27.10.2013

Wedel, Czekolada Creme Brulee



Kremowy szok

Taaa, przyznać się, ile osób po przeczytaniu słowa „Wedel” spodziewa się pisemnego odpowiednika spalenia paru wiosek, zabiciu całego oddziału najlepszego wojska i kopnięcia schorowanego psa, hę? Między młotem a prawdą, raczej nie dawałam powodów do sądzenia, że czekolady Wedla mogą mi smakować. Rzekłabym zupełnie coś innego, bo zazwyczaj jak była mowa o wedlowskich khem wyrobach czekoladopodobnych, ledwo powstrzymywałam wylewający się hektolitrami jad. Nawet bym nie spojrzała na dzisiejszy produkt, gdyby nie komentarz, w którym była pochwała omawianej czekolady, a jako, że miałam imieniny wyprosiłam taki prezent. Od razu piszę, dzisiaj nie będzie recenzji negatywnej, chociaż nie powstrzymam się przed dowaleniem to tu, to tam Wedlowi, takie me słowa, a tutaj me słowa to prawo, a prawo to ja.
Czekolada o smaku Creme Brulee. Teraz powinnam zrobić wykład o tym, czym jest Creme Brulee, jak się go robi i ble ble ble ale po co. Robić nie robiłam a teorię to sami możecie z łatwością znaleźć. Nie, wolę zająć ten fragment na rozważenie, co  się właściwie stało z Wedlem. Zacznijmy od tego, że marka Wedel od dawna przestała być w posiadaniu polskich łapek. Pokrótce, najpierw w 1991 został sprzedany Amerykanom z PepsiCo, potem pod koniec lat 90 nowym właścicielem stał się producent czekolad Cadbury, czyli witajcie Anglicy. O ile dobrze pamiętam, to w tym czasie Wedel jeszcze smakował dość dobrze. Kłopoty zaczęły się, kiedy to Cadbury zostało przejęte przez Kraft Foods(2010). A jako, że Kraft miało w swoim posiadaniu również Milkę i Alpen Gold, to żeby nie dopuścić do monopolu jednej marki, UE kazała sprzedać Wedla komuś innemu. Ten ktoś inny to japoński koncern Lotte. I już w tym momencie z pewnością możemy mówić  o znacznym pogorszeniu się wyrobów wedlowskich, a może wszystko zaczęło się jeszcze wcześniej, kto wie. Faktem pozostaje, że czekolady zaczęły bardziej przypominać w smaku słodką margarynę wymieszaną z plastikiem, a produkty zaczęły tajemniczo tracić na wadze, co nie odzwierciedliło się w niższej cenie. Tak przykładowo to nawet omawiana dzisiaj czekolada nie ma 300g, jak zazwyczaj mają większe tabliczki, tylko 289g. Niby niewielka  różnica ale, jak dla mnie, takie coś świadczy o próbie zrobienia konsumenta w bambuko, który może nie zauważy różnicy 11gramów.Dobra ale koniec już z tymi pierdołami, przechodzę do konkretów. 
Smak: czekolada, no cóż czekolada.
Tutaj nie zmienię zdania co do jakości wedlowskich czekolad. Może jest minimalnie lepsza niż inne ale to nie jest wielki powód do chwały. Jest mleczna, nie przesłodzona z lekkim tłuszczowym posmaczkiem. Nie powiem, że to była słodka margaryna ale jednak trochę zalatywało tanim tłuszczem.  Kakao było minimalnie wyczuwalne, co tylko odrobiną poprawiło smak tego wyrobu. Gładka i roztapiała się w ustach. Generalnie jakbym miała oceniać tylko samą warstwę czekoladową, dałabym 5, bo zjeść się dała ale za smaczna nie była. Moją aprobatę zyskało za to nadzienie i to ono poprawiło ogólny smak całego wyrobu. Na zdjęciu widać, że jest ono podzielone na dwie części, zacznę zwyczajowo od białej. Jest ona bardzo słodka ale również wyraźnie waniliowa w smaku. Znaczy waniliowa, nie oszukujmy się, tu nie ma wanilii tylko aromat ale i tak jest dobrze, że wyczuwam ten smak. Jest również delikatnie śmietankowy. Nie jest gładki, zawiera małe słodkie kryształki, pewnie to cukier trzcinowy. A nie, zaraz, przypatrując się składowi stwierdzam, że to chyba płatki karmelowe, mój błąd.

Ta część jest niezła, jednak najlepszy jest karmel.  Ni to gęsty, ni to płynny, taki pomiędzy. Bardzo słodki, jak to karmel ale również z mocnym maślano-śmietankowym smakiem. Dawno nie próbowałam tak dobrego karmelu, ten smak mnie ostatecznie przekonał do tego produktu. Tak więc, jak widzicie, chociaż sama czekolada mnie nie zachwyciła to nadzienie z karmelem już tak. Oczywiście, czy wy to spróbujecie, zależy od was, cena i marka nie zachęca do eksperymentów. Ja sama zdaję sobie sprawę, że gdyby nie moje imieniny, nie kupiłabym tego, bo ryzyko, że nie będzie mi smakować było zbyt wielkie. To powiedziawszy stwierdzam, że wcale nie żałuje, że poprosiłam właśnie o tę czekoladę na prezent. Chociaż inne produkty Wedla nadal są na mojej czarnej liście, to ten był smaczną i przyjemną niespodzianką.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/520kcal, porcja(25g)/130kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 9,89zł

Już na wątku lidlowych została podana ta informacja ale dla tych co nie przeglądają wizażu/tego akurat wątku powtórzę: od jutra (28.10) w Lidlu będzie promocja na czekolady Bellarom, w tym na polecaną przez mnie czekoladę kawową. Jeżeli chcecie spróbować cokolwiek z owych produktów, to macie szanse.
Pa

43 komentarze:

  1. Mam wedlowksa czekolade w zapasie, chyba dzis otworze ;) A co do karmelu, to widzialas limitowana edycje marsa ?
    Najlepsze zyczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Limitowana edycja Marsa? nie widziałam, muszę się rozejrzeć, dzięki za cynk :)
      Dzięki za życzenia ;)

      Usuń
  2. Jak dla mnie, to Wedel nie jest taki zły, może ich czekolada nie jest najwyższej jakości, ale mają kilka całkiem udanych produktów. Z tym że to nie to samo co kiedyś, z łezką w oku wspominam czasy kiedy ich czekolady były zapakowane w żółte papierki, wtedy wedlowska czekolada to było coś! :P
    A ta czekolada też mi smakowała, jadłam też malinową z tej serii i także była dobra. Poluję teraz na smak tiramisu, myślę, że może przebić dwie pozostałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem kilka udanych produktów się znajdzie ale jednak to już nie ta marka co kiedyś.
      Ta malinowa to pewnie panna cotta, ta akurat też jakoś do mnie przemawia ;D

      Usuń
  3. A ja już nabyłam nowego Marsa ;)
    Mars Carmel

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile ja tu się mogę dowiedzieć (limitowany Mars)! Z tej serii poluję na tiramisu, chociaż Twoja recenzja mnie zaciekawiła. Jeszcze czatuję na białą + cząstki kakaowe z nowości limitowanych Wedla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiramisu mnie raczej nie interesuje, bo trochę się tego smaku boję, ale ta limitowanka marsa to już owszem.

      Usuń
    2. Tiramisu jest genialna :3

      Usuń
    3. Ech, gdyby tylko te tabliczki było w małej wersji to bym zaryzykowała i kupiła.

      Usuń
  5. Mars caramel jest pyszny ! Bez kremowej warstwy samo nadzienie ;) reszta bez zmian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak mnie zachęcić ;)

      Usuń
    2. Mamy podobne gusta ;) Czuje, że mogłybyśmy się z łatwością zaprzyjaźnić ;)
      Carmel górą !

      Usuń
    3. Przyjaźń polegająca na wspólnym zamiłowaniu do słodyczy a w szczególności do karmelu ;D Lubię to. ;)

      Usuń
  6. Śliczna ta czekolada, ale skład fatalny, aż się słabo robi... Na szczęście Matka Natura dała mi miłość tylko do gorzkiej czekolady, więc innych nie tykam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym składem to prawda, był tak długi, że żadne zdjęcie nie wychodziło ale chciałam pokazać więc pobawiłam się z paintem i składem z internetu ;)

      Usuń
    2. Nawet masło Shea się pojawia, czyżby po zjedzeniu czekoladki człowiek był piękny i gładki? ;)

      Usuń
    3. Wspaniale odżywi i nawilży przewód pokarmowy ;D

      Usuń
  7. dziś imieniny Iwony i Sabiny, a Ty jak masz na imię? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były już wcześniej, w tamtym tygodniu i wtedy dostałam :), imienia swego nie lubię i nie chcę go wymieniać ;D

      Usuń
  8. Pierwszy raz jak jadłam tą czekoladę to byłam zachwycona, później już trochę mniej, ale nadal mi smakuje. Jest jeszcze Tiramisu (nie podeszła mi) i jakaś malinowa, ale jeszcze nie próbowałam
    Kupowałam w Kauflandzie. Teraz jest po 10 zł, ale niedawno była w promocji za niecałe 7.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli pierwsze wrażenie jest najlepsze. Jeszcze ta malinowa (panna cotta) brzmi ciekawie, może za jakiś czas się skuszę.

      Usuń
    2. gdzie można ją kupić

      Usuń
    3. Widziałam ją w: Piotrze i Pawle, Społemie, Realu, osiedlowym sklepie i Auchanie.

      Usuń
  9. Mars carmel jest pyszny, choć nie przebija tradycyjnego Marsa. Karmel, po rozlamaniu batonika, ciągnął mi się zdecydowanie bardziej niż w wersji klasycznej, może to przez to, że w tradycyjnym większą część stanowi nugat.. nie wiem, ale mi smakowało i jak znajdę jakieś groszaki to się wybiorą do sklepu po następnego :)
    Co do recenzowanej czekolady, to chciałabym spróbować, ale niestety budżet nie pozwala. Chociaż, gdybym nie czytała recenzji nawet bym się nie zastanawiała by kupić, czekoladą jaką moge dopuścić do mojego przełyku, z wedla, jest jedynie gorzka/mleczna, ewentualnie pierrot/bajeczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tym bardziej muszę się rozejrzeć za tym Marsem, brzmi cudownie.
      Oj tak, czasami widzę jakiś produkt i kusi ale wiem, że w obecnej chwili nie mogę sobie na to powalić, bo muszę wydać kasę na coś innego.

      Usuń
  10. Kupiłam sobie i spoglądam na nią nieufnie, ale skoro Ty - nieustająca w 'hejtowaniu' Wedla zachwalasz, to chyba zjem :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieufnie i z nieskrywaną odrazą to ja spoglądam na otrzymaną tabliczkę Wedla z nadzieniem truskawkowym. Nie mam pojęcia co mam z tym zrobić, bo przecież nie zjem ;D

      Usuń
    2. Fuj. Nie dość, że Wedel, to jeszcze truskawkowy...

      Usuń
    3. Moja myśl była taka "Za jakie grzechy", no nic może ktoś mnie wybredny w rodzinie to zje.

      Usuń
  11. Chyba nadal się nie skuszę, może gdyby sprzedawali tę czekoladę też w mniejszych tabliczkach za niższą cenę... Może ;) Ale białej z ciasteczkami chyba spróbuję, mam ostatnio ochotę na białą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to prawda, łatwiej byłoby wydać kasę na większą tabliczkę jakby miało się wcześniej miłe doświadczenie z małą tabliczką.
      Ja wręcz odwrotnie, jakoś mnie ciągnie do mlecznej a ostatnią białą to otworzyłam głównie ze względu na kolejność.

      Usuń
  12. wiele razy już ją macałam, więc skoro polecasz, to może się w końcu skuszę :D
    marsa caramel jadłam we Francji i pycha, ale jednak klasyczny lepszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też podchodziłam do tej czekolady jak pies do jeża ale w końcu okazało się, że niesłusznie.
      Dzisiaj rozglądałam się za tym Marsem ale nie widziałam, jutro planuje zajść do Biedry, może tam będzie.

      Usuń
  13. Panna Cotta z tej serii jest jeszcze zacniejsza

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja muszę przyznać, że Wedel mnie ostatnio zachwyca. Czekolady o smakach słynnych deserów są przepyszne, ale jadłam też nowe białe ptasie mleczko i odpłynęłam... pomimo, że wcześniej nie przepadałam. Wedel się ostatnio wyraźnie zmienia na lepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptasie mleczko to jedna z niewielu wedlowskich rzeczy jaka mi smakuje, no i teraz te czekolady ale pozostałe produkty są gorszej jakości. Może się Wedel a końcu ogarnie.

      Usuń
  15. byłam bardzo ciekawa tej nowej serii czekolad. Może się skuszę...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na Wedel są bardzo smaczne, przynajmniej ta wersja.

      Usuń
  16. Ja jestem bardzo zadowolony z produktów Wedla. Uwielbiam czekolady z nadzieniem. Przyznam, że zastanawiałem się również nad pracą u nich, ale poczytałem te komentarze http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,5040 powiecie czy mogą być prawdziwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak pozostaje przy zdaniu, że większość czekolad Wedla jest po prostu słabych
      Tego na 100% nikt ci nie powie ale skoro tyle osób wypowiada się w podobnym tonie to coś może być na rzeczy.

      Usuń