17.01.2014

Lindt Creme Brulee



Przepadłam w kremie.

Obecnie słodycze w mojej szafce skarbów mogę podzielić na cztery kategorię.
a) słodycze dostępne w polskich zwykłych sklepach
b)słodycze ze sklepu Coś słodkiego
c)słodycze z Japonii
d)trudne do określenia (np. trudno dostępne w Polsce lub przywiezione z zagranicy przez znajomą osobę)
Oczywiście nie wliczam takich produktów jak jogurty, lody, różne gotowce i podobne, te leżą poza wszelką kategorię. Tak patrząc na ten podział to doszłam do wniosku, że będę te produkty mieszać, jednego dnia będzie z „a”, innego „c”, a jeszcze innego „b” abyście się wy nie nudzili, a ja mogła spokojnie wykańczać zapasy. Zastanawiam się tylko co teraz wziąć na tapetę, b- którą ostatnio zaniedbałam, czy c- która może zaciekawić parę osób. Zanim się namyśle to dzisiaj wezmę „a”, w końcu dość długo ten produkt leżał u mnie w szafce, a potem w folderze na kompie, nadeszła jego wiekopomna pora.
Lindt Creation Creme Brulee, czekolada mleczna z kawałkami skarmelizowanego cukru, chrupiącym wafelkiem i delikatnym mlecznym nadzieniem. Kupiona w okazyjnej cenie w Biedronce podczas promocji na czekolady, cena była taka, że nawet jakbym chciała to bym nie mogła się oprzeć, szczególnie, że jest to cena za 150g. A w tym wypadku opierać się nie chciałam. Z tej serii była jeszcze w Biedrze czekolada pistacjowa ale ja wielką fanką pistacji nie jestem, lodów pistacjowych wręcz nie znoszę, a w innych produktach jedynie toleruje. Tak jak widać zbyt wielkiego kłopotu co wybrać nie miałam, co innego jakby jeszcze była wersja kokosowa, albo ta z nadzieniem pralinowym, o wtedy miałabym niezłą zagwozdkę. Jednak z braku laku wybrałam deser ze sfajczonym cukrem. Czego to ludzie nie wymyślą…

Smak: czekolada jest mleczna, tak jak już wyżej napisałam. Jakość iście Lindtowska, czyli świetna. Bardzo słodka ale w granicach zdrowego rozsądku, delikatnie kakaowa i z wyraźnym mlecznym posmakiem. Gładka i tłustawa lecz bez atrakcji w stylu zjełczałej margaryny. Normalnie niebo w gębie. Nadzienie jest ciutkę mniej słodkie od czekolady. W smaku, na pierwszy plan, wysuwa się śmietanka, a nie cukier, również tłustawa ale jakość tłuszczu jest dobra. W nadzieniu są zatopione małe kawałeczki przypalonego cukru, tak osobno to nie wszystkim może on smakować. Przypalony cukier jest, jak dla mnie, po prostu gorzki, z posmakiem lekkiej spalenizny. Mi, w połączeniu ze słodkim nadzieniem, akurat pasował. Te kawałki nie były mocno twarde, łatwo dawały się rozgryźć i szybko się roztapiały.
 Pozostały jeszcze kawałki wafelka, jedynie co dały, to lekkie chrupanie pod zębami, nic innego, co nie znaczy, że psuły ta czekoladę. Jak dla mnie jest to jeden z moich najlepszych zakupów, wszystkie elementy świetnie ze sobą współgrały i stworzyły mieszankę idealną i smaczną. Zdecydowanie warte wypróbowania, nawet dla samej mlecznej czekolady, która była boska.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/580kcal, porcja(45g)/260kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: promocyjna  6,29zł

A na zakończenie coś z ostatniego odcinka Sherlocka, coś co najpierw spowodowało u mnie mały kwik zaskoczenia, a potem, przy bliższych oględzinach, szaleńczy rechot rozbawienia. Przypatrzcie się dobrze temu screenowi, szczególnie kryptonimowi. Ja skojarzenia mam dość polityczne. Ktoś się dobrze bawił przy wymyślaniu tego, a teraz polski fandom się cieszy, a przynajmniej ja.
Mam nadzieje, ze widać

A  w Biedronce do niedzieli jest promocja 30% na wszystkie bombonierki. Ja osobiście niczego nie będę kupować, wam też konkretnie niczego nie polecę ale jak macie jakichś ulubieńców bombonierkowych z Biedronki to możecie skorzystać.
Pa

39 komentarzy:

  1. Ta czekolada jest boska mniam a pistacjową kupiła na następny dzień promocji i jak dla mnie ble wypychałam ją mężowi do pracy . Wczoraj w Żabce kupiłam 2 nowe milki jest promocja 2szt za 5.50 te smaki na walentynki co wspominałaś o nich no ja wzięłam gruszkową i pomarańczową mój M. jak zobaczył z czym wracam powiedział Ciebie wysłać po barszcz a wrócisz z 2 czekoladami ehh:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej wiem, że nie ma co żałować pistacjowej. Ja dwóch czekolad nie chcę kupować, najwyżej jedną, a osobiście to bym się nie pogniewała jakby zamiast barszczu matka kupiła czekoladę na obiad ;D

      Usuń
  2. Kurczę - w końcu muszę kupić jakąś czekoladę z tej firmy, żeby zobaczyć czy faktycznie są takie dobre;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie dobre :D niektóre smaki mogą być tylko nieco gorsze. ;D

      Usuń
  3. Jak czekolada to gorzka, takich tworów nie jadam, ale mama bardzo ją chwaliła-tyle, że już z miesiąc leży otwarta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet 2 dni nie przetrzymała ;D

      Usuń
    2. Kazałam tacie jeść gorzką, bo podobno wzmacnia serce po zawale, więc mleczne idą u nas w odstawkę. - na szczęście, bo będę miała dostawy gorzkich :)

      Usuń
    3. Takie leczenie to ja rozumiem, chociaż wolałabym leczenie czekoladą mleczną ;D

      Usuń
  4. To w Biedronce rzucają czasem czekolady Lindta ?! Boże, to takie smutne, że nigdy tam żadnej nie przyczaiłam, a to jest taka czekolada, której bym nie odpuściła, gdyby była w promocyjnej cenie.

    Ugly Duckling... Moffat nawet nie wie, jaki dowcip mu się przypadkowo udał :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze dwa razy rzucili Lindty w Biedronce, nawet bez promocji były tańsze niż w innych sklepach a w promocji to już w ogóle.
      No właśnie mnie zastanawia to "przypadkowo". Może mają tam jakiegoś polaka na pokładzie ;D

      Usuń
    2. Z końcowych napisów Sherlocka kojarze jakieś polskie nazwiska :D kocham ten serial! < 3

      Usuń
    3. Zjadłabym taką...
      Nic nie dzieje się "przypadkowo"!

      Usuń
    4. No, właśnie wiem, że "Moffat" i "przypadek" to dwa wzajemnie wykluczające się pojęcia, ale nie chciałam popłynąć z teoriami spiskowymi (chociaż czego bym nie wymyśliła i tak nie przebiję rozważań dot. zmiany koloru wody w basenie :D).

      To smutne, że nie trafiłam nigdy na Lindta w Biedzie... :(

      Usuń
    5. Ja zazwyczaj wyłączam przy napisach końcowych ale biorąc pod uwagę ilość polaków w UK jest to baaardzo możliwe.
      W taki przypadek to w życiu nie uwierzę, szczególnie, że mowa o Moffacie.
      Nie trafiłaś bo za słabo patrzyłaś, w koszach trzeba grzebać, tam są najciekawsze produkty. :)

      Usuń
    6. Pewnie zostawią rozwiązanie zagadki tajemniczej misji na piąty sezon ;)

      Usuń
    7. Mam taką nadzieje, ze powiedzą o co w tym chodziło.

      Usuń
    8. Nominowałyśmy Cię do Liebster Blog. Ty nas rok temu to teraz my Ciebie ;) Ale w sumie twój blog teraz już całkiem sławny się zrobił :D

      Usuń
    9. Dziękuje, zrobię to tylko jak będę miała czas, czyli pewnie pod koniec następnego tygodnia.
      Oj tam sławny, do szafiarek nie dorasta ;D

      Usuń
  5. O tak tak tak, ta czekolada była CUDOWNA! Ta gorycz palonego cukru idealnie komponowała się z słodyczą czekolady i maślanym nadzieniem... Aż się rozmarzyłam :D No i w mojej opinii, pistacjowa Creation też szału nie robi. Creme Brulee był zdecydowanie lepszym wyborem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tej tabliczce to powiini napisać "Ideał", to by się zgadzało w zupełności. I ciesze się, że nie próbowałam przekonać się do pistacjowej, tym razem mi się udało nie popełnić błędu.

      Usuń
  6. Najlepsze czekolady na świecie są od Lindta. Natomiast ich bombonierki już nie powalają. Jakie jest wasze zdanie na temat ich bombonierek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na temat bombonierek od Lindta się nie wypowiem, bo mnie ich cena nieco przeraża.

      Usuń
    2. Akurat mam tę czekoladę w zapasach ! :D Teraz wiem że była warta to 15 złoty :D
      Co do bombonierek Lindt'a są dla mnie boskie , przeboooskie <3

      Usuń
    3. Ja zdecydowanie wolę tabliczki od bombonierek. Kiedyś dorwałam za bezcen duże opakowanie pralin Dessert Collection - były smaczne, ale bez szału... Za regularną cenę bym nie kupiła.

      Usuń
    4. Czyli jak już to kupować ale w cenie promocyjnej a nie normalnej, zapamiętam to sobie.
      15zł? wiedziałam, że jest droższa w normalnych sklepach ale nie, że aż o tyle.

      Usuń
    5. Ja kupowałam w Piotrze i Pawle a tam czasami drożej nawet niż w Almie :/

      Usuń
    6. Porównania z Almą nie mam, poza tym zazwyczaj poluje na promocje w PiP.

      Usuń
    7. Cena skutecznie, niestety, odstrasza, ale bombonierki od Lindta kuszą

      Usuń
    8. Trochę kuszą ale na straży przed złem stoi skąpstwo ;D

      Usuń
  7. No to mnie skusiłaś tym razem, mimo iż wielką fanką Lindta nie jestem.
    A co do Biedronki, to u mnie sensownych bombonierek brak, kupiłam za to zachwalane na Wizażu rurki Zebra i się rozczarowałam, są dużo gorsze, niż waniliowe Tasso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też brak ciekawych bombonierek, patrzyłam czy jest coś co mogłabym polecić i nic.Rurki mnie nie skusiły ale za to kupiłam (namówiłam mamę ;D) te ciastka Kruszynki z nadzieniem, boskie są, dobrze, że się skusiłam po twojej recenzji.

      Usuń
    2. Ja teraz żałuję, że nie wzięłamruszynek zamiast tych nieszczęsnych rurek. Naprawdę się zawiodłam po tych całych wizażowych zachwytach, sztuczne toto w smaku i w porównaniu z waniliowymi odpada w przedbiegach.
      Na wizażu też zachwyty nad czekoladkami owocami morza i co? Byłam w dwóch Biedronkach dziś i w żadnej ich nie ma. Na pocieszenie wzięłam wino.

      Usuń
    3. A tak poza tym muszę kupić znowu te rurki waniliowe aby sprawdzić, czy rzeczywiście smak się zmienił na gorsze, mam nadzieje, że nie.
      Ja w jednej widziałam jedno pudełeczko tych czekoladek ale wolałam odwrócić wzrok i ignorować je, chociaż kusiłooo.

      Usuń
    4. Co do tych czekoladek, to nie to, że wyprzedane, bo w sklepie pustki, wszystkich klientów można na palcach jednej ręki policzyć, a ta promocja to już w ogóle zero zainteresowania budzi, kartony pełne. One po prostu są u mnie niedostępne.
      Może to i lepiej. Czasami sobie myślę, że naprawdę chyba mieszkam w najbardziej zadupiastym rejonie Warszawy.
      Aż się boję kupić te rurki, już ładnych parę tygodni ich nie jadłam. Do zebrowych na pewno nie wrócę, nie wiem skąd te wszystkie zachwyty.
      Poza tym w mojej Biedronie pojawiła się Milka, oczywiście poza klasyczną mleczną same nieciekawe smaki :/ Kaufland często robi promocję na Milkę, na kolejnej muszę zrobić zapasy, bo z tego co mam obecnie z czekolad w domu prawie nic mi nie smakuje :/

      Usuń
    5. Ja tylko widziałam jedną babkę, która oglądała bombonierki, reszta nie zwracała uwagi.
      Też się teraz boję, co jeżeli rzeczywiście okażą się gorsze.tragedia.
      U mnie też pojawiły się milki ale widziałam tylko truskawkową i malinową, czyli nic ciekawego.

      Usuń
  8. Ja lubie czekolady, ale tylko te zwykłe i białe, bo te nadziewane coś mi nie podchodzą. Mam dziwne kubki smakowe :) Truskawki kocham, ale czekolady truskawkowej nie tknę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z truskawkami mam podobnie, owoce zjem, produkty truskawkowe omijam szerokim łukiem.

      Usuń
  9. Punkt c) czyli "słodycze z Japonii" brzmi ciekawie, przed oczami stają mi egzotyczne smaki KitKata, albo inne cuda. Podobno dobrą bombonierką z Biedry są "owoce morza", u siebie nie widzę, aczkolwiek :) innych firm są smaczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba udziwnione Kitkaty stały się wizytówką japońskich słodyczy ;)
      "owoce morza" widziałam ale wolałam nie brać, mam szlaban na kupowanie słodyczy teraz. ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.