04.10.2013

Marcius baton sojowy, Lidl



Jak się upić soją

Soja, ta roślina dla większości, a przynajmniej dla dużej ilości osób, kojarzy się ze zbzikowanymi wegetarianami i żarciem dla królika. Może niektórym jeszcze zaświta w głowie, że dość często pojawia się w składach, zaraz przy słowie lecytyna. Najpewniej zaś wszyscy kojarzą kotlety sojowe albo inne parówki czy pasztety. Głównie dlatego uważa się, że wegetarianie uwielbiają ten produkt, bo dzięki niemu mogą poudawać, ze jedzą mięsne produkty, za którymi tak naprawdę tęsknią i tylko z czystej przekory nie chcą się do tego przyznać.* Co zabawne spotkałam się już a paroma wypowiedziami ludzi wege, którzy nie ukrywali swojej niechęci do soi, nie ma więc reguły. Ja sama jestem jednostką wybitnie wszystkożerną i nie omieszkałam się spróbować kotlecików sojowych, które o dziwo, bardzo mi smakowały. Tak więc nie mam jakiś uprzedzeń dotyczących tej rośliny, tedy nie miałam większych wątpliwości jak brałam ten batonik.
*a teraz proszę odłożyć te zgniłe pomidory i jajka, to nie jest moja opinia tylko niektórych osób, nie do mnie pretensje.
Marcius baton sojowy o smaku kokosowym w polewie kakaowej. Niby to jest baton ale mam pewne wąty, głównie ze względu  na wagę tego produktu. 100gramów to jednak trochę dużo, tyle ma przeciętna tabliczka czekolady. Ale pomijając to, to chyba nie trzeba być geniuszem, aby domyśleć się co mnie skłoniło do zakupu tego produktu, tak jest - kokos. Właściwie to smak kokosowy, bo w składzie nie doczytałam się tego składnika w innej postaci niż jako aromat. Ten baton został zakupiony jakoś w lipcu, pod wpływem chwili, a potem rzucony w kąt. Może nie zapomniany ale ciągle spychany na bok, bo zawsze było coś ciekawszego do zjedzenia. Powinnam bardziej zastanawiać się na co wydaje forsę.

Smak: polewa, wedle opakowania, jest kakaowa, a według mojego smaku jest beznadziejna. Ja tego kakao w ogóle nie czuję, chyba, że pod słowem „kakao” producent rozumie „miękki plastik”, wtedy jestem skłonna się z tym zgodzić. Mało słodka za to bardzo tłusta, taka bezpłciowa ale da się przełknąć, szczególnie, że nie jest zbyt gruba. Za to nadzienie, uuuu nadzienie to jest inna bajka. Ostrzegam, że w tej bajce straszy stary, pijany dziad zalatujący spirytusem. Przejrzałam skład jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz i nie znalazłam wzmianki o alkoholu. Tylko, że go wyraźnie czułam. Myślicie, że to może batonik zaczął fermentować sam z siebie? Innego wytłumaczenia nie mam na to zjawisko. Oprócz fatalnego alkoholowego posmaku, lekko ale naprawdę lekko dało się wyczuć kokos, konkretniej jego aromat. No i nie mogę zapomnieć o mdlącej słodyczy, która wgryza się w podniebienie, zęby i pamięć. Konsystencja przypomina stary marcepan. Chyba nie będzie dla was zaskoczeniem, że jestem zdecydowanie na nie. Nawet ćwiartki nie dałam rady zjeść, prawie wszystko poleciało do kosza, tam gdzie było jego miejsce. Sorry Marciusu ale ta znajomość nie ma szans na dalszy jakikolwiek rozwój. Zdecydowanie odradzam.
Ocena: 1/10
Kaloryczność: 100g/443kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena:1,99zł

Byłam wczoraj w Tesco, po gwiazdki MilkyWay, przeszłam cały sklep i wyszłam z niczym, bo nie znalazłam tego produktu. Ktoś był i widział te gwiazdki, czy to będzie taki produkt Yeti- wszyscy słyszeli ale nikt nie widział? Nie będę rozpaczać jak nie kupię, byłam tylko ciekawa jak to smakuje.

Nie wiem jakim sposobem dopiero niedawno zorientowałam się, że wyszła druga zapowiedź filmu „Hobbit”. Ekscytuję się jak dziecko podczas wigilii, czekające, aż wszyscy w końcu się nażrą żeby otworzyć prezenty(serio, ile można jeść). Moje reakcje postanowiłam wyrazić w gifach.  Nie są moje (gify, nie reakcje), znalazłam je w czeluściach Internetu.
Przed obejrzeniem zapowiedzi
Po obejrzeniu
Zachowanie Thorina, wobec mojego ulubionego hobbita, mogę podsumować tak: 
I moja reakcja na głos Smauga aka Benedicta „Sherlocka” Cumberbatcha
Trochę to niepokojące biorąc pod uwagę, że jest to ziejący ogniem SMOK. Ale co tam, skoro Danny (odmawiam wpisywania jej całego imienia, nie ma mowy) mogła być „MOTHER OF DRAGONS” (tak Caps jest potrzebny) to ja mogę pójść o krok dalej.
Ktoś mi zabroni? Znaczy oprócz rzeczywistości?
Pa

34 komentarze:

  1. A ja nawet pierwszej części nie obejrzałam .... A tu już druga :(
    Dobrze,że nie jestem fanką produktów sojowych i po ten batonik raczej bym nie sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak zaraz, odliczam dni do grudnia ;D
      A ja natychmiast po spróbowaniu pożałowałam, ze lubię produkty sojowe, człowiek serio może się zniechęcić.

      Usuń
  2. Na swoje szczęście aż do dzisiaj nie wiedziałam o istnieniu tego batona :D
    Z kolei Hobbit to kompletnie nie moje klimaty, mój mężczyzna za to pewnie zaraz po premierze popędzi do kina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jesteś uświadomiona co unikać w sklepie ;)
      Ja popędzę jak znajdę jakąś ofiarę co wytrzyma ze mną w kinie, słabo to widzę. Na pewno NIE pójdę na 3 część, nie lubię płakać w miejscach publicznych a histeryczny szloch jest pewny.

      Usuń
    2. Mnie nie przestaje bawić, że z cieniutkiej książki robią aż 3 filmy, w porównaniu z Władcą pierścieni to aż śmieszne.
      Chyba jestem nieczuła albo coś, ale generalnie nie zdarza mi się beczeć na filmach.

      Usuń
    3. Nom, trochę poszaleli ale generalnie nie mam nic przeciwko. ;D
      Na większości filmów nie płaczę ale jak wiem, że postać którą wielbię zginie to wiem czym to będzie pachnieć.

      Usuń
    4. Jak coś takiego się dzieje w serialach, to się wściekam - mimo, że od piątego sezonu Supernatural minęło ponad 3 lata, to dalej mam focha na twórców za ubicie mojego ulubieńca.

      Usuń
    5. Znaczy zabili kogoś w Supernatural i ta osoba nie powróciła do życia?! Niemożliwe. ;D

      Usuń
  3. 100g baton? Raczej batonisko :). Raczej nie spróbuję, soja kojarzy mnie się też z deserkami i dodatkiem ziaren do chleba.
    Uwielbiam Hobbita, tak samo, jak smoki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baton o takiej wadze jest zaskakujący ;D
      Smoki zawsze lubiłam ale nigdy nie miałam, aż takich ciągot do nich i patrząc na wpisy innych ludzi nie jestem sama ;D

      Usuń
  4. Dzisiaj dostałam czekoladę Lindt nadziewaną likierem gruszkowym. Smaczna, ale w sumie, to tyłka nie urywa. Jadłaś już może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadłam i raczej próbować nie będę, bo nie brzmi jak coś co bym z chęcią spróbowała, nie moje klimaty.;)

      Usuń
  5. Dobrze, że omijałam tego batona;]
    Co do "Hobitta" to najpierw sięgnę po książkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę to już chyba ze 3 razy przeczytałam a ostatnio nawet kupiłam ;)
      A teraz wszystkim będę odradzać tego batona.

      Usuń
  6. Dla mnie wszystko co ma w nazwie " SOJOWY" kwituję krótkim i zwięzłym FUJ . Brawa za odwagę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami odwagę i głupotę oddziela jedynie cienka granica, baaaardzo cienka ;)

      Usuń
  7. Mam te same reakcje, co Ty :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nic sojowego nie jadłam (specjalnie sojowego, bo jako zapychacz czegoś pewnie tak)
    A spróbuje z ciekawości!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyłamię się: jadłam baton. Zalatuje alkoholem. Kokos mizerny, to fakt. Ale baton jest sycący i po większym wysiłku zbawienny :) Miałam ten sam stosunek do soi, co Ty, soja w tym batonie udawała orzechy, a teraz chcę spróbować soi, która udaje mięso!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie miałam zwidów smakowych związanych z alkoholowym posmakiem. No nic dziwnego, że jest sycący w końcu to 100gramów ;D
      Kiedyś mi smakowały kotlety sojowe niby schabowe, nie wiem jak teraz smakują :)

      Usuń
  10. to chyba musi być obrzydliwe. Nawet nie chcę sprawdzać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Również go jadłam i uwielbiam:D Kupowałam w różnych terminach i zawsze ma odrobinę alkoholowy posmak (coś jak w mikołajkach z goplany, które swoją drogą w tym roku są do niczego - zmienili skład i są bez alkoholu, nie ma już przyjemnego rozgrzewania, idealnie trufelkowej konsystencji i aromatu, są mdłe), który w moim odczuciu pasuje:) Konsystencja batona przypomina marcepan. Warto spróbować i się przekonać samemu, to nietypowa przekąska jakby pomiędzy solidnym ciastkiem a kawałkiem batona marcepanowego. Ja polecam, nie jest obrzydliwy, wielu osobom może przypaść do gustu, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście jeżeli ktoś lubi smak alkoholowy w słodyczach to niech śmiało bierze. Każdy ma swój gust i ja się kieruje swoim jak komuś coś doradzam albo odradzam. ;D

      Usuń
  12. Kupiłam jakiś baton sojowy w Lidlu z kokosem i spróbowałam...( oj moja dentystka już się uśmiechała,że przyjdę do niej z bólem zębów ). Naprawdę zęby mnie zabolały taki był słodki szok czysty cukier jest mniej słodki . Zostawiłam nadgryziony i kiedyś ponowiłam próbę,ale to samo i tak m-ąc przeleżał w szafce aż go wczoraj wyrzuciłam nigdy więcej!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście moje zęby są bardziej wytrzymałe na cukier ale już mój smak takiej wytrzymałości nie wykazał.

      Usuń
  13. Jeszcze 2 lata temu w Lidlu był najpyszniejszy baton na świecie. Jak oni mogli wycofać go ze sprzedaży? Może za słabo się sprzedawał, ludzie za mało go kupowali. Otóż był to taki masywny, miękki baton kokosowy, tzn. posypany obficie kokosem, a nadzienie (3 smaki do wyboru) miało konsystencję i smak jak "kartofelek" (taka czekoladowa kulka). Czy ktoś kiedyś spotkał się w Lidlu z takim rarytasem? Zna ktoś jego nazwę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innych takich batonów jak ten powyżej nie kojarzę, nie pomogę :(

      Usuń
  14. Również pamiętam te batoniki i od dawna ich nie widuję, nie znalazłam dobrego zamiennika :( Tak samo lubiłam Marciusa i brakuje mi lodów z wanilią burbońską oraz lodów z tygodnia amerykańskiego - czekałam od grudnia 2015, tydzien amerykański ma być od 11.07 i nie będzie w nim tych lodów, głównej atrakcji dla wielu klientów ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że te lody były ostatnio poza tygodniem amerykańskim, więc może przez to tym razem ich nie wrzucili do oferty. Ale decyzja ta jest okrutna wobec wiernych konsumentów.

      Usuń
  15. Co do nazwy to było Firstnice coconut rolls a zapłakać nad nim można wpatrując się w zdjęcie
    http://slatka-recenzija.blogspot.com/2012/06/coconut-rolls-first-nice.html
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, w ogóle nie kojarzę tego batona/tej rurki oO Trochę szkoda, bo wygląda ciekawie.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.