01.01.2014

Golden Oreo



Nie wszystko złoto…

Na początku próba trzeźwości. Boli was głowa? Macie ochotę zwymiotować? Zastanawiacie się nad sensem dalszego istnienia i błagacie opatrzność o szybką śmierć? Literki wam się rozmazują, skaczą i falują? Jeżeli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście tak, to oznacza, że najlepiej zrobicie biorąc tabletkę przeciwbólową i kładąc się z powrotem do łóżka, przy zasuniętych zasłonach/żaluzjach/ roletach. Sio, możecie wrócić jak wasza głowa zaprzestanie prób widowiskowej eksplozji. Trzeźwą resztę witam serdecznie w tym nowym roku 2014, oby nie był tak zjebany jak poprzedni.
Golden Oreo, czyli markizy w wersji bez kakaowych ciasteczek, zamiast tego ciasteczka są mleczne. Totalnie niedostępne w stacjonarnych polskich sklepach, te zostały zamówione  w sklepie Coś słodkiego. Generalnie już wspomniałam, że oferta tych ciastek jest u nas bardzo uboga. Nie będę powtórnie o tym pisać, jeżeli macie zapędy masochistyczne zajrzyjcie na stronę Oreo, tam dokładnie zobaczycie co tracimy. No ale czy tak właściwie tracimy? W końcu to są zwykłe ciastka ze słodkim kremem, tak jak wiele innych, które można kupić na wagę. Czy są one aż tak dobre, że warto rwać sobie włosy z głowy tym, że tak ubogo u nas jest z nimi? Odpowiedź podam od razu: NIE.

Smak: zacznę od tej lepszej części, od ciastka. Słodkie ale nie przesadnie, tak akuratnie. Mocno mleczne w posmaku i nawet niezłe. Bardziej suche niż wilgotne ale nic nie sypie się podczas jedzenia, co jest wielkim plusem. W dodatku nie ma paskudnego posmaku, tak właściwie z zachwytu tyłka nie urywa ale może być. Zdecydowanie „nie może być” jest nadzienie. Obrzydliwe, do porzygu słodkie nadzienie. To był cukier w postaci kremu, żadnego innego smaku oprócz słodkości tam nie czułam. Plus było dość mocno tłuste, czuło się to na języku. Nie było tam ani wanilii, ani śmietanki ani niczego charakterystycznego, tylko pieruński cukier. Te markizy są maleńkie ale i tak całość była tak przesłodzona, że ostro mnie zemdliło po jednym ciasteczku.   
Może jakby ciastko w ogóle nie było słodkie nie byłoby, aż tak źle ale nawet minimalna słodycz razem z tym nadzieniem mogłaby zacukrzyć niejednego. Generalnie nie polecam, w opakowaniu było 6 markiz, ja poradziłam sobie w ten sposób, ze zeskrobałam z reszty nadzienie i zjadłam same ciasta, był to jedyny sposób abym dała rade to przełknąć.
Ocena:4/10
Kaloryczność: paczka(51g, 6 sztuk)/250kcal, 1ciastko/41,1kcal
Gdzie kupiłam: Coś słodkiego
Cena: 5,99zł

Kurcze, nie wiem kiedy iść do kina. W czwartek, czy w piątek? Na którą godzinę i do którego Heliosa, w pobliżu mam dwa. Co robić, co robić? Jedyne co jestem pewna to, to, że pójdę na seans 2D a nie żadne 3D, oraz to, że dubbing nie wchodzi w rachubą, nu, nu  #firstworldproblems. Jeszcze wieczorem popatrzę na rezerwację w kinach.
Pa

43 komentarze:

  1. A ja trzeźwa, radosna i wyspana :)
    Mi się wydaje, że wersja oryginalna z kakao jakoś tłumi słodycz nadzienia :)
    Rodzeństwo było na Hobbicie 3D i zachwyceni wrócili, wycięli wszystkie zapełniacze w postaci widoczków, więc jest akcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to nieco przymulona jestem ale to bardziej z niewyspania.
      I też mi się zdaje, ze kakaowe ciastka nieco tłumią słodycz.
      U mnie 3d odpada, mam jedno niesprawne oko i brak soczewek/okularów korekcyjnych. 3D nic by mi nie dało, tylko głowa by mi od tego bolała.

      Usuń
    2. Ja w ogóle odpuszczam kino przez oczy-mam sporą wadę, i chociaż mam okulary, to w kinie strasznie się męczę i po 15 minutach mam okropny ból głowy, więc filmy oglądam tylko w domu.

      Usuń
    3. U mnie to na 2D najwyżej na początku uszy bolą, bo dźwięk jest dla mnie za głośny. No i jak były jeszcze stare kina to tyłek bolał od niewygodnych siedzeń.
      Zazwyczaj też wolę oglądać filmy w domu ale niektórych filmów nie potrafię odpuścić, mam to szczęście, ze od normalnego obrazu nie boli mnie głowa.

      Usuń
    4. A ja właśnie wolę stare kina-za te fotele:) Plus ekran jest mniejszy, i mniej agresywny dla moich oczu starczych ;)

      Usuń
    5. daj spokój, ja po godzinie w takim fotelu zaczynałam bardziej koncentrować się na bólu pośladków niż na filmie ;D

      Usuń
  2. Ja trzezwa od rana bo sylwetra starałam się przespać,ale synek niestety mnie budził:(ja jakoś nie lubię Oreo ciągle mam w pamięci markizy z lat dziecięcych i nic nie jest ich w stanie zastąpić:(jeśli chodzi o tego typu ciastka) . Mam postanowienie na ten rok ograniczyć słodycze ciekawe jak mi to wyjdzie. Szczęśliwego nowego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam poszłam spać po północy ale obudziłam się koło 5 i za parę godzin pewnie padnę.
      Często te markizy są o wiele smaczniejsze niż Oreo, tylko mniej reklamowane (lub wcale).
      Moje postanowienie jest takie samo jak każdego roku, "nie robić postanowień", zawsze się udaje ;D

      Usuń
  3. Ja też mam nadzieję że ten rok będzie lepszy :P
    Te ciastka mnie w ogóle nie kusiły ale te Oreo z masłem orzechowym *.* Muszę je kiedyś dorwać !
    Co do kina to ja bym szła w piątek wieczorem :D
    I oczywiście że bez dubbingu ! Polski dubbing jest zrąbany ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby.
      No, te z masłem orzechowym mają szanse nie być tak zamulającą słodkie jak te.
      Broń boże na taką godzinę, nie lubię dzikich tłumów, chyba pójdę jutro popołudniu.
      Dubbingu nawet nie brałam pod uwagę, bo głos Benka ;D

      Usuń
    2. Boziu nie mają kogo brać do podkładania głosu :P

      Usuń
    3. Wierzę na słowo i nie mam zamiaru się przekonywać, wystarczająco dużo zrąbanych dubbingów słyszałam.

      Usuń
  4. Zdrzemnęłam się przed Sylwestrem i poszłam spać zaraz po północy. Mniejsza z tym, że od po 6 nie śpię, ale trzeźwa i radosna. Poszłabym w czwartek bo... szybciej zleci :)
    Przereklamowane Oreo jadłam ze 3 razy i nie mam ochoty na więcej, w jakiejkolwiek konfiguracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też poszłam spać po północy tylko mi trochę huki przeszkadzały
      Już bilet na czwartek zarezerwowałam :D
      Nie wiem czemu one są tak pociągające, pewnie to siła reklamy, bo na pewno nie smaku ;P

      Usuń
  5. Do kina w czwartek i to w godzinach przedwieczornych, brak ludzi gwarantowany! (Sama planuję podobny termin, w tamtym roku na Hobbicie udało mi się być na sali w góra 10 osób :D) i nie ma to jak 2D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę na godzinę 12, trochę ludzi zarezerwowało miejsca ale udało mi się zaklepać całkiem niezłą miejscówę :D

      Usuń
  6. Ja abstynent, tak że wbijam na pewniaka :D

    Oreło nigdy na mnie szału nie robiło, ani samo, ani w Milce, ani w żadnej innej postaci, szkoda kasy.

    A po trzy de chcą mi pęc oczy. Szatański wynalazek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oreo to już mi bardziej w Milce smakowało niż w postaci całego ciasteczka, przereklamowane ciastka i tyle.
      Mam nadzieje, że 3D nigdy nie zastąpi 2D, jak widać nie wszyscy mogą oglądać filmy z takimi efektami.

      Usuń
    2. Miło czytać, że jeszcze ktoś nie przepada za 3D i oby nie było samych seansów w 'czy-de'.

      Usuń
    3. Wtedy to bym w ogóle do kina nie chodziła

      Usuń
  7. Osobiście nie jestem fanką Oreo - jak dla mnie zwykłe ciastka, bez rewelacji. Markizy jako takie ujdą, ale 2 ciastka to maks - później mnie zasładza strasznie :)
    Co do tego produktu - wydaje mi się, że właśnie oreo tym się wybiło, że miało czarne ciasteczko o charakterystycznym smaku, które sprawia, że nie jest to mieszanka bardzo słodka. Dodawanie jasnego zwykłego herbatnika w oreo jest bez sensu, bo takich ciastek jest mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się nie zgodzić, do atrakcyjności jeszcze dodaje plusa fakt, że pochodzą z Ameryki ;D

      Usuń
  8. Coś Słodkiego rulez :) Dobrze, że ich nie zauważyłam na stronie przy składaniu zamówienia, bo pewnie byłabym rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej skupić się na innych produktach jak Reese's i Cadbury :) Ta stronka sprawi, że zbankrutuje.

      Usuń
  9. Zatem nie sięgnę, ale spróbuję tej ciemnej wersji;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciemniejsza też nie powala ale przynajmniej jest smaczniejsza.

      Usuń
  10. O RANY *_______________________*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to się tyczu słodkości ciastka to tak, można to tak podsumować ;)

      Usuń
  11. A ja nie miałam kaca w Nowy Rok i ponadto 2013 był dla mnie najwspanialszym rokiem w moim dotychczasowym życiu ;). Co do Oreo, to muszę się przyznać, że NIGDY nie jadłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cierpiałam na ból głowy po jednej lampce ruskiego winiacza, więc ten tego... ;)
      Zbyt wiele nie straciłaś szczerze powiedziawszy.

      Usuń
    2. Ja wypiłam sporo i na dodatek mieszałam, a i tak byłam fit :D. Chyba górskie powietrze tak dobrze na mnie działało. Co do Oreo, to ja generalnie rzadko sięgam po ciastka, więc nie ma co się dziwić.

      Usuń
    3. Pewnie dużo osób by ci zazdrościło 1 stycznia ;D. No, ja ciastka wielbię (trochę tylko mniej niż czekoladę, więc musiałam i tego spróbować ;)

      Usuń
    4. Dobre ciastka nie są złe :D I pewnie żarłabym na tony, gdyby podstawić przede mną jakieś cudeńka... Ale wolę sięgać po czekolady i na nie trwonić kasę - bo dobre ciastka potrafią kosztować ogrom kasy, a sama nie piekę (na szczęście dla mojej tuszy).

      Usuń
    5. Czasami w Biedronce są dobre i względnie tanie ciastka, tylko rzeczywiście czasami trudno rozpoznać co może być dobre.

      Usuń
  12. Serio, istnieją w tych czasach jeszcze masochiści chodzący do kina? Fuj, aż mnie ciary przeszły :D Nie ma to jak domowe ciepełko, kakao, kinomaniak i spokój i cisza :D Ale ja jestem aspołeczna, także ten... :D A co do Oreo - nigdy nie przepadałam za ciastkami jakoś szczególnie, tym bardziej takimi jasnymi. Ciemna wersja jako tako mi smakuje, ale też nie powala ;) Szkoda kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat wtedy nie było dużo ludzi, mogłam się rozsiąść i nikt obok nie siedział, plus nie wytrzymałabym do wydania DVD, a pirackiej wersji tego filmu nie chciałam, zależało mi na jak najlepszej wersji. :)
      Czyli tak samo jak mi, ciemna jeszcze ujdzie ale jasna jest do bani.

      Usuń
  13. Jestem zaskoczony. Mocno zaskoczony. Standardową wersję kiedyś nawet próbowałem i fakt, nie przypadła mi do gustu... ale ta od samego początku wyglądała smakowicie. Tak trochę cytrusowo-mlecznie.

    Mimo wszystko, mam wrażenie, że będę musiał się przekonać osobiście co do tego nadmiaru słodkości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam się przekonasz ale ja osobiście się zawiodłam, tutaj nie ma nic cytrusowego oprócz mojej kwaśnej miny po zjedzeniu tego ;)

      Usuń
    2. Polował specjalnie nie będę... ale na bank wrzucę do koszyka, kiedy tylko znajdę :)

      Takie ciasteczka nie są czymś co mnie mocno kusi, ale kilka wersji z chęcią bym przetestował. Oczywiście wszystko wypatrzone na amerykańskich stronach. Ech...

      Usuń
    3. Amerykańskie strony ze słodyczami to zło ale i tak na nie wchodzę :D

      Usuń
  14. Sylwester, nie-sylwester, pitolenie. Chyba się starzeję, bo w sylwka usnęłam o 22:40, akurat tego dnia się przeprowadzałam i byłam tak wykończona, że przeleżałam całe kolejne dwa dni.
    A te ciastka nawet z wyglądu są mało kuszące, wszystko w wersji kakaowej/czekoladowej od razu nawet wygląda lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to tylko wytrwałam bo film oglądałam, głupi był tak, że tylko rechotałam. A jak ktoś cały dzień miał kupę roboty to nie dziwota, że usnął przed fajerwerkami.
      Mała sugestia, ze produkt zawiera kakao/czekoladę i od razu zyskuje na atrakcyjności ;D

      Usuń
  15. Mnie to Oreo smakowało! 6 ciasteczek to zdecydowanie za mało :D. Można je też kupic na aleslodycz.pl jak by cos :)

    OdpowiedzUsuń