17.12.2013

Lindt Hello my name is Crunchy Nougat



Very, very nice

Obecnie jestem już po najgorszym wydarzeniu grudniowym, którym było czytanie pierwszego rozdziału pracy magisterskiej. Jak widać przeżyłam i nie załamałam się psychicznie, wbrew moim wcześniejszym obawom. Kurcze, nie lubię wystąpień publicznych, szczególnie jeżeli owe wystąpienia publiczne, polegają na czytaniu swoich własnych wypocin. Taa, wypocin to dobre słowo, człowiekowi aż się gorąco robi z zażenowania i tylko czeka, aż na głowę spadnie miecz krytyki i niedowierzania, że osoba w tym wieku pisze na tak marnym poziomie. Jak widzicie nie mam zbyt wielkiej wiary w swoje możliwości poważnego, naukowego pisania. Jednakże, przeczytałam, odetchnęłam z ulgą i postanowiłam na dziś dać coś pozytywnego i smacznego.

Lindt Hello my name is Crunchy Nougat. Po naszemu to będzie czekolada mleczna z nugatem, orzechami laskowymi I kawałkami wafla. Wprawdzie planowałam już nie kupować czekolad z serii Hello, po tym jak wersja Brownie mnie nieco zawiodła ale 1) jakiś czas temu w Realu była promocja 2)znalazłam z miesiąc-2 miesiące temu informacje o nowych ciekawych smakach z tej serii, o czym już kiedyś pisałam.  Wprawdzie nadal czekam, aż te nowe smaki wejdą do Polski (mam nadzieje, że wejdą) to jednak postanowiłam przełamać swoje uprzedzenie, szczególnie, że edycja letnia (w szczególności kawowa) mnie uwiodła. Zanim jeszcze przejdę do podstawowej rzeczy, czyli smaku, to jeszcze dodam tylko, iż sreberko zabarwione na  niebiesko było przepiękne. Tak, czasami mam takie momenty kiedy zachwycam się byle pierdołą.
Smak: czekolada to mistrzostwo.  Mleczna i słodka ale w wersji lindtowskiej, czyli taka idealna, nieprzesłodzona. Mimo, że kakao jest na poziomie dość niskim, to jednak dał się wyczuć jego delikatny posmak. Lekko maślana, tłustawa ale nie jechała starą margaryną. Pod czekoladą kryła się średniej grubości warstwa nadzienia. Przede wszystkim było intensywnie orzechowe i delikatnie mleczne. Lekko tłustawe i na takim samym poziomie słodkości jak czekolada. Rozpływało się w ustach pozostawiając na języku chrupiące kawałki wafelka i orzechów. To jest absolutny ideał, słodko-mleczna orzechowa rozkosz dla podniebienia. Takie coś to ja rozumiem, cena adekwatna, nawet ta nie promocyjna, bo ten produkt to niebo w postaci czekolady. Polecam stanowczo.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/552kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: promocyjna: 8,99zł

Jeżeli czytaliście komentarze pod ostatnim wpisie lub podczytujecie wątek lidlowy na wizażu to zapewne już wiecie, że w Lidlu są nowe smaki czekolad Fin Carre. Pozwolę sobie skopiować te smaki z wizażowego wpisu (nie obrazisz się Izabela?)
mleczną z mielonymi orzechami laskowymi
mleczną z płatkami kukurydzianymi
mleczną z migdałami w karmelu
deserową z imbirem
deserową z żurawiną
deserową z pomarańczą
białą z płatkami kukurydzianymi.
Wybieracie się do Lidla? ;D
Pa

31 komentarzy:

  1. Rzeczywiście papierek-uroczy :)
    Ale sama czekolada mnie nie zachwyca, kurcze, ja naprawdę nie lubię mlecznej :)
    A z ciekawości o czym młodsza koleżanka po fachu pisze magisterkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz wybaczyć, obecnie nie mam już żadnej deserowej/gorzkiej czekolady na składzie, wczoraj skończyłam jedną taką niby gorzką. ;D
      Piszę o Barbarze Radziwiłłównie, jak jest przedstawiana przez różnych ludzi z tego okresu. Bona i szlachta była na nią strasznie cięta ;)

      Usuń
    2. Bardzo ciekawy temat :) Ja na licencjacie zajęłam się kabaretem Tey i powiązaniami z polityką, a na magisterce w ostatniej chwili zmieniłam promotora i poszłam w kwestie różnego przedstawiania Piłsudskiego w szkole. Jestem szalona:)
      Ja muszę pożegnać czekoladę na pewien czas, więc nawet na mleczną z tęsknotą popatrzę....

      Usuń
    3. Boże Piłsudski... wolę o nim nie myśleć i nie mówić otwarcie co o nim myślę. A na lic. wybrałam sobie temat z powstaniem żydowskim w starożytności, Barbara stanowi pewną odmianę po tej wojskowości.
      Współczuje, mam nadzieje, ze nic poważnego.

      Usuń
    4. Miałam tyle pomysłów na tematy prac, że w końcu facet sam mi wybrał. A szkoda, bo koledzy mieli lepsze tematy-pierwszy koncert Stonesów w Polsce, polski punk rock, a ja chciałam pisać o Depeszach w Warszawie w 1985-czemu artyści przyjeżdżali do komunistycznego kraju, ale jak to ja, zanim zrobiłam konspekt minęły 3 miesiące i w końcu kazał mi pisać na tamten temat, bo u niego pisałam pracę na podobny temat na preseminarium i chociaż coś miałam gotowego. Teraz strasznie żałuję, mogłabym wysłać Depeszom moją magisterkę, a nuż by odpisali-Magda we love you:)
      Alergia-zero orzechów, czekolady i mleka. Skoczę z mostu:(

      Usuń
    5. nawet fajne tematy, takie nap pograniczu historii i kultury popularnej.
      Uuu, współczuje niesamowicie, koszmar.

      Usuń
  2. Ta czekolada jest boska ! Mnie było stać tylko na batonik :P
    Co do czekolad lidla jakoś żaden smak mnie nie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie ta promocja to mi tez byłoby wtedy szkoda wydawać kasę, teraz już mi ne będzie szkoda ;D
      To zupełnie odwrotnie niż ja ;)

      Usuń
  3. Argh, ubóstwiam Lindta i biję pokłony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste ta marka zasługuje na pokłony :D

      Usuń
  4. A co do Lidla, pewnie skuszę się na tą imbirową, ale póki co Magiczna Szuflada pełna ;) Mam parę niespodzianek do degustacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ta imbirowa interesuje, ta oraz z migdałami. Tak właściwie to wszystkie mnie interesują ale wymienione najbardziej. Jakby nie to, że chcę trochę zrobić miejsca w szufladzie to bym pewnie polazła kupić.
      A Magicznej Szuflady ci zazdroszczę, prawdziwe perełki tam masz.

      Usuń
    2. Zrobiłam postępy, bo jeszcze jakiś czas temu automatycznie kupowałam wszelkie nowości :D

      Już się nie mogę doczekać moich kolejnych degustacji, niespodziewany prezent dostałam :)

      Usuń
    3. To gratuluje prezentu ;D

      Usuń
  5. Jutro idę na polowanie do Lidla :), ale... może się powstrzymam od nowych czekolad lub zapomnę kupić.
    Teraz można się skusić na Lindt, dużo promocji, szczególnie na Lindor. Chociaż Hello wolę w postaci batonów - mniej zjem (=baton mniejszy od czekolady) :D
    W ramach ciekawostki: w Almie (nie wiem, czy w każdej) jest wysepka z Lindorami (na wagę), "pospolitymi" (mleczne, białe) i takimi, których nie ma w paczkach. Cena? 99zł za kg :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja dzisiaj zaszłam do Reala to myślałam, że oczopląsu dostanę: LIndt, Ferrero, Raffaello, Kinder, Milka całe góry słodyczy. Musiałam odwrócić wzrok.
      Przepraszam ile? Dobrze przeczytałam, 99złotych ?! Oszaleli.

      Usuń
    2. Niestety, dobrze. Słownie: dziewięćdziesiąt dziewięć złotych, bez groszy.

      Usuń
    3. Wariactwo... Nie warto, moim zdaniem.

      Usuń
    4. Prawie 100zł za kilogram cukierków... zabrakło mi odpowiedniego komentarza.

      Usuń
    5. Matko boska, ta cena za kilogram to rozbój w biały dzień :/
      Widziałam sklep Lindta w Factory, ciekawe, czy tam (w końcu to outlet) jest trochę taniej?

      Usuń
    6. Outlet Lindta? Brzmi fascynująco i apetycznie :D

      Usuń
  6. Uwielbiam tę czekoladę. Swego czasu taki handlarz-mrówka (co przewozi słodycze z Niemiec) miał je po 5zł:P Zjadłam ich duuużo:P A te fin carre kupiłam w Niemczech jakiś rok temu. Jadłam z migdałem w karmelu. Dobra, ale polska goplana solony migdał o niebo lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bym ograbiła takiego handlarza ;D same batoniki kosztują nieco więcej.
      Moja ochota aby przejść się po tą z migdałami wzrasta z każdą chwilą.

      Usuń
  7. w biedronce są fajne czekolady
    luxima premium czy coś takiego, 5,99 za 200g, mają bardzo dobry skład, biała jest pyszna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, widziałam je ale za bardzo mnie nie zainteresowały :)

      Usuń
    2. Z tych biedronkowych Luxima (Luximo? cholera wie) bardzo mi smakuje ta cienka mleczna z malinami i migdałami, bardzo dobra.

      Usuń
    3. *zatyka uszy i zasłania oczy aby nic nie kusiło*

      Usuń
    4. Mówisz o tej z chrupkami zbożowymi w środku? Tylko taka białą widziałam. A Luxima tradycyjna, ta dostępna cały rok, z malinami i migdałami lub gorzka z wiśnią i orzechem laskowym są pyyyyszne!

      Usuń
    5. Nie wybieram się do Biedronki, nie wybieram się do Biedronki, nie wybieram się...
      Nope ;)

      Usuń
  8. zjadłabym...na szczęście może pocieszę się ciastkami, które leżą obok;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym z chęcią zjadła jakieś ciastka a nie mam. Muszę się pocieszyć czekoladą ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.