02.10.2013

Batoniki Bohoc i Vadasz


Madziarskie cuda od seri część VI


Znowu stwierdzam, że gapa ze mnie niesamowita. Wydawało mi się, że zostały mi tylko 3 węgierskie batoniki i, że to będzie już ostatnia część madziarskich cudów. Jednak po dokładniejszym  obadaniu mojej skrytki zobaczyłam, że tych batoników jest pięć. No, raczej nie ma mowy żebym wcisnęła 5 produktów w jednego posta, to by wyglądało jakbym robiła to na odwal się, a tego nie chcę. Dlatego, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, to nie jest  ostatnia część tej serii, raczej przedostatnia. Przedstawiam wam kolejne produkty z Madziarskich cudów od seri.
Na pierwszy ogień pójdzie batonik Bohoc. Jeśli boicie się klaunów to nie radzę wyszukiwać tego słowa w Google, bo ono to właśnie oznacza. Ja sama, chociaż klaunów się nie boję, to jednak po  przeczytaniu „To” Kinga, odczuwam delikatny niepokój na ich widok, wyobraźnia działa. Nie jest to reakcja na miarę pająków (wrzask/paraliż/paniczna ucieczka/płacz/roztrzęsienie), tylko coś w rodzaju „obserwuje cię, więc nawet nie próbuj wciągnąć mnie do kanału, bo dostaniesz z glana w piłeczki żonglerskie”. Przynajmniej producenci tego batonika  mieli tyle litości, że nie przywalili na opakowaniu grafiki z błaznem.
Smak: dochodzę do wniosku, że Węgrzy bardzo lubią batoniki z „rumos”, tak, tutaj też jest obecny.  Na szczęście nie był tego w zapachu, który przywitał mnie po otwarciu, w zamian dostałam po nosie aromatem pomarańczy. Aha, czyli mamy tu ten owoc, a przynajmniej jego aromat. Polewa była trochę taka bezpłciowa, niezbyt słodka i może odrobinę kakaowa ale trudno było doczuć się tego smaku. Dość tłustawa ale do zjedzenia.  Biała część nadzienia stanowi tutaj większość.  Bardzo, aż przesadnie słodka, ale przez tą słodycz nieśmiało przebijał smak pomarańczy, w dali przewijał się delikatny posmak alkoholu, do zniesienia. W konsystencji trochę gumowata i lekko ziarnista. 
Ciemniejsza część nadzienia jest w mniejszości, i dobrze, bo smakuje nijako. Również bardzo słodkia ale nie ma  drugiego elementu, który by ta słodycz trochę przygasił, może tam była odrobina kakao ale jest to naprawdę wielkie może. Ogólnie, chociaż baton za bardzo nie zachwycił i był nieco za słodki, a momentami nijaki, to dało się zjeść ten produkt bez wybrzydzania.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/430kcal, batonik(25g)105kcal

Kolejnym batonikiem jest Vadasz, wcześniej już był podobny batonik ale  w innym opakowaniu i wobec tego, chyba o innym smaku. Tak z ciekawostek, słowo vadasz chyba oznacza coś związanego z myślistwem sądząc po tym co wyskoczyło mi w grafice, po wpisaniu tego słowa (psy, dziki, martwe zakrwawione sarny/jelenie, takie tam sprawy*)Na szczęście w składzie nie ma dziczyzny, więc mogłam spokojnie przejść do jedzenia.
*nie jestem przeciwna kontrolowanemu myślistwu ale  jakoś wszelkie trofea, czy zdjęcia pokazujące „He, he popacz co udało mi się zabić” nie przemawiają do mnie, mało co wzbudza moje obrzydzenia  tak jak głowa trupa na ścianie.
Smak: polewa jest chyba z czekolady deserowej, tak przynajmniej twierdzi mój zmysł smaku. Gruba i lekko chrupiąca, mocno kakaowa i nie za słodka, taka akuratna. Tylko, że nieco przesiąkła zapachem nadzienia. Nie rozpływa się w ustach.  Nadzienie jest dość rzadkie ale jeszcze się nie wylewa, trochę takie lepkie, nie do końca lubię takie mazidła. Nieco tłustawe i niestety mocno alkoholowe w smaku. Ze wszystkich dotychczasowych produktów ten najbardziej jedzie spirytusem. Dla mnie to wielki minus. Oprócz tego wyczuwałam lekko kakaowy posmak . Oczywiście słodkie to też było ale do wytrzymania.  Podsumowując, ten alkohol wszystko zepsuł, pewnie dla osób, które nie mają nic przeciwko procentom we słodyczach, taki batonik by odpowiadał, mi nie za bardzo. Tak jak wyżej, dało się go zjeść ale przyjemność była bardzo mała, jedynie polewa czekoladowa nieco ratowała sytuację. Szału bez.
Ocena: 6/10
Kaloryczność: nie podana

Parę ogłoszeń parafialnych.
-z jednego wątku na wizażu dowiedziałam się, że od czwartku w Tesco będą dostępne gwiazdki Milky Way (8,99zł), niektórych to z pewnością ucieszy, ja może z ciekawości wezmę paczkę i sprawdzę o co ten cały hałas.
- zdecydowałam, że słodycze zamówię dopiero w następnym tygodniu, bo ostatnio jak policzyłam to co mam, to się lekko zdziwiłam, trochę dużo tego wyszło.
- w Białymstoku otworzyli w końcu stoisko z mrożonymi jogurtami Redberry. Średni, naturalny jogurt z dwoma dodatkami był przepyszny, mogę polecić.
-jeżeli macie w pobliży Piotra i Pawła to zerknijcie na ich gazetkę promocyjną, obowiązującą od dzisiaj, więcej nie powiem.
Pa

17 komentarzy:

  1. Chyba naprawdę lubią tam procentowe batoniki, dobrze,że nie jadam węgierskich słodyczy ;)
    Gwiazdki są boskie, smakują jak dzieciństwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj lubią ;)
      Dla mnie raczej nie będą tak smakować bo nie przypominam sobie abym je kiedykolwiek jadła.

      Usuń
    2. pamiętam,że to był hit mój i mojej siostrzyczki. I te minki na każdej gwiazdce, pierwsze emotikonki ;)

      Usuń
  2. Gwiazdkki Milki Way - mój smak z dzieciństwa i chyba się po nie przejdę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko ja miałam wybrakowane dzieciństwo ;D

      Usuń
  3. Gwiazdki Milky Waya w Tesco? Och, nie. Nie mogli poczekać jeszcze z miesiąc? Zepsuli mi niespodziankę urodzinową dla przyjaciółki... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero jest trafić w nie porę.

      Usuń
    2. Bez kitu. Będę się za to wyzłośliwiać i snuć pesymistyczne prognozy, że będzie tak jak z Frugo, na początku wielkie bum, a później zainteresowanie osłabnie *diaboliczny śmiech*. Zwłaszcza przy takiej cenie.

      Usuń
    3. A wiesz, że o tym samym pomyślałam ;) Wyczuwam nosem wielkie rozczarowanie, bo "kiedyś smakowało lepiej", oczywiście życzę wszystkim żeby tak nie było ;)

      Usuń
  4. Gwiazdki w tesco- coś cudnego :)
    Jak byłabym węgierką to także lubiłabym takie smakołyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że ta wiadomość ucieszy parę osób. ;)

      Usuń
  5. A te promocje w PiP-ie szału nie robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie irytuję, że promocja jest tylko na wybrane smaki. Myślałam, że kupię 1-2 ritterki ale te smaki nie są objęte przeceną, szlag.

      Usuń
  6. też nie jestem fanką myśliwstwa. Nie mam PiPa nigdzie blisko, ale tesco i gwiazdki Milky Waya kuszą ;) wprowadzą je na stałe do oferty? Jedna moja koleżanka tak ich pragnęła, że az zamówiła z allegro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie mam zielonego pojęcia czy wprowadzą na stałe, może to będzie zależeć jak się będą sprzedawać.
      Heh, dla mnie zamawianie słodyczy ma sens wtedy, kiedy rzeczywiści mamy większe zamówienie, bo płacić za przesyłkę za jedną, mała paczuszkę to trochę byłoby mi szkoda. ;)

      Usuń
  7. Oj jak ja nie lubię alkoholowego nadzienia, niewątpliwą zaletą wyboru słodyczy w Polsce jest to, że jest bardzo dużo rzeczy, które lubię :D

    OdpowiedzUsuń