11.10.2013

Czekolada w łaty Alpini, Biedronka.



Za jakie grzechy.

Podtytuł nad którym nie musiałam za bardzo się głowić. Co ja piszę, w ogóle nie musiałam się głowić, bo to była pierwsza moja myśl po otwarciu pewnej czekolady. Ale zaraz, zaraz, nie uprzedzajmy faktów, przecież nie uraczyłam was jeszcze moim uroczym słowotokiem, który czasami można porównać do pisemnej biegunki. Nie ma co się dziwić, studia historyczne robią swoje, jeżeli czegokolwiek się na tym kierunku nauczyłam to, to, że „Jak możesz opisać sprawę w dwóch zdaniach rozpisz się tak, aby zająć co najmniej dwie strony”, aha i, że historycy i pracownicy wydziału lubią bałagan, szczególnie ten organizacyjny*. Iiiiii znowu straciłam z oczu główny wątek i zapomniałam o czym miałam pisać, widocznie nie było to takie ważne.
 *kocham swój wydział, serio ale sytuacja z czekaniem na zapisy na fakultety jest absurdalna
Czekolada w łaty Alpini z Biedronki. Została zakupiona podczas promocji czekoladowej w wymienionym sklepie. Pewnie sama z siebie nie kupiłabym tego produktu ale skoro jedna osoba poprosiła mnie w komentarzu, abym skosztowała tejże czekolady i odpowiednio opisała me wrażenia, to przecież nie mogłam odmówić. Znaczy mogłam, aż tak nieasertywna nie jestem,  ale po co, szczególnie, że pomyślałam, iż może nie będzie źle. W końcu lubię białą czekoladę, a taka łaciata Milka bardzo mi smakowała, więc co mogło pójść nie tak. O matko boska, cała kompanio krasnoludzia i kadro Niewidocznego Uniwersytetu, jak bardzo się myliłam.
Smak: właściwie to bardzo kusi mnie, aby napisać tylko NIE i na tym skończyć recenzje ale jestem już wytresowana aby uzasadniać swoja opinię, a moja opinia na temat tej czekolady jest bardzo silna. Od razu przywitał mnie zapach skwaśniałego mleka, to było takie węchowe przypierdzielenie cegłówką z okrzykiem „Yo, bitch”, tak się przynajmniej poczułam. Cudo, normalnie cudo. Z pewnymi takimi wątpliwościami patrzyłam na tą czekoladę i debatowałam czy warto tak się poświęcać. Jednak skoro powiedziało się A (bardziej Aaaarhue), to trzeba powiedzieć B (jak bleee). 
Smak białej , smak białej…. zapach idealnie obrazuje to, co można oczekiwać od smaku tego czegoś. Jest to absolutnie jedna z najgorszych białych czekolad jakie jadłam. Smakowało zepsutym mlekiem i starym masłem, to mogę napisać z pewnością. Jak już moje kubki smakowe, dla własnego dobra, zaczęły ignorować te smaki, to niespodziewanie zostałam zaatakowana przez słodycz. Witajcie w krainie „Dostałaś cegłą, teraz poprawię cukierniczką”, możecie nie zdejmować butów, długo tu nie zagościmy. To było takie zamulająco słodkie, że Milka to przy tym pikuś, Pan Pikuś. Czy jest cokolwiek co mogłabym pochwalić? Hmm, jest gładka i nie umarłam w męczarniach po zjedzeniu 4 kostek, więc erm hurra (??!). Jak już zjechałam kompletnie część białą, to przydałoby się ocenić mleczną część. I tu mogę napisać, że jest ona o niebo lepsza niż te białe paskudztwo, nie żeby to był jakiś nieosiągalny wynik. 
Smakowała całkiem nieźle, żadnego posmaku skwaśniałego mleka czy zjełczałego tłuszczu, za to miałam wrażenie, że wyczuwałam kakao. Niestety, ta część również głównie składała się z cukru w przerażającej ilości. Ja naprawdę lubię słodkie rzeczy, lubię Milkę ale to przerosło moje możliwości. Nie przedłużając dalej- biała część zdecydowanie NIE, część mleczna (która stanowi mniejszą część całości) może być, choć też mam do niej poważne wąty. Zdecydowanie nie polecam, kupujecie to na własne ryzyko. Moja czekolada wylądowała tam, gdzie było jej miejsce, czyli w koszu. Nie miałam ochoty wydłubywać zjadliwą część, a moja rodzina nie podpadła mi na tyle, żebym miała tak się nad nimi znęcać. Bez żalu pożegnałam się z tym tworem i przysięgam, że nigdy więcej nie tknę białej czekolady z Biedronki, nie ma mowy.
Ocena: 2/10
Kaloryczność: 100g/530kcal, 4kostki(17g)/90kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: nie za bardzo pamiętam i wolę nie pamiętać, jakoś poniżej 2 zł

Jaaa, ale się rozpisałam, musiałam jednak wylać z siebie trochę jadu. Jak chcecie kupić tanią i zjadliwą białą czekoladę to już lepiej idźcie do Lidla i weźcie Fin Carre, może nie powala na kolana ale przynajmniej człowiek nie ma ochoty zrobić sobie płukania żołądka po niej.
Jestem ciekawa czy jest tu ktoś kto lubią ten produkt, śmiało, pokażcie się.
A, zgodnie z przypuszczeniami paczka doszła wczoraj, tylko, że do paczkomatu. Nie napiszę o której dostałam wiadomość o możliwości odbioru, szkoda gadać. Dopiero dzisiaj polezę i odbiorę moje sssskarby.
Pa

17 komentarzy:

  1. Ha, idealnie opisałaś co czuję jedząc każdą białą czekoladę-stare mleko i masło ;) Tego mi brakowało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jeżeli ty takie smaki czujesz przy każdej białej czekoladzie to ja się nie dziwię, że ich nie jesz.

      Usuń
  2. Kupiłam kiedyś jakąś białą czekoladę w Biedronce i chciała ją sobie zrobić na gorąco. I zrobiłam. Po wszystkim miałam w kubku coś, co smakiem i wyglądem przypominało kostkę masła. Jak to pisał Bułhakow, drugiej świeżości. Albo i trzeciej. Tak więc białe czekolady z Biedy mają u mnie takiego bana, jakiego nawet na wizażu nie widzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym powiedziała, że drugą świeżość ten wyrób osiągnął jak Kwaśniewski był prezydentem :P. To jest już druga biała czekolada z Biedronki, która okazała sie totalnym niewypałem.
      A za mówienie o banach można dostać bana więc lepiej uważać. Pierwsza zasada modów: Nie rozmawia się o modach ;D

      Usuń
  3. Fuj, z całej serii Alpini jedynie te batoniki z mlecznym nadzieniem są zjadliwe.
    Ja się jeszcze w Biedronie na czekoladę krówkową nacięłam dawno, dawno temu, też obrzydliwa, nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili będę biedronkowe czekolady omijać z daleka, może tylko jak rzucą zimową edycję z ciasteczkami to wezmę jedną.

      Usuń
    2. Tych zimowych w zeszłym roku zeżarłam tyle, że teraz jak się pojawią, to nawet nie spojrzę w ich stronę.

      Usuń
    3. Mi to akurat jedna bardzo posmakowała, a wzięłam tylko jedną sztukę, potem nie mogłam już trafić więc obrzydzenia nie czuję ;D

      Usuń
    4. Taaa, ja miałam zapasy na pół szuflady :D

      Usuń
  4. It looks so nice...such a shame it's too sweet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Too sweet, and the taste of old sour milk is just disgusting.

      Usuń
  5. Przynajmniej nie smakuje jak ziemia... Serio, kiedyś jadłam "podróbę" czekoladowego ptasiego mleczka, które było jak ziemia :(. (Nie z Biedronki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stałaś się jednością z matką naturą ;D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ostrzegałaś, a ja się głupia nie posłuchałam.

      Usuń
  7. Niestety mialam takie same zdanie o tej czekoladzie po pierwszej kostce :( za to pyszna jest czekolada z Biedronki z calymi migdałami *-* pychota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia jak ta czekolada się utrzymuje w sprzedaży, była paskudna i to nie tylko moje spostrzeżenie.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.