23.12.2013

Cadbury Mousse Snowman



Jestem bałwanem

Już zaraz święta, a po śniegu ani widu ani  słychu. Może by mnie to zasmuciło, jakby nie fakt, iż w tym roku śniegu mieliśmy aż nadto. Tym, z bardzo krótką pamięcią, przypominam, że kwiecień wyglądał tak. 
Także stopnienie tego białego, zimnego paskudztwa, co napadało  w listopadzie i względnie ciepłą pogodę przyjmuję z otwartymi ramionami i niczym niepohamowaną radością. Wcale bym się nie obraziła jakby tej zimy nie było zimy, brak zimy wiosną też byłby miłym gestem ze strony matki natury. Dzieciaki jeden rok przeżyją bez lepienia bałwanów. W razie czego można je zabrać w miejsce, gdzie istnieje duże zagęszczenie polityków na metr kwadratowy (sejm, senat, posiedzenia rad miejskich, cyrk, marsze z pochodniami), tam bałwanów będą miały od groma* Chyba, ze dzieci lubicie  i nie macie się zamiaru narażać ich na ryzyko zarażenia się galopującym kretynizmem, wtedy pozostaje im dać takiego bałwana.
*wybaczcie ale nie byłabym sobą jakbym nie skojarzyła bałwanów i polityków, to było silniejsze ode mnie

Cadbury Mousse Snowman, mleczna czekolada w kształcie bałwanka z musem waniliowy. O ile dobrze pamiętam to w komentarzach największe zainteresowanie właśnie wzbudził ten bałwanek. Nie dziwię się, moją ciekawość również rozbudził najbardziej ze wszystkich świątecznych słodyczy. Wybór tego produktu do tej recenzji był więc dziecinnie prosty, na resztę przyjdzie jeszcze czas. A teraz przechodzę do meritum (wow, takie naukowe słowo).

Smak: o czekoladzie Cadbury już parę razy pisałam, więc raczej wiadomo czego się można spodziewać. Jest przede wszystkim bardzo mleczna. Ci producenci naprawdę stawiają na nabiał w tej czekoladzie. Trochę szkoda, że chociaż w połowie nie stawiają tak na kakao, którego można dostrzec wyraźny brak. Ale tak właściwie to ta czekolada mi smakuje, nie wiem co w niej jest,  że tak mi przypadła do gustu. Nie jest słodka do porzygu, trochę tłustawa ale bez zbędnych dodatkowych wrażeń smakowych, związanych ze zjełczałym tłuszczem. No ale w tym produkcie nie chodzi tylko o czekoladę, bo to by było trochę nudne. W środku skrywa się mus, biały lekko puszysty mus. Nie jest wprawdzie tak napowietrzony jak deserki Aero, lecz wyczuwam taką bąbelkową konsystencję. Chyba najlepszym słowem do opisania tego  będzie „puszysta”.
Oczywiście jest mleczna, bo jakże inaczej, i delikatnie tłustawa. Nie za mocno słodka, tak jeszcze w normie. Rozpływa się w ustach. Tylko, że ja tu wanilii nie czułam, mimo moich ogromnych starań. Trochę szkoda, bo smak waniliowy sprawiłby, że ten produkt stałby się moim numerem uno wśród dotychczasowych rzeczy Cadbury, a tak to trochę odejmę. Nie zmienia to faktu, że ten bałwanek jest bardzo blisko ideału, mimo pewnych braków mogę go polecić.
Ocena: 9/10
Kaloryczność: 100g/560kcal, porcja(30g)/165kcal
Gdzie kupiłam: Coś słodkiego
Cena: 4,99zł
No, choinka przystrojona i kiczowata, piernik spalony upieczony, prezenty kupione i pokój odgruzowany, jeszcze tylko jutro ostatnie szlify i będzie żarcie i prezenty. :D
Pa

18 komentarzy:

  1. Czekolado-czemu tak kusisz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znęcam się nad tobą tą czekoladą, prawda ;D

      Usuń
    2. A ja dziś oglądałam ponad godzinny film o czekoladzie-wiesz, że jest taki zawód jak konsultantka do spraw czekolady? Pani musi zjeść dziennie pół kilo czekolady-taka praca :)
      Aha i eksperci mówili,że smak czekolady-prawdziwej czekolady człowiek rozpoznaje dopiero od 50 % masy kakaowej. Mleczne czekolady są zupełnie czymś innym.
      Po tym filmie poszłam zgrzeszyć, trudno :(

      Usuń
    3. Boże, moja wymarzona praca istnieje :D
      Może i od 50% jednak nie zmienia to faktu, że mleczną uwielbiam, tak jak białą.

      Usuń
    4. Istnieje, istnieje. I jeszcze jej za to płacą :)
      a w ogóle czekolada zmarszczki wygładza, trzeba jeść na zapas-ale to znów znika, jeżeli cukier będzie w ilości większej niż 30 %-czekolada 70 % ma go 29, czyli trzeba takie jeść-dla zdrowia. Bo inne to tylko dla smaku się jada. Od dziecka zapobiegam więc zmarszczkom ;)

      Usuń
    5. Czekoladą 70% to mogę najwyżej gębę smarować a nie jeść ;D
      To ja już wiem gdzie powinnam składać CV ;)

      Usuń
  2. Zjadłabym. Szkoda, że w Polsce nie ma wielu godnych polecenia sezonowych limitek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku jakoś strasznie ubogo jest w tym zakresie.

      Usuń
  3. Uwielbiam tego bałwanka, zawsze ginie w męczarniach, zaczynam od głowy :>
    Też się cieszę, że nie ma śniegu, kwiecień dostarczył aż nadto wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczęłam od głowy, przynajmniej szybko ginie, nie? ;D
      Zazwyczaj ja marudzę na brak śniegu w grudniu ale w tym roku jakoś mi się odmieniło.

      Usuń
  4. Haha , ja też gdziekolwiek jak usłyszę słowo bałwan , cyrk itp:. to mam skojarzenie z rządem :P
    A ja tam chcę śnieg :<
    Ten bałwanek wygląda cudnie - a to nadzienie musi rozpływać się w ustach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na scenę polityczna trudno nie mieć takich skojarzeń.
      Rozpływa się i to jak <3

      Usuń
  5. Jadłabym kilogramami, przysięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliby to dać w formie smarowidła, czekolada pomieszana z delikatnym musem.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja zjadłam i również chcę nowego. ;D

      Usuń
  7. Dobrze, że napisałaś że to bałwanek... Z daleka wygląda jak penis :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głodnemu chleb na myśli (a głodny głodnemu wypomni ;D)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.