11.09.2013

Krówki Flaggis Lidl, Bubble Tea Białystok +różności



Nie pociąga mnie to, za to bąbelki są niezłe.

Ubrania z ostatnich gazetek promocyjnych Lidla wyglądają całkiem fajnie. Jednak z dwóch powodów nie wejdę w posiadanie tych szmatek. Eins: rozmiarówka Lidla jest jakaś dziwna i obca, ja przy swoim XS-S mogę ich tylko cmoknąć w te ich niemieckie tyłki (Boże! nie dosłownie, fuuuuj). Zwei: brałam raz udział w biegu po buty i dziękuje bardzo, raz mi starczy, nie mam zamiaru brać udział w walkach gladiatorskich żeby dostać jedną bluzeczkę (mój zamówiony „Zestaw małego wojownika” z mieczem, tarczą  i morgensternem jeszcze nie doszedł). 
Morgenstern: idealny na promocje sklepowe
Tak więc z Lidla pozostają mi tylko słodycze i lody. Nie mam jednak co narzekać jak mam do wyboru tyle produktów, oto jeden z nich.
Krówki firmy Flaggis, dostępne tylko  w Lidlu, ja przynajmniej nigdzie indziej ich nie widziałam, poprawcie jeżeli się mylę. Na opakowaniu mamy standardowo krowę, tutaj chyba na jakichś niedozwolonych środkach, bo ma takie zmrużone oczy. Już raz pisałam, że dla mnie idealna krówka jest taka z twardą ,lekko kruszącą się skórką i miękkim, ciągnącym się środkiem. Szkoda, że trudno na takie trafić. Czy Lidl spełni moje wymagania w tym zakresie?
Smak: wielkie rozczarowanie, krówka jest twarda i sucha w całości, ani trochę się nie ciągnie. No, może sam środek jest trochę wilgotniejszy niż reszta ale nie jest to ciągnący się karmel. Na przyszłość więc, ten cukierek nie nadaje się, aby poczęstować nim jakąś gadułę i patrzeć jak sklejają mu się szczęki. Sam smak jest w porządku, bardzo słodka i wyraźnie śmietankowo-waniliowa. Nieco ziarnista, pewnie cukier się skrystalizował. Tak więc ostateczna ocena to: może być. Jakby to była szkoła to dostałby ten produkt 4 za starania, a rodzice na wywiadówce by usłyszeli, że „zdolny ale leniwy”* Jeżeli was przyciśnie w sklepie na coś słodkiego to można wziąć, jest całkiem smaczne, tylko moich oczekiwań nie spełnia i tyle.
*chyba wszyscy trójkowo-czwórkowi uczniowie takie coś słyszeli, pełno zdolnych ludzi można spotkać w szkołach, prawda?
Ocena:7/10
Kaloryczność: 100g/410kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 3,49 (tak mi się wydaję, nie mam paragonu)

We wpisie o polecanych lodach w Białymstoku wspomniałam o punkcie „Kręcimy lody” i o tym, że ciekawi mnie dostępna tam Bubble Tea na bazie zielonej herbaty. Ostatnio uległam pokusie. 
Wybrałam rozmiar mały czyli jakieś 250ml, wersję orzeźwiającą (była jeszcze mleczna), syrop cytryna-kiwi, jakieś dziwne kulki o smaku marakui i galaretki o smaku jabłkowym. Oczekiwałam, że z nadmiaru słodkości będę się pocić kostkami cukru ale spotkało mnie miłe zaskoczenie. Owszem, było to słodsze niż moja normalna herbata ale tylko minimalnie. Podczas picia czułam smak cytryny, trochę kiwi, a przede wszystkim właśnie zielonej herbaty. Te kuleczki nie do końca mi podpasowały, dziwnie smakowały ale za to galaretki były smaczne. Całość była orzeźwiająca, nie zamulająca i po prostu dobra. Więc zachęcam osoby, które przebywają w mieście nad Białą (rzeka, powszechnie się mówi Białka lub toksyczne ścieki) do zajrzenia na Rynek Kościuszki. Mnie to kosztowało 7zł.

A na koniec trochę zdjęć.
No dobra, nie do końca spożywcze ale oba produkty mają w sobie słowo czekolada, więc ha. Tym razem kompletnie olałam to, że w składzie balsamu jest parafina, zapach jest cudny więc przeżyję przesuszoną skórę na nogach. Najwyżej po goleniu łazienka będzie wyglądać jak scena mordu.
W poniedziałek doszły do mnie woski Yankee Candle. Jak widać (właściwie to słabo widać, hmm)zapachy też są w sumie spożywcze. Zamówiłam je w Pracowni Snów, bo u nich były wszystkie zapachy jakie wzbudziły moją gwałtowną chęć posiadania, a i koszta przesyłki były zacne. Inne strony nie spełniały moich wymagań w tych dwóch kwestiach. Obecnie już napoczęłam Kitchen Spice, zapach piernika utrzymał się u mnie w pokoju przez całą noc i cały ranek dnia następnego. Cudo.
Batoniki Lindt, które zakupiłam w Empiku, nie mogłam sobie ich darować, szczególnie wersji kawowej.
A to, to jest chyba nowość w Lidlu. Wafelki Apeninky, nasuwają się skojarzenia z Góralkami, szczególnie, że oni też poskąpili czekolady i jest ona tylko po bokach. Kosztował 0,75gr.
Pa

19 komentarzy:

  1. A ja wracajac wczoraj z nieudanej poprawki na poprawe humoru weszlam do zabki a tam specjalnie dla mnie wielki powrot milki oreo i daims ;) Zapas do nastepnej limitki mam xD Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uu, współczuje z tą poprawką.
      Słyszałam o tym, że w Żabce mogą być znowu te Milki :)

      Usuń
    2. Dzięki ;)
      Pierwsza w życiu, ale na szczęście nie byłam sama, tylko w towarzystwie 3/4 roku ...

      Usuń
    3. Dla mnie zawsze przed egzaminami najgorsza była myśl nie ta, że nie zdam tylko ta, że nie zdam jako jedyna na roku i wyjdę na debilkę ;p

      Usuń
  2. krówki muszą być kruche z zewnątrz i ciągnące się w środku, inaczej to nie krówka ;) jejku zazdroszczę tylu zapachów, u mnie w kwiaciarni na raz mają chyba tylko z cztery do wyboru ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, takie są idealne.
      w moim mieście to tylko w Piotrze i Pawle widziałam te woski ale też wybór był słaby i to zapachy, które nie do końca mi się podobały.

      Usuń
  3. U Ciebie bubble tea jest prawie 2 razy tańsza, niż w Warszawie, cena 11,90 za mały kubeczek i chyba 15,90 za duży skutecznie mnie odstrasza od spróbowania :D
    Koniecznie napisz coś o tym kawowym batoniku, akurat zaczęłam pracę w miejscu, z którego do Empiku mam niecałe 5 minut drogi, więc "tak przy okazji" mogłabym sobie nabyć :D
    A na Apeninky zapoluję chyba dziś, akurat wczoraj wieczorem przeczytałam o nich na wizażu i zostałam skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że pewnie w Warszawie to sprzedają w lokalach, tutaj to taki mały punkcik, nawet jeden stolik by się nie zmieścił.
      Tylko nie wiem czy będzie w twoim empiku, byłam w trzech i tylko w jednym widziałam te batoniki ale może w Wawie będzie z tym lepiej
      No właśnie też przeczytałam o nich na wizażu i poleciałam wczoraj do Lidla żeby kupić jednego na spróbowanie ;D

      Usuń
  4. Wszyscy moi znajomi wolą kruche, ja tam nie wybrzydzam i zjadam i takie i takie. Ale krucha się zrobi jak trochę poleży w szafce, więc mamy zapas krówek rożnych, które muszą swoje odleżeć by skruszeć.
    Aby ocenić stopień kruchości, zawsze ściskam :> z tym, że biorę te co są oporne na palce.
    Może musisz brać te co się rozpadają pod najmniejszym naciskiem? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoniłyby mnie w sklepie jakbym zaczęła ściskać każdą krówkę przed kupnem ;D
      Ale już z zakupionymi tak robię, ściskam i te co są miękkie idą na pierwszy ogień

      Usuń
  5. Z tą lidlowską rozmiarówką to prawda jest. Matka mojej współlokatorki chciała jej kupić spodenki i zadzwoniła, by uzgodnić ich rozmiar. A. wyraziła wątpliwość, czy zmieści się w S-ce, a jej mama na to: "Och nie przesadzaj, przecież to jest szyte na niemieckie zady, może się okazać, że S-ka to za duża jest!".

    A bubble tea chętnie bym spróbowała, ale muszę na tę przyjemność poczekać do października, ponieważ w moje rodzinne strony jeszcze taka zaawansowana gastronomia nie dotarła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, chciałabym zobaczyć czy jest różnica między Niemką noszącą S a Polką o takim samym rozmiarze. Tylko się trochę złoszczę bo takie spodnie fajnie wyglądają a wiem, ze na mnie wyglądałyby jak rozciągnięte, obwisłe szmaty.
      No patrz, u mnie to miasto wojewódzkie a wiele atrakcji gastronomicznych też mnie omija żeby spróbować kawy z coffee heaven musiałabym jechać do Warszawy :p

      Usuń
  6. Ja właśnie wolę kruche krówki, ale takimi ciągnącymi pewnie też bym nie pogardziła, co do krówek to mało wymagająca jestem.
    Bubble Tea nigdy nie próbowałam, zawsze obiecuję sobie że w końcu to kupię, ale jak przechodzę koło miejsca gdzie to ustrojstwo sprzedają to jakoś nigdy nie czuję się wystarczająco zachęcona, pewnie cena tak działą xD
    Mam jeszcze jedną sprawę niecierpiącą zwłoki, widział ktoś gdzieś nowe Wedlowskie Ptasie Mleczko "biało-białe"? Wróciłam właśnie z łowów w Biedronce i nie ma, a nie daje mi to spokoju, odkąd rano przeczytałam że znowu limitowaną edycję wypuścili... Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dam się za to pokroić, bo rozglądałam się za czymś innym ale albo w Społemie albo w Realu coś takiego mi mignęło ale na serio nie jestem tego pewna, jutro zajrzę do tych sklepów i dopiszę do jutrzejszego posta.

      Usuń
  7. Dziwne z tymi krówkami, ja tyle razy kupowałam je w lidlu i zawsze były idealne: wierzch kruchy a srodek mega ciagnący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może te za długo leżały w sklepie, wszystko jest możliwe.

      Usuń
  8. jak dla mnie to najlepsze krówki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W smaku w porządku ale konsystencja nie taka jaką lubię.

      Usuń
  9. Też piłam tam bubble tea, bardzo dobra, ale galaretki o smaku liczi smakowały sfermentowanie (o ile istnieje takie słowo, pewnie nie) i wręcz powodowały mdłości.

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.