17.11.2013

Schuetzli Czekolada mleczna z nadzieniem kakaowym, Lidl


Szwajcarskie masło.

Według danych zebranych przez organizację  Leatherhead Food Research Polacy spożywają około 6,1kg czekolady rocznie. Plasuje nas to na 11 miejscu, zaraz za Francuzami (6,3kg)ale za to przed Rosją i, o dziwo, Stanami Zjednoczonymi.  Chociaż nie mieścimy się w pierwszej 10, to jesteśmy na liście dwudziestu największych czekoladocholików na świecie. Czujecie jak rozpiera was ta duma? A kto się znalazł w pierwszej dziesiątce, możecie zapytać (taaa, już widzę ten grad pytań). Dla mnie pewnym zaskoczeniem była Dania, Kanada i Norwegia, bo te kraje nie kojarzą mi się za bardzo z czekoladą. Irlandii i Wielkiej Brytanii można było się spodziewać na tej liście ale nie pomyślałabym, że tak wysoko.  Za to żadnym zaskoczeniem nie była dla mnie obecność Francji, Belgii (8,3kg) oraz krajów germańskich: Niemcy(8,2kg), Austria(8,8kg), no i absolutni rekordziści - Szwajcaria(11,9kg). Wyobrażacie sobie zjedzenie takiej ilości czekolady? Przykładowo, 1 tabliczka to 100g, z czego wychodzi, że 1kg czekolady to 10 tabliczek. Hmm, z moich obliczeń to będzie około 120 tabliczek czekolady rocznie, 10 na miesiąc. Według was to dużo czy mało? Oczywiście tabliczki to tylko przykład, są jeszcze batoniki, polewy, czekolada w cieście, czy jako dodatek do deserów, tylko, że to, to już są obliczenia nie na mój rozum. A po co właściwie wspominam o tym rankingu? A po to aby nawiązać do czekolady ,niby szwajcarskiej, z Lidla.
Schuetzli Milk chocolate with a cocoa crème filling. Właściwie to nie wiem czemu nie napisałam tego po polsku, a co tam: czekolada mleczna z nadzieniem kakaowym, prosto i krótko. Zakupiona podczas tygodnia alpejskiego w Lidlu. Oprócz tego były jeszcze trzy inne smaki: biała z nadzieniem migdałowo-śmietankowym,mleczna z orzechami laskowymi i nugatem oraz ciemna z migdałami. Fajnie się złożyło, że akurat wybrałam tą wersję, jak widać na innych blogach są recenzję tamtych smaków, a ja dopełnię obrazu tą wersją.  Od razu informacja dla napalonych, te czekolady są w sprzedaży chyba tylko w czasie tygodnia alpejskiego/niemieckiego, normalnie raczej ich nie spotkacie. 
Smak: co pierwsze rzuciło mi się w oczy to, to, że czekolada była bardzo miękka. Normalnie rozpływała mi się w palcach. Dało by się to zrozumieć jakbym miała w pokoju tropiki ale ja mam najzimniejszy pokój w całym mieszkaniu. Ale w porządku, palce wytarłam (oblizałam), niczego nie upaćkałam, więc nie powinnam być za bardzo upierdliwa. Jest to czekolada mleczna, w słodkości podobna do Milki, może ciutkę mniej. Kakao było względnie wyczuwalne, w poziomie dość przyzwoitym, jak na czekoladę mleczną. Dobra, przyzwoita czekolada, jak na mój gust. Z pewnością lepsza niż nadzienie. Nadzienie powinno być mocno kakaowe, tego można by się spodziewać, prawda? Kakao powinno walić drzwiami i oknami. No ale nie wali, w odróżnieniu od smaku masła. 
Powaga, ja głównie czułam smak masła, bardzo słodkiego masła o lekkim zabarwieniu kakaowym ale wciąż masła. To było lekko rozczarowujące. Mocno tłustawe, o konsystencji… no właśnie masła. Nie było obrzydliwe, smak miało całkiem niezły ale nie tego się spodziewałam. Myślałam, że to będzie smak gorzkiej czekolady w czekoladzie mlecznej, a dostałam sami -wiecie -co (nie Voldemorta, masło) Czy było złe? Tego bym nie powiedziała. Było wprawdzie nieco za słodkie i za mało kakaowe ale dało się to zjeść ze względną przyjemnością, jak minęło pierwsze rozczarowanie i zdziwienie (masło???). Nie do końca zadowolona ale nie obrzydzona.
Ocena: 7,5/10
Kaloryczność: 100g/589kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 3,33zł

A z lidlowskich ciekawostek to jutro będzie coś, co mnie zaintrygowało: lody piernikowe. Wprawdzie jest zimno jak w psiarni ale niska temperatura nie przeszkadza w jedzeniu lodów w domu ;D
Pa

20 komentarzy:

  1. Może i o smaku masła, ale jedno trzeba tej czekoladzie przyznać - szatę graficzną ma bardzo szwajcarską, nie pozostawia wątpliwości gdzie została wyprodukowana. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, grafika wybitnie szwajcarska.

      Usuń
  2. Tak się zastanowiłam, ile czekolady rocznie ja pożeram i wychodzi na to, że co najmniej 15-20 kg. Zdecydowanie zawyżam statystyki.
    Ta czekolada jakoś mnie nie kusiła w trakcie tygodnia alpejskiego, wzięłam białą i była to najlepsza biała czekolada ever, mam nadzieję, że zrobią jeszcze taki tydzień :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie też zaczęło zastanawiać ile czekolady ja jem i wyszło mi, że na pewno więcej niż statystyczny Polak.
      Też mam taką nadzieje, wtedy i ja wezmę białą.

      Usuń
  3. Coś mi tu nie pasuje. Czuję, że 6,1 kg czekolady to ja sama zjadam przez rok, wobec tego gdzie dane dotyczące pozostałych 40 mln ?
    Po co kupować szwajcarskie masło, skoro można wybrac Shogotetny, wielbię cię o Lidlu, że nie muszę za nimi jeździć na drugi koniec miasta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noworodki zaniżają średnią ;D
      Schogetteny przestały mi smakować, kiedyś to była czekolada a teraz to też słodkie masło :(

      Usuń
  4. O a miałam ją kupić ... ale i ta najbardziej kusiła mnie wersja białej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz pewnie bym wzięła białą ale wtedy miałam chwilowo dość białych czekolad.

      Usuń
  5. Chodzi Ci o lody z kawałkami ciasteczek korzennych i sosem korzennym? Jeśli tak, to jadłam je w zeszłym roku i były świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiem czy to, to. Widziałam tylko napis lody piernikowe i stwierdziłam, że więcej informacji nie potrzebuję ;D

      Usuń
  6. Przegapiłam te czekolady, ale nie mam (chyba?) czego żałować, chociaż recenzje białej są dobre. Patrzę komentarze i stwierdzam, że czyjeś normy jedzenia czekolady wyrabiamy. Podobnie byłoby z czytaniem książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?
      Jak słyszę, że większość polaków w roku nie tknęło ani jednej książki, to mnie to dziwi, u mnie w tym roku to i tak czytanie słabo idzie ale dwucyfrowa liczba jest.

      Usuń
  7. Mi teraz żadna ilość czekolady nie pomoże ukoić nerwów,ale muszę spróbować podnieść statystyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nerwowy okres?
      Tak, koniecznie trzeba podnieść statystykę, to niemożliwe żeby Niemcy byli lepsi ;D

      Usuń
    2. Nerwowy, nerwowy. Tata w szpitalu po zawale leży na intensywnej terapii.

      Usuń
    3. Współczuję i życzę tacie zdrowia. Trzymam kciuki, że szybko stanie na nogi.

      Usuń
  8. Kurdę...nawet nie wiesz jak narobiłaś mi ochotę tą czekoladą...miałam dzisiaj intensywny dzień i dodatkowa porcja cukru na pewno by mi się przydała;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic dziwnego, wolontariat to jednak kupa roboty.

      Usuń
  9. Jakoś zapomniałam ją kupić, ale chyba nic straconego, skoro spodziewałam się czegoś lepszego.

    10 tabliczek w miesiącu to 1/3 tabliczki dziennie, patrząc na to że nie jadłoby się innych słodyczy to żaden problem.

    A w sumie gdybym miała szalony metabolizm to mogłabym i wsuwać tabliczkę dziennie, tylko nie takiej mega słodko-mulącej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nadzwyczajnego to nie było więc i nie ma czego żałować.
      mżadnych innych słodyczy nie jadła to by pewnie u mnie by było cała tabliczka czekolady dziennie ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.