28.12.2013

Raffaello



Kokosowa miłość

Tak, Tak, nadszedł czas na który ja sama już długo czekałam. Parę razy powtarzałam , że nie kupuję tego produktu, bo tak mi smakuję, że całe opakowanie mogę zeżreć w przeciągu kilku chwil. A ten produkt do najtańszych nie należy. Do najdroższych też nie ale jednak tak trochę szkoda. No i pozostaje jeszcze kwestia tego, że mimo mego uwielbienia, po całym opakowaniu tak by mnie zamuliło, że przez tydzień* nie dałabym rady patrzeć nawet patrzeć na cukier, a co dopiero mówić o innych słodyczach. Tak więc w mojej jaźni bitwę prowadziły dwie siły, zdrowy rozsądek vs łakomstwo. Ostatecznie zanim łakomstwo zrobiło fatality (w Mortal Kombat się nie grało? wstyd) rozsądkowi, udało się wymyślić kompromis. Polegał on na wpisaniu tego produktu na moją listę prezentową i na nadziei, że ktoś to wybierze. Ktoś to wybrał, doczekać się nie mogłam, więc machnęłam ręką na wcześniej ustaloną kolejność i, z lekkimi trudnościami,  otworzyłam pudełko ze skarbami.
*diva, dramatyzowanie- pamiętajcie
Raffaello czyli „kokosowy smakołyk z chrupiącego wafelka, który w środku skrywa migdał zatopiony w aksamitnym kremie. Całość otulona jest delikatnymi płatkami kokosa” no i jeszcze „wyraża więcej niż tysiąc słów”. Tysiąc słów nie jest potrzebne do dania jasnego przekazu w stylu „Nie żryj tego tyle, bo wagowo będziesz odwrotnością baletnicy” tak tylko mówię. W ogóle co to za stwierdzenie, facet przyłapany na zdradzie(lub kobieta, nie jestem seksistką) nie będzie się tłumaczył* tylko podaruje drugiej połówce pudełko Raffaello i po kłopocie, bo przecież Raffaello wyraża więcej niż tysiąc słów (w tym wypadku wypieprzenie osobistych przedmiotów przez okno  lub rytualne spalenie owych rzeczy wyraża jeszcze więcej słów, również tych wulgarnych). Tak to działa, prawda?
*nie kochanie, po raz pierwszy ją widzę, tak tylko strasznie chrypiała, że postanowiłem zbadać jej migdałki… językiem
Smak: pierwszym elementem z jakim się stykamy to polewa z białej czekolady (powiedzmy, khem), obficie posypana wiórkami kokosowymi. Tak obficie, że przy każdym dotknięciu wiórki te rozsypują się na wszystkie kierunki świata ale w tym produkcie to mi nie przeszkadza. Czekolada jest dobra, cienka i nieprzesłodzona. Nie posiada tłuszczowego posmaku, za to nasiąkła smakiem kokosa, smakowała trochę jak letnia edycja kokosowego Rittera. Następnie jest cieniutki wafelek, dobry, chrupiący odpowiednio przypieczony, bez szału ale bez grymaszenia. Jednak najlepsze skrywa się w środku, osławiony pyszny krem. 

Konsystencja jest półpłynna i nieco się wylewa,  jednak i to mogę wybaczyć, bo smak jest nieziemski. Taki lekko mleczny i bardzo słodki ale nie przesłodzony. Najsilniejszym elementem smakowym jest oczywiście kokos, który wali w kubki smakowe z siłą rozpędzonej szafiarki na widok wyprzedaży w Zarze. Ten smak sprawia, że człowiek się rozpływa i zatapia się w głębi kokosowej przyjemności. Gładki, słodki, kokosowo -mleczny krem jest ideałem, któremu trudno dorównać i kropka. A na sam koniec pozostaje jeszcze migdał, który jest dobry ale nie jakiś nadzwyczajny, byłby lepszy jakby był nieco podprażony, a tak upa blada, migdał jak migdał. Podsumowując, Raffaello to najlepszy dowód, że Bóg istnieje i nas kocha, a czy tym bogiem jest ten chrześcijański, Allach, Thor czy Latający Potwór Spaghetti to już inna sprawa, w którą nie będę wnikać. Raffaello bomba, a kto nie jadł ten trąba.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/623kcal, kuleczka(10g)/62kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Tak wiem, że jest to niewłaściwy sposób jedzenia Raffaello ale na potrzeby recenzji i zdjęć musiałam go przepołowić. Oprócz tego w pudełeczku znajdują się jeszcze praliny Ferrero Roche i Ferrero Rondnoir, te pierwsze już opisywałam a te drugie opiszę za jakiś czas. A teraz idę buszować po szafce ze świątecznymi cukierkami.
Pa

32 komentarze:

  1. Zawsze można wybrać to mniejsze opakowanie, które ma kilka Rafaello w środku - taniej i mniej, a można zaspokoić ochotę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, dla mnie 3 Raffaello to za mało na rozbudzony apetyt ;D

      Usuń
  2. Każdy łasuch (zwłaszcza lubiący kokos) wie, że Raffaello coś wyjątkowego. Ja, osobiście, czekam na recenzję Ferrero Rondnoir. Nie wiem czemu, ale nigdy nie mogę ich odnaleźć w małych zestawach. Wiem, że są dostępne po 4 kuleczki, jednak... nigdy w sklepie nie natrafiłem na takie opakowanie. Zawsze w dużej bombonierce.

    Podobnie sprawa ma się z Pocket coffee. Tej to nawet nie wiem czy kiedykolwiek w życiu jadłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rondnoir to tylko widziałam w tych zestawach, takich małych to chyba nigdy nie widziałam.
      A Pocket coffee to tylko ze słuchu znam, bo z pewnością czegoś takiego nie jadłam, tego jestem pewna.

      Usuń
    2. Pocket coffee kupiłam na Święta w zestawie--niestety tylko 4 sztuki.A smak mają wyborny,mocny,zdecydowany,wyrazny kawowy.Uwielbiam je,ale nie mogę kupić samych tylko w zestawach za 24 zl.

      Usuń
    3. Akurat dzisiaj zwróciłam szczególną uwagę na wszystkie zestawy i rzeczywiście w jednym znalazłam takie cudeńka. Szkoda, ze nie można je pojedynczo kupić, bo bym chętnie spróbowała.

      Usuń
  3. W raffaello wkurza mnie jedna rzecz - to że to niebiańskie cholerstwo wszędzie (dosłownie) , wszędzie się kruszy i sypie się ten kokos ! Gdy je jem czuję się jak bym była świnką w chlewiku :P
    Wszędzie wiórki !
    Ale cóż trzeba przyznać że smak to jest nieziemski ! Nie kupuję bo podobnie jak Ty wiem że za jednym podejściem zeżrę całe opakowanie :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego błędem jest jeść Raffaello nad klawiaturą ;). Mnie też to nieco irytuje ale jest to do wybaczenia.
      Ten odruch mimowolnego sięgania po następną pralinę jest silniejszy od ludzkiej woli.

      Usuń
    2. Dokładnie ! Ręka sama wędruje po kolejną i kolejną ... coś czuję że te kuleczki mają podpisaną umowę z szatanem :P

      Usuń
    3. To by tłumaczyło tak wiele.

      Usuń
  4. Jedyne słodycze z kokosem, jakie lubię. A reklamy mają cudownie kiczowate :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko kąpane w bieli, baletnice i przystojni mężczyźni :D takie delikatne i zwiewne i kiczowate.

      Usuń
  5. To jest czekolada na wierzchu? Kurcze tyle lat jem, i nie pomyślałabym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo polewa imitująca białą czekoladę ale już wolałam się w to nie zgłębiać i napisałam, że czekolada.

      Usuń
  6. A ja jakoś za Rafaello nie przepadam... Wolę coś bardziej "choco" :D Na przykład tym Ferrero bym nie pogardziła... Awwww *_______*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co osoba to gust, ja Ferrero stawiam jednak nieco niżej w hierarchii :)

      Usuń
  7. Uwielbiam te białe kuleczki :) więc jak tylko się pojawiają u nas w domu to zjadam sama bo mąż nie lubi kokosu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam, nawet ten sypiący się kokos. Chciałabym wersję bez migdała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez migdała byłoby więcej miejsca na krem, nawet dobry pomysł :)

      Usuń
  9. Jestem hipsterem i nie lubię Rafaello

    OdpowiedzUsuń
  10. KOCHAM <3 Dostałam na święta, zeżarłam całe duże opakowanie na dwa podejścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zadziwiająco jak bardzo pod tym względem jesteśmy podobne ;D

      Usuń
  11. O masz, a ja zawsze przepoławiam kuleczkę - muszę wygrzebać migdał ze środka. bo jakoś mi nie pasi. Potem łączę połówki i odpływam... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np, nie. Jak ktoś chcę się pozbyć jednego składnika to jest to zrozumiałe ;D

      Usuń
  12. W biedronce jest teraz podróbka rafaello ale i również takie same orzechowe, tylko bez żadnych migdałów w środku, tak gdybyś chciała spróbować :) 15.90 zł/kg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info, tak myślę, że 2 stycznia będę musiała się przejść do robaczka ;)

      Usuń
  13. Kocham rafaello :) To chyba jedyna forma słodkości, którą mogę jeść i jeść, aż do porzygu i później znów jeść i jeść :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Rafaello właśnie się opycham, bo współlokatorka ma takiego samego bzika na jego punkcie jak Ty! Dostała więc na mikołajki i tonę na święta, a jak dodam, że postowała słodyczowo cały adwent to chyba nie muszę mówić jak wygląda jedzenie (raczej pożeranie!) Rafaello!:)
    P.S.
    Uwielbiam Twoje metafory, jak zwykle się uśmiałam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadła przez długi czas słodyczy a teraz dostała Raffaello... przypuszczam, ze jedzenie wygląda teraz jak wciąganie przez odkurzacz ;)
      Jak zawsze do usług ;D

      Usuń