19.09.2013

Góralki Mleczne i lody Haagen Dazs Vanilia Caramel Brownie.


Góralu czy ci nie żal polewy i znowu burżuazja.

Wprawdzie miałam dzisiaj zamieścić kolejną część Madziarskich cudów ale na jedną prośbę zmieniłam zdanie i przekładam tamten temat na kolejny raz. Notka nie zając, nie ucieknie. 
Miałam do wyboru albo Daim albo Góralka mlecznego. Trochę się wahałam co wybrać ale podeszłam do sprawy dość praktycznie, jak nie ja. Stwierdziłam, że wybiorę to, co znajdę w pierwszym sklepie na mojej porannej mapie spacerowej*
*ani śnieg, ani deszcz, ani egzaminy nie powstrzymają mnie przed codziennym spacerem ale nie pytajcie się o sprawy grypowe czy o poobijaną kość ogonową.
Góralki wersja Mleczna, pisałam już o wersji nugatowej i orzechowej, więc nie widzę sensu w powtarzaniu ogólnych informacji na ich temat. Skład bezczelnie skopiowałam i wklejam tu: tłuszcz roślinny, mąka pszenna, cukier, mleko pełne w proszku 10%, serwatka w proszku, polewa kakaowa 7,5% (tłuszcz roślinny, mleko jaka, cukier, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 17%, serwatka w proszku, emulgatory: fosfatydy amonu i E476, aromat: wanilina), skrobia kukurydziana, cannabis sativa, olej roślinny, emulgator (lecytyna sojowa),spiritus , aromaty (mleczny, etylowanilina), substancje spulchniające (wodorowęglan sodu), żółtka, jaja w proszku.
 Eee, jak na moje niedoświadczone oko nie jest źle.
Smak: polewa, no tak polewa… kurrrka, gdzie ta jasna ciasna polewa? To co jest na bokach wafelka nawet nie zalicza się do tej kategorii. Wy tak na poważnie? Nawet nie było czego zeskrobywać, równie dobrze mogło tam niczego nie być. Zatrudnili Kononowicza w tej firmie (Nie będzie polewy, nie będzie niczego!)czy co? Żal, po prostu żal, spuszczam zasłonę milczenia na to, bo nie mogę. Wafelek, jako pojedyncza jednostka, jest okay. Nie słodki, nie tłusty, chrupiący i sypiący się podczas jedzenia. Nie jest przytwierdzony na mur beton do nadzienia. 
A nadzienie, jakie właściwie jest? Nie przesłodzone i wyraźnie mleczne. Delikatnie wyczuwa się smak wanilii, a nie, pardon, nie wanilii, waniliny ale w tym przypadku jest mi to wsio ryba. Nie posiada tłuszczowego posmaku i jest gładka. Całość jest godna schrupania, majtki z zachwytu nie pospadały ale jako tako daje radę w zaspokojeniu chcicy na słodkie. Nie jest wprawdzie tak wilgotny jak Princessa ale może być. Chyba możecie się domyśleć do czego mam największe zastrzeżenia. Mogli tej polewy takiej grubości dać na całość, albo pozostawić tylko na boku ale grubszą warstwę. Tutaj na serio prawie niczego nie było. Może mi się trafił felerny egzemplarz? Mimo to produkt jest dobry i można spokojnie kupować.
Ocena:7/10
Kaloryczność: 100g/552kcal, wafelek(50g)/276kcal
Gdzie kupiłam: Chorten
Cena: 1,10zł
W powyższej części ukryłam  dwa chochliki, znajdziecie?
Jakiś czas temu napomknęłam, że mam lekki dylemat. Zarówno Real jak i Piotr i Paweł wprowadzili promocje na lody, które mnie interesowały. Taaa, nie ma to jak problemy zdrowej (no, powiedzmy)białej dziewczyny z klasy średniej, z pierwszego świata. Długo myślałam co lepiej wybrać, jakbym tyle rozmyślała nad swoimi studiami, to bym chyba dostała stypendium naukowe. Ostatecznie zdecydowałam, że głównym kryterium wyboru będzie: normalna cena do ilości produktu. Chodziło o to, co mogę kupić bez promocji i nie narazić się na wymówki skąpej strony mnie. I tak oto wybór stał się oczywisty, bo naprawdę, Manhattany mogę kupić w normalnej cenie ale już Haagen Dazs nie.
Haagen Dazs Vanilia Caramel Brownie.  Zastanawiałam się, który smak wybrać, ten wspomniany, Pralines &Cream czy Dulce de Leche. Stałam przy zamrażalniku niczym ostatnia sierota i myślałam tak intensywnie, że mi się system tymczasowo zawiesił. W końcu wybrałam starą dobrą metoda, otwieram lodówkę i sięgam po pierwszy lepszy kubeczek. Działa a każdym razem. I tak wylądowałam ze smakiem Waniliowo-Karmelowym z kawałkami Brownie.  W masie było widać małe ziarenka wanilii ale czy na pewno? Dokładnie się wczytując zauważyłam charakterystyczny zwrot „o smaku waniliowym” a w składzie figuruje jedynie aromat waniliowy, czyli te ziarenka to pic na wodę.
Smak: lody łatwo dawały się nabierać na łyżeczkę, nie stawiały oporu. W smaku dominuje słodycz ale nie jest to przesadnie słodki ulepek. Mocno wyczuwalny jest również mleczny posmak, jak i ten waniliowy, czyli nie pożałowali aromatu. W środku zatopione były kawałki ciastka brownie.  Były całkiem słusznych rozmiarów, to nie były małe okruszki, dało się je wyczuć. Mocno kakaowe w smaku, nie za słodkie, miękkie ale nie rozmiękczone. Momentami przewijał się karmel, miękki, nie ciągnący się, słodki i śmietankowy karmel, pychota. Jeżeli nie jedliście tych lodów to polecam z czystym sumieniem, są mega dobre. Jedzenie ich to prawdziwa uczta dla podniebienia i nie żałuje, że wybrałam je, zamiast Manhattanów. Może są nieco za drogie, dlatego warto rozglądać się za promocjami. Tylko cena  jest tu wadą, do reszty nie mam zastrzeżeń.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100ml/225kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: promocyjna 17,99zł
Trochę trudno było mi to wszystko pisać, bo tabletki, które jeszcze muszę jutro wziąć, powodują u mnie lekkie mdłości, objawy PMS i nastrój typowo cmentarno-szkolny. Pierwsza powiększona dawka zawsze jest najgorsza, potem leci z górki.
Pa

29 komentarzy:

  1. o jejku jak bym je zjadła, owszem nie przepadam za lodami,ale te wyglądają bosko.... Dobrze,że koło mnie nie ma ich w żadnym sklepie, będę 20 zł do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej zaoszczędzisz ale nie żałuje wydanej forsy, ani trochę.;D

      Usuń
  2. Kurdę zjadłabym te lody...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham mleczne Horalky (upieram się, żeby je po czesku nazywać, bo tam je pierwszy raz jadłam). Pozostałe wersje są dla mnie za słodkie.

    Od tych lodów skutecznie odstrasza mnie cena. Wydac tyle kasy, żeby sie potem okazało, że mi nie smakują? To nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, ze jak pierwszy raz weszły do Polski to jeszcze nazywały się Horalky, dopiero po jakimś czasie zmienili.
      Bez ryzyka nie ma zabawy ;D, może spróbuj kiedyś kupić z kimś na spółę, zawsze wyjdzie taniej.

      Usuń
  4. Dokładnie, najpierw były Horalkami. Teraz jest w Almie promocja na Haagen (dobrze, że nie miałam torby termoizolacyjnej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze? Ja bym powiedziała, ze tragicznie ;D

      Usuń
    2. Nakupiłabym jak głupia, a miejsca w zamrażarce nie ma :)

      Usuń
    3. Potrzebna jest większa zamrażalka ;D Ja właśnie się zastanawiam, czy Manhattany wejdą do mojej.

      Usuń
  5. Moje ulubione Góralki :)
    A lody żarłabym, nie powiem, kocham Haagen Dazsy miłością wielką i nieskończoną jak ruskie pierogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te lody to mistrzostwo świata, smakują tak, że można wybaczyć tą cenę (nie zmienia to faktu, że wolałabym żeby były tańsze)

      Usuń
    2. Z tanich najlepsze (poza migdałowymi Gelatelli oczywiście) są lidlowe orzechowe, matko, jakie to jest dobre! Muszę je na dniach znowu kupić, ostatnio kupiłam pomarańczowe, też bardzo dobre, ale mimo to do orzechowych im daleko.

      Usuń
    3. Miałam dzisiaj kupić lody w lidlu ale zapomniałam torby termicznej a nie chciało mi się cofać do domu bo cały czas deszcz padał i drugi raz już bym nie wyszła. Ale jadłam już je i potwierdzam, że były pyszne. Tylko nie pamiętam czy były to orzechowe czy bakaliowe ;D

      Usuń
    4. Ja nic bakaliowego nie lubię, rodzynki nie wpasowują się w moje gusta. Ale podobno bakaliowe też dobre, obiektywnie pewnie musiałabym się z tym zgodzić, ale próbować nie zamierzam :D
      W sumie wszystkie lody z Lidla, które do tej pory jadłam mi smakowały.

      Usuń
    5. No jak rodzynek nie lubisz to nic dziwnego, ze nie jadłaś bakaliowych ;D

      Usuń
  6. Ja też uparcie nazywam te wafelki Horalkami :D. Nie rozumiem tej polityki polewowej - albo oblewać całość albo wcale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to dla naszego dobra abyśmy się nie pobrudzili czekoladą :p W oficjalnej wersji mogą se pisać co chcą, ja wiem, że to przez skąpstwo i tyle.

      Usuń
  7. Cannabis sativa, kto by pomyślał...:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Góralki chyba na tym polegają i tym się reklamują, że mają polewę tylko na brzegu i ta polewa w magiczny sposób zamyka w batoniku smak, zapach i aromat. Tylko Czesi mogli wpaść na coś takiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lepszy sposób by zamknęła jakby cały wafelek był nią pokryty, czyli inaczej: nope, nie kupuje tego wytłumaczenia. ;D

      Usuń
  9. A ja właśnie lubię Horalky za małą ilość polewy - coś tam smakuje, a wafelek dzięki temu jest mniej słodki niż te wszystkie wersje z polewą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mogliby dodać gorzkiej czekolady bo dla mnie taka ilość jest prawie nie do wyczucia ale wiadomo, co osoba to inny gust ;)

      Usuń
  10. marzę o spróbowaniu tych lodów, sale są tak diabelnie drogie... jeszcze te 18 zł bym dała, ale nie widuję ich tak tanio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wytrwale czekać i przeglądać gazetki promocyjne :)

      Usuń
  11. Haha, cały budżet firmy poszedł na konopie, no to na polewę na górę i dół wafelka już nie starczyło :D

    OdpowiedzUsuń