02.11.2013

Milka Cake&Choc i Heidi Biała czekolada z płatkami i orzechami.



Ale to już było plus neutralna czekolada

Nie planowałam dwóch recenzji ale po spróbowaniu ciastek Milki stwierdziłam, że jedna nie będzie wystarczać bo… no właśnie, o tym będzie niżej.  Ale najpierw pragnę was poinformować, że wchodzenie na niemiecką stronę Milki stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego i spokoju ducha. Tyle tam jest dobrych rzeczy, które w Polsce ani widu ani słychu, że człowiek tylko patrzy i ślini się do monitora .Pozostaje nadzieja, że może kiedyś w naszych sklepach też będzie można dostać te produkty. Konkretnie chodzi mi o te: czekoladowe jajeczka z nadzieniem,chyba mlecznym, batonikowa wersja czekolady Toffee Wholenut (ganznuss oznacza cały orzech), pralina z musem kakaowym i ciastka, które kiedyś były w Empiku, a ja głupia ich nie kupiłam. Było tam jeszcze parę innych ciekawostek ale właśnie te spowodowały mój ślinotok.  A kończąc tą milkową tematykę, w Społemie kupiłam w czwartek Milkę Bubbly. No co, tania była, grzech nie skorzystać.
Milka Cake&Choc czyli ciastka biszkoptowe z kawałkami czekolady mlecznej z mleka alpejskiego i z nadzieniem czekoladowym. Tak właściwie to spokojnie mogłabym skopiować wpis o Choco Twist, bo te dwa produkty różnią się w niewielkim stopniu. A co mi tak, skopiuję i skreślę to co się nie zgadza, nie widzę większego sensu w pisaniu tego samego tylko innymi słowami. Zanim jednak przejdę do smaku to jeszcze parę słów o samych ciastkach. Jest ich w opakowaniu 5, tak jak poprzednio są zawinięte w folię, tak jak poprzednio są tłustawe w dotyku i nie tak jak poprzednio wyglądają tak, jak są przedstawione na opakowaniu, szczerze to mnie to najbardziej zaskoczyło.
Smak: po rozpakowaniu ciastka do mojego nosa dotarła miła i przyjemna woń ciasta biszkoptowego, potem mogło być tylko lepiej. Już po samym zmacaniu można było się zorientować, że nie pożałowali tłuszczu, na palcach została tłustawa warstwa. Ciastko jest dobrze wypieczone ale nie wysuszone, nadal jest wilgotne i mięciutkie. Oczywiście jest słodkie ale nie idzie to w stronę wybuchu w cukierni, mnie nie zasłodziło. Na języku również było czuć lekką tłustawą warstwę ale samego posmaku tłuszczu nie wyczułam. Wyczułam za to delikatny mleczny smaczek, który nadawał pewną delikatność. W samym ciastku jest pełno małych kawałków czekolady, musicie mi uwierzyć, jest ich od groma i ciut, ciut. No i tu następuje różnica, w tej wersji jest mniej małych kawałków czekolady jest za to nadzienie czekoladowe w samym środku. Przyznam, że podczas spożycia pierwszego biszkopcika byłam rozczarowana, nadzienia było mało i było ono stwardniałe, a spodziewałam się takiej konsystencji jak w rogalikach. Już miałam zacząć mentalnie ochrzaniać Milkę, gdy wzięłam drugiego biszkopcika. 

W tym drugim wypadku czekolady było więcej i przypominała taką nieco gęstszą Nutelle, czyli w pierwszym wypadku miałam pecha. Dalej jednak będzie dalsza cześć samoplagiatu. Można by się spodziewać, że te kawałki ta czekolada będą smakować tak samo jak zwyczajna mleczna czekolada Milki ale tak nie jest. Moim zdaniem jest ona nawet lepsza. Przede wszystkich tutaj wyczułam kakao, sama nie mogłam w to uwierzyć ale to najprawdziwsza prawda. Słodycz jest jednak na takim samym poziomie, czyli wiadomo czego w tym zakresie można się spodziewać. Podsumowując, jeżeli smakował wam Choco Twist to możecie spróbować tej wersji, właściwie smakuje podobnie. Polecić mogę, bo mi bardzo smakowało tylko trochę szkoda mi tego, że wydałam kasę na dwa podobne smakowo produkty. Oh, well, człowiek uczy się na błędach.
Ocena: 10/10(bo w końcu poprzednia Milka tyle miała punktów)
Kaloryczność: 100g/420kcal, porcja(35g)/146kcal
Gdzie kupiłam: Empik
Cena: 6,99zł

A skoro przy tym opisie za bardzo się nie napracowałam to rzucę jeszcze tym produktem
 
Czekolada Heidi, Biała z karmelizowanymi orzechami laskowymi i płatkami kukurydzianymi. Tą czekoladę rodzice przywieźli z krakowskiej Almy, niedokładnie o coś takiego mi chodziło, bo tą wersję równie dobrze można kupić  w Realu ale wiecie, nie zagląda się darowanemu koniu w zęby*. Heidi jest szwajcarską marką (Edycja: rumuńską marką ale założyciel był szwajcarem, więc dalszego wpisu nie będę poprawiać), co tłumaczy moją gwałtowną potrzebę ogłoszenia neutralności poprzez jodłowanie.  Posiadają w asortymencie czekolady (Gourmet, Grand’or,Dark i Pure) batoniki, praliny oraz sezonowe łakocie, no wiecie, mikołaje, króliki, te sprawy. Nie mam zielonego pojęcia kiedy weszły do sklepów, ja o istnieniu tych czekolad dowiedziałam się zaledwie parę miesięcy temu, ma się ten refleks. Ale nic to. Pełna nadziei, bo w końcu Szwajcarzy znają się na czekoladzie, oworzyłam tekturowe opakowanie.
*chyba, ze obce wrogie wojsko oblega miasto, a wy akurat mieszkacie w Troi, wtedy to przysłowie zmienia się w „Burn that shit down”
Smak: biała czekolada, jak to biała czekolada, jest bardzo słodka, porównywalna z innymi podobnymi, pod tym względem wcale mnie nie zaskoczyła. Przez słodycz wyraźnie przebijał się smak słodkiej śmietanki tzn. mleczny, nieco słabiej, acz nadal silnie, trąciło wanilią. I tym razem jest to wanilia, a nie wanilina, yay. Chociaż sama czekolada jest dość tłusta, to nie miała posmaku starej margaryny i nie miałam ochoty po zjedzeniu wyszorować języka pumeksem. Jest całkiem dobra ale moim zdaniem Lindt ma lepsze białe czekolady. Ale może dodatki mnie bardziej zachwyciły? No więc, płatki kukurydziane dają się wyczuć, przecież trudno nie poczuć czegoś, co chrzęści pod zębami. Płatki jak płatki, są kukurydziane i tak właśnie smakują. Dają tej czekoladzie takiego lekkiego śniadaniowego posmaku, ten element pasuje. 
Zresztą orzechy laskowe również się idealnie wpasowały. Są w całości i smakowały jak, no orzechy. Nie czułam tej karmelizacji, wręcz przeciwnie, czułam lekką goryczkę tychże orzechów, może po prostu trafiła mi się gorsza partia. Trudno mi się określić wobec tego produktu, niby wszystko było w porządku, było bardzo smaczne a wady były minimalne ale tak szczerze to zjadłam ją bez żadnych emocji. Na kolana nie powaliła, spodziewałam się ciutkę więcej biorąc pod uwagę cenę. Nie odrzucam możliwości, że może inne smaki są znacznie lepsze ale ta to jest taka „MEH”.  Można kupić, może smakować ale oczekiwałam coś innego.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/630kcal
Gdzie kupiłam: Alma
Cena: około 7zł, nie wiem dokładnie

Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam jak zobaczyłam, że w Lidlu od 7.11 będą w sprzedaży rogale świętomarcińskie. Pewnie poznaniacy mnie zjedzą, bo wiadomo, że lepsze byłyby takie świeżutkie z poznańskiej piekarni ale sorki, mieszkam gdzie mieszkam i jest to obecnie jedyna możliwość spróbowania chociaż namiastki tego rogala. Proszę więc o litość i zrozumienie ;D
Pa

37 komentarzy:

  1. Jak pierwszy raz zobaczyłam te ciastkowe wynalazki Milki to strasznie się na nie napaliłam, ale teraz już mi chyba przeszło, takie gniotowate trochę się wydają :P
    Też kiedyś próbowałam jakąś Heidi z orzechami, chyba mleczną, ale jak za tą cenę szału nie robi.
    Aha, i dzięki za info o rogalach w Lidlu, też zawsze chciałam ich spróbować, planowałam nawet wycieczkę do Poznania specjalnie w tym celu. xD I kiedyś pewnie taką wycieczkę odbędę, ale póki co spróbuję lidlowskich rogali :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej zaoszczędziłaś trochę kasy ;)
      No właśnie, za tą cenę spodziewałam się czegoś więcej
      Ja z mamą planowałam poprosić kuzyna by wysłał trochę rogalików ale skoro będzie w lIdlu to nie będziemy zawracać mu głowy.

      Usuń
  2. Cieszę się, że tych ciastek nie kupiłam, a kusił mnie, Choco twist były pyszne i jeżeli mam do jakichś wrócić, to właśnie do nich.
    Też chyba się skuszę na rogala w Lidlu, ostatnio do pracy kupuję tam donuty, są całkiem niezłe na szybką słodką przekąskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnicy między nimi prawie nie ma więc zbyt wiele nie stracisz ni kupując tej wersji.
      Ja się tylko zastanawiam o której iść żeby były jeszcze cieplutkie.

      Usuń
    2. Przed 9 u mnie jeszcze nie ma świeżego pieczywa poza kajzerkami, też jestem ciekawa, kiedy mają pierwszą turę innych wypieków.

      Usuń
    3. Powinni wywiesić harmonogram ;)

      Usuń
  3. Ohoho, zapraszam do Poznania na rogale, żadnych tam z Lidla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kiedyś skorzystam, chcę zobaczyć Poznań.

      Usuń
  4. A właśnie się zastanawiałam czym te dwie wersje się różnią :)
    Rogale marcińskie kocham, ale kupię w piekarni, gdzie niemal kopiują te z Poznania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz wiesz ;D
      U mnie nie ma takiej piekarni, w tamtym roku prawie całe miasto obeszłam w poszukiwaniu czegoś podobnego do tych rogali.

      Usuń
  5. Te ciastka od milki w ogóle mnie nie kuszą ale ta czekolada :) To inna bajka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat czekolada ma magiczne właściwości przyciągające ;D

      Usuń
  6. Mam schowane te ciastka i muszę w końcu spróbować; czytam, że dobre, ale też czytam, że średnie. Natomiast Heidi to dobra rzecz, z "almowych" warto też spróbować czekolad Isis i (niemalże) legendarnych :d Dolfin.
    Przydatna informacja o rogalach, chociaż ja w zeszłym roku się szarpnęłam i zamówiłam na Allegro z Poznania :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wynika, że smakowa są między średnimi i dobrymi ;D. Isis czyli kolejna marka o której teraz się dowiedziałam a Dolfina to jeszcze kiedyś sobie na pewno kupię.
      W tamtym roku byłam blisko zamówienia ich poprzez Allegro ;D

      Usuń
  7. te jajka z mlecznym nadzieniem Milki są przeraźliwie słodkie, zjedzenie całego naraz jest niewykonalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Normalnie czuję jakby ktoś mi rzucił wyzwanie ;D

      Usuń
    2. mam jeszcze 2 takie w domu, chętnie bym Ci wysłała ale pewnie w kopercie nie przetrwa :(

      Usuń
    3. W kopercie raczej nie ;D Może kiedyś uda mi się je zdobyć inną metodą :D

      Usuń
  8. Ja też dzisiaj jadłam te ciastka są przepyszne !!!!!!!!!!!!!!!! Bardziej mi smakują te z nadzieniem niż bez, bo wydają się jednak nieco mniej tłuste ;)
    Ja też nie mogę odżałować tych smakołyków na stronie Milki ....ale bubbly d*** niestety nie urywa :(
    Co do Marcińskich rogali to je ubóstwiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi przypomniałaś, że nie zrobiłam testu kartki, czyli nie przycisnęłam kartki do ciastka aby zobaczyć ile tłuszczu się odbije na niej. Teraz to już za późno.
      Nieco szkoda z tym Bubbly ale mam nadzieje, że chociaż nie będzie przesłodzona.
      Ja się nie mogę doczekać momentu w którym je spróbuję.

      Usuń
  9. http://www.amazon.de/dp/B009HP8ERU/ref=nosim?tag=milkaamavela-21 to kiedyś było w sklepach - wydaje mi się, że oprócz czekoladowego musu był z orzechów laskowych i bodajże karmel
    http://www.amazon.de/dp/B005TP8HDS/ref=nosim?tag=milkakekse-21 te ciastka jadłam w Polsce, ale w mieście przy polsko-czeskiej granicy, moim zdaniem bez zachwytu
    a na to : http://www.amazon.de/dp/B006YLTMLW/ref=nosim?tag=milkaostern-21 opakowanie natknęłam się kilkakrotnie w okolicy Wielkanocy, tylko trzeba pozachodzić do takich osiedlowych sklepików, gdzie czasem są niemieckie słodycze (u mnie takich na pęczki, mimo, że do Niemiec daleko).

    OdpowiedzUsuń
  10. Te ciastka to z pewnością były w Empiku, nawet je macałam i zastanawiałam się czy brać ale pomyślałam, że zdążę, nie zdążyłam i teraz lekki żal chwyta.
    Też mi się wydaje, ze może uda mi się coś ciekawego znaleźć w takich sklepach, szkoda, ze nie mam ich bliżej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie widzę oceny tej Milki :( Ślepam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ślepiasz, ja za to tak, poprawiam ;D

      Usuń
  12. Jadłam te jajka z milki i potwierdzam, że są tak słodkie że można umrzeć ;D ale dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to by była moja wymarzona śmierć ;D

      Usuń
    2. Masz 100% rację ;)
      Są mega słodkie, ale przepyszne, kiedyś dawali w Tesco do kawy Jacobs jako gratis ;) W zyciu tak dobrych jajek nie jadłam, a dołączaną do nich maltką fioletową łyżeczkę mam do dziś :D

      Usuń
    3. hmm, czyli będę musiała uważnie przeglądać gazetki Tesco w nadziei, że może się tam pojawią :D

      Usuń
  13. Nawet nie masz pojęcia jak mi smaka narobiłaś;] Chyba powinnam Cię za to znienawidzić;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Ej, ale Heidi to marka rumuńska, a nie szwajcarska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na ich stronie znalazłam taką informację "Heidi Chocolat SA was founded in 1994 by the Swiss family Laederach, the owner of Confiseur Läderach AG, a famous Swiss producer of premium chocolate and confiserie products." więc wyszłam z założenia, że skoro założył ją szwajcar to jest szwajcarska.

      Usuń
    2. Ale na dzień dzisiejszy produkcja rumuńska jak byk - obczaj opakowanie ;)

      Usuń
    3. Rzeczywiście, teraz doczytałam, dzięki za poprawienie, później zedytuję

      Usuń
  15. ta czekolada... byłaby moim ideałem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, tak samo ale jednak nie do końca mnie zadowoliła, zdarza się ;D

      Usuń
  16. Te jaka Milki są czasem dostępne w okresie Wielkanocy, rok czy dwa lata temu były w ELeleclercu :)

    OdpowiedzUsuń