26.10.2013

Jogurt Brits, smak żurawina malina z ciasteczkami, Lidl



Złotej maliny nie będzie


Są ludzie, których życiowym marzeniem jest wyjazd na stałe do Stanów Zjednoczonych. Są ludzie, których ciągnie w stronę Azji. Jeszcze inni z tęsknotą myślą o krajach, w których prawie cały rok słonko przysmaża skórę, powodując czerniaki i ostre poparzenia. Ja należę do niewymienionej tu grupy, która z lubością myśli o północnej części Europy, w moim wypadku chodzi konkretnie o Wielką Brytanię. Niesamowicie mnie tam ciągnie i jedynie przez moje tchórzostwo jeszcze się tam nie wybrałam. Wydaje mi się, że oprócz pewnego wyidealizowanego obrazu tego państwa* mam pewne pojęcie o tym, co naprawdę tam się dzieje. Mimo tego nadal mnie ciągnie. Wprawdzie moja obsesja nie dotarła jeszcze do tego momentu, w którym zaczęłabym gromadzić w domu wszystko, co by się kojarzyło z UK ale względnie szybko rzuca mi się w oczy grafika, ściśle związana z wyspami. Tak więc długo nie trzeba było czekać aż w Lidlu wypatrzę taki oto jogurcik.
*no wiecie, panowie w cylindrach, kobiety dzierżące koronkowe parasolki, wieczny deszcz i mgła
Jogurt Brits o smaku żurawina- malina z ciasteczkami. Opakowanie wręcz wołało do mnie: weź mnie, weeeeź mnieee, tak to jest jak się nie wzięło leków. Z innych dostępnych smaków to jest jeszcze limonka z ciasteczkami i pomarańczowe, nie pamiętam czy z ciasteczka mi czy nie . Wybór tego smaku nie był żadną przemyślaną decyzją, wszystkie mi odpowiadały więc wzięłam pierwszy jogurt z brzegu i tak wylosowałam malinkę z żurawiną. Co do składu… mimo, że rzadko kiedy przejmuję się składami, to jednak muszę przyznać, że ten tutaj, może lekko zadziwiać. Zastanawiają mnie te koncentraty z marchwi, winogron, aronii i z buraka ćwikłowego. Mi się wydaję, że kupiłam jogurt z malina i żurawiną, a nie marchewkowy ale co ja tam mogę wiedzieć*. Oczywiście nie jest to jedyny problem ze składem ale na resztę machnęłam ręką. I jeszcze jedno, co to jest styl Brytyjski w odniesieniu do jogurtu? Oni tam mają inne jogurty? Bo tak szczerze to jakoś zbyt wielkiej różnicy nie zauważyłam między tym jogurtem a podobnymi, polskimi. Może powinnam była popijać do niego herbatkę w eleganckiej filiżance, a może maczać w nim chipsy o smaku octu z solą, albo polać nim rybę z frytkami, nie wiem, no nie wiem.
*pewnie są dodane aby kolorek wyszedł fajny, innego powodu nie widzę.
Smak: konsystencja w niczym nie różni się od większości dostępnych produktów. Bardzo słodki, może nie jest to jeszcze przesłodzony ulepek ale nie ma daleko do tego miana. Osoby bardziej wrażliwe na cukier powinny uważać. Smakiem dominującym w tym zestawieniu jest malina, nie da się pomylić jej smaku z niczym innym. W samym jogurcie można trafić na owocowe strzępy, które smakują malinowo, co pozwala mi wydedukować, że są to kawałki malin, to było elementarne drogi Watsonie. Obecny jest również lekki owocowy kwasek, pewnie z żurawin, który jak na tą słodycz jest zdecydowanie niewystarczający. 
Oprócz tego można również trafić na kawałki ciasteczek, które, o cudzie na cudami, mają smak. Nie są tylko bezsmakowym elementem chrupiącym. Są miękkie i takie lekko biszkoptowe-zbożowe. Na zdjęciu wydaje się, ze jogurt jest strasznie grudkowaty, otóż nie jest. Są to kawałeczki owoców i ciastek, sam jogurt jest gładki. Co jeszcze można dodać: nie pozostawił paskudnego posmaku, najadłam się nim i w sumie mi smakował. Byłby znacznie lepszy jakby był mniej słodki a bardziej kwaśny i jakby było trochę więcej tych ciasteczek ale ogólnie jestem na tak.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/131kcal, porcja(150g)/196,5kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena:1,49zł (chyba, nie pamiętam dokładnie)

Ostatnio przekonałam się do jogurtów naturalnych. Znaczy się do ich mrożonej wersji, bo na taką normalną to nadal się krzywię. Tylko mam problem z tym, że po wyciągnięciu z zamrażalki nie mogę od razu wybrać porcję, bo to co znajduje w pudełku, bardzie przypomina zamrożony głaz. Wszelkie próby ataku skończyłyby się stratami w łyżeczkach. Trochę to irytujące, że godzinę przed jedzeniem muszę przekładać produkt z zamrażalki do lodówki aby odtajał i dał się zjeść. Ale z odpowiednimi dodatkami jest pyszny, to przyznaję.
Pa

21 komentarzy:

  1. Już nie kupuję takich jogurtów, więc mimo mojej miłości do Wielkiej Brytanii ominęłam je szerokim łukiem.
    Apropos tej marchewki, kiedyś Maćkowy mieli jogurty-marchewka -pomarańcza i seler-ananas. Wiesz,że to były najlepsze jogurty na świecie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko bosko, na samą myśl o tych smakach mój żołądek zaczyna protestować. Nawet soku marchewkowego nie wypiję a co dopiero mówić o jogurcie.

      Usuń
    2. Najpierw walczyłam z sobą czy w ogóle otworzyć wieczko, potem zamknęłam oczy i odpłynęłam..... Boskie połączenie. Szkoda,że już tego nie robią, szczególnie tego selerowego ;0

      Usuń
    3. Powiedzmy, że wierzę ci na słowo... marchewka i seler brrrr.

      Usuń
  2. Ja nie przepadam za owocowymi jogurtami, ale za to lubię naturalny... tylko że z lodówki :D Muszę go kiedyś zamrozić, tego jeszcze nie próbowałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, robiłam wedle przepisu, Wymieszać z odrobiną cukru, wstawić do zamrażalki na godzinę, znowu zamieszać, znowu wstawić i znowu zamieszać. I co z tego skoro i tak mi wyszedł głaz. nie wiem co robię źle.

      Usuń
  3. Mnie ten smak podszedł najmniej, był kwaśny, ale trochę się tego spodziewałam, nienawidzę żurawiny. Po skonsumowaniu zawartości jednej łyżeczki resztę oddałam swojemu facetowi (ale jego gust nie jest miarodajny, on kręci nosem tylko na kotlety sojowe). Pozostałe dwa już były lepsze, chociaż po limonkowym spodziewałam się, że będzie przypominał ten "lime&mascarpone" z tygodnia włoskiego, a tu dupa, kompletnie co innego. Poza tym dodam, że limonkowy i pomarańczowy były tak jakby napowietrzane i miały taką konsystencję, że można je kroić. Limonkowy da się zjeść, a pomarańczowy jest całkiem smaczny, najlepszy z całej serii, nie jest słodki, więc nie było mi po nim mdło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napowietrzone piszesz? No to chyba wiem po co zajdę w następnym tygodniu do Lidla :D

      Usuń
    2. jw - napowietrzone? Już wiem, co wpadnie w me ręce w Lidlu ::)

      Usuń
    3. Zapomniałam, w Lidlu od 28.10 do 3.11 ma być -20% na czekolady jakiejś marki (na "b")

      Usuń
    4. W swoim wpisie na jutro dałam tą informację jakby ktoś nie czytał wizażu i komentarzy ;)

      Usuń
  4. Nie przepadam za jogurtami lidla , przeważnie są kiepskie szczególnie te z tych tygodni .
    Te z tygodnia Amerykańskiego to straszna porażka i te z włoskiego też nie są za fajne - mnie nie smakują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do amerykańskiego to się nie wypowiem ale jadłam jeden z tygodnia włoskiego i również mnie nie zachwycił.

      Usuń
    2. Z Amerykańskiego są takie smaki :
      Żurawina i Czekolada
      Popcorn z Karmelem
      Toffie z kawałkami karmelu
      Ten ostatni ... najgorszy karmel smakuje jak plastik :/

      Usuń
    3. A tak, pamiętam moje zdziwienie, jak zobaczyłam jogurt z popcornem ;)

      Usuń
  5. Akurat dzisiaj go kupiłam. W sumie był całkiem smaczny, miałam tylko jedno zastrzeżenie, mianowicie "who stole the cookies?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie wszystkie dowalili do mojego, u mnie było w bród ;D

      Usuń
  6. Pierwsze słyszę o mrożeniu jogurtu naturalnego :O Ja nie przepadam za tymi owocowymi (lubię jedynie bananową podróbę Fantasi w Lidlu), za to jogurt naturalny z dowolnymi dodatkami uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spróbuj, może ci posmakuje tylko jedyny problem jest z tym, że robią się twarde jak głaz, chyba, że ma się maszynkę do lodów. :)

      Usuń
  7. Hej mam wrażenie, że chyba ten jogurt się pogorszył od czasów Twojej opinii, porównując Twoje zdjęcia z aktualnymi ( http://testujemyjedzenie.pl/brits-zurawina-malinami-cisteczkami-lidla/ ) to widać, że tych kawałków owoców brak. Smak też chyba inny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównując skład to ilość owoców by się zgadzała ale może rzeczywiście smak jest inny.

      Usuń