strzelam, że około 33-36%. Dobra porządna czekolada, przyczepić się nie można. Kolejnym elementem jest masa orzechowa. Nadzienie te jest dość miękkie, na szczęście w postaci stałej, nie wylewające się, nie brudzi palców. W smaku bardzo słodkie i bardzo mocno orzechowe, takie coś to ja rozumiem, a nie krem orzechowy, w którym orzechów się nie doszukasz. Tu żadnego oszustwa nie ma, orzechy są i nie da się ich smaku przegapić. Krem jest lekko maślany i tłustawy ale w dobrym tego słowa znaczeniu, delikatnie się rozpływa na podniebiu, wprawiając w zachwyt. Dalej jest ukryty kawałek orzecha, który jest nudny, jako, że nie był przyprażony. Tu był zwykły orzech laskowy, dobry, może być ale nie powala smakiem, tak jak takie przyprażone. 

Na samym końcu mamy karmelowy koszyczek, znaczy ja to nazywam karmelowym koszyczkiem, bo tak mi się kojarzy. Konsystencja tego karmelu szalenie mi się podoba. Jest w formie stałej ale nie stwardniałej, przypomina taką lekko ugniecioną modelinę. Mocno słodki i śmietankowy, nie skleja zębów, za to, tak jak nadzienie, rozpływa się w ustach. No, co tu napisać w podsumowaniu, Toffifee jest klasykiem, może nieco przejedzonym ale wciąż bardzo smacznym, jedynie ten orzech lekko mi zgrzyta w tej całej harmonijnej pyszności, moje czepialstwo, jak widać, znowu się odezwało. Lecz cała reszta jest w porządku, moim zdaniem nie jest tak dobra jak praliny Ferrero ale może jest to spowodowane tym, że Toffifee jem zdecydowanie częściej niż rzeczone Ferrero i te pierwsze mogły mi się już lekko przejeść.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/514kcal, 1sztuka(8,3 g)/43kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Dwie małe wiadomości, pierwsza, mniej ważna, jest taka, że odebrałam wczoraj zamówiony w Empiku kalendarz z własnoręcznie wybranymi przeze mnie zdjęciami z Hobbita, cudo, co nie?
A druga wiadomość jest taka, że przyszła do mnie paczka ze słodyczami z Japonii. Konkretnie to wysłała mi je dwakoty autorka bloga Na wsi w Japonii (i książki, której wypożyczenie stanowi bieg z przeszkodami, wczoraj to było zgubienie karty bibliotecznej, na którą owa książka była zamówiona). Przeżyłam niezły szok, najpierw na widok gabarytów owej paczki, a potem na widok zawartości. Spodziewałam się czegoś wielkości pudełka na buty (tzn. na przykład Adidasów, a nie długich kozaków), a dostałam ogromne pudło. Prawdopodobnie wyglądałam tak:
A tak wygląda zawartość.
Szykujcie się na nowy cykl, tym razem Słodycze z Japonii :D
Pa

48 komentarzy:

  1. Kurczę nawet nie wiesz jak bardzo zazdroszczę Ci tej przesyłki z Japonii;p. Mogłabyś się podzielić;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *tuli paczkę do piersi* Już widzę ten las chętnych po słodycze ;D

      Usuń
    2. zapewne nie jedna osoba byłaby chętna na takie pyszności;]

      Usuń
    3. O, w to nie wątpię ;)

      Usuń
  2. o la la :) Pamiętam rozszyfrowywanie nazw po węgiersku, ciekawe jak pójdzie po japońsku? :)
    Toffifee dawno nie jadłam,ale to taki przyjemny słodziak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie będę próbować, jedyne co z tego mogę rozszyfrować to kalorię.
      Właśnie, nic nadzwyczajnego ale przyjemny słodziak. :)

      Usuń
    2. moja kuzynka studiuje japonistykę, pewnie dla niej to byłaby łatwizna :)

      Usuń
    3. Pewnie to dość ciężki kierunek.

      Usuń
  3. Oglądałam kiedyś program, w którym a ramach eksperymentu robili domowe Toffifee, bo chcieli sprawdzić, czy lud odróżni je od tych ze sklepu (że niby smak taki unikatowy, Toffifee bardzo, uszanowanko) i nie do końca pamiętam wynik, ale chyba ostatecznie niemieckie podniebienia nie dały się nabrać :D. W każdym razie najwięcej problemów mieli z konsystencją karmelowego koszyczka.

    Kalendarz piękny, u mnie w tym roku na ścianie zawisły koty, czyli, ojapierdolęaleodmiana :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam, to było w Galileo, taki sam test robili z jakimiś lodami w rożku i markizami :D
      Kusił mnie wprawdzie taki piękny kalendarz z kotami z Empiku ale obsesja była silniejsza.

      Usuń
  4. Toffifee nawet lubię, myślę, że gdybym miała się skupić na ocenie, to byłaby podobna do Twojej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki dobry produkt ale raczej nie w czołówce słodyczy.

      Usuń
  5. O kurczę, jaki zapas ! Zazdroszczę !!!!
    Nowa Milka pojawiła się w żabce !!!!
    Ta sama co w ubiegłym roku o smaku śliwki, a ponad to jest jeszcze pomarańcz i gruszka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam już tą promocję, pomarańczową może bym kupiła ale na inne nie mam ochoty.

      Usuń
  6. Wieki nie jadłam Toffifee! Kurczę, chyba za zdrowo się odżywiam :D A co do słodyczy z Japonii, baaaardzo jestem ciekawa jak ocenisz te ich wszystkie dziwaczne wynalazki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu czekolady gorzkie są uznawane za zdrowe, nie. Więc się zdrowo odżywiasz ;D.
      Na razie wypróbowałam dwie rzeczy i mi smakowały. :D

      Usuń
    2. No właśnie piszę, żę AŻ zbyt zdrowo się odżywiam, bo większości słodkości (innych niż czekolady) opisywanych przez Ciebie na blogu jadłam sto lat temu ;)

      Usuń
    3. Na pewno zdrowiej ode mnie :D

      Usuń
  7. To zielone to pewnie z zieloną herbatą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do konca sie zgadza, bo to z zielona herbata i z sakura w jednym ;-)

      Usuń
    2. Mój błąd, kajam się ;D

      Usuń
    3. Z zieloną? Z zieloną. To zgadza się ;) (nie wiem co to sakura... wikipedia mówi, że kwiat wiśni, ale jak to kwiat wiśni w ciastkach)

      Dalej nie na temat będzie:
      Obejrzałam 3 sezony już.
      Teraz mogę się wypowiedzieć - zastanawiam się czy jakiś Sherlock tego scenariusza nie pisze, bo to jest takie przewrotne i takie pomieszane... ale jak obejrzałam i dobry serial... 3. odcinek 1 sezonu i dwa pierwsze 2 najlepsze, w 3. sezonie już przesadzają trochę. Ale jakiś żal i tęsknota mnie nie ogarnął jak się skończyło.

      Usuń
    4. No w końcu u nas jest marmolada z róży nie ;) Tez obcokrajowcy mogą się dziwić.
      W 3 serii trochę odeszli od schematu ale może to dobrze, zbyt długie ciągnięcie tego samego mogłoby nudzić a tak jest jakaś odmiana.

      Usuń
  8. W żabce jest promocja na czekoladę milka, 2 za 5.60. Gruszkowa, Pomarańczowa albo śliwkowa :D Pomarańczowa przepyszna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dwóch za bardzo nie chcę kupować, może za jakiś czas trafi się gdzieś promocja na jedną.

      Usuń
    2. Rozwalają mnie promocje Żabki :D ta jeszcze ujdzie w tłoku, ale niedawno widziałam promocję dwie duże Milki za dwie dychy.
      Srsly? ^^

      Usuń
    3. Przecież można tak kupić i bez promocji, ja te duże Milki widziałam za 10zł, super promocja Żabko :D

      Usuń
  9. Mnie wkurza to że w reklamach właśnie mamuśka musi harować i wszystkim usługiwać .
    Bo kurde tak np:. reklamy pralek i zmywarek . Kto pierze i zmywa ? Kobieta ! Co to kurna jest ?
    Kiedyś była taka reklama zmywarki - kobita bardzo zmęczona stała i zmywała , ojciec siedział czytał gazetę . Dzieciak podchodzi do ojca z rysunkiem i pokazuje obrazek rodziny bez mamy . Tata się pyta dla czego ,a bachor odpowiada - bo mama tak ciężko pracuje .
    To kurde ten facet nie mógł jej pomóc ? Te reklamy są tak debilne ...
    A co do tych cukierków - ja ich nie lubię i jak dostaję to piana mnie zalewa .
    Zazdraszczam łakoci :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyźni jak są pokazywani przy pracach domowych to tylko jako eksperci. Oh ah, zobacz kobieto, czym ty zmywasz na boga? To jest zajebisty płyn, który ja kupiłem i on jest lepszy. Albo: pokażę ci jak sprać tę plamę, a na imię mam Zygmunt. Lub: jestem znanym kucharzem ewentualnie sprytnym mężem, który rozkminił woreczki do pieczenia a nie stoi godzinę przy garach jak głupia kobieta.
      Dżęder.

      Usuń
    2. Tak, kojarzę tą reklamę, musiałam wtedy wychodzić z pokoju bo mną zaczynała wścieklizna trząść.
      W końcu mężczyźni to ta bardziej inteligentna płeć, nie dla nich harowanie przy garach czy czyszczenie kibli.

      Usuń
  10. "Ale irytacje wzbudza u mnie pokazanie kobiety, której jedynym wartym wspomnienia zainteresowaniem, jest uszczęśliwianie rodziny, poprzez karmienie ich kupnymi czekoladkami."
    Ja też się wkurzam na takie reklamy. No kurde, przecież dobra matko-żona powinna sama słodycze zrobić a nie po linii najmniejszego oporu iść i brać gotowca ze sklepu.
    ;)


    Coś japońskiego byś dała ludziom :( Ludzie prosząąą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do wniosku, ze nawet upieczenie czegoś mogłoby już być lepsze bo są kobiety, które kochają piec, już by to jakaś pasja była. :D
      Nie chcę mi się na pocztę chodzić :) a sama również jestem ciekawa smaków, sorki ;D
      Za to znajomych z roku będę uszczęśliwiać :D

      Usuń
  11. już nie mogę się doczekać japońskich słodyczy! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak kombinuje teraz z kolejnością :)

      Usuń
  12. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że będziesz oceniać japońskie słodycze! :D Zamiaruję zrobić taką paczkę bratu na urodziny i teraz przynajmniej dowiem się, co warto zamówić. Mam nadzieję, że do końca kwietnia się wyrobisz... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę próbować ale sama nie wiem czy wszystko zdążę do kwietnia omówić, szczególnie, ze będę mieszać produkty.

      Usuń
  13. Kocham Toffifee miłością wielką i pożeram całe opakowanie 15 czy tam 20 sztuk na raz :x

    Też jestem ciekawa, co jedzą małe Japaneski ;) że też nie wpadłam na pomysł takiego bloga przed Tobą... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałam opakowanie 48 sztuk, musiałam się podzielić ;D
      Jak zakładałam tego bloga to nie spodziewałam się, ze tak dobrze wypali :D

      Usuń
  14. To nie paczka tyko wielka paka słodkości:) czekam niecierpliwie na oceny tych smakołyków:) . Ja dziś straciłam apetyt nawet na słodycze ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, napisz coś więcej o słodyczach z Japonii :)

      Usuń
    2. Planuje nieco większy wpis o paru słodyczach w niedziele, już zaczęłam pisać i zdjęcia poprawiać. :D

      Usuń
  15. Kopara mi opadła na widok tych Japońskich słodyczy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale paka, a ile radości z próbowania nowości :).
    Kiedyś lubiłam Toffifee, teraz je jedynie toleruję :). Mając wybór, wezmę coś innego i też uwielbiam karmelowy koszyczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ze słodyczami się nie nudzę ;D
      Po prostu się przejadło i znudziło się, norma.

      Usuń