05.12.2013

Wonka Laffy Taffy Cherry Cereza i A&W Root Beer



Wiśniowy żarcik i korzenny cukier w płynie.

No i od czego dzisiaj zacząć, od średniaka czy od paskudnego paskudztwa, które jest paskudne i fuj? Dylematy, ach te dylematy. Musicie mi wybaczyć moje obecne zaćmienie umysłowe, zaczęłam pisać pracę magisterską, więc ten chomik w kołowrotku, który zastępuje mi mózg, ledwo dycha ,a czasami wręcz wypada z owego kołowrotka i pada nieprzytomny na trociny* A tak przy okazji, wiecie, że w dawnych czasach ludzie cierpieli chyba na niedostatek imion? Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że ja tonę w Mikołajach Radziwiłłach, niech ich zaraza. Musze pilnować aby ich nie pomylić, temat sobie wybrałam, kurza twarz. Ale wracając do tematyki bloga, oba produkty pochodzą z pierwszej paczki ze sklepu Coś słodkiego i, tak jak pisałam na początku, jeden zły nie był, a po drugim dławiłam się z obrzydzenia. Może jednak zacznę od tej milszej recenzji.
*żaden chomik nie ucierpiał podczas pisanie tego postu, proszę nie wzywać Toz. 
 
Wonka LaffyTaffy Cherry cereza. Jest to guma rozpuszczalna o smaku wiśniowym. Wybaczcie badziewne zdjęcia ale po prostu nie dałam rady zrobić takiego porządnego i dobrego. Trzeba przyznać, że kształt ma nietypowy, ten długi sznur sprawił mi mega problemy przy robieniu zdjęć. Cholerstwo nie chciało się z całości zmieścić się w kadrze… bosszzz ja to mam problemy. Aha, na każdym opakowaniu jest zamieszczony żarcik, tak na poprawę humoru. Zanim przejdę do smaku to napiszę wam co było u mnie „What’s the funniest bone in your body? … The humerus” Ahahahaha, boki zrywać , co nie?
Smak: no właściwie to tu nie ma co dużo pisać. Jest to guma rozpuszczalna (powtarzam się, wiem), coś w stylu Mamby.  Nie za twarda, nie za miękka, ot gumowata. W pierwszym momencie nie czuje się żadnego smaku, dopiero po chwili pojawia się w ustach charakterystyczny smak wiśniowej słodyczy. Taki nieco sztuczny ale wciąż dobry. 
Co jeszcze można napisać, szybko się rozpuszcza i szczęk nie skleja. Po prostu dobra guma rozpuszczalna, zbyt wielkich oczekiwań nie miałam, więc żadnych uchybień nie dostrzegłam. 10 punktów nie dam, bo zachwytu to u mnie nie wywołało ale ogólnie może być.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: całość(22,9g)/80kcal

Gdzie kupiłam: Coś słodkiego
Cena: 1,99zł


Kolejnym produktem, jak widać, będzie napój. Konkretnie jest to Root Beer, co w wolnym tłumaczeniu oznacza piwo korzenne. Spoko nie obiło mi i nie zacznę od teraz recenzować piwa, nie znam się na tym i raczej nie pijam. Moja ostatnia próba wypicia piwa czekoladowego skończyła się wypluciem tego, co miałam w ustach, do umywalki.  Generalnie najwyżej mogę wypić Somersby, które według niektórych jest bardziej soczkiem jabłkowym niż piwem, mi to nawet odpowiada. Ale wracając do tego Root Beer, alkoholu w tym nie ma, ani odrobiny. Nie będę się wgłębiać w historię tego trunku, bo to zajmie zbyt dużo miejsca. Ogólnie jest to gazowany słodki napój, oryginalnie jako składnika używano korzenia (stąd root) rośliny zwanej Sassafras, lub z kory drzewa Sassafras. Szybkie wygooglowanie tej nazwy sprawiło, że dowiedziałam się, iż Sassafras jest z rodziny wawrzynowatych i występuje głównie w Ameryce Północnej i w Chinach. Z pewnością ta wiedza kiedyś mi się przyda w życiu, wam też.
Smak: paskudny. Uwierzcie mi, w pierwszym momencie na tym chciałam poprzestać, bo to słowo idealnie opisuje ten napój. Lepiej by jednak było dalej rozwinąć tą myśl, więc jedziemy dalej z tym koksem. Napój ten ma barwę zbliżoną do Coca Coli i jest to jedyna pozytywna rzecz, jaką mogłam wymyśleć. Koszmarnie, aż do porzygu, słodka, dla mnie był to czysty cukier. Na słodkość to Cola jest wytrawnym, niesłodzonym  trunkiem w porównaniu z tym. Ale na słodyczy atrakcje się nie kończą , o nie. Pozostaje jeszcze kwestia aromatu i smaku, który nasuwa skojarzenia z perfumami z chińskiego sklepu. Ja perfumy bardzo lubię ale nie w wersji spożywczej, na miłość boską. Więcej nie napiszę, bo jeden łyk był wystarczającą karą za grzechy przeszłe i przyszłe. Zdecydowanie nie polecam chyba, że gustujecie w mieszance płynnego cukru i perfum. Niesamowicie mnie zaskakuje, że ludzie w Ameryce to piją, oni tak na poważnie?
Ocena: 0/10
Kaloryczność: 1puszka(335ml)/170kcal
Gdzie kupiłam: Coś słodkiego
Cena: 5,99zł

Jako psychofanka „Sherlocka”, Benka C. i Martina „Hobbita” Freemana muszę podzielić się z wami wiadomością, która poprawiła mi humor na cały miesiąc. Otóż są już znane daty, kiedy zostaną wyemitowane odcinki 3 serii. 
Odc.1: The Empty Hearse 01.01 2014.
Odc.2: The Sign of Three 05.01.2014.
Odc.3: His Last Vow  12.01 2014.
A potem znowu będziemy dłuuuuugo czekać na kolejną serię. Ha, Ha, Ha.
 A na koniec tylko napiszę, że dostałam wczoraj fajną paczuszkę, następny wpis będzie właśnie o niej ;D
Pa

27 komentarzy:

  1. Ja też czekam na pana Benka. Ma być jeszcze świąteczny odcinek, niezwiązany z tematem serialu.
    A piwo korzenne kojarzę z Harrym Potterem .... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piwo korzenne tam miało duużo piany...

      Usuń
    2. Odcinek świąteczny Sherlocka = kocham BBC :D
      Te piwo tez mi się głównie skojarzyło z Harrym Potterem, był to jeden powodów dla którego wzięłam ten napój.

      Usuń
    3. Sherlock może przywdzieje czerwoną kokardę i położy się pod choinką? :)

      Usuń
    4. ...przepraszam ale wizualizacja tego spowodowała spięcie w mojej głowie.

      Usuń
    5. Może czekoladkę w takiej chwili?

      Usuń
    6. Czekolady nigdy sobie nie żałuje ;D

      Usuń
  2. No i 6 zł w plecy ;). Ja z racji promocji w Carrefourze już zastanawiałam się nad kupnem, uwaga uwaga, MILKI Toffee Wholenut, bo zawsze chciałam jej spróbować (od czasów, jak jeszcze jadałam Milkę) i nigdy nie było okazji. Już trzymałam w ręce i przeczytałam skład... Odłożyłam :P. Będzie 7 zł na małe piwo w ulubionym multitapie ;).

    No i łączę się w bólach pisania pracy magisterskiej...Ty toniesz w Mikołajach Radziwiłłach a ja w końskiej kupie i krwi - nie wiem co lepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie żałuje tych pieniędzy, jeszcze bym przeżyła jakby to chociaż dało się wypić bez obrzydzenia ale w takim wypadku równie dobrze mogłam spuścić te 6zł w kibelku.
      Skład tej Milki może przerażać ale jest pyszna. tylko przypuszczam, że nie smakowałaby tobie, bo obiektywnie patrząc jest bardzo słodka.
      Chyba nie chcę wiedzieć o czym piszesz pracę ;D

      Usuń
    2. Ta Milka jest pyszna <3
      Kupiłaś coś w biedronkowej promocji -30% na czekolady? Ja kupiłam 7 tabliczek :D Na swoje usprawiedliwienie dodam, że jedną wzięłam dla faceta, ja bakaliowej nie tykam :D

      Usuń
    3. Ja skromnie, tylko jedną ale za to jaką. Lindt Creme Brulee za 6,29zł, tylko tą wzięłam bo w poniedziałek w Lidlu będzie Milka w kształcie choinek a jeszcze trochę czekolad mam ;D

      Usuń
    4. U mnie Lindta nie ma niestety. Pewnie pochowali.

      Usuń
  3. Fanką gumy rozpuszczalnej nie jestem więc tego bym nie zamówiła ale ten korzenny napój zapowiadał się super a tu taka dupa ... :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam tylko zamawiać czekoladowe słodycze więc wzięłam gumę. A z tym korzennym to miała wielkie oczekiwania, a wyszło jak wyszło.

      Usuń
  4. Nakręciłam się na pozytywną recenzję Potterowego napoju, a tu gucio :). Momentami sama chciałam kupić, oszczędziłam 6zł, które wydam na choinkową czekoladę. (Teoretycznie od dzisiaj jest też w Intermarche).
    Wiem, co czują osoby piszące pracę mgr, rok temu doskonale znałam te wszelakie odczucia fizyczno-psychiczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nakręciłam na świetny smak, wyszłam na tym gorzej ;D
      Jak tak patrzę na to co do tej pory napisałam to zastanawiam się kiedy cofnęłam się do poziomu przedszkolnego, promotorka się załamie jak jej to dam.

      Usuń
  5. Co za cudowny, cudowny blog! Uwielbiam Twój styl pisania tak bardzo, że w nocy przeczytałam całego bloga...ej a co nie wolno? Miłość do Pottera, Tolkiena i słodyczy. Wszystko co najlepsze w jednym miejscu.No po prostu pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolno, wolno, wszystko wolno :), bardzo mi miło, że blog się na tyle podobał, ze przyczynił się do zerwanej nocki ;D
      Powinnam to wpisać w CV. Zainteresowania: Tolkien Potter, Sherlock i słodycze. Jestem pewna, ze pracodawcy by się prześcigali w zatrudnieniu mnie ;D

      Usuń
    2. Spoko Czoko (taki tam suchy żarcik) powoli rozkręcam biznes u mnie miejscówkę już masz ;)

      Usuń
    3. I będę miała więcej na czekolady, yay ;D

      Usuń
  6. Szkoda, że piwo okazało się bublem, bo brzmiało ciekawie.

    A co Sherlocka: wybacz choinko, wybacz Nowy Roku, wybacz cały świecie - nie mam czasu głupoty, bo jestem zajęta odliczaniem <3!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No brzmiało ciekawie, szkoda wielka.
      Ja już sama nie wiem na co się bardziej szykuję, na Hobbita czy na Sherlocka, kocham tegoroczny grudzień.

      Usuń
  7. A ten okaz już jadłaś? :)
    http://www.bangla.pl/zdjecia/milka-bubbly-alpine-milk-czekolada-mleczna-d39099_5_9845.jpg
    http://www.bangla.pl/zdjecia/milka-bubbly-alpine-milk-czekolada-mleczna-d39099_4_0962.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milkę Bubbly mam, tylko nie pamiętam jaka wersję. Położyłam ją do szuflady a teraz nie chcę mi się wstać aby zobaczyć. ;D

      Usuń
  8. Somersby w ogóle byłoby lepsze bez alkoholu. Sam sok jabłkowy. ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, przynajmniej nikt by się nie upił tym ;D

      Usuń
  9. a ja uwielbiam rootbeer (i właśnie wciągam cukierka o tym smaku ;) ) dla mnie osobiście jest to nr 1 (nr 2 jest lemoniada). wszelkie cole, fanty itp. mogą się schować. generalnie rootbeer jest jedynym (prawie) napojem gazowanym (czy słodkim), który piję. :DDDDDD pychota :DDD

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.