01.09.2013

Ritter Sport Himbeer-Cranberry Joghurt, Edycja letnia.



Pożegnanie  lata

Wszystkim obecnym, którzy jutro muszą iść do szkoły, składam najszczersze (yhym) kondolencje. Niech wasze serca, przepełnione żalem za utraconymi wakacjami, pocieszą się myślą, iż eee…, nie właściwie to nie mogę wymyślić niczego, co mogłoby rzucić światło optymizmu na całą tą sytuację.  Jedyne co pozostaje mi powiedzieć to: lepiej wy niż ja. Ja mam jeszcze miesiąc do rozpoczęcia nauki, użerania się z USOSem (jeśli ktoś potrzebuję dowodu, że ZŁE MOCE istnieją to USOS służy pomocą, znaczy NIE służy pomocą, w tym jest problem) i do pisania pracy magisterskiej. Jednak, jako, że zawsze kompletnie lałam na te kalendarzowe pory roku i jesień zaczynała się dla mnie wraz z pierwszym dzwonkiem, postanowiłam ostatecznie pożegnać lato zeżarciem letniej edycji Ritter Sport. A, i te kondolencje tyczą się nie tylko uczniów, pochylam się ze smutkiem i zadumą nad losem biednych nauczycieli gimnazjum, niech Bóg ma nad wami litość, bo gimbaza na pewno jej nie będzie mieć.
Ritter Sport, Czekolada nadziewana kremem malinowo-żurawinowo-jogurtowym. Jest to druga, po kokosowej, czekolada edycji letniej na tym blogu. Trzeciej nie będzie, bo tamta zawiera w sobie truskawki, a jeżeli już jakiś czas śledzicie moje lanie wody i marudzenie, to wiecie jaki mam stosunek do tych owoców. Tym razem opakowanie stawiło mi jeszcze bardziej zacięty opór, niczym  Święta Kinga podczas nocy poślubnej(biedny Bolesław Wstydliwy). W końcu się otworzyło(nie, nie nogi Kingi), szkoda tylko, że nie tam gdzie trzeba, tam to klej nadal twardo trzymał, skurczybyk.
Smak: czekolada mleczna i bardzo słodka, gdzieś tak na poziomie Milki, więc bardziej niż w normalnych ritterkach ale nie twierdzę, że to wada, dalej dowiecie się dlaczego. Kakao jest raczej słabo wyczuwalne ale przynajmniej nie ma tłuszczowego posmaku. W sumie sama czekolada jest niezła lecz prawdziwą gratkę stanowi nadzienie. Gdyby mi ktoś dał do spróbowania nadzienie, nie mówiąc mi jaki to smak to strzeliłabym, że malinowy i tylko malinowy. Żurawiny tam nie czułam ale dopuszczam możliwość, że za słabo się wczuwałam. Za bardzo skupiłam się na kwasku, nadzienie głównie było słodkie ale momentami trafiało się na takie przeraźliwie kwaśne granulki. Nie jestem pewna co o nich sądzić. Z jednej strony ten kwasek stanowił przeciwwagę dla słodkości czekolady, a z drugiej to, aż mi gębę wykrzywiało. Nadzienie jest również nieco mleczne i dość zbite. Na samym spodzie zostały ukryte chrupki ryżowe, jedynie co dają to chrupiący efekt, nic innego.
Jakie więc jest moje ogólne wrażenie? Z pewnością ten smak nie przebije wersji z kokosem ale jako tako sobie radzi. Jest dość ciekawa, szczególnie biorąc pod uwagę ten kwas i wyraźny smak malin. Przychrzanię się do tego, że nie czułam żurawiny i momentami było za kwaśno ale w sumie mi smakowało. Jeżeli jesteście zainteresowani to wydaje mi się, że czekolady z tej edycji są jeszcze dostępne w Realu i w Piotrze i Pawle, nie wiem jak w Almie.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/566kcal, 4kostki(25g)/142kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 4,99zł
Biorąc pod uwagę dwa z trzech smaków edycji letniej muszę stwierdzić, że wyszła ona producentowi o wiele lepiej, niż ta wiosenna, nawet nie wspominając o zimowej. Jestem tylko jednego ciekawa, edycji jesiennej Ritter Sport chyba nie wypuszcza, nie? Toż to jawna dyskryminacja, była zima, wiosna i lato więc i jesień powinna być. Takie jogurtowe jabłko z cynamonem byłoby fajne, albo ogólnie szarlotkowe, może przydałoby się om wysłać taki pomysł na nową edycję. Jaki jeszcze mógłby być smak jesienny hmmm: śliwka z kakao, kasztanowo-jogurtowe, borowiki z muchomorami, a nie zaraz…
Pa

33 komentarze:

  1. Masz racje jesienna tez powinna byc ;)
    Pieczone jablko albo sliwkowe powidla pychota .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhhh, ale tylko nie jako płynne nadzienie.

      Usuń
    2. Nieee, wszelkim ulepkom mowimy zdecydowane nie !

      Usuń
    3. Szczególnie tym brudzącym palce, blat, podłogę i ulubione spodnie ;D

      Usuń
  2. Nie jadłam tej, ale ogólnie lubię czekolady jogurtowe, więc wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przygotuj się na kwasek ;D

      Usuń
  3. Racja, kokosowej nie przebije, ogólnie dupy nie urywa, ale może być.
    A jesienna mogłaby mieć na przykład smak dyni :P Pewnie nie byłoby to zjadliwe, ale intensywnie pomarańczowy kolor nadzienia mógłby fajnie wyglądać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jedyny kontakt ze smakiem dyniowym skończył się tak, że stwierdziłam, iż dynia to się jedynie nadaję do robienia lampionów na Halloween.

      Usuń
  4. a mi się najbardziej marzy ritter albo milka z masłem orzechowym. to dopiero byłaby poezja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, lekko słonawe masło plus słodka, mleczna czekolada, niebo.

      Usuń
    2. To by było coś ...

      Usuń
  5. Jakoś mnie nie kusi ta czekolada, nie lubię takiego kwaskowego nadzienia. Mam za to wielkie nadzieje odnośnie Milki jagodowej, którą wczoraj kupiłam, na dniach dokupię też pozostałe smaki, bo jedna koleżanka kupiła miodową i podobno była tak dobra, że została zeżarta za jednym posiedzeniem :D
    A odnośnie komentarza wyżej: o tak, czekolada + masło orzechowe = <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to w końcu jest jagodowa, ja sama nie przyglądałam się jej zbyt uważnie, bo mi taki smak wisi i powiewa ale byłam przekonana, ze to borówki ;D
      Ja się zastanawiam czy miodowa nie będzie za słodka, trochę się tego obawiam.

      Usuń
    2. Miodowa jest przepyszna, delikatnie wyczuwalna w smaku, jakby nie napisali to bym musiała się długo głowić skąd znam ten smak ;) no còż przecież miodu w niej nie ma ...

      Usuń
    3. No to nie będę żałować, że ją kupiłam, miód w składzie jest, wprawdzie tylko 1% ale zawsze to coś ;D

      Usuń
  6. Uwielbiam tą czekoladę :)
    Zawsze ją kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też ostatnio ją kupiłam. Obierałam zębami czekoladę i nadzienie konsumowałam osobno, bo mi tak smakowało;)
    Chociaż wersji biała czekolada + kokos chyba nic nie przebije

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak jadłam do opisywania poszczególnych części ;D
      Trudno taką czekoladę przebić, jest przepyszna.

      Usuń
  8. Czekolada z masłem orzechowym byłaby pewnie pyszna, ale przynajmniej jest taki Kit Kat. :D
    Może ten kwasek to właśnie żurawina miała być?
    Też wnoszę o jesienną edycję! Ciastowe byłyby fajne - np. szarlotka, piernik. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piernikowa Ritter Sport brzmi jak dar zesłany z niebios, chcee.
      Jeżeli to ta żurawina była taka kwaśna to chyba maczali ją w kwasku cytrynowym ;D

      Usuń
  9. Tak mi się przypomniało... W szkole przy okazji przerabiania legendy o pierścieniu i kopalni soli wmawiali nam, że Kinga taka skromna i pobożna i Bolek, taki nieśmiały stanowili doskonałą parę, a ich miłość była czysto duchowa. To tak a propos stawiania oporu w małżeńskim łożu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie pamiętam gdzie ale czytałam, że Bolesław wcale nie był zachwycony tym, że żona go nie dopuszcza do łoża :D A te śluby czystości to były żeby ludzie przestali końcu z niego rechotać, że kobiety nie potrafi zmusić.Nie mogę tylko znaleźć w pamięci gdzie to czytałam.

      Usuń
  10. Podejrzewam, że to mógłby być mój smak.
    A poza tym czy już wspominałam, że uwielbiam Twoje poczucie humoru?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz połączenie mocnego kwasku ze słodką czekoladą to owszem :)
      Ja się po prostu cieszę, że poczucie humoru powróciło do mnie po mrocznych czasach, które na szczęście są już za mną (gimnazjum)

      Usuń
  11. O, dla takiego smaku to chyba nawet pokonałabym moją niechęć do mlecznych czekolad. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, połączenie jest interesujące i smaczne.

      Usuń
  12. Uwielbiam te czekolady!! Wszystkie. Narobiłaś mi smaka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie wiesz co masz przy następnej okazji kupić ;D

      Usuń
  13. Trafiłam na Twojego bloga jakimś totalnym przypadkiem, tym totalniejszym, że jestem w pełni diety opierającej się głównie na głodzie ;) a z natury jestem totalnym słodyczożercą, koneserem tychże i w ogóle. Przeglądam sobie tego bloga, ciesząc się i radując że ktoś może podobnie masochistyczną radość czerpać z "pustych kalorii" jak zwykła mawiać mama, i myślę sobie- nie znalazłam, czy też nie ma recenzji ciepłych lodów z Lidla?:D No proszę, ciepłe lody to klasyk jest! A w Lidlu są całkiem dobre, i nawet w tygodniu fit zdarzają się wersje lajtowe ;) pliz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś uwielbiałam ciepłe lody kupowane w osiedlowym sklepiku ale od takiego czasu ich nie jadłam, że wręcz o nich zapomniałam. Zapiszę sobie te lody na mojej liście propozycji i jak będę w Lidlu to zerknę na nie :D

      Usuń
    2. http://tugazetka.pl/files/g/2__32814_31.jpg polecam, polecam, natomiast gdybyś spotkała takie w Biedronce, mimo że łudząco podobne- NIE BIERZ, ohydny glut :P bez porównania do tych anielsko piankowych *_*

      Usuń
    3. A, to, to. Widziałam takie coś w Biedronce i nawet się zastanawiałam czy wziąć ale skoro twierdzisz, że nie warto to nie będę ryzykować.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.