09.10.2013

Batonik KitKat Senses



Czas na przerwę
To hasło na pewno kojarzycie, nie próbujcie mi wmówić, że nie, bo nie uwierzę wam i już. Tak samo na pewno jedliście jakiś batonik z rodziny KitKat. Niestety nie mogłam znaleźć informacji, kiedy te batony weszły na polski rynek. Jedyne co znalazłam to, to, że firma Nestle wkroczyła na polski rynek w 1993 roku, a kiedy wprowadzono te batoniki to licho wie. Ja z wczesnego dzieciństwo ich nie pamiętam, więc przypuszczam, że może od 2000 roku, tak tylko zgaduję. Z ogólnie dostępnych smaków mamy do wyboru: white, peanut butter i zwykły chunky- te są sprzedawane jako pojedyncze paluchy. Jest również wersja z czterema paluchami(no wiecie o co mi chodzi z tymi paluchami), małe kosteczki Pop Choc, a raz rzuciło mi się w oczy wersja pomarańczowa, tylko nie pamiętam w jakim kształcie te batoniki były. Więcej smaków nie widziałam ale może są dostępne inne, tylko ja ślepa komenda ich nie przyuważyłam. Jest też i taka, którą dzisiaj wzięłam na tapetę.
Kit Kat senses czyli kruchy paluszek waflowy z kremowym nadzieniem z orzechów laskowych, w mlecznej czekoladzie. Wstyd przyznać ale do tej pory nie jadłam tego batonika. Zawsze musi być ten pierwszy raz, nie? Ale zanim przejdę do smaku tegoż przysmaku to zajmę się inną kwestią. Zapewne słyszeliście, że to co jest dostępne w Polsce jest koszmarną nudą w porównaniu z tym, co można kupić w Japonii*. Są takie ciekawe-smaczne wersje jak z:  zieloną herbatą, solą morską czy o smaku puddingu migdałowego. Inne należą do kategorii „Japońce są jednak ostro porąbani, skoro wpadli na taki pomysł”, przykłady? Proszę bardzo: ziemniaczane, jabłkowy ocet, sos sojowy i ser owe. Tak, dobrze przeczytaliście, serowe. Z tego co wyczytałam nie jest to, jeszcze zrozumiały, biały serek ale typowy żółty ser. Jest ktoś chętny? A może zrobimy listę, jakie KitKaty można by rzucić, na niczego nie spodziewających się konsumentów z naszego pięknego kraju? Moja propozycja: KitKat o smaku bigosu. To by był piękny sarmacki smak, aż się wąs kręci ze wzruszenia.
*Polska jest w ogóle nudnym krajem w porównaniu z Japonią, w niektórych wypadkach nie jest to zła rzecz, przynajmniej nie widzę automatów z zużytą damską bielizną.

Smak: polewa jest  z czekolady mlecznej i, jak widać na załączonym zdjęciu, nie pożałowali jej. Dzięki ci Nestle za tą dobroć. Jak na mój gust nie jest przesłodzona, jest odpowiednio słodka z mlecznym posmakiem. Czy naprawdę muszę wspominać o tym, że kakao się gdzieś zgubiło? Może się wystraszyło tego sera. Tak, jestem lekko czepliwa ale w końcu taki mam charakterek. Na plus jest to, że nie ma tłuszczowego posmaku i szybko rozpuszcza się w ustach. Dalej mamy krem orzechowy, gęsty ale nie zbity, taki mazisty. Mało słodki za to bardzo orzechowy, pychota. Wydaje mi się, że wyczułam tam również nutkę soli. Nieco tłustawy, pewnie przez te orzechy, mogę to wybaczyć ze względu na smak. Jedyną wadą jest to, ze jest go mało, chcę więcej. 

Na samym końcu mamy kruchy wafelek przełożony kremem, również orzechowym. Wafelek jaki jest każdy widzi, niczym nie różni się od większości wafelkowatych stworów, czyli jest kruchy i suchy, łatwo odrywa się od nadzienia, którego również nie ma zbyt wiele. O nadzieniu nie będę się rozpisywać, bo to właściwie to samo co już wspomniany krem orzechowy. Ten batonik to według mnie taka polepszona wersja waflów orzechowych typu Prince Polo, takie tam „Pimp my wafelek”, z powiększonym udziałem czekolady. Mogłabym dać dziesiątkę, gdyby nie to, że wolałabym większą ilość kremu ale dla innych ta warstwa może okazać się wystarczająca. Trzeba się przekonać na własny gust. Polecam.
Ocena: 9/10
Kaloryczność:100g/514kcal, porcja(31g)/159kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: 1,39zł

W końcu zaszalałam i zamówiłam trochę słodyczy przez Internet. Jak bardzo zaszalałam? W moim koszyku znalazło się 11 produktów ale wiecie YOLO* i te sprawy. Spodziewam się, że paczka dojdzie albo dziś, albo jutro. Nie udało mi się zamówić wszystko co chciałam ale i tak jestem szczęśliwa.
*nie mogę uwierzyć, że to napisałam.
Pa

34 komentarze:

  1. U mnie jeśli chodzi o KItKaty rządzi wersja white. Tego też chyba kiedyś jadłam, ale nie pamiętam nawet jak smakował, więc raczej bez rewelacji. Bardzo jestem ciekawa co i skąd zamówiłaś, sama przymierzam się do takiego zamówienia, więc czekam z niecierpliwością na wpis :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. White na pewno jadłam tylko z kolei nie pamiętam jak bardzo mi smakował ;D Oj, trochą pozamawiałam, zastanawiam się gdzie mi się to zmieści.

      Usuń
  2. skąd zamawiałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona Coś słodkiego, a co dokładnie zamówiłam to się niedługo okaże ;D

      Usuń
  3. Dla mnie Kit-Katy są strasznie słodkie, przesłodzone. Muszę mieć wielką ochotę na słodycze by je zjeść:)
    A do mnie zawitały bardzo szybko, rodzina z Kanady serwowała nam słodycze, które wtedy w Polsce robiły wrażenie. Między innymi Kit-Katy, był 1996 rok, moja komunia, a ja dostałam całą pakę tych batonów. Może dlatego teraz ich nie lubię zbytnio? Ale sentyment mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak rodzina za zagranicy. Ja to bym się pewnie szalenie ucieszyła na cała pakę batoników ;D

      Usuń
    2. Jejku, żałuję,że teraz uznają,żem stary koń i ich słodyczy nie potrzebuję... A kiedyś to 4 razy do roku dostawałam paczkę wielką jak ja słodyczy..... Eh, to były czasy ;)

      Usuń
    3. Dobrze by było jakby ktoś ich uświadomił, że słodycze to są potrzebne w każdym wieku. :)

      Usuń
    4. Liczę,że jak zwykle na święta coś dostaniemy. Chociaż teraz te paczki jakby mniejsze, i do tego jedna mała do podziału. Czyżby kryzys?

      Usuń
    5. Albo kryzys albo rzeczywiście stwierdzili,że z wiekiem spada zapotrzebowanie na słodycze.

      Usuń
    6. Ja chyba wolę kolekcjonować słodkości niż je jeść. Mam jeszcze czekoladki z Bożego Narodzenia... Może za Ocean doszły te plotki i dostawy wstrzymane?....

      Usuń
  4. Zjadłabym batonik o smaku śliwki w czekoladzie, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale wiesz, taki batonik byłby zapewne bardzo smaczny, a chodzi o to żeby reszta świata krzywiła się z obrzydzeniem na samą myśl o takiej wersji KitKata. ;D

      Usuń
    2. Lubię ogórki kiszone z dżemem wiśniowym, ciekawe co by było jakby jeszcze czekolady dołożyć do tego?
      Albo batonik o smaku kukurydzy z puszki, ale składałby się z kabanosa w czekoladzie mlecznej, bo ja się je kiełbasę i czekoladę razem to smakuje jak kukurydza :>

      Usuń
    3. No i o takie propozycje mi chodziło :D podejrzewam, że propozycja z ogórkiem sprawiłaby, że przesiedziałabym cały dzień w toalecie.

      Usuń
  5. Senses jest chyba najlepszy ze wszystkich KitKatów, kiedyś, zanim jeszcze został wycofany i po kilku latach powrócił, ten o smaku masła orzechowego był dobry, niestety teraz już mi tak nie smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie Senses bardziej smakował niż taki zwyczajny chunky, pewnie dzięki kremikowi z orzechów. Ten o smaku masła to był dobry ale jakoś nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia.

      Usuń
    2. Kiedyś ten o smaku masła orzechowego był lepszy, teraz jest taki nijaki :/
      Senses faktycznie na chwilę obecną jest najlepszy, chociaż jak się pojawił, to miałam z nim tak, jak z 3bitem w czasach, kiedy jeszcze nazywał się Trio: żarłam tego tyle, że od paru lat mam odruch wymiotny na samą myśl :torba:
      3bita przykładowo nie tknęłam od ok. 12-13 lat, jak był nowością to potrafiłam zjeść 6 sztuk w ciągu jednego dnia...

      Usuń
    3. Ha, ha, dlatego ja nie kupuje Raffaello, bo wiem, że jakbym straciła kontrole to bym jadła tyle, że po pewnym czasie już bym nie mogła patrzeć na te pralinki.

      Usuń
    4. Gdyby były tańsze, to pewnie właśnie tyle bym ich kupowała :D

      Usuń
  6. Jak pierwszy raz go jadłam to smakował jak mydło. Poważnie, nieźle się wtedy zraziłam, ale postanowiłam mu dać kolejną szansę i za drugim razem tak mi posmakowało to nadzienie, że od czasu do czasu kupie dwa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batony oczywiście* :P

      Usuń
    2. Jak mydło :D Musiałaś trafić na złą partię, zdarza się ;)

      Usuń
  7. coś czuję, że będzie reese's :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem aż tak przewidywalna? ;D

      Usuń
  8. Boziu, mój ulubiony baton ... ;) Wczoraj jadłam go na wykładzie z prawa finansowego, przepyszny, sycący i nie ma wcale tak duzo kcal !
    Smakowo podobny do kinder boueno ale ono jest tak lekkie ze jak zje sie jednego paluszka to sie nie poczuje a tu konkret. Ubostwiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wykładach to się słucha i notuje a nie je (mówi ta co na wykłady nie chodzi jeśli nie ma listy) ;). Trzeba przyznać, że ten batonik im się udał.

      Usuń
    2. Na wykładach to się śpi ! ;)

      Usuń
    3. Nooo, były momenty kiedy sen był niebezpiecznie blisko ;D

      Usuń
  9. Dobry, konkretny batonik!

    OdpowiedzUsuń
  10. A niech Cię, autorko... jaki smakowity blog <3 Niam!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja kiedyś uwielbiałam KitKaty... szkoda, że na tego nigdy nie trafiłam.

    PS Ah te czytanie starych wpisów. <3

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.