07.10.2013

Czekolada Dolfin Hot masala



Idealny mariaż Indii i Belgii

Chociaż ostatnio dni są, jak na mój gust, względnie ciepłe to im się robi ciemniej, tym bardziej spada temperatura i nawet taka chłodnolubna istota jak ja, szuka czegoś rozgrzewającego. Odpowiednio gruby kocyk jest, herbata jest, ciepłe kapcie na girach są. Świetnym sposobem na rozgrzanie się jest dodawanie odpowiedniej ilości przypraw korzennych do potraw i płynów, szczególnie do gorącej czekolady. Żadnego przepisu na ten napój bogów nie będę wam dawać, bo wychodzę z założenia, że nie jesteście idiotami, którzy nie potrafią do gorącego mleka dodać trochę czekolady i przyprawy do piernika. Jeśli nie próbowaliście, polecam. Tylko uważajcie jak kupujecie mieszanki przypraw, jedna firma ma w składzie mąkę. Taką mieszankę sypię również do porannej owsianki z rodzynkami i miodem, pychota. A jak przyprawy korzenne smakują z czekoladą w wersji stałej?
Czekolada Dolfin Hot Masala. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej czekolady, to ja się wam nie dziwię, raczej nie zobaczy się jej w normalnych sklepach. Po raz pierwszy ujrzałam tą markę na innym blogu i poczułam chęć spróbowania tegoż wyrobu. Na moje nieszczęście tylko jeden sklep  sprzedaje te czekolady, łatwo można zgadnąć jaki: Alma. Historia taka sama jak w przypadku Milki z krakersami, rodzice jechali do Krakowa-> W Krakowie jest Alma-> wybłagałam tą czekoladę. Może nie konkretnie ten smak, bo zapisałam tylko, że czekoladę Dolfin „byle nie gorzką”.  Wybrali tą, ku mojemu zachwytowi. Właściwie to „masala” kojarzyła mi się z potrawą z kurczakiem (nawet niezła) ale wiecie, czoko jest zwierzęciem ciekawskim*, a taka mieszanka brzmiała ciekawie. 
opakowanie jest fajne, z kieszonką
Masala to mieszanka przypraw, za bardzo się nie znam ale chyba są różne rodzaje: do wspomnianego kurczaka to będzie garam masala, jest też masala czaj(ciocia Stasia się kłania), czyli herbata z przyprawami. Chyba właśnie ta mieszanka znajduje się w tej czekoladzie.  Zdjęcie składu wyszło badziewne, więc przepiszę jakie elementy są zawarte pod słowem „hot masala”: imbir, czarny pieprz, goździki, kardamon, cynamon. Wszystko fajnie i ładnie, chociaż wiem, ze niektórzy mogą mieć wątpliwości co do tego pieprzu.
*na tyle ciekawskim, że jak usłyszałam, że nie da się zjeść łyżki cynamonu to od razu poszłam sprawdzić czy to prawda… stanowczo odradzam podejmowania prób na własną rękę, dobrze wam radzę. Nie, poważnie nie róbcie tego w domu. To było głupie.
Smak: jest to przede wszystkim czekolada mleczna. Jak na ten typ to jest naprawdę mało słodka, nawet nie ma co porównywać do Milki, zupełnie różne szczeble słodkości. Kakao jest delikatnie wyczuwalne, tak samo jak mleczny posmak. To tyle jeśli chodzi o główną czekoladę, jednak na zmysł smaku rzuca się coś innego. Od pierwszego gryza czujemy smak przypraw. Co ciekawe, te wszystkie smaki nie wala nam się na głowę w jednej chwili. Najpierw poczułam charakterystyczny smak imbiru, nadawał on całości takiej lekkiej ostrości, potem pojawił się kardamon i pieprz. To, jak się rozumie, również podgrzało temperaturę. Wbrew temu co myślałam, cynamon wcale nie grał tu pierwszych skrzypiec, był tam i popiskiwał cieniutko ale nie przytłaczał swoją eeee cynamonowością.  Jeszcze powinnam poczuć goździki ale tak szczerze to nie potrafiłam tej przyprawy zlokalizować, za bardzo mnie to nie rozczarowało.   
Czekolada nie jest całkowicie gładka, po rozpuszczeniu na języku pozostały delikatne ziarenka przypraw.  Jedząc ten produkt czułam się jak jakaś dama z wyższych sfer, bo nie pakowałam całości do otworu gębowego, jak to mam w zwyczaju, tylko powoli kosztowałam i delektowałam się każdym fragmentem. Delikatnie rozgrzewająca, kakaowa i nieprzesłodzona- chyba mogę napisać, że jak dla mnie jest to jedna z najlepszych czekolad jakie jadłam. Każdy kawałek był ucztą dla zmysłów. Trochę tylko się zawiodłam na wadze, ta czekolada ma 70g, pamiętajcie, że typowa ma 100g, przypuszczalna cena, jak na taką ilość, wcale nie należy do najmniejszych.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/560kcal, 70g/392kcal
Gdzie kupiłam: ech, Alma
Cena:  9,99zł (dzięki za komentarz z info.)

Z ciekawostek: Dolfin to belgijska marka czekolad, połączenie słów Belgia i czekolada szalenie mi  się podoba :D
Czy mam jakieś ciekawe wiadomości na temat promocji? Raczej nie ale w Lidlu teraz będzie Tydzień kaw i herbat(Fin Carre też są na promocji), w Biedronce też za jakiś czas takie coś będzie, więc może to was zainteresuje.
Pa

28 komentarzy:

  1. cena 9.99 zł,w Trójmieście jest wciąż dostępna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuje, będę mogła teraz poprawić :)

      Usuń
    2. Bardzo proszę.Cała przyjemność (czytania) po mojej stronie :-)

      Usuń
  2. Jejku, to może być i moja ulubiona czekolada. Te smaki-moje ulubione ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu, chcę...
    Szkoda, że tylko w Almie można ją kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to przynajmniej masz lepszy dostęp do Almy, ja dopiero jak wybiorę się do Wawy to będę mogła ją ponownie kupić.

      Usuń
    2. Co z tego, że mam dostęp, skoro mi szkoda 10 zł na czekoladę? :D Za 10 zł to mogę mieć 3 Milki z Oreo, a uwielbiam je w tym momencie nad życie.
      Dodam jeszcze, że przeważnie te droższe - Ritterki, Heidi czy Lindty i im podobne mi nie podchodzą, kompletnie nie rozumiem zachwytów nad nimi i niemal ZAWSZE żałuję wydanych 7, 8 czy 11 zł.

      Usuń
    3. Wiesz, nie każdy musi kupować te droższe czekolady jak te tańsze bardziej smakują ;D Ja akurat, jak już pisałam, jestem istotą ciekawską i chociaż mam swoich ulubieńców, to chce poznawać różne smaki. A, że czasami te smaki są paskudne i nie warte kasy, to trudno :D

      Usuń
  4. I really want to try this!

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie pyszności, a u mnie *czekam na przelew mode on* :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam ;D następne wpisy będą odpowiednie na mniejsze zasobności portfelowe.

      Usuń
  6. Mam tą tabliczkę w Magicznej Szufladzie :). Po tak pochlebnej recenzji na pewno skuszę się na nią z TŻ w najbliższy weekend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kupiłam ją oczywiście w promocji o 2 złocisze taniej :D

      Usuń
    2. Czyli czekam na twoją recenzje ;D

      Usuń
  7. Co to za problem kupić z neta? :D
    http://alma24.pl/szukaj?search=dolfin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklep nie dostarcza towaru do mojego miasta, już patrzyłam. :(

      Usuń
    2. Oj, to współczuję :(

      Usuń
    3. Nom :( pozostaje mi jedynie wyprawa do Warszawy i tak pewnie będę musiała tam pojechać (niewiadomo kiedy) to i zakupy zrobię.

      Usuń
  8. Witaj Czoko, na wstępie musisz mi wybaczyć moją upierdliwość, ale nie moge sie doczekać recenzji Alpini (tej biedronkowej czekolady). Ciekawość zżera mnie od środka, a biedacy wokół mnie muszą znosić moje złośliwości w związku z brakiem wyczekiwanego przeze mnie posta. No dobra, przesadziłam, ale musiałam dodać trochę dramaturgii moim wypocinom, tak więc czy w niedalekiej przyszłości planujesz coś z siebie wypocić?

    http://czekoladowak.blogspot.com/ (taki tam spamik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, będę musiała zlitować się nad twoim otoczeniem aby się oni nie męczyli ;D Ale dobra, i tak się zastanawiałam za co powinnam teraz się wziąć, żadne terminy ważności mnie nie gonią (no, oprócz jednego) więc mogę zacząć Alpini, tylko, że recenzja to by była albo w piątek albo w sobotę, zależy jak się wyrobię z zajęciami.

      Usuń
  9. Te czekolady bywają nawet często w promocji, uwielbiam je i wielbię Almę, że jest w moim mieście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa nie wyrażą jak bardzo ci zazdroszczę.

      Usuń
  10. Jak mieszkałam we Wrocławiu to Alme miałam pod nosem a teraz 60km ehh,ale niedługo tam się wybieramy to zajdę po czekoladę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja najbliższą Almę mam oddaloną o około 200km ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.