13.09.2013

Toblerone Czekolada biała i Ciasteczka Solidarność o smaku czekoladowym



Miodowe Alpy i o take ciastka walczyłam

Do tej czekolady miałam poważne wątpliwości. Jakiś czas temu recenzowałam miniaturę mlecznej wersji i byłam, delikatnie mówiąc zniechęcona i rozczarowana. A jako, że dużą wersję białej kupiłam przed spróbowaniem tejże miniatury, to  plułam sobie w brodę, że tak sobie strzeliłam w portfel. Odwlekałam otwarcie tej czekolady w nieskończoność ale wszystko w końcu musi nadejść i tak oto wygrzebałam ten produkt z szafki na słodycze.
Toblerone, Szwajcarska biała czekolada z nugatem miodowo-migdałowym. Waga standardowa, czekolada zwinięta jest w sreberko,  co też powinno być standardem(świstak jednak nie wylądował na bruku, kiedy Milka przerzuciła się na klejone opakowania, dobrze wiedzieć), tylko kształt jest nietypowy. Prawdopodobnie te trójkąciki mają symbolizować Alpy, niech im tam będzie*
*tak a propos Alp, w jednym programie usłyszałam wypowiedź, że „Szwecja kojarzy mi się z Alpami i tym, że leży w Szwecji”, pozostawię to bez komentarza.
Smak: mogę z pewnością napisać, że mile zostałam zaskoczona, ta czekolada jest dobra. Zdecydowanie lepsza niż mleczna. Jak już było wspomniane jest to czekolada biała, wyraźnie czuje się smak śmietankowo-waniliowy, który sprawia, że odłamujemy następny trójkącik. Jest słodsza niż biała czekolada z Lindta ale da się wytrzymać. W odróżnieniu jednak od Lindta jest mniej tłusta. Fragmenty migdałów delikatnie chrupią pod zębami ale dają również efekt smakowy, czuć ich obecność . Miód również jest wyrazisty, jego kawałki są dość duże, przypominają, ni to twardy, ni to gumowaty karmel, tylko, że miodowy w smaku. Trochę mi przeszkadzało, że trudno było mi rozgryźć te kawałki,  musiałam czekać, aż się trochę rozpuszczą na języku. 
Co mogę więcej napisać, tak jak odradzałam czekoladę mleczną, tak polecam jej białą wersję, jest po prostu dobra. Nie jest to najlepsza czekolada na świecie, daleko jej do takiego miana ale daje przyjemność podczas jedzenia. Czy jest warta swojej ceny? Ja ją kupiłam za niecałe 4zł wydaje mi się, że ta wersja jest akurat tego warta. Wiem tylko, że w niektórych sklepach cena jest bardziej w okolicach 5zł, lepiej szukać tam, gdzie jest taniej.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/535kcal, porcja(25g)/134kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 3,99zł

Przy recenzji kakaowych węgierskich ciasteczek, pewien Anonim (bynajmniej nie Gall) polecił mi ciasteczka czekoladowe Solidarności. Wprawdzie teraz Solidarność może się kojarzyć bardziej z zablokowanymi ulicami, hałasem, gwizdami i rekreacyjnym paleniem opon (każdy ma jakieś hobby), szczególnie dla warszawiaków, ale w tym wypadku mam na myśli pewną mało reklamowaną firmę.  No bo powiedzmy sobie prawdę, o słodyczach tej marki pewnie wszyscy słyszeli ale jakoś nie przychodzi ona na myśl, jak mamy wymienić parę słodyczowych producentów.  Jest taka niepozorna i łatwo o niej zapomnieć, co jest dziwne. Moja mama osobiście uwielbia ich śliwki w czekoladzie, ja przepadam za cukierkami z serii Zakręcone Złote Praliny, a tatusiek lubi Toffino. Więc czemu ciągle wypada mi ta firma z głowy? Przypuszczam, że to dlatego, iż jest łatwo dostępna, więc nie latam po całym mieście w poszukiwaniu tych produktów (takie latanie jedynie bardziej utwierdza mnie w uporze, że ja to kupię i zjem), oraz nie reklamuję się tak nachalnie jak Wedel, Milka czy Kindery(śpiewający Schoko Bons sprawia, że mój poziom wkurwienia jest na poziomie „minuta przed wybuchem Krakatau”). Trochę szkoda, bo Solidarność ma naprawdę dużo smacznych produktów.
Ciasteczka o smaku czekoladowym – kruche ciastka o smaku prawdziwej czekolady, tak przynajmniej głosi producent. O ile dobrze pamiętam w pudełku znajduje się 19 ciastek, tylko, że u mnie na opakowaniu jest napis „30%więcej”. Standardowa paczka to jakieś 160g, prawdopodobnie da się ilość ciastek w takim mniejszym opakowaniu jakoś obliczyć ale naprawdę nie chcę tego robić, nie te zdolności.
Smak: no tu przyznaje rację producentowi, ciastko jest kruche i to jak diabli. Jest mało słodkie, może nieco bardziej niż węgierskie ciastka ale minimalnie. Idąc dalej z tym porównywaniem, to również, w odróżnieniu od madziarskich braci, te są nieco mniej kakaowe. Nie znaczy to, że nie czuć kakao, bo go czuć, tylko, że w mniejszym natężeniu.  Jest ta charakterystyczna goryczka kakaowa, można chyba powiedzieć, że owszem smakuje trochę jak czekolada ale taka deserowa jak już. Brak tłuszczowego posmaku. Mogę z czystym sumieniem polecić te ciastka, są dobre, względnie tanie i łatwo dostępne, tylko w oczy się nie rzucają . Są tylko trochę gorsze od węgierskich ale wciąż pyszne.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/531kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 3,79zł

Można by pomyśleć, że w środku tygodnia o godzinie 14 nie będzie dużo osób w McDonaldzie i będę sobie mogła spokojnie, bez kolejki, kupić sobie shake albo cappuccino ale nie. Kolejka jak za wódką w PRL u, zrezygnowałam, bo jestem wygodnicka i nie chciało mi się czekać. Musiałam więc obejść się ze smakiem, niedługo podejmę drugą próbę.
Edit: Z nowości, w sieci Społem widziałam ptasie mleczko Wedla Biało-Białe, cena to 11,99zł. A w Empiku w końcu udało mi się upolować ciastka Milki: Choco Twist i Cake &Choc, opakowanie kosztowało 6,99zł czyli w sumie zapłaciłam niecałe 14zł. Interes życia biorąc pod uwagę, że na allegro bez kosztów przesyłki jedno opakowanie kosztuje średnio 13zł.
Pa

33 komentarze:

  1. A ciasteczka owsiane Bonitki próbowałaś (http://static.zmiksowani.pl/image/photo/2012/10/01/173493_580.jpg)?
    Mnie nazwa "ciasteczka owsiane" raczej nie zachęcała, ale posmakowałam i wpadłam :D. Gdyby nie ich słodycz pochłonęłabym całe opakowanie na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam ciasteczka owsiane, zarówno te z Lidla jak i Bonitki, jadłam tylko, że dawno już ich nie kupowałam, inaczej by się znalazły na blogu.

      Usuń
  2. Lubię te ciastka bardzo, podobnie jak zwykłe maślane i z kokosem :)
    Za to do Toblerone nigdy się nie przekonam, próbowałam chyba trzech wersji i żadna mi tyłka nie urwała, moim zdaniem są totalnie niewarte swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, z kokosem, marzenie :D
      Mi akurat jeszcze ta cena jaką podałam może być, gorzej, że chyba w Empiku kosztowała ta czekolada powyżej 5zł. A pozostając przy Empiku to muszę zedytować notkę ;D

      Usuń
    2. Nie pamiętam, czy próbowałam białą Toblerone, na pewno jadłam mleczną i jakąś w opakowaniu koloru karmelowego.
      W skrócie: gdyby byłą warta uwagi, to bardziej zapadłaby mi w pamięć.
      Teraz mam tydzień testowaniach nowych Milek, mam wszystkie trzy te "jesienne", z Oreo i dokupię jeszcze z Daimem. Jak na razie wersja z Oreo jest moim numerem jeden.

      Usuń
    3. Mleczna Toblerone mi w ogóle nie przypadła do gustu, wielka pomyłka.
      Ja już przetestowałam nugatową i mam zapisane wrażenia, a z oreo i daim to jadłam jak pierwszy raz wyszły jakoś w marcu/kwietniu chyba. Dla mnie daim była lepsza od oreo ale pewnie miałam zbyt wysokie oczekiwania.

      Usuń
    4. Daims rządzi ;) Ale zapasu nie trzeba jej robić. bo smakuje tak samo jak te Milka snaxsy xD Oreo zależy od opakowania i ilości ciastek zatopionych w mlecznym kremie :)

      Usuń
    5. Milka snaxsy to kolejna pozycja na mojej liście do spróbowania :D

      Usuń
    6. Znalazlas milkowe ciastka, a ja nie ? ! :'(
      Popłakałam się ...

      Usuń
    7. W empikach szukaj, chyba dopiero wprowadzają, bo jak w poniedziałek byłam w tym Empiku to nie było tych ciastek a już wczoraj były :)

      Usuń
    8. Znalazłam dzięki za cynk ;)

      Usuń
  3. Kostka Toblerone symbolizuje szczyt Matterhorn :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, ta góra na obrazku wygląda jak Matterhorn :)

      Usuń
  4. Ostatnio nawet sobie myślałam, jak tęsknię za czekoladami zawijanymi w sreberka i że dobrze, że czeska Studentska nadal jest pakowana przez świstaki.
    Ciacha jadłam i są bardzo dobre, ale na ogół nie pamiętam o ich istnieniu i kupuję je od wielkiego dzwonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chce w końcu kupić tą Studentską, tyle o niej słyszałam. podobno w moim mieście sprzedają ją w czeskim pubie ale przecież nie pójdę do niego tylko po czekoladę ;D
      O właśnie o to mi chodziło, że się nie pamięta o istnieniu tej marki.

      Usuń
  5. dla mnie mleczna wersja była tak słodka,że ledwo ją je przełknęłam, białej chyba się boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo wcale biała nie była słodsza, nie wiem jakim cudem ;D

      Usuń
  6. Studencka jest super!
    A białe ptasie mleczko właśnie jem. Dobre, a nie jestem super fanem białej czekolady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się trochę tego ptasiego mleczka obawiam, bo albo nie będzie mi smakować i wydam 12zł na marne albo będzie mi tak smakować, że pochłonę całe pudełko i będę cierpieć na sugar high ;D

      Usuń
    2. Dlatego ja kupiłam na pół z rodzicami :D

      Usuń
  7. U mnie Studencka jest m.in. w Społem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, żeby to w moim Społemie była, marzenie ;D

      Usuń
  8. A ta babka nie powiedziała jakoś, że Szwecja jest w Szwajcarii(albo odwrotnie)? W każdym razie genialne to było:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rzeczywiście, tak to jest jak się nieuważnie słucha. Ale i tak cytat taki, że wszystko opada. ;D

      Usuń
    2. To prawda, dramat:) Ale program uwielbiam - idealna tragikomedia.

      Usuń
    3. Mi się samoocena podwyższa, stwierdzam wtedy, że jednak nie jest ze mną tak źle w sferze kuchennej, bo są gorsi.

      Usuń
  9. Uwielbiam Toblerone! Kocham białą czekoladę! Narobiłaś mi smaka koleżanko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam uwielbienie do białej czekolady. A co do robienia smaka to najlepszą metodą na tą przypadłość to spełnienie zachcianki kulinarnej ;D

      Usuń
  10. Z Toblerone jadłam tylko mleczną, a chętnie spróbowałabym tej ciemnej wersji, ale nigdy jej nie widziałam w Almie.
    Na białe ptasie mleczko dalej poluję, nie wiem gdzie ja teraz znajdę Społem xD
    A o istnieniu tych ciastek Milki nie miałam pojęcia, teraz je wygooglowałam i przepadłam *_* Będę musiała je koniecznie obejrzeć z bliska przy najbliższej wizycie w Empiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy ta ciemne też jest taka słodka.
      No, ja też jak wygooglowałam to stwierdziłam, że muszą je mieć i byłam wręcz gotowa zamawiać przez internet. Obeszłam pół miasta i znalazłam w pobliskim Empiku. :D

      Usuń
  11. Tam nie chrupia zadne migdaly, tylko nugat z miodu i migdalow...

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.