07.09.2013

Lindt Ice Coconut i Napój pomarańczowy Cymes



Lodowy kokos contra mechaniczna sztuczna pomarańcza


Niektóre kobiety dla rozrywki i odprężenia idą do sklepów z butami, pooglądać, poprzymierzać, pozachwycać się i powdychać te trujące opary, które chyba w jakimś dziwnym zamierzeniu mają być ładnymi zapachami. Inne idą do sieciówek z ciuchami, pomacać, pooglądać, poprzymierzać i dokładnie wysmarować ciuch połową swojego tynku twarzowego. Potem inne osoby mają ten fart, iż mogą zakupić, baskinka, hitblogerek, Tusk, fashion, mięta, bluzeczkę z nietypowym printem z podkładu  Revlona, Bourjois czy może nawet Chanel, szczęściarze. Ja do żadnej z tych grup nie należę, zakupy odzieżowo-obuwnicze mnie stresują i denerwują. Ale lubię zachodzić do księgarń (ci z Empiku chyba mają mnie już dość)drogerii (tu pragnę pozdrowić ochroniarzy z Rossmanna, którzy czerpią chorą przyjemność z oglądania zakupów podpaskowych) i do sklepów z rozbudowanymi działami słodyczowymi. Podczas jednej z moich rundek po sklepach przyuważyłam nowe czekolady od Lindta, wtedy ich jednak nie kupiłam. Potem jedną z nich zauważyłam na blogu Sex, Coffee and Chocolate, jak tylko dostałam trochę kaski poszłam poczynić stosowne zakupy, bo ten wyrób przedstawia cechy wybitnie pożądane w moich czekoladach.
Lindt Ice Coconut czyli biała czekolada z nadzieniem kokosowym, rozumiecie teraz czemu ona mnie tak bardzo zainteresowała? Oprócz tej są jeszcze smaki Tiramisu i Coffee. Słowo ice ma chyba oznaczać, że najlepiej by było schować te czekolady do lodówki. Ten krok pominęłam, bo nie miałam zamiaru przekonać się jak bardzo wkurw… ekhm zdenerwowana bym była, jakby moja czekolada się tajemniczo ulotniła.
Opakowanie jest standardowe dla produktów Lindt, tekturowe pudełeczko i sreberko, to lubię. Nie pamiętam ile tam było rządków ale w każdym były po 2 sporawe kostki.
Smak: czekolada biała jest gładka, słodka na poziomie wystarczającym oraz mocno śmietankowa. Tłustawa ale bez tłuszczowego posmaku. Rozpływa się w ustach pozwalając jedzącemu na osiągnięcie stanu błogości i miłości do bliźniego*, nie zamula. Cały jednak urok powinno kryć nadzienie. Nadzienie owo ma postać ni to stałą, ni to musowatą, taką lekką. Nieprzesłodzone i lekko tłustawe. Nie jest gładki, czają się w nim wiórki kokosowe. Sam smak kokosowy jest obecny ale jak na mój gust nieco za mało. 
Spodziewałam się bardziej intensywnych doznań, tutaj były nieco przygaszone. Szczerze to nieco się zawiodłam, miałam wielkie oczekiwania co do tego nadzienia. Sama czekolada jest na medal ale jednak czegoś mi tu zabrakło, pozostał lekki niedosyt. Jak na razie w kategorii biała czekolada i kokos zwycięża Ritter Sport.
 *stan ten przechodzi po obejrzeniu wiadomości, szczególnie tych politycznych.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/589kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: chyba promocyjna 8,99zł

Przypuszczam, że wielu z was piło w dzieciństwie owocowe soczki/napoje w małych kartonikach ze słomką. Ja je uwielbiałam, były tanie jak barszcz, łatwe w użytkowaniu i smaczne. No i ze słomką, to był chyba jeden z najważniejszych powodów dla dziecka. Czasami trafiały się egzemplarze wyjątkowo oporne, bo albo słomki nie dało się wyjąć z folii, albo nie dało się przebić kartonika. Miało to jednak swój urok. Najczęściej wybierałam smak pomarańczowy ale zdarzał się i jabłkowy oraz wieloowocowy. Inni pili Frugo, a ja wolałam te kartoniki, już w dzieciństwie przejawiałam objawy hipsteryzmu
Napój pomarańczowy firmy Cymes. Pragnę zwrócić wam uwagę na słowo „Napój”, oznacza to, że głównym składnikiem tego płynu jest woda i cukier. Sok pomarańczowy stanowi tutaj jedynie 30% całości, a reszta to woda, dosładzacze (w tym *muzyczka grozy* syrop g-f) i inne dodatki. Nie należy więc po tym spodziewać się samego zdrowia , bo to w końcu nie jest sok. Od dawna nie piję takich cudów ale jako, że był w promocji, a mi się znowu zachciało wrócić do wczesnego dzieciństwa, to wzięłam. Do zdjęcia przelałam połowę do szklanki, abyście mogli zobaczyć tą barwę zdrowych sików.
Smak: pierwsze wrażenie: jest słodko, drugie i trzecie było takie same. Bardzo wodniste, smak pomarańczy tam jest ale bardzo słabo wyczuwalny. To tak, jakby do słodkiej wody dolać łyżeczkę soku z tych owoców. Kwasek, który w prawdziwych sokach jest mocno wyczuwalny, tutaj przechodzi niezauważenie, pewnie boi się tej atakującej słodkości. Podsumowując, wypić się dało ale jest to ogólnie słabizna i cienizna. Mało wyrazisty i płytki, nie tak wspominam moje napoje z dzieciństwa, oj nie.
Ocena: 4/10
Kaloryczność: 100ml/38kcal, kartonik(200ml)/76kcal
Gdzie kupiłam: Chorten
Cena: 0,99zł
A jeszcze w temacie Lindt, w czwartek w jednym Empiku zauważyłam nowe batoniki z edycji Hello: Berry Affair (chyba jeżynowe-wiśniowe) Coffe Blast (kawa) i Coconut Love(kokos i ananas). Nie wiem jak wy ale dwa pierwsze smaki będą moje.
Pa

24 komentarze:

  1. Tak dokładnie, smak dzieciństwa ;)
    W Almie też mnie już znają na dziale słodkości, nie da się przejść niezauważonym ...
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stwierdzam, ze powinni mnie zatrudnić w dziale ze słodyczami i ciastkami bo lepiej znam asortyment niż niejeden pracownik ;D

      Usuń
  2. Mam dokładnie tak samo jak Ty, też chodzę się odstresować na słodkości, kosmetyki, i książki :D
    Czekolady Lindta na pewno spróbuję, stawiam sobie to za punkt honoru! A "soczki w kartoniku" też doskonale pamiętam z dzieciństwa, ale raczej nie chciałabym do tego wracać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, najchętniej to bym się zaszyła w tych sklepach i po kolei oglądała wszystko tylko ochroniarze, obsługa i inni klienci mi przeszkadzają.;D
      Po tym napoju to w pełni rozumiem czemu nie masz ochoty na powrót do smaków dawnych lat. ;)

      Usuń
    2. Obsługa jest najgorsza, zwłaszcza jak wlepiają w ciebie wzrok i nie pozwalają nacieszyć ci się widokiem ...

      Usuń
    3. Wzrok pod tytułem "nie potrzebujesz mojej pomocy więc albo nic nie kupisz ty plebsie alba spróbujesz coś ukraść", to powinno być karalne.

      Usuń
  3. Z czekolad Lindtt najlepsza jest chyba ta z solą morską i (chyba) migdałami. Te czekolady to m9j nr 2 zaraz po słodkiej Milce :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lindt z solą morską i z wasabi są na mojej liście do spróbowania, z czystej ciekawości.

      Usuń
  4. Nienawidzę oglądać ubrań, te wszystkie szafiarki z aspiracjami, bajzel dokoła, nadgorliwe ekspedientki. Też wolę wstąpić do empiku :D.
    Soczki w kartonikach nie są szczególnie smaczne, ale mam do nich sentyment :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadgorliwe ekspedientki to zło w czystej postaci, zawsze po pytaniu "w czym mogę pomóc" mam ochotę wyjść..
      Sentyment dobra rzecz, szkoda tylko, ze powoli zabijam zabijam każdą rzecz którą wspominam z dzieciństwa. ;D

      Usuń
  5. Oh the Lindt Coconut bar sounds so disappointing! I was going to buy one of them off ebay, but I don't think I shall bother now. Have you tried the other Lindt white chocolate bars like rhubarb, strawberry, coffee etc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tried one with hazelnut nougat filling, it was delicious, if you haven't tried it yet you should. You should find it under "Lindt, Weisse chocolada mit Haselnuss-Nougat". The coffe one sounds yummy, I'll definitely try it.

      Usuń
  6. Zjadłabym tę kokosową czekoladę, gdyby tylko była tańsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W normalnej cenie to kosztuje jakoś 9,99zł więc rzeczywiście, nieco zaporowa cena jak na czekoladę.

      Usuń
  7. Chyba nigdy nie polubię białej czekolady ;)
    Ja zaś kochałam napoje w woreczkach, jejku ileż to mi radości dawało, a jakie przerażenie wywoływało u rodziców-czy trafi słomką w samochodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jakoś nie przypominam sobie tych napoi w woreczkach? Czytałam o nich ale nie kojarzę ich.

      Usuń
    2. Ja tez je piłam ! Obowiązkowy element spaceru : postój przy osiedlowym sklepiku z soczkami w woreczku chyba jeszcze widziałam je niedawno w rossmanie ;)

      Usuń
    3. W Rossmannie to ja widzę w takich woreczkach najwyżej musy Kubusia.

      Usuń
  8. Ja na dziale ze słodyczami czuję się jak dziecko oglądające zabawki, siłą mnie trzeba z tamtąd wyciągać :) A w tej kategori czekolad z czystym sumieniem polecam Chateau białą z kokosem, jest po prostu boska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jak dzieciak, tylko brakuję mamy i tego "Kuuup mi tooo" ;D
      A Chateau mam, udało mi się ją wyczaić w sklepie z niemiecką chemią, w końcu.

      Usuń
  9. Vitoria Cymes z Wałcza, smak dzieciństwa :D
    nie spodziewałam się recenzji takiego rarytasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, prawdziwy rarytas, za całe 99groszy ;D

      Usuń
  10. A mi strasznie smakowała ta czekolada:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie miałam zbyt wielkie oczekiwanie wobec tej czekolady dlatego się nieco rozczarowałam :)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.